Fabletown News

Rewolucja w ogrodach Woodlands

Nie od dziś wiadomo, że koniec wiosny i początek lata jest okresem, w którym ogrodnicy z Woodlands mają najwięcej pracy. Tym razem, o pomoc poproszono uczniów Zespołu Szkół im. Ch. H. Andersena oraz wolontariuszy - wszystkich chętnych Baśniowców, którzy kochają rośliny i chcą, aby to miejsce wyglądało jeszcze wspanialej.
Nie od dziś wiadomo, że po zmroku w sklepie Golden Goose dzieją się dziwne rzeczy. Spadające z półek produkty, latające mopy i samo-jeżdżące wózki. Tym razem, właściciel sklepu stracił cierpliwość i postanowił wytoczyć wojnę złośliwym duchom. Wynajął specjalistów, którzy mają pozbyć się natrętnych mieszkańców.



Bufkin donosi, że...

...po tym, jak Vanessa bohatersko pomogła rozstrzygnąć spór w sprawie skradzionych czekoladek, w barze Trip Trap panuje większy ruch. Nie chodzi jednak o promocję piwa ani nowe piosenki Kapitana Haka. Otóż, wielu Baśniowców szuka darmowej porady "jak żyć" u uroczej barmanki. Podobno pomogła już w niejednej sprawie! Najnowszą z nich jest tajemnicze zniknięcie szamponu, który został skradziony w biały dzień, wprost z łazienki Erwina!
"Zbliża się apokalipsa zombie!" - donoszą nagłówki gazet z dzielnicy Doczesnych sąsiadujących z naszym Fabletown, którzy spanikowali na widok spacerującego po ulicach samotnego zombie. Tymczasem, to tylko jeden z pacjentów Victora wydostał się ze szpitala i wybrał się na wycieczkę. Z kolei przy wszystkich lokalach i tablicach ogłoszeń w Fabletown, pojawił się komunikat z prośbą do wrażliwszych Baśniowców, by nie atakowali zombie. W końcu to też Baśniowcy, prawie tacy jak my!

piątek, 27 kwietnia 2018

Pieśń ognia

EIRWEN DRAKE*

Aithusa The White Dragon

Biały Smok ∙ purpurowe spojrzenie ∙ sojuszniczka Morgany ∙ podopieczna Kilgharrah (Czerwony Smok) ∙ poległa w bitwie z Czerwonym Smokiem ∙ najmłodszy ze smoków ∙ legendy arturiańskie

Żar ognia grzał, płomień parzył, a ogień palił. Iskry paleniska prowadziły swobodną wędrówkę po niebie, samotne języki ognia wzbijały się ku górze tańcząc w polocie na wietrze. Płomień wzrastał, gorzał, smagał najpierw subtelnie, potem żarliwie wilgotne zbocza skał, mieniące się odcieniami głębokiej czerwieni i pomarańczy. Płomień wydał głębokie tchnienie, owiewając duszącym gorącem znaczną część ginącego w złocistych barwach pejzażu. Ogień porywistą falą pochłonął i połknął, przeżuł, ale nie wypluł przedmiotów jego łaknienia. Głód niepohamowanego żywiołu wzmacniał się, temperatura rosła, ogniste refleksy buchały przeobrażając się w chciwe płomienie, kłęby dymu unosiły się w powietrzu kumulując w sobie piekące w oczy i drażniące skórę powietrze. Całość uległa reakcji rozszczepiania, wszystko pękło, wybuchło. Żywioł uwolnił się, smakując wolności w niekontrolowanym, niestłumionym żarliwym porywie. Niebo żarzyło się czerwienią, szkarłatną, przeplataną intensywną żółcią. Nastąpiło całkowite wyzwolenie. Żar nie grzał – żar palił, płomień nie parzył – płomień spalał, a ogień… żył własnym życiem, palił i spalał jednocześnie, rozpalał, rozniecał, niszczył, sprawiał niewyobrażalny ból, czerwonym od oparów, załzawionym oczom, piekącej skórze. Kopał grób dla umierającej w pożarze, gaszonej – o ironio – zajadliwym płomieniem, woli życia.

Biały Smok umarł.

Przychodzi na świat w ogniu Kilgharraha. Biel świeci z łusek niedużej, lekko wykręconej istoty. Białe smoki są najmniejsze i najsłabsze. Ten rodzi się okaleczony. Długo zajmuje mu przedarcie się przez twardą skorupę błękitno-purpurowego jaja. Wydostając się, pokonuje kilka chwiejnych kroków, kulejąc na jedną nogę. Rozpościera wiotkie, nieregularnie wyrzeźbione skrzydła. Bez wyważonego szkieletu ciężko łapie koordynację ruchową. Okazuje się, że gorący, silny i doświadczony oddech Czerwonego Smoka hartuje lepiej stal, niż żywe stworzenia. Temu, które niepewnie stąpa po ziemi, Emrys nadaje łagodne imię, Aithusa. To legendarny dzień, w którym Wielki Czarownik uzyskuje nad nią władzę. Przyjmując je, Aithusa patrzy na niego bystrymi ślepiami. Bez strachu i bez wrogości, chociaż już wie, że w tej chwili – swoich narodzin – traci swoją wolność.

Dojrzewa powoli, jeszcze wolniej wyzbywa się swoich ułomności. Czerwony Smok wskazuje jej drogę. Odpowiada za nią i jej niedoskonałości. Chroni ją przed złym użyciem magii. Wskazuje jej słabości. Pokazuje jej dumne i godne życie smoka. Przygotowuje ją na dzień, w którym odrodzi się Albion. Dzieli się swoją inteligencją, bo mądrość to coś, czego musi nauczyć się sama. Aithusa jest pokornym uczniem, chłonie wiedzę i doświadczenie wiekowego smoka. Nigdy się nie odzywa. To jej własna osobliwość. Kligharrah tłumaczy tę cechę osobistą traumą i tym usprawiedliwia tę niedoskonałość. Chociaż nie mówi, Aithusa dużo słucha, rozumnie obserwuje i uczy się. Wykazuje wyraźną uległość wobec wszystkich istot magicznych. Rośnie niepokorna. Gubi smoczą dumę.

Aithusa ratuje użytkowniczkę złej magii, skierowanej przeciwko jej mentorom, ale nie przeciw wpajanym ideom. Okazuje się dobrym sojusznikiem Kapłanki. Jej oddanie i motywacje nie są nikomu znane, nawet jej Pani. Jej wierność i poddaństwo Morganie le Fay niejednokrotnie wystawia się na próby, ale pomimo nich, jest niepodważalne. Nic lepiej nie świadczy o jej więzi, jak ostatnia z nich, w której oddaje swoje życie.

W ten sposób Aithusa wybiera śmierć.

W Fable nosi się prosto, choć głowę chyli nisko przed największymi czarownikami. Patrzy prosto w oczy, bystrym, acz nieprzeniknionym spojrzeniem purporowych oczu. Dużo milczy. Każde słowo przychodzi jej z trudem. Uczy się wielu znaczeń i zachowań. Próbuje zrozumieć emocje i uczucia. Potrafi kochać, tylko nie wie jak miłość wygląda. Nienawidzi, mimo, że nie potrafi nazwać swojej wrogości. Odczuwa strach, który urzeczywistnia jej martwą naturę i mimikę, ale go nie okazuje, ponieważ nie umie. Wydaje jej się, że wie, czym jest życie, ale nie ma pojęcia, jak żyć. Ponieważ nigdy nie żyła. Dlatego nigdy nie mogła umrzeć naprawdę, bo nie przeżyła swojego bytu. Żyła dla innych. Nie dla siebie.

To co w niej umiera – to zniewolenie.

Nazywana światłem Słońca. Wedle legendy, Biały Smok był dobrą wróżbą dla Albionu. Czy aby na pewno? Zmieniłaś stronę i stanęłaś za mną. Nie raz ratowałaś mi życie. Pewnie nawet nie rozumiesz jak wiele ci zawdzięczam, a ty nie jesteś w stanie powiedzieć, czy to co zrobiłam, było wystarczające. Nie wiem także czy zostałaś z własnej woli, czy dlatego, że byłam kapłanką. Bez względu na wszystko, twoja obecność była i jest dla mnie ważna. Mam nadzieję, że w nowej rzeczywistości los będzie dla ciebie łaskawszy. ~ Morgana Le Fay
Odautorsko:

10 komentarzy:

  1. [Nowa wersja kp, to odświeżam powitanie, bo jeszcze więcej cudów jest. <3 Nadal kocham za Aithuskę, tylko teraz bardziej! <3333 Wstęp jest cudowny. Ogromnie mi się podoba, a Twoja kreacja postaci cudowna. I nareszcie mamy jakiś trop w tym, czemu biedactwo nie mówiło!
    Cudownie wykombinowałaś w tym, jak wyjaśnić rzeczy, które nie zostały wyjaśnione. A dodatkowo cudowne udało Ci się połączyć jedną wersję z drugą. Kocham i jeszcze raz kocham. Zaserduszkuję ten konentarz. <3
    Obowiązkowo porywam na wątek, ale jak już sobie obgadamy na spokojnie co i jak, bo już mamy dużo ogarnięte. Liczę, że zostaniesz z nami na długo, że nie zabranie Ci weny i będzie bardzo dużo wątków! ;)]

    Morganka

    OdpowiedzUsuń
  2. [Co tu tak cichutko? :D Chyba matury skutecznie wygnały autorów z bloga xD
    Cześć! Witamy kolejną twoją postać! Od razu przyszło mi do głowy, że trafnie dobrałaś wizerunek, bo od razu kojarzy się ze smokami :D Przyznam, że na legendach arturiańskich aż tak dobrze się nie znam, więc cieszę się, że wszystko ładnie ujęłaś w karcie, bo od razu wiem z czym to się je ;)
    Życzę ci samych ciekawych wątków i mam nadzieję, że przeczekasz z nami ten mały kryzys, bo liczymy, że niedługo Fabletown znowu pięknie odżyje :D
    Sama próbuję wrócić do pisania po kilku-miesięcznej przerwie, więc w razie chęci zapraszam do siebie.]

    Administracja & Lucy

    OdpowiedzUsuń
  3. [Hej, cześć i czołem, witam na blogu kolejnego smoka <3
    Nie spodziewałam się Emilii w wizerunku, ale muszę przyznać, że pasuje do Aithusy^^ Bardzo ładna karta, szczególnie gif na samym początku. Zanim zabrałam się za czytanie to chyba z dobrą minutę, czy dwie wgapiałam się w tego smoka jak zahipnotyzowana xD
    Chwilowo mam kryzys, ale bardzo dzielnie próbuję wrócić do regularnego pisania i w ogóle, grzeczna staram się być. Mam niby trzy postacie, ale tak sobie myślę, że najprościej byłoby nam skleić wątek między smokami.
    Mój Alduin nie jest co prawda najlepszą opcją na pokazanie czym jest pokój, harmonia i ogólnie fajne życie, bo ten to całe życie prowadził wojny i skupiał się na zabijaniu ludzi. Ale tak samo jak ludzi nienawidzi, tak kocha swoich pobratymców (może oprócz brata, białołuskiego zdrajcy!) i na pewno byłby dla pani smok o wiele milszy niż dla kogokolwiek "tradycyjnie dwunogiego".
    Ale nic na siłę. Jeśli po przeczytaniu KP którejkolwiek z moich wolałabyś jednak popisać z kimś innym, albo nie pisać wcale, to gryźć ani zabijać nie będę :D

    Baw się dobrze!

    Alduin
    Moryena
    Morgause

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam serdecznie na blogu! Jestem oczarowana kartą, jest taka klimatyczna (szczególnie ten pierwszy akapit, naprawdę cudownie napisany) i bardzo pasuje do postaci Aithusy, której kreacja jest naprawdę doskonałą, szczególnie ten motyw z uczeniem się jak żyć. I może to mało istotne, a przynajmniej mniej niż świetna treść karty, ale bardzo podoba mi się też jej dopracowanie pod względem graficznym.
    W każdym razie życzę całej masy świetnych wątków, wielu powiązań, weny do pisania i dobrej zabawy na blogu. Zostań z nami na długo i jeśli masz chęć, wpadnij do Galahada.]

    Galahad Corbenic

    OdpowiedzUsuń
  5. [DANUTA W KOŃCU ZOSTAŁA SMOKIEM! Sorry, musiałam xD
    Bardzo fajna karta, taka prosta, a taka ładna :) Jedyne na co muszę się pożalić, to że nie widać linków, dopiero później je odkryłam :c Aaale tak czy siak jest pięknie :D Nie znam się mocno na legendach arturiańskich (tak, strzeliłam sobie z nich postać xD), więc nie wiem czy twoja wersja Aithusy spełnia wymagania, ale czuję, że spełnia :D
    Miłej zabawy na blogu, wiadra weny, no i ten... #teamMorgana, w razie czego zapraszam! :D]

    Charlotte & Jaga

    OdpowiedzUsuń
  6. [Witamy serdecznie na blogu i ominę zbędne zachwyty wizerunkiem i wyglądem karty, choć naprawdę dodają uroku całości wykreowanej postaci! Przyznam się tylko, że Emilia już chyba na zawsze będzie mi się kojarzyć z naszym dawnym blogowym jednorożcem i z początku będzie mi się trudno odzwyczaić. Kolejna postać z naszych ukochanych legend zawsze będzie mile widziana i będzie rozgrzewać nasze serduszko, nawet jeśli jest to ktoś z #teamMorgana. Życzę owocnych wątków i w razie chęci zapraszam do siebie, ale muszę ostrzec, że trochę nam się zardzewiało i to nie z powodu zbroi :D]

    KRÓL ARTUR

    OdpowiedzUsuń
  7. [A mnie to bardzo, ale to bardzo ciesze! <3 Och, Aithuska wyszła Ci cudownie. I chyba podoba mi się tak mocno właśnie przez tę złożoność. Niby ta sama znana mi postać, a jednak zupełnie inna. Chyba kilka razy czytałam i się zachwycałam treścią karty! I wciąż się zachwycam! :D
    Ja jestem jak najbardziej za! Tak sobie myślałam trochę i wpadłam na pomysł na początek historii. Nie wiem, wolałabyś zacząć od tego co przeszłości czy już coś w Fabletown? Bo jeśli w Fabletown, to mam gotowy zalążek pomysłu. Aithusa jakoś przedostałaby się przez portal. Może podczas walki z Czerwonym Smokiem? Bo w sumie portal znalazł się we mgłach otaczający Avalon. Zatem smoki mogłyby się tam przenieść i wówczas Aithusa znalazła się w Fabletown? Ewentualnie jakoś inaczej. W każdym razie, Morgana mogłaby to odkryć i z racji tego, że jakby nie patrzeć - była do niej przywiązana - załatwiła jej Glamour i mogła nawet zabrać do domu, nim sama nie znajdzie swojej drogi. No i Morganka jakoś średnio się odnajduje w nowej rzeczywistości. Zwłaszcza, że XXI wiek jej się bardzo, ale to bardzo nie podoba. Unika wszystkiego, co jej się z nim kojarzy. Także na pewno byłaby zadowolona, gdyby miała się z kim uczyć żyć w nowym świecie. Zatem to byłoby świetne, a do tego obydwie musiałyby się nauczyć żyć jak równe sobie, a nie jak dotychczas, że Morgana jednak, mimo swojej sympatii do smoka, to jednak trochę wykorzystywała ją do niecnych celów. Także, to genialne! xD
    A co do miejsca. Mnie pasuje i tutaj, i tutaj. Także możemy tutaj sobie ustalić, albo na GG, na bieżąco rzucać pomysły, co może prędzej by nam wąteczek stworzyło, bo już się nie mogę doczekać tego! <3]

    Morganka

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jaka bajkowa i piękna karta <3
    Witam serdecznie naszego kolejnego smoka na blogu i życzę weny, wątków i wszystkiego co tylko najlepsze. Ostatnio trochę mi się przysnęło, ale jeśli znajdziesz chęć na wątek to ja z przyjemnością zapraszam do siebie. :)]

    Mordred

    OdpowiedzUsuń
  9. [Z ogromną zwłoką, za którą bardzo Cię przepraszam, ale jednak odpisuję, bo tez spodobał mi się pomysł ze zrobienia z Eirwen kogoś na kształt stażystki. Galahad generalnie lubi pracować sam (no chyba, że napatoczy się jakiś dobry przyjaciel) i raczej wychodzi z założenia, że nie potrzebuje pomocy, ale ktoś ponad nim mógłby sądzić inaczej. Nie byłoby jednak tak, że miałby z nią jakiś wielki problem i po krótkim czasie przyzwyczaiłby się do jej obecności. Skoro jednak mamy jakieś powiązanie, to przydałoby się wymyślić jakąś fabułę.
    Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to zaginiecie czegoś w archiwum. Tyle tylko, że przydałoby się, by to było coś poważniejszego. I nie chodzi nawet o to, że od razu mieliby z tego tytułu problemy w samym Woodlands - bardziej coś typu Galahad otrzymał jakiś dziwny dokument(może związany z magią), po czym okazało się, że ten zaginął. W Fabletown jest masa Baśniowców, którzy w przeszłości zajmowali się różnymi podejrzanymi praktykami i mógłby się obawiać, że trafił w niepowołane ręce.
    W każdym razie pomyślę jeszcze, bo sama nie jestem co do tego pomysłu w pełni przekonana, ale może da się z niego coś wyciągnąć.]

    Galahad

    OdpowiedzUsuń
  10. [Ostatnimi czasy GG coś zamula, więc przychodzę tutaj.
    Bo wpadłam na pewien pomysł. Mogłabym nawet nam zacząć na dniach, jeśli będzie Ci pomysł odpowiadał ;)
    To, co ustalałyśmy na początku jest bazą w sumie, że wspólnie by się próbowały odnaleźć w nowym świecie. bo podoba mi się to bardzo i jest genialne. Mogłybyśmy w sumie zacząć od tego, jak Morgana dostała powołanie na stanowisko na trzynastym piętrze, co by nastąpiło na przykład zaraz po zakupie przez nią Glamour dla Aithusy. Bo powiedzmy władze Fabletown od razu by zagroziły, że jeśli tego nie zrobi, to smok trafi na Farmę. Morgana by nie chciała tego, więc wykupiłaby Glamour i zaraz potem trudność, bo list z powołaniem. Chcąc nie chcąc, Morgana musiałaby iść do tej pracy, Eirwen zostałaby w domu i by przykładowo co jakiś czas coś zbałaganiła. W końcu Morgana mogłaby zabrać ją ze sobą i powiedzmy, wkręcić na trzynastym piętrze, by była wśród uczniów wiedźm i tam mogłoby dojść do jakiegoś losowego wypadku. Może coś z jakimś eliksirem, który tworzyłby się kilka tygodni i jednego dnia puff - nie ma. Jakaś wiedźma mogłaby wysłać uczniów, by zanieśli to komuś, Morgana mogłaby chcieć, żeby Eirwen została, ale nowa rzeczywistość to i wyzwolenia się, więc nie do końca by posłuchała i poszłaby z nimi. Tam by się coś zadziało, ten eliksir czy co tam by było, by się stłukło i jakiś problem, bo powiedzmy, że styczność niektórych baśniowców z tym eliksirem skończyłaby się jakoś dziwnie. Może jakaś dziwna przypadłość, albo niektórym Glamour przestałoby działać. Nikomu po powrocie by nie powiedzieli, ale w domu Eirwen mogłaby wspomnieć i taka pierwsza przygoda w tym świecie, bo trzeba byłoby odwrócić skutki, nim wieść się rozniesie. Co Ty na to? ;)]

    Morganka

    OdpowiedzUsuń