poniedziałek, 1 marca 2010

Powiązania

cyrulik złodziej ▪ chirurg urazowy ▪ mąż
Nigdy nie było nam łatwo. Pojawiłeś się w momencie, w którym nie chciałam spodziewać się nikogo obcego. Ale nie byłeś brutalny i gwałtowny, nie naruszałeś granic, nie wdzierałeś się siłą przez mury, które wokół siebie wybudowałam. Nie czekałeś też na otwarcie bram. Po prostu byłeś.
Wtedy byłam zbyt przerażona świadomością przebywania z nieznajomymi ludźmi, żeby zrozumieć. Teraz, po przewertowaniu setek portretów psychologicznych morderców i ich ofiar, po ocaleniu i straceniu wielu niewinnych, zastraszonych ludzi, zrozumiałam, że miałam szczęście. Bo byłeś wtedy obok. Bez zbędnych pytań, bez spojrzeń pełnych politowania czy pogardy. Nie byłam dla Ciebie ofiarą – byłam młodą kobietą, która może odrobinę się zgubiła, ale walczyła. Tak wielu osobom brakuje kogoś takiego jak Ty. Tak wiele osób można by ocalić, gdyby każdy z nich miał u swojego boku kogoś takiego jak Ty…
To nie tak, że nie żałuję tych wszystkich ran, które Ci zadałam. Nie zasłużyłeś na nie. Wiem, że byłeś dla mnie dobrym mężem – to ja byłam niedostatecznie dobrą i wyrozumiałą żoną. Ale, choć minęło wiele lat, ja wciąż nie potrafię powiedzieć wprost. Ha, nie potrafię nawet ocenić czy moje decyzje były dobre, czy złe. Coraz mniej spraw wydaje się proste. Coraz mniej spraw można podzielić na czarne i na białe. Są tylko różne odcienie szarości. Wszystkie głupstwa, które zrobiłam, zaliczają się właśnie do nich. Bo to nie tak, że ich nie żałuję. Ale wiem, że te decyzje, tak bolesne w skutkach dla Ciebie, miały dla mnie wtedy sens. Bałam się. Czułam się zagrożona. A od zagrożenia należało się zawsze bezwzględnie odcinać.
A Ty i tak do mnie wracałeś. Mimo że odpychałam Cię dziesiątkami razy, wystarczył jeden telefon w środku nocy, abyś zjawił się obok. Jak mocno trzeba kochać drugiego człowieka, żeby być po prostu ślepym na cierpienie, które Ci zadaje?
Wiem na pewno tylko jedno. Jesteś najbardziej upartym i zawziętym człowiekiem pod słońcem. I gdyby nie te cechy, nie bylibyśmy teraz znów razem – a ja nie dostrzegałabym w Tobie znów swojego azylu. Gdyby nie te cechy… nie uwolniłbyś mnie z klatki przerażenia, paranoi i własnych myśli.
Tym razem nie będę się bać. Tym razem nie popełnię tych samych błędów i tym razem Cię nie zranię. Tym razem przeżyjemy wspólnie nasze upragnione długo i szczęśliwie.

cyrulik kocie oczy ▪ chirurg plastyczny ▪ szwagier
Jesteśmy rodziną, Penny. Dziwną – ale nadal rodziną. Od ilu już lat? Chyba nigdy nie liczyłam, tym bardziej przez wzgląd na przeskok ze świata baśniowego do rzeczywistości.
Nie jestem dobra w okazywaniu wdzięczności i żalu. Kiedyś to potrafiłam. To śmieszne, jak czas potrafi zatrzeć niektóre cechy charakteru. Wyrwać je z człowieka jak kartki z kalendarza zmieniane co miesiąc.
Jakkolwiek nie potrafiłabym Ci tego pokazać – jestem Ci wdzięczna. I wiem, że Harley też jest. Nigdy nie było mi obojętne życie Harleya, ale był moment, w którym się zgubiłam. Dobrze, że byłeś z nim wtedy, kiedy mnie zabrakło i pomogłeś naprawić błędy, które ja popełniłam.
Boję się pomyśleć, co by było, gdybyś nie pojawił się wtedy, kiedy to ja nawaliłam. Nigdy nie miałabym nawet szans tego naprawić i nigdy nie zobaczyłabym już Waszych uśmiechniętych twarzy. I Waszych kłótni. I Waszych fochów. I Waszych kolacji przy piwie na zgodę.
Jesteśmy rodziną, Penny. I mam nadzieję, że cokolwiek się stanie – zawsze tak pozostanie. Niezależnie od tego jak różni jesteśmy i niezależnie od tego, ile razy jeszcze się pokłócimy, wyzywając, że nigdy więcej się do siebie nie odezwiemy.

wampir ▪ posterunkowy ▪ partner ▪ przyjaciel
Nie wiem, czy zdajesz sobie sprawę z tego, jak mało jest policjantów, którzy nie byliby przy okazji szowinistami. Jeśli w całym wydziale znajdzie się dwóch albo trzech takich, którzy nie patrzą z uprzedzeniem na kobiety w policji – można to nazwać cudem.
Więc sam siebie możesz nazwać cudem, Clyde. Zdążyłeś się już przekonać, że mam intuicję odnośnie ludzi – a Ciebie skłonna byłam polubić prawie od razu, gdy spotkaliśmy się po raz pierwszy. Czułam podświadomie, że traktujesz mnie na równi ze sobą. Rzadko coś takiego się przydarzało. Zawsze musiałam sobie wywalczyć opinię o mnie, w zasadzie byłam gotowa zrobić to po raz kolejny i w Twoim przypadku. Nie musiałam.
Jesteś dobrym partnerem, Clyde. Jesteś jednym sensownym dowodem na to, że amnezja obejmująca stare przestępstwa jeszcze z baśniowych krain nie jest bezmyślna i czemuś się przysłużyła. Cieszę się, że razem możemy rozpatrywać kolejne sprawy i cieszę się, że nie oceniasz mnie przez pryzmat płci.
Dobrze Cię mieć przy swoim boku, Nightlinger.

morderca ▪ właściciel Pudding n'Pie ▪ były narzeczony
Ja dobrze wiem, o co Ci chodzi. Przez naście lat mojej pracy przewinęło mi się przez ręce kilku takich, jak Ty. Może nie dosłownie takich samych – bo nikt w swoim bestialstwie nie był na tyle nieludzki, aby zabić człowieka, zedrzeć z niego ubrania, pokroić go i po prostu zjeść, jak zwyczajny kawał mięsa. Ale było już kilku podobnych Tobie.
Pierwszy punkt należał do Ciebie. Udało Ci się mnie śmiertelnie wystraszyć. Gdy wysyłałam Cię w ręce żołnierzy, którzy wsadzali Cię do więzienia, rozważając wyrok śmierci, widziałam Twoją twarz w każdym kącie. W każdym człowieku. Każdy nieznajomy był dla mnie częścią Twojej szajki, która czaiła się na moje życie tylko dlatego, że ja, jako jedyna, odgryzłam się i nie dałam przyzwolenia na to, co zobaczyłam. Przez długie dwa lata bałam się wychodzić z domu i bałam się zasypiać bez żadnego światła. Stworzyłeś u mnie manię kontroli nad sytuacją, mimo że zniknąłeś z mojego życia.
Ale padł też punkt po mojej stronie. Nie spodziewałeś się tego, że ktoś może być na tyle silny i bezczelny, aby Ci się sprzeciwić, prawda? Nie jakaś głupiutka, ładna dziewczyna z młyna. Nie doceniłeś mnie wtedy. I wiem, że to zrozumiałeś. Ale wtedy było już za późno – zniknąłeś i mimo, że prześladowałeś mnie w moich myślach przez kolejne dwa lata, wyrwałam Ci się ponownie. Zaczęłam żyć na nowo, odzyskałam grunt pod stopami. Stałam się silniejsza niż byłam.
Silniejsza i zbyt pewna siebie. Kolejny punkt również należy się Tobie. Nie przeszło mi przez myśl – och, jakże głupia byłam! – że możesz wrócić do mojego życia. Że demon, którego szczelnie zamknęłam i zepchnęłam w przepaść, może jednak przeżyć i powrócić, aby nękać mnie z podwójnym okrucieństwem. Chciałeś mnie przestraszyć. Udało Ci się. Bałam się przez pierwsze kilka dni, może tygodni. Potem zrozumiałam, o co Ci chodzi.
Nie dam Ci tego, czego chcesz. Naznaczyłeś mnie jako swój cel. Silny cel, zbyt silny, aby osiągnąć go już teraz. Dlatego chcesz zbić mnie ze swojego piedestału, zamknąć znów w klatce własnego strachu i paranoi, abym znów w każdym widziała Ciebie lub człowieka, który czyha na moje życie. Chcesz mnie złamać – chcesz patrzyć, jak moja pewność siebie znika za zasłoną przerażenia. Jak zaczynam się kulić w kącie, a Ty będziesz mógł nade mną górować. Chcesz, żeby mój los zaczął zależeć od Twojej woli – a wtedy mnie wykończysz. Na własnych warunkach. Powoli i boleśnie. Napawając się moim bólem. Podnieca Cię to, czyż nie? Sprawianie bólu, wywoływanie przerażenia. Żywisz się strachem. On tak naprawdę daje Ci przyjemność.
Wiem, czego ode mnie chcesz. I mogę Ci już teraz przysiąc – że nigdy tego nie dostaniesz. Nigdy nie będę w zasięgu Twoich rąk. Za to Ty będziesz w zasięgu moich. I mogę Ci już teraz przysiąc, Cashu Knowles – że złapię Cię i wsadzę Cię tam, gdzie od początku było Twoje miejsce. Do najciemniejszych czeluści piekieł.
Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.