poniedziałek, 8 maja 2017

Won't tell anybody how you turn my world around

Kapłanka Avalonu | Pani Jeziora | Czarodziejka | Kobieta z zaświatów
wolny duch | właścicielka sklepu ogrodniczego "Oakley" | nielegalna wiedźma
W przeszłości różnie ją nazywano. Bywała już czarodziejką, uwodzicielką, zgubą Merlina, jedną z Czterech Wielkich Królowych, Śmiercią... Swego czasu była nawet Panią Jeziora, chociaż większość woli pamiętać jedynie jej szlachetne i podporządkowane woli Bogini poprzedniczki służące Camelotowi, często przypisując im jej dokonania i osiągnięcia. Być może dlatego, że świat woli pamiętać jedynie kobiece ideały, zapominając o tych, które łamały zasady. Nimue nigdy nie była posłuszną, delikatną i szukającą oparcia kobietą. Przypominała raczej niczym niepowstrzymaną burzę, niszczącą wszystko, co stanęło jej na drodze do celu. Była niczym sama śmierć, przed którą upadali nawet najpotężniejsi.

Dziś jest raczej tajemniczą samotniczką, o której wiadomo równie niewiele co dawniej, gdy przybyła z zaświatów do Avalonu. Elegancką i nieco niepokojącą. Właścicielką wygodnego i kosztownego domu na granicy Fabletown i Brooklynu, a także sklepu ogrodniczego "Oakley". Zjawiła się w Fabletown stosunkowo niedawno, dokładnie w noc Samhain, gdy granice między światami stają się najcieńsze. Podobno z baśniowego świata zabrała jednie stary, potężny dąb, o który dba niczym o największy skarb. Wciąż skrycie praktykuje czarną magię, choć wykorzystuje ją jedynie dla swoich własnych celów. Okazjonalnie i za odpowiednią zapłatą, lub obietnicą przysługi, działa jako nielegalna wiedźma,  u której można zdobyć wyjątkowo rzadkie i unikalne zaklęcia. Na co dzień chodzi swoimi własnymi drogami i trzyma się na uboczu społeczności. A przynajmniej do czasu, gdy ktoś nie wejdzie jej w drogę.

Nawet najzacieklejsza bestia zna choć cień litości.
Ja nie znam, więc bestią nie jestem.

(W. Szekspir)


Z okazji mojego powrotu do życia, witam wszystkich ponownie i zapraszam na wątki. Buźki użyczyła śliczna Winona Ryder, w podstronach Sapkowski i "Świat Króla Artura. Maladie", a w tytułach Cheryl Cole i "Parachute". Merlin do oddania, jeśli postanowi się zjawić zostanie ukochany i dostanie cudowny wątek. <3



NOTKI:
Pewnego razu w grudniu [+18] / Annwn [już niebawem] / ...

KÓŁKA:
Początki do napisania: Mordred, Morgause
Planowane wątki: Ivan, Hakuś, Redżina

66 komentarzy:

  1. [Jako że brzydko przykryłam, przyszłam powitać, pochwalić, pozachwycać się, i w ogóle. Ale to wszystko przecież już wiesz :3
    Chodź do mnie na nasz piękny niepoprawny czarodziejski wątek!]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  2. [O manio tak bardzo kocham za Winone i Sapkowskiego. Na Merlinie za nic się nie znam, ale pani taka ładna i no... Winona. XD A i jeszcze bym zapomniała wspomnieć o sklepie ogrodniczym, a to taki fajny pomysł, tym bardziej że Valerie i ja kochamy różnego typu kwiatki oraz roślinki. Więc na pewno tam wpadniemy! c:]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Ahoy mamuśka :3 Oczywiście karta jest prześliczna i wszystkie podstrony pochłonęłam na jednym wdechu. Jakże by mogło być inaczej. Trzeba nadrobić te lata, podczas których się mamci nie znało XD <3 Czy w tej rodzinie jakikolwiek dzieciak dorastał prawidłowo pod okiem kochających rodziców? Klątwa jakaś normalnie!
    Ale dosyć paplaniny. Nimue i drewno <3 Co tu więcej dodawać? XD ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  4. [No dobra, ogólnie to są sąsiadami, można tak powiedzieć. To już jakieś zaczepienie. Jakieś. I chyba jedyne, które wpadnie mi do głowy. Wiesz przecież że ja i myślenie to zły pomysł :( Nie potrafię wymyślać, łączyć wątków, eh. Lama. Ale zacznę jak coś podeślesz, bo też tego wątku za nic nie odpuszczę! <3]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  5. [Cześć, kochana siostro, bracie i możliwa teściowo w jednym pakiecie! xD
    Piękny opisik Merlina, więc trzeba go komuś do przejęcia wcisnąć, bo Lucy chce takiego zacnego teścia na blogu! <3
    Eh, i jeszcze muszę cię przeprosić, bo czuję się współwinna... Nie wiem, czy kiedykolwiek mi to wybaczysz... Obawiam się, że zostałaś zarażona tęczozą! Tak! Widzę to w zakładkach! xD Rainbow is in the air! <3 Nie wiem tylko, jak się zaraziłaś, ale nie poruszam tego tematu :> xD
    Kocham cię za sklep ogrodniczy i projektanta ogrodów! Rozumiem, że to stanowisko czeka na mnie? xD
    Wy i te wasze drewno... :")]


    Przyszła, piękna i cudowna synowa

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cześć, mamo. :D Bardzo fajna karta, bardzo fajna Pani, do tego Cheryl w tytule, a nie słyszałem jej już całe wieki. Żyje jeszcze w ogóle? :D No, ale tak na poważnie, to dużo weny, żeby Ci wątków nie zabrakło, no i chodź do mnie, gdybyś chciała. <3]

    dziabąg

    OdpowiedzUsuń
  7. Wypuściła cicho powietrze z płuc. Od jakiegoś czasu stała. Po prostu stała. Z ramionami skrzyżowanymi pod biustem, obserwowała.
    Nocą nie było tego tak bardzo widać. Rankiem, gdy wzeszło słońce… wyglądać to mogło jeszcze na poranną mgłę. Ale było już popołudnie. A coś, co można było nazwać do tej pory zwykłym zjawiskiem pogodowym, rozprzestrzeniało się coraz bardziej, jakby wbrew naturze.
    Czuła się tak cholernie bezradna. Fakt, że nie miała pojęcia, jak rozprawić się z magicznym zagrożeniem dla Fabletown nie dawał jej chwili wytchnienia.
    To było jak jakaś magiczna apokalipsa dla wybranej części miasta. Mgła, która pojawiła się – wręcz znikąd – a potem zaczęła po kolei odbierać świadomość części dzielnicy. Ludzie przestali pojawiać się w pracy, w niektórych miejscach życie jakby nagle umarło – ktoś nawet, prowadząc samochód, zasnął i wbił się w lampę uliczną.
    To wszystko obserwować mogła tylko z daleka. Patrząc i czekając. Na cud albo na ratunek. Jak jakaś durna księżniczka więziona w wieży, czekająca na księcia z bajki.
    Z tym, że nawet we własnej bajce nie była księżniczką. Była królową, która własnoręcznie wzniosła lodowy pałac, która własnoręcznie powołała do życia śnieżną armię. Która zawsze kontrolowała swój los, układała swoje życie po swojemu.
    A teraz nie mogła nic zrobić. I jedyną nadzieję pokładała w osobie, o której wspomniał jej Mordred. Zaufała mu – czemu miałaby tego nie zrobić? Nie miała teraz też i zbyt wielkiego wyboru. Nie było czasu, aby wybrzydzać, szukać dziury w całym. Nimue, dawna uczennica największego maga wszechczasów, jest ich jedyną nadzieją.
    Gdyby jeszcze tylko…
    W momencie, w którym miała już w myślach wyklinać ją od wszystkiego, co najgorsze i nieodpowiedzialne, usłyszała pukanie do drzwi swojego apartamentu. Czym prędzej odeszła od okna, by otworzyć drzwi i wpuścić do środka – dzięki bogom – właśnie nią.
    — Na najjaśniejszą Amaterasu, powiedz mi, że masz pojęcie, co to w ogóle może być – rzuciła na dzień dobry, gdy zamykała za nią drzwi.
    Salon Miyuki był jakby przejściem do całkiem innego – azjatyckiego – świata. Ściany swoją barwą przypominały przybrudzoną biel. Na nich natomiast widoczne były czarne znaki, których znaczenie znała najwyraźniej jedynie sama pani domu. Japońska katakana przepleciona czasem z hirakaną stanowiła tajemnicę dla każdego wchodzącego – ale na tle czarnych znaków wybijał się dumnie odlatujący żuraw.
    Na suficie próżno było szukać jakiegokolwiek żyrandola – źródła światła nie było również i zawieszonego na ścianach. Stojące lampy osłonione czerwonym papierem poustawiane były w każdym rogu salonu. Natomiast w rogu, nieopodal okna, zauważyć można było niski stolik, przy którym porozrzucane były wielobarwne poduszki.
    I to właśnie w jego stronę podeszła teraz Miyuki.
    — Ta… mgła… zdaje się rozprzestrzeniać coraz bardziej. Jeśli będziemy zwlekać jeszcze dłużej… - westchnęła cicho, gdy raz jeszcze zerknęła przez okno, na dziwny pył pochłaniający miasto coraz bardziej – być może nie będzie miał nas kto ratować.

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ja jak zwykle na wątek bardzo jestem chętna, więc się zgłaszam. ;) Lepszych jakoś pomysłów mi brak, a przyszłam ostatecznie do tej pani bo no, muszę odwiedzić ten sklep ogrodniczy. A więc może Val by się tam wybrała i była świadkiem jakiejś nieciekawej sytuacji? Nie wiem, nie wiem, pustka w głowie ale staram się, naprawdę. XD]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Z opóźnieniem, ale witam serdecznie kolejną postać :D
    Życzę wielu ciekawych wątków i mnóstwa weny :D ]

    Alexander Heller

    OdpowiedzUsuń
  10. [Heloł Lucyfer is hir!
    Witam z opóźnieniem, ale jakoś wcześniej nie potrafiłem się zabrać do napisania czegokolwiek :/ Mam chwalić twoją kartę? Czy może powiedzieć, że ona jest zUa, okrutna oraz najlepiej żeby się nie pojawiała tutaj na tym świecie?
    Jeśli wybierasz opcję numer dwa, to wiedz że złego słowa nie usłyszysz ode mnie.
    To teraz przejdę ładnie i zgrabnie do spraw ważniejszych. Mianowice, nie ma że nie, ale chcę mieć z tobą wątek :D Ty dobrze o tym wiesz, osobiście to obojętnie mi z którą twoja postacią coś wymyślimy. Jedno będzie pewne, to będzie po po prostu E-P-I-C-K-I-E!]

    Lucyfer
    Will
    Ivan

    OdpowiedzUsuń
  11. [Dla mnie Bowie też jest nieśmiertelny. I idealny. :)
    Dziękuję i wpadam, żeby coś w końcu z Tobą napisać, bo ostatnio nam nie wyszło takie cudowne powiązanie. Trzeba to nadrobić :)]

    Kostia

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hej! Ślicznie ci dziękuję za takie miłe powitanie :D W skórze Casha czuję się dużo lepiej, bardziej odpowiada moim zainteresowaniom :) Marianne była ciekawym doświadczeniem i naprawdę mile ją wspominam, ale... Cash jednak jest swobodniejszy.
    A tak kombinuje, obecnie robię dużo researchu żeby pomysł jaki mam w planach był mało "cringy", a bardziej uświadamiający :) Ty też coś kombinujesz widziałam - nie mogę się doczekać! Macie tu naprawdę super opowiadania i mega, mega różnorodne.
    Napisałam pod kartą Nimue bo wydaje mi się, że tu znajdziemy więcej powiązań - Hagen jest cudowny, ale nie wiem czy chce narażać się Tytanii i Oberonowi hahaha Może coś związanego z Merlinem? Wiadomo coś o nim?]

    Cash

    OdpowiedzUsuń
  13. [Witam ponownie i cieszę się, ze jesteśmy mile widziane :D Mam nadzieję, że wszystko u Ciebie już w porządku! Nimue mnie uciekła i przyznam, ze naprawdę ma śliczną buźkę :) Wcześniej myślałyśmy o wątku z inną Twoją postacią, więc Tobie pozostawiam decyzję! Osobiście uwielbiam dwie postacie i z każdą powiązałabym jakoś Amarcię. Pytanie tylko, czy uda nam się to z tymi dwiema paniami?]

    Amara

    OdpowiedzUsuń
  14. [Miejsce rezerwuję, a na pomysł czekam ;)

    (może się doczekam) :D]

    Oscar Wielki i Potężny i nikt nie jest tak mocno fejbjulus jak on!

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Oj mamciu, jak to jak będziemy pisać na trzy wątki? Z wielką przyjemnością! XD <3
    Nimue i drewno, Hak i ruda kłoda. Taaaak... To zdecydowanie rodzinne ;) ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Dzięki XD
    Wątek chętnie jakiś napiszę :)
    Masz może jakiś pomysł? Albo chociaż myśl, którą moglibyśmy wykorzystać? ]

    Alexander

    OdpowiedzUsuń
  17. [Ja bardzo chętnie. Szczególnie, że wiem, które drzewo spodobałoby się Leszemu najbardziej.
    Proponuję na początek typowo pracowniczy wątek. Leszy pewnie pracuje już od miesiąca, pewnie niecałego na stanowisku ogrodnika.]

    Lachlan

    OdpowiedzUsuń
  18. [Ja jak zwykle wolałabym pokręcić, bo w zwykłe i zwyczajne kompletnie nie umiem. XD Myślę tylko co mogłybyśmy wykombinować, ale coś mi nie idzie. Dlatego bardzo chętnie przyjmę jakiś pomysł, może wtedy coś mnie natchnie. :)]

    Val

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dziękuję i nawzajem. :)
    Kto wie, może namówisz... O ile więcej czasu uda mi się znaleźć. Zobaczymy jak to będzie. A tymczasem zapraszam Cię do wilczka.]

    Hati

    OdpowiedzUsuń
  20. [Pałsztajnie mój. <3 Wbijaj na wątek do Morgańci. ;)]

    Asherah Connor & Morgana Le Fay

    OdpowiedzUsuń
  21. [ Jej wróciłaś <3333
    Jeszcze pytasz? Za razem czekam, jaki i kombinujemy tutaj wąteczek <3 Drewno musi być XD ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  22. [Wreszcie Nimcia wróciła do gry, jak się cieszę. <3 Szczek, szczek. ;) Jednakowoż poważnie, szukamy pomysłu na wątek, bo koniecznie musimy coś napisać! :D]

    ̶D̶o̶b̶r̶a̶ wiedźma Morgana

    OdpowiedzUsuń
  23. [Cześć, dziękuję ślicznie za powitanie i miłe słowa! Oczywiście chęć na wątek jest, ale nie mam żadnego konkretnego pomysłu :c]

    Keira Tyler

    OdpowiedzUsuń
  24. [Dziękuję za tak miłe powitanie Mary! Strasznie mi miło <3 Z wizerunkiem i owszem, bo co to jest dla wiedźmy przybrać inne rysy? :D
    Na wątek jestem jak najbardziej chętna! Tylko jak je połączyć? Masz może jakiś pomysł, czy robimy burzę mózgów? ;)]

    Jack & Mary

    OdpowiedzUsuń
  25. [Ja wiem, ze obiecałem. Ja wiem...no to masz może jakiś pomysł, albo cokolwiek? No i z kim chcesz konkretnie wątek? :D Bo wiesz, to jest taka rzecz istotna ;)]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Straciłam rachubę XD
    Co za pytanie XD Trochę ukochać, trochę podręczyć! To najlepsza kombinacja wszystkich możliwych opcji :> Ja kocham go męczyć. Nosz po prostu uwielbiam! ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  27. [Po rozwodzie z Bestią moja Chelsey z chęcią zaprzyjaźniłaby się z Nimue <3 Bardzo dziękuję za powitanie i wiele ciepłych słów i mam nadzieję, że rzeczywiście właściwa matura pójdzie mi znacznie lepiej, niż totalnie zwalona próbna matura ;c]

    Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  28. [W ogóle rodzina Eastwoodów to jakieś marzenie. A Scotty... Eh, rozpływam się za każdym razem jak widzę jego buzię. I sobie ostatnio go ukochałam. ♥ Długo nie mogłam znaleźć wizerunku, ale dobrze, że przypomniałam sobie o klonie Clinta. <3
    Powiem szczerze, że miałam cichą nadzieję na pojawienie się czarodziejki, która zmieniła Bestię, choć nie miałam konkretnego pomysłu na wątku. Dlatego z wielką chęcią przystanę na Twój pomysł. <3 Po głowie chodziło mi, aby Ryan, w ekstremalnych chwilach, wciąż zmieniał się w Bestię. Tylko pod wpływem silnych, negatywnych emocji. Więc jakby dało radę z tym, to mógłby z pretensją przyjść do Nimue, aby mu wyjaśniła co takiego się z nim dzieje, skoro znalazł tą prawdziwą miłość, klątwa zdjęta, więc nie powinno nic takiego mieć miejsca.;D]

    Beast

    OdpowiedzUsuń
  29. [Moja Chelsey naprawdę mocno kocha Bestie, ale czuje się niechciana i niczym zabawka przestawianą z kąta w kąt. Nowe środowisko zaważyło na ich małżeństwie i to za pewnie doprowadziło również do rozpadu małżeństwa, dlatego ktoś z kim będzie mogła czasem szczerze porozmawiać nawet przy szklaneczce czegos mocniejszego z pewnością jej się przyda :D
    Matura trochę mnie przeraża ale wszystko jest do przeżycia :3]


    Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  30. [ Jestem sadystką i tego nie ukrywam xDDD
    Tak! Chcę mamusię :> ]

    Haczek

    OdpowiedzUsuń
  31. [Oczywiście! Już czekam na to. <3]

    Morgańsia

    OdpowiedzUsuń
  32. [Dziękuję za taką ilość serduszek, od razu mi się Mordred czuje dowartościowany. <3
    Porwij mnie na wątek Nimue, czekam! <3]

    Mordred

    OdpowiedzUsuń
  33. [Ja całą sobą pokochałam Scotta.♥ Myślę, że bez problemu się dogadamy, gdyby trzeba było się nimi "podzielić"... xDD
    I nie miałam o tym kompletnie pojęcia, ale cieszę się ogromnie, że to w ogóle jest możliwe. Już w trakcie tworzenia Bestii miałam taki zarys, bo z pewnością dzięki temu można w ciekawy sposób urozmaicić wątki. :D Tak mi wpadło do głowy, że mógłby zobaczyć ją kilka razy w kasynie. On niby jest z tych co najpierw robią, a potem myślą, ale teraz by mu odwaliło i chciałby się upewnić czy ta kobieta, to aby na to ta, która na niego sprowadziła tą klątwę. Więc przez jakiś czas mógłby ją śledzić, aby się upewnić czy aby na pewno to jest ona, bo by na przypadkową osobę nie nawrzeszczał. ;D Nimue może sobie z tego zdawać sprawę, gdyby z Twojej strony była chęć, albo i nie. To któregoś wieczoru przycisnąłby ją, aby zaczęła mówić. Jak myślisz?;D]

    Beast

    OdpowiedzUsuń
  34. [W drzewo? To brzmi fascynująco! XD
    Podoba mi się chyba bardziej druga opcja! Bo z pierwszej to z charakterem Mary ciężko byłoby coś wyklecić innego, niż czystą nienawiść później. xD Także wracając co do zmienienia Mary w wiedźmę i nauczenia jej tajemnej sztuki bycia złym do szpiku kości (XD)... tylko pytanie czy zaczynamy już tutaj, w Fable, czy piszemy od przeszłości? Jeśli od Fable to trzeba pokminić z przeszłością i ją jakoś ustalić. Hmmm... Mary mogła chodzić nieszczęśliwa i zapłakana przez długi czas, aż do czasu, gdy spotkała Nimue, bądź ta miała dość słuchania jej łkania i wtedy zaoferowała jej pomoc? A potem w Fable już mogły przechodzić obok siebie i rozpoznać? Mimo że Mary wygląda zupełnie inaczej niż wtedy (w końcu teraz wygląda jak Azjatka xd)]

    Mary

    OdpowiedzUsuń
  35. [A zobacz co to za smok... ;>]

    Drake&Erik

    OdpowiedzUsuń
  36. [ Każdemu może się taki napad zdarzyć XD
    Kurcze, dajesz mi wybór, a ja w podejmowaniu takich decyzji cienka jestem XD Choć do tej pory to o Merlinie była mowa, więc można by przy tym zostać.
    Co ustalałyśmy? Szczerze przyznam, że w tej kwestii pamięć mnie zawodzi. Bo w sumie to dość dawno było XD Także musimy chyba pokombinować, może przy okazji coś nam się przypomni ;) ]

    Haczek

    OdpowiedzUsuń
  37. [sama nie wiem co tu robie.
    Tiaaa a widzisz u mnie tlumy? Na dobra sprawe nie wiem kto w rzeczywistosci jest a lista nic nie daje. Moze jak wypuszcze korzenie i zakwitne znajdzie sie ktos na w miare regularne pisanie a tak to sobie bede wisiec az znowu zapomne o jakies liscie xD.
    Ksiecia nie ma (brzydkiego kaczatka ni ma xD) a zdjecie klatwy niestety skonczylo by sie ponowna smiercia najlepszym wypadku. Zreszta bycie ptakiem nie jest takie zle. Ma niezly zmysl pogodowy i nawet popularnosc w TV ^_^ (rankingi mowia wszystko - skromnosc xD)
    No ale mozemy cos sprobowac.
    A wez, Q mnie zje na miejscu. ;p
    btw. jak tam nasze drzewko? jeszcze zyje? *smiech*]

    sama-wiesz-kto xD

    OdpowiedzUsuń
  38. [ Się nie udał ci powie XD Ale też mi się zdaje, że przez wzgląd na oczka i drewno to tatko Merlin idealnie pasuje XDDD
    Też mi się coś tak kojarzy, jak mówisz. Myślę jednak, że rzeczywiście najlepiej będzie jak pokombinujemy sobie coś tam na gg i ładnie wszystko ustalimy. A kłótnie z Oberonem i hejcenie Lucy zawsze dobre XD <3 Kochana mamusia :3 Skoro synek sam o siebie zadbać nie umie to trza go trochę przypilnować XD Przecież to taki młodziak! ]

    synuś

    OdpowiedzUsuń
  39. [Tak! To jest świetny pomysł, bo Nimue mogła pomóc Mary w ukształtowaniu jej aktualnego charakteru. A co do pisania w przeszłości to jestem za, bo brzmi niezwykle ciekawie! Czyli piszemy od spotkania, gdzie Nim spotyka zapłakaną Mary, tak? To która zaczyna?]


    Mary

    OdpowiedzUsuń
  40. [A ja bardzo chętnie powalczę o tytuł najbardziej wrednej wiedźmy, mimo to! :D
    Dziękuję za powitanie. <3]

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  41. [Przepraszam za taki poślizg, troszeczkę mi się tutaj przysnęło. :D
    Myślę, że ta róża zadziała na niego tak jak czerwona płachta na byka. Róże to jego słaby punkt, przypominają mu o tym kim się stał i dlaczego, stąd też wieczna przypominajka na kciuku. :D Teraz tylko pytanko czy mam zacząć czy bierzesz na siebie. :)
    Wydaje mi się, że najważniejsze rzeczy mamy ustalone, więc chyba można już śmiało przejść do pisania. :D]

    Beast

    OdpowiedzUsuń
  42. [No i patrz, ty tak ładnie mi komentarz napisałaś, a ja co? Jak menda nie odpisałam na propozycje burzy mózgów... D:
    Nimcia ma jakiejś dziwne pragnienia lub dziwne przypadłości w których może jej pomóc Cash i przy których mogą się spotkać? Na przykład na jakimś *WIELKI CUDZYSŁÓW* "przyjęciu"?]

    Cash Paul Knowles

    OdpowiedzUsuń
  43. [Wszyscy mi piszą, że ona jest genialna, a poza zaczęciem u Smoka nie widzę tej genialności, no nie umiem tego dojrzeć po prostu xD
    Zostać na dłużej też bym chciała, bo mi się tu podoba i w ogóle, wena dopisuje :D więc przy okazji zaczepiam o wonteg!
    I bardzo klimatyczne zdjęcie do karty dobrałaś. W ogóle całość twojej karty sprawia, że mam ochotę brać się za Merlina ( bo w sumie i tak druga postać planuje) ale mój Merlin to byłby stary świr, a nie dostojny Pan Mag xD]

    Moryena

    OdpowiedzUsuń
  44. [To ja nam zacznę. Odżyłam tutaj, więc niedługo podeślę zaczęcie.:D]

    Bestia

    OdpowiedzUsuń
  45. [Dzień dobry! Zostańmy przy dokThorze :D Kwiatki doniczkowe i sekatory to co prawda nie nasz temat, preferujemy inne narzędzia, ale czarna magia, czemu nie... :D Mam kilka drobnych pomysłów do rozwinięcia, więc jeśli zainteresowanie jest, to chętnie rozwinę!]

    Harley Fletcher

    OdpowiedzUsuń
  46. [Wpadam, wpadam i dziękuję za powitanie :D Konkurencja jak w mordę strzelił! A co do wątku to bardzo chętnie, ale chwilowo nie przychodzi mi do głowy jak je połączyć, chyba łatwiej będzie z Charlotte, bo dwie wiedźmy to już zupełnie nie wiem co mogłyby robić :P]

    Charlotte & Jaga

    OdpowiedzUsuń
  47. [bo dziwnie to by zabrzmialo xD a to i tak lekka gra slow.
    Jak ogladalam seksowna wersje to prawie plakalam ze smiechu.
    Zrobisz mi Lanca? ^__^ Ale Nimcia tez dobra, tylko niestety starej religii ale sie wytnie hehe]

    G.

    OdpowiedzUsuń
  48. [Dziękuję ślicznie za powitanie i tak miłe słowa :)
    Do Złej Królowej przymierzałam się już od kilku miesięcy, ale dopiero Burton mnie pchnął do przejęcia jej :D Nie jestem pewna, czy szczęśliwe zakończenie w jej rozumieniu będzie równie szczęśliwe dla innych Baśniowców oraz Doczesnych, ale może coś się jeszcze w jej dążeniach pozmienia :D
    Do Nimue pasowałaby chyba i Regina, która para się czarną magią i Verity, która pomimo perfekcyjnego wizerunku wcale taka perfekcyjna nie jest. Obydwie mają równie krwawą przeszłość i teraźniejszość, ale Verity chyba niedługo się nieco uspokoi pod wpływem Kapelusznika. Także chęci z mojej strony jak najbardziej są i w sumie teraz zależy, z którą postacią wolałabyś pisać :)]

    Regina & Verity

    OdpowiedzUsuń
  49. [Zapowiada się naprawdę ciekawie, więc jestem za :D Można zacząć od luźnego spotkania w mieszkaniu Lorens przy lampce winka. Niestety nie mogę wziąć na siebie zaczęcia, zważywszy na fakt zaległości blogowych, ale i tych prywatnych ;c Mam nadzieję, że się nie gniewasz :)]


    Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  50. [Dziękuję i przepraszam Cię, że dopiero teraz odpisuję. :) Ja się za to popłakałam ze śmiechu na notce świątecznej, więc jesteśmy kwita! A po wątek przybywam, najlepiej na jakąś burzę mózgów.]

    Nowoczesny Poseł Percy

    OdpowiedzUsuń
  51. [Dziękuję bardzo i przepraszam za opóźnienie. :) Mam nadzieję, że Inga się przyjmie i wytrwamy.]

    Inga Vijkner

    OdpowiedzUsuń
  52. [Bardzo lubimy prezenty :) Pamiętam, jak wspominałaś na chacie o tym zacnym pomyśle, więc z Arturem będziemy zaszczyceni jeśli obdarzysz nas rozpoczęciem, a my postaramy się sprostać zadaniu i kontynuować historię. Kochamy Merlina i bardzo chętnie dowiemy się, co tak naprawdę zaszło i czemu nie było go, gdy był najbardziej potrzebny.]

    ŚPIĄCA KRÓLEWNA AKA ARTUR

    OdpowiedzUsuń
  53. [Hej, hej! :D Dziękuję za miłe słowa i mam nadzieję, że uda mi się nie zepsuć Snow :D Z Nimcią chętnie bym coś napisała, bo jej kreacja mega przyadła mi do gustu :D Plus karta ślicznie wygląda z tym dobranym wizerunkiem :D Ale pojawia się problem, bo kompletnie nic nie chodzi mi po głowie :( Może, jak w końcu uda mi się przeczytać notki (w końcu do jednej sama wcisnęłam Snow), to coś mnie najdzie. Jak coś, to będę się odzywać :D. Chybam że Tobie coś chodzi po głowie, to chętnie wysłucham :) ]

    Snow White

    OdpowiedzUsuń
  54. [Chyba nie zaskoczę, że zacznę przeprosinami, ŻE TAK DŁUGO MI ZAJĘŁO - przepraszam. Bardzo. :<]

    Czekała dwa dni, a potem ujrzała go w ramionach innej. "Kocham cię, jesteś jedyna", czyli to były kłamstwa? Okłamywała mnie przez cały czas?, myślała zdruzgotana, patrząc na swojego ukochanego w ramionach innej. Co ta dziewczyna ma takiego, czego ona nie ma? Długie, czarne, piękne włosy? Są. Długie nogi? Są. Krągłości tam gdzie trzeba? Też. Twarz bardzo ładna? Jest. Charakter? Wierny i sympatyczny. Każdy ją lubił. To dlaczego? Czuła jak słone łzy spływają jej po policzkach, że nie może na to patrzeć, lecz obraz ten wracał i wracał, wciąż i wciąż.
    Pobiegła do lasu, by się ukryć przed światem. Nogi się jej ugięły, upadła na kolana przed drzewem, o które oparła czoło. Długo tak trwała, nim jej gardło rozdarł paniczny krzyk, przeplatany gorzkim szlochaniem. Dłonie wbiła w pień i trwała w swej rozpaczy, aż do momentu, gdy głos odmówił jej posłuszeństwa. Nie mogła dłużej krzyczeć, temu też zasłoniła palcami twarz przed roślinami. Miała wrażenie, że wszystko wokół ją obserwuje i współczuje jej tej rozpaczy. Ale czemu ona tak płacze za mężczyzną? Och, aleś ty jesteś żałosna. Pokręciła głową. Ale go tak bardzo kochała, co teraz ma zrobić? Mieli zamieszkać razem, mieli być razem. Miał być tylko jej, a ona jego? Co jej teaz pozostało?

    Mary

    OdpowiedzUsuń
  55. [Dziękuję za powitanie. Stęskniłam się za Fabletown, ale postanowiłam, że na razie dam spokój Romulusowi (choć nie wykluczam, że jak Galahad się zadomowi, to i król z pechem do początków powróci). Cieszę się natomiast, ze Galahad się spodobał, bo trochę nad nim siedziałam i nie byłam pewna, czy wyszedł tak jak powinien.
    Nimue wyszła ci świetnie, a historię dosłownie połknęłam. Dlatego też chętnie z Tobą coś napiszę. Mam jednak problem z powiązaniem naszych postaci, bo nie wydaje mi się, żeby znali się z przeszłości (chyba że chcemy coś samodzielnie wymyślić, choć może być ciężko, chyba że Vivianne chciałaby sprawdzić co jej syn nawyrabiał z Elaine), natomiast jedyne co mi przychodzi do głowy już w Fabletown to Pelles, który niechętny do współczesnej medycy, mógłby zwrócić się o pomoc do Nimue (bo też nie wydaje mi się żeby kiedykolwiek miał problem z korzystaniem z usług czarownic).
    W każdym razie raz jeszcze dziękuję i mam nadzieję, że Merlin się pojawi, bo jak tu go nie lubić.]

    Galahad Corbenic

    OdpowiedzUsuń
  56. [Cześć! Dziękuję pięknie za tak miłe słowa pod kartą, aż mi cieplutko na serduszku się zrobiło. <3 Chęć zawsze jest, szczególnie na wątek z tak piękną czarownicą (ten wizerunek wygrywa wszystko!), ale niestety ostatnio u mnie nieco gorzej z pomysłami... Ale! Może Cindy korzystałaby z jej usług jako nielegalnej wiedźmy?]

    Cindy

    OdpowiedzUsuń
  57. Nawet obojętność Miyuki na wszelkie krzywdy ludzkie musiała mieć jakieś granice. I faktycznie miała. Może mniej by jej zależało, gdyby sprawa nie dotknęła jej osobiście. Może mniej by jej zależało, gdyby nie świadomość, że gdzieś tam, ofiarami zaklęcia padły też dzieci. Że ofiarami zaklęcia padły też osoby najbliższe osobie jej najbliższej. Nie musiała pałać do nich sympatią, ale nawet nieczułe, lodowe serce wiedźmy miało swoje drobniejsze szczeliny.
    W zasadzie… spędziła trochę nad zrozumieniem tego zjawiska, ale nie potrafiła dojść do prostego wniosku. Po co? Po co ktoś usypia większość mieszkańców Fabletown za pomogą magii? Jakie ma przesłanki, jaki to ma sens? Świadome pozostaną głównie wiedźmy, które potrafiły się przed tym obronić.
    Czy miało to pokazać ich bezradność? Albo niezorganizowanie? Faktycznie, wiedźmy z trzynastego piętra czasami chodziły tak, jak same chciały, miały ciężkie charaktery i bardzo wysokie mniemanie o sobie. Ale nadal nie potrafiła zrozumieć.
    Może to po prostu magia wymierzona w całą dzielnicę? Znak, że według kogoś jest zła, że reguły nią rządzące powinny się zmienić. Albo że wszystko, na co zapracowali w świecie Doczesnych powinno zniknąć, wraz z Baśniowcami.
    Może jakiś zdesperowany mag miał już dosyć ukrywania się.
    Mogło stać za tym tak wiele powodów i przesłanek, a ona nie potrafiła wyodrębnić żadnego konkretnego. Nie potrafiła też określić, kto mógłby posługiwać się takimi zaklęciami. Była to obca, nieznana jej, ale bardzo potężna magia. Na pewno nie było wielu wiedźm, które potrafiły nią władać.
    Podobno jedną z takich, które potrafiły się nią posługiwać, była Nimue. Więc to od niej w tym momencie zależało wszystko.
    — Wszystkiego, co tylko będziesz w stanie mi powiedzieć – odparła Miyuki. Wpatrzyła się w okno, za którym aż za bardzo widoczna była mlecznobiała poświata magicznej mgły. – Skąd pochodzi ta magia? Jak można osiągnąć taki efekt? Jak dokładniej działa ta mgła i co jeszcze może zrobić? Kto zna zaklęcie i jest wystarczająco potężny, aby go użyć, a przede wszystkim – po co to robi?
    Było tak wiele pytań, a odpowiedzi na nie mogła udzielić jej tylko ona. I miała bardzo nieprzyjemne przeczucie, że wyciągnięcie ich z niej może nie być tak łatwe, jakby tego chciała. Ale w tym momencie nie mieli wyjścia, jeśli mieli przywrócić Fabletown do normalności.

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  58. Już po paru łykach poczuła w gardle charakterystyczne drapanie, a po chwili również towarzyszący mu ból. Chciała coś powiedzieć, zawołać kogoś, lecz głos z jej ust się już nie wydobył. Położyła dłoń na szyi, jakby miało to coś pomóc i przez chwilę faktycznie tak było, a być może tylko jej się tak zdawało. Ulga, prawdziwa czy nie, nie trwała jednak długo. Czuła jak krtań się zamyka i wiedziała, że nikt jej nie pomoże. Do oczu Morgany zaczęły samoistnie napływać łzy. Po chwili zdawało się być po wszystkim… Umierała. Walka o kolejny oddech była coraz bardziej męcząca i coraz mniej skuteczna. Starała się, choć z każdą upływającą minutą traciła nadzieję. W końcu odpuściła, nie widząc w tym już dalszego sensu. Osunęła się ledwie przytomna na zimną, kamienną posadzkę i czekała na koniec, który nieuchronnie nadchodził.
    Morgana miała wgląd w przyszłość. Przecież prawie co noc nawiedzały ją koszmary, pełne tajemniczych symboli bądź przerażających wizji przedstawiających przyszłe zdarzenia. Tego konkretnego, dotyczącego jej samej nie zdołała przewidzieć. Próba otrucia, w dodatku niemal skuteczna, nie pojawiłaby się nawet w najśmielszych przypuszczeniach. A jednak ktoś postanowił to uczynić. W dodatku teraz, gdy była tak blisko osiągnięcia jednego celu...
    Doznała krótkiego przebłysku świadomości, gdy leżała w łódce. Uniósłszy powieki, widziała jedynie unoszące się wokół szare kłęby wilgotnej mgły. Może to wcale nie była łódka? Może tak wyglądało przejście z jednego, do któregoś z dwóch kolejnych światów? Ostatnimi co wzrok Morgany zarejestrował, była huśtająca się latarenka na dziobie łodzi i kilka celtyckich znaków wyrzeźbionych w środku po jednej z jej burt. Potem nadeszła ciemność, choć najgorsze zdawała się mieć już za sobą. Ktoś jednak znalazł ją w tamtej komnacie, a co więcej - postanowił jej pomóc. Różnicę poczuła natychmiast, bo nim zapadła w sen, nareszcie mogła wziąć głęboki oddech. Ból w gardle prawie ustąpił, pozostało wyłącznie zmęczenie. Przeżyła. Bogini miała zatem dla niej jakiś cel.
    Ponownie ocknęła się na chwilę leżąc na łożu. Pół przytomnym wzrokiem omiotła pomieszczenie, w którym przebywała. Nie była to jej komnata ani tym bardziej Camelot. Znajdowała się w innym, zupełnie obcym dla siebie miejscu, lecz o dziwo nie odczuwała dyskomfortu z tym związanego.
    – Śpij, Morgano. Minie trochę czasu, nim dojdziesz do siebie. – Usłyszała znajomy głos, który - była pewna - należał do Morgause. Posłusznie zamknęła oczy. Wyjątkowo, gdyż normalnie wykłócała by się, że nic jej nie jest i nikt nie będzie jej mówił co ma robić. Jednakowoż dzisiaj, gdy trucizna wciąż krążyła po jej organizmie, nie miała na to sił.
    Trudno stwierdzić jak długo spała tym razem, aczkolwiek przebudziła się, usłyszawszy rozmowę nad jej łóżkiem. Obca kobieta pytała o jej stan, a Morgause opowiadała o truciźnie i, że potrzeba czasu, nim młoda czarodziejka nabierze sił. Z rozmowy wynikało także, że znalazła ją w ostatniej chwili. Morgana nie była w stanie rozpoznać tożsamości kobiety po głosie, a gdy na moment otworzyła oczy upewniła się także, że nigdy jej nie spotkała. Kim zatem była i czego chciała? Co sprawiło, że interesowała się tak bardzo jej osobą? Nie chcąc jednak zwracać na siebie uwagi, zamknęła oczy i udawała, że nadal śpi.
    Ta sytuacja przy okazji przywiodła jej na myśl podobną, sprzed paru lat. Również była bliska śmierci i też słyszała rozmowę. Wówczas jednak nie dotyczyła stanu, w jakim się znajdowała; tamtego dnia poznała tak skrzętnie skrywaną przed nią tajemnicę. Tę samą, która namieszała w jej życiu i tę, która sprawiła, że postanowiła zejść na ścieżkę zemsty. Dowiedziała się przecież, kim tak naprawdę była.
    [...]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnego dnia, gdy obudziły ją promienie słońca wpadające przez niedokładnie zasunięte zasłony, Morgana powoli podniosła się do siadu i lepiej przyjrzała się pomieszczeniu, w którym spędziła ostatni dzień. Wcześniej komnata zdawała jej się zimna i bez wyrazu, teraz widziała jak bardzo się myliła w swoim osądzie. Surowe ściany, ozdobione były po obu stronach większymi kilimami, przedstawiającymi najważniejsze symbole starej religii. Ten po prawej, czerwony przeplatany był złotymi nićmi; drugi, umieszczony po lewej stronie był połączeniem kolorów niebieskiego i srebrnego. Na pierwszy rzut oka skromne umeblowanie tak naprawdę wcale nie odbiegało standardem od tego panującego w Camelocie. Szafa z dębowego drewna z pozłacanymi ornamentami, tak samo jak toaletka z otwieranym lustrem, stół z krzesłami i łoże, na którym siedziała. Dodatkowo ilość wolnej przestrzeni, której było znacznie więcej, niż wydawało się z wieczora.
      – Powinnaś jeszcze wypoczywać, Morgano! – usłyszała kobiecy głos, kiedy tylko zdążyła podejść do szafy. Zdecydowanie nie należał do tej samej persony, która odwiedziła komnatę wczorajszego popołudnia. Z ciekawości spojrzała w jej stronę, wówczas spostrzegła, że nawet z sylwetki nie była podobna. Ta była niższa i znacznie drobniejsza. – Morgause kazała przypilnować, byś wypoczywała.
      – Nic mi nie będzie, możesz jej przekazać, że czuję się już dobrze – odparła, po czym nie robiąc sobie nic z obecności dziewczyny, otworzyła wreszcie szafę i wyciągnęła z niej zieloną suknię, która natychmiast przykuła jej uwagę. Nie mogła dłużej bezczynnie leżeć, to nie było dla niej.
      – Morgause będzie zła… – kobieta rzuciła ale widząc, że niewiele zdziała, oddaliła się.
      Morgana była zbyt uparta, by posłuchać. Od samego początku zapanowanie nad jej osobą zdawało się rzeczą praktycznie niemożliwą. Brak cierpliwości dodatkowo utrudniał zadanie tym, którzy mieli sprawować nad nią opiekę. Próby wpłynięcia na jej zachowanie, każdorazowo kończyły się protestem ze strony czarodziejki. Niejednokrotnie wykłócała się ze swoim nowym opiekunem, a nawet nie omieszkała się sprzeciwić czy publicznie podważyć jego autorytet, mimo że był królem, a ona - oficjalnie - wyłącznie jego wychowanicą.
      Przebrawszy się za parawanem, podeszła jeszcze do lustra i przeczesała na szybko włosy, po czym opuściła komnatę. Od razu swoje kroki skierowała ku wyjściu. Jednocześnie zastanawiała się, czemu Morgause tak bardzo zależało na tym, by pozostała w zamknięciu. Czyżby ukrywała coś przed nią? Istotnie, możliwym było, że to z troski. Jednakowoż Morganie coś podpowiadało, że było w tym coś jeszcze.
      [...]
      Nie napotkała trudności podczas swojego opuszczania zamku. Pchnęła ogromne drzwi i już po pierwszym kroku poczuła na swojej twarzy wyjątkowo ciepłe powietrze i lekki wiatr, który przypomniał jej o Tintagel. Lecz to nie był zamek, w którym spędziła pierwsze lata swojego dzieciństwa. Tu wszystko było inne, tętniło życiem. Każde drzewo, każde źdźbło trawy, a nawet kamień. Cały ląd zdawał się żyć. Wówczas pojęła, że musiała znajdować się w miejscu, w którym stara religia i magia miały swój początek.
      Zrobiła kilka kroków w kierunku dróżki, która prowadziła na wzgórze. Ciekawość, która w tamtej chwili ją wypełniała sprawiła, że od razu ruszyła dalej. Doszedłszy na miejsce, podeszła do krawędzi. Szare kłęby mgły, okalały wyspę dookoła. Wiejący wiatr co jakiś czas zwiewał je na ląd. Widok ten nasuwał skojarzenie z falami uderzającymi o sam wierzchołek klifu. Podeszła bliżej krawędzi i kucnęła, by zanurzyć dłoń w szarej chmurze. Drobne kropelki, z których składała się unosząca mgła delikatnie łaskotały powierzchnię skóry dłoni Morgany. Nie trwało to długo… Stanęła, gdy odniosła wrażenie, że nie była tu sama. To przeczucie jej nie zawiodło. Odwróciwszy głowę, jej wzrok napotkał kapłankę, którą widziała w swojej komnacie.

      Usuń
    2. Ściągnęła lekko brwi i wolnym, lecz zdecydowanym krokiem zaczęła iść w jej kierunku.
      – Rozmawiałaś wczoraj z Morgause, w mojej komnacie – stwierdziła z niemal dającą się usłyszeć w jej głosie pewnością siebie, choć początkowo chciała, by zabrzmiało to jak pytanie. – To jest ta mityczna wyspa Avalon? – tym razem już spytała, przyglądając się uważnie dziewczynie. Szacowała, że była mniej więcej w jej wieku.
      Po chwili jednak spuściła wzrok. Kojarzyła to miejsce. Słyszała wielokrotnie nazwę Avalon w podsłuchanych rozmowach Vivianne z Gorloisem. Momentalnie poczuła złość. Uniósłszy głowę, posłała swojej towarzyszce nieco wrogie spojrzenie. Bynajmniej, nie miała nic do młodej mieszkanki Avalonu, po prostu nie chciała spotkać matki, a zaczęła podejrzewać, że być może to za jej sprawą się tutaj znalazła. Nienawidziła jej tak bardzo, że nie byłaby w stanie tego nawet opisać. Z dwojga złego, wolała mieszkać w Camelocie pod jednym dachem z Utherem, który okazał się być jej biologicznym ojcem, i którego również darzyła nienawiścią.
      – Zresztą, nieważne kim jesteś – oznajmiła chłodno, a jej wzrok powędrował w kierunku mgieł. – Chcę wracać do domu – dodała.

      [Dobra, coś naskrobałam. Twój jednoczęściowy początek wydłużyłam do nie wiem jakich wielkości, ale to ja... no nic. Jak przez to przebrnęłaś, to gratuluję. xD]

      Morganka

      Usuń
  59. [Tak, tak, jak najbardziej wciąż mam ochotę na wątek :) Przyznaję, że sama ostatnio zawaliłam i ogarnęła mnie tak straszna niemoc, że wchodziłam na Fable ale miałam problem z naskrobaniem najzwyklejszego komentarza... mam nadzieję, że już mi przeszło :D
    Och, Reginę mocno ciągnie do wszystkiego co mroczne, także myślę, że miałybyśmy przy tym dużo dobrej zabawy. :) Jestem jak najbardziej. Moją wiedźmą kieruje teraz głównie pragnienie władzy i będzie dążyć do przejęcia Fabletown, później Nowego Jorku, no i na końcu całego świata Doczesnych. Pewnie jej się nie uda, ale spróbuje. :D
    Mogłyby się po raz pierwszy spotkać kiedy Regina już była królową, po odbyciu nauk u Rumpelsztyka, więc miałaby jako takie pojęcie o czarnej magii. A w Fable Regina z pewnością zwróciłaby się do Nimue o pomoc w realizacji jej niecnych planów. Jak na to patrzysz? :)]

    Regina

    OdpowiedzUsuń
  60. [Oby ten powrót był bardziej udany niż poprzednie. :) Tęskniłem za Fable i Vicotrem, więc cieszę się z powrotu. Wpadnij do mnie na wątek, bo dla Ciebie zawsze znajdę chwilę czasu. Może wymyślimy coś fajnego, bo Nimue jest cudowna. :)]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  61. [Wybacz, że odpisuję dopiero teraz, ale ostatnio miałam trochę na głowie, a potem doszły do tego jeszcze święta. W kwestii wątku, jak najbardziej możemy dorzucić im jakąś historię z przeszłości. Myślę nawet, że jest na to dobry moment, bo w trakcie wyprawy po Graala, Galahad przemierza pewien las i w zasadzie wiadomo, że miał tam jakieś przygody, ale nie są one opisywane (przynajmniej w tej wersji, którą czytałam i kojarzę). I wtedy można by wrzucić tam jego spotkanie z Nimue. Mogłaby na przykład wybawić z tarapatów, choćby wskazać drogę, gdy zbłądził i był już w dość problematycznej sytuacji. Nie musiałaby mu się przedstawiać ani ujawniać, dlaczego tak postąpiła. Galahad prawdopodobnie zapamiętałby ją, ale przez dalsze wydarzenia nie roztrząsałby i nie starałby się dociec, kim była.
    Pelles jest generalnie niezbyt przychylnie nastawiony do wszystkiego, co współczesne. I w tym momencie jego dziadek już w Fabletwon postanawia, że on nie ma zamiaru więcej słuchać tych współczesnych doktorów i łazić po szpitalach. Decyduje więc, że pójdzie do Nimue, bo dla niej pewnie nie będzie większym problemem nadciśnienie i reumatyzm. Galahad natomiast jest generalnie tym, który wciska mu leki, więc pewnie dowiedziałby się, gdy Pelles był już w trakcie realizowania swojego planu. W ten sposób spotkaliby się ponownie.]

    Galahad

    OdpowiedzUsuń
  62. [Jak miło, że pamiętasz Owena. Od razu się robi ciepło na serduszku. <3 I pewnie, jeśli zaproszenie aktualne to z przyjemnością wpadnę do Nimue <3 Stęskniłam się za jakimś wątkiem z Tobą. <3 Serduszkowy spam xD]

    Owen

    OdpowiedzUsuń
  63. [Ja odpisuję Ci niewiele szybciej. Za co bardzo przepraszam. Snow zapadła mi w śpiączkę i cholera nie chciała się obudzić. Ale już jest okej :D
    A Snow nie ma jeszcze dzieci (i nie planuje ich mieć w najbliższym czasie, nawet z przypadku xD), więc to tym bardziej odpada. Ale pomyślałam sobie, że rzeczywiście mogłybyśmy wykorzystać Arcia, Uroczego i to, że Nimcia dorabia sobie po godzinach.
    Otóż, Artur mógłby coś wspomnieć Snow, że zna taką jedną, która zajmuje się czarami i tak dalej i tak dalej. Albo mówiłby o niej w kontekście swojej przeszłości. Snow, jako że nie jest głupia, to połączyłaby wszystkie fakty i tym sposobem doszłaby do Nimci. Poszłaby do niej, wcześniej zbierając jakieś dokumenty, które potwierdzałyby, że Pani Jeziora rzeczywiście zrobiła coś nielegalnego z czarami (co, to pozostanie do ustalenia). Ale Snow nie chciałaby jej przymknąć.
    W wątku z Uroczym wymyśliłam, że na Snow padła jakaś klątwa i ta znów kocha męża. Jest świadoma tego, że ktoś ją zaczarował i jej uczucia są wywołane sztucznie i chciałaby się tego pozbyć, bo ma dość maślanych oczek do niego. Mogłaby szantażować Nimcię, że jeśli jej nie pomoże, to osobiście zaciągnie do niej Pana Wilka, aby ją aresztował albo się jej pozbył :D
    Nimue mogłaby zacząć jej pomóc, tym bardziej, że Snow obieca, że jej dotychczasowe przewinienia puści w niepamięć i pozbędzie się tych dowodów. I w międzyczasie coś pójdzie nie tak i będą musiały prowadzić jakieś śledztwo. Albo przeniosą się do jakiegoś innego świata w celu poszukiwania odpowiednich składników do odtrutki :D]

    Snow White

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.