piątek, 16 czerwca 2017

Pieśń Liry


Lirazel Alder
córka Króla Elfów ∙ czarodziejka ∙ królewna ∙
fizycznie ok. 35 lat ∙ legendy celtyckie
Nie umiem powiedzieć, jaka magia kryła się w tym zaklęciu (a na pewno była przerażająca), lecz bez wątpienia słowa te napisano z miłością silniejszą od czaru. Wreszcie magiczne znaki zapłonęły uczuciem, jakie Król Elfów żywił do córki — i wtedy w jego zaklęciu połączyły się dwie moce — czary i miłość — najpotężniejsza siła, jaka istnieje poza granicą zmierzchu, z największą mocą znaną w krainie ludzi...
— Lord Dunsany "Córka Króla Elfów"

Spogląda na świat oczami wrażliwej duszy. Nie rozumie. Brudu, chaosu, brutalnych dźwięków, wydzierających z serca wszelką delikatność. Gdzie jej głębokie, gęste lasy, nieokiełznana zwierzyna, piękne – bliskie jej – rodzime twarze? Gdzie jej Królestwo? Szuka go za horyzontem. Za tym wysokim murem, który przysłania całą naturalną cudowność. Patrzy nawet ponad niego, nad nieczystą cegłę, w jasny nieboskłon; zbyt jasny, prześwietlony rażącym blaskiem lamp. Nie poznaje go. Żadnego gwiazdozbioru, nawet tego, który nazwał dla niej ojciec. Chociaż wie, że tutaj żadnej z tych gwiazd nie dojrzy, nie przestaje się za nimi oglądać. Tęskni za domem. Po raz drugi, chce uciec. Wrócić do świata, tego, do którego bardziej pasuje. Ma prawo istnieć tylko tam, wśród swojego ludu, blisko berła i korony ojca. Kiedyś wydawało jej się, że miłość może dać jej spełnienie. Próbowała schować się za gorącymi pocałunkami i słodkimi obietnicami, ale żadna kryjówka, nawet ta wywołująca drżenia serca nie potrafi ochronić jej przed pustą – ludzką – próżnością, egocentrycznością, materializmem i gnaniem za pozbawionymi wyższych celów pragnieniami.

Nie umie się tu znaleźć. W świecie pogoni za czymś, czego nie jest w stanie objąć rozsądkiem. Nie chce opuścić swojego świata. Trzyma się znanych jej rzeczy. Swojego tytułu, chociaż ten tutaj nie ma żadnej ceny i wartości. Swojego ojca, który jest jedynym elementem spajającym ją z jej rzeczywistością. Nie chwyta się już tylko swojej romantycznej miłości, bo przestaje w nią wierzyć, a zaczyna wątpić. Może takie kochanie jest tylko chwilą słabości – momentalnym zafascynowaniem, które… mija. Za każdym razem z żegnanym za plecami życiem, które kocha… bardziej? Intensywną miłością, którą tylko nieliczni mogą zrozumieć.

Ojcze… — myśli – zabierz mnie do domu.


Potem dodam relacje i resztę.

6 komentarzy:

  1. [Już oficjalnie - witaj z Lirazel! <3
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że ta postać w końcu się pojawiła, a rodzinka Lucy coraz bardziej się poszerza :D Jestem zachwycona opisem w twojej karcie. Tak ją sobie właśnie wyobrażałam: bardzo delikatną i przywiązaną do tamtego świata. Cudna o prostu <3
    Jak już wcześniej wspominała, koniecznie musimy coś napisać! W końcu rodzone siostry, które znają się od dziecka - precyzując, od dziecka Lirazel, bo Lucy była już dorosła, gdy ta się urodziła :D
    Wpadaj koniecznie <3]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  2. [O, niee! Hahahah, a ja już się nastawiłam na kochaną siostrzyczkę dla mojej sponiewieranej przez los Lucy xD <3
    W takim razie, może póki obie nie wiedziały, że Lucy jest córką Oberona (Lucy dowiedziała się o tym dopiero niedawno, w Fabletown) lubiły się? Zależy jeszcze, czy Lirazel wiedziała o tym wcześniej, czy nie – bo w historii mamy tak, że Tytania i Hagen wiedzieli, że Lorelei jest córką Oberona, ale nie mogli jej nic powiedzieć, bo to był jeden z punktów umowy między Oberonem a Duchem Renu (czyli dziadkiem Lorelei). Kiedyś nawet wymyśliłyśmy sobie z autorką Tytanii, że jeszcze za czasów przed Fable, Lirazel mogła naopowiadać Lorelei o tym, jaka to miłość do człowieka jest wspaniała i cudowna, i między innymi to przyczyniłoby się do ucieczki Lucy z Hakiem – bo nimfa sobie ubzdurała różne rzeczy i nie chciała słuchać Tytanii, która powtarzała, że miłość i małżeństwo to przede wszystkim odpowiedzialność, bla bla :D No i to też je łączy – obie kopnęły Oberona w tyłek i zwiały z człowiekiem, z tym, że Lirazel wróciła do ojca, a Lucy nie xD

    Jeśli chodzi o Fabletown, mamy dużo możliwości. A że Lucy nie aspiruje na ukochaną i ulubioną córkę Oberona, to może Lirazel trochę inaczej by na nią spojrzała po jakimś czasie? xD Lucy to nawet stara się go trochę unikać, bo papa jest jak zawsze zaborczy i próbuje ją kontrolować, do tego nie znosi Haka, z którym ta niedawno się zaręczyła (btw. autorka Oberona jeszcze o tym nie wie, bo dawno jej na blogu nie było, ale ciii xDD).

    Nie wiem też, czy Annabel ostrzegała się na GG, ale jak już ktoś raz wejdzie do tej rodzinki, to zostaje wchłonięty na zawsze, a do tego zostaje zarażony głupawką xD <3

    Wybacz, nieźle się rozpisałam i mam nadzieję, że w miarę coś z tego rozumiesz xD]


    siostrzyczka

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam ciebie i twoją drugą postać :D Baw sie dobrze z Lirazel! Samych wspaniałych wątków oraz weny :D
    Swoją drogą, to czytając tą kartę naszło mnie takie spostrzeżenie...chyba większość baśniowców mieszkających tutaj raczej nie tęskni aż tak bardzo za domem (ale mogę się mylić). A tutaj taka miła odmiana :)
    Baw się dobrze z drugą postacią ;)]

    Lucek
    Willard
    Ivan
    Erwin

    OdpowiedzUsuń
  4. [No, no, szalejesz. Kolejna postać i to jaka cudna! :D
    Karta, estetycznie jest naprawdę przepiękna i aż nie mogę się na nią napatrzeć. Sama Twoja dziewczynka wydaje mi się cholernie smutna i aż ma ochotę się ją przytulić, chowając przed całym złem tego świata (ale jak zawsze, moi panowie nie są materiałami do takich ekscesów xD).
    Ujęłaś moje serduszko i chciałabym ukrócić żywot Adwersarza i pozwolić jej wrócić do domu... Shadow Mortem

    OdpowiedzUsuń
  5. [wpadam raz jeszcze cie Le powitac ;) Lira. wyszla fajnie i troche smutno i az musialam karte przeczytac po raz ktorys ;) Liv tu nawet lepiej pasuje niz Lily na wizerunku.
    Mozna by powiedziec ze sa "kuzynkami" dalekimi ale zawsze acz nie bardzo wiem przez jaka strone koligacji rodzinnych ;) No, ale ja tu gadam i gadam.. zatem duzo weny i watkow ;)]

    Shakuntala

    OdpowiedzUsuń
  6. [ No hej, hej! Widzę, że rodzinka mojej narzeczonej się rozrasta! Kolejna z Alderów, czyli o jednego więcej przedstawiciela do tych pokręconych relacji i jeszcze jedna osoba, na którą muszę uważać, bo zły gest, spojrzenie, słowo w jej pobliżu oznaczać będzie z rąk Oberona. Do stu beczek siarki! Co za wariactwo XD
    A tak na poważniej to ahoj i witaj nam! Świetna postać, genialne wykreowanie, no i ten cudowny wizerunek.
    Poutrudniajmy sobie życie <3 ]

    Hak Jones

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.