poniedziałek, 1 stycznia 1990

And the water, earlier so limpid, became as red as the blood


wiedźma z trzynastego piętra
więcejhistoriapowiązania
冬媛美雪

Ona też kiedyś zaufała. Ona też kiedyś kochała. Śnieżna Dama, demon wyjęty wprost z koszmarów, którym straszy się nieposłuszne dzieci – potrafiła obdarzyć mężczyznę tak ciepłymi uczuciami. Była w stanie porzucić swoją niewdzięczną naturę, była w stanie przestać z zimną krwią spychać ludzi w przepaść czy mrozić pocałunkiem, byleby tylko stworzyć dla niego szczęśliwą rodzinę.
Jakże gorzki potrafi być smak rozczarowania.

Widok z trzynastego piętra apartamentowca Woodlands każdego dnia przypomina jej, jak bardzo temu miejscu daleko do Kraju Kwitnącej Wiśni. Nawet zimy nie są tutaj takie same jak tam – wśród smogu i dymu ginie śnieg, lód topnieje pod kołami aut, a dzieci nie rzucają się już śnieżkami, nie lepią bałwana – idą przez ulicę, zapatrzone w ekran swojego telefonu, czasami wchodząc prosto pod samochód.
Z drugiej jednak strony, wspomnienia, które wyniosła sprzed setek lat z północnych prefektur Japonii, zabierają jej całą chęć powrotu. Tak więc tkwi, uwięziona między chęcią powrotu do dawnych nawyków, do srogich zim, a między pozostaniem na miejscu i patrzeniem wciąż w przyszłość – w końcu jej się przecież udało, prawda? Jako wiedźma może poczuć się kimś.

Miyuki już od dawna nie jest osobą przyjemną – ale nie jest też już tym demonem spychającym ludzi w przepaść. Nie, jeśli przed oczami ma widmo więzienia – i to zapewne jeden z powodów, dla którego mimo wszystko tęskni za Japonią, gdzie nikt ukarać jej nie mógł. Jeśli zobaczysz na jej wargach uśmiech, najprawdopodobniej przemawiać przez niego będzie ironia.
Nie robi niczego bezinteresownie, konkuruje z innymi postaciami o nagrodę Najbardziej Wkurzającego Współpracownika Roku i Najmniej Przyjemnej Kobiety Wszechczasów. Proszenie ją o choćby odrobinę zaufania zakończy się wyśmianiem, bo na świecie jest tylko jedna osoba, której Miyuki ufa – czyli ona sama.
Ze względu na nieprzyjemny charakter, Fuyuhime omijana jest przez większość postaci – tych rozsądnych – szerokim łukiem, a kontakty pozostają ograniczone do minimum.
Gdzie w takim razie tkwi słabość Miyuki? W dzieciach. Chociaż niektóre z nich po prostu się jej boją, nie potrafi być dla nich nawet w jednej czwartej tak chłodna i obojętna jak w stosunku do całej reszty.



Kartę sponsorują Meisa Kuroki, Łucja z Lammermooru i Christina Aguilera.
Moja Śnieżna Dama nie jest przyjemna, ale mimo to chętnie podejmie się jakichś wątków. Przygarniemy akcje, dramy i inne konflikty tragiczne. Poszukujemy również Kaja, Gerdy i Minokichiego, bo dlaczego nie. Felice, Margot.

47 komentarzy:

  1. [Witam serdecznie na blogu. Przyznaję, że ja się w postaci Yuki Onna zakochałam. Nie znałam wcześniej tej legendy, bo jakoś nie przepadam za klimatami dalekiego wschodu, ale po lekturze Twojej karty dałam się zauroczyć tą postacią. Przepiękna legenda, wspaniale opisana, a postać po prostu fantastyczna. Wspaniała, chłodna i niesamowicie fascynująca bohaterka. :)
    Życzę wielu ciekawych wątków i powiązań, no i w razie chęci zapraszam również do siebie, może coś ciekawego wymyślimy. ;)
    No i jeszcze taka mała, oficjalna prośba na koniec - prosiłabym bardzo o dostosowanie etykietek do regulaminu i usunięcie tych zbędnych.]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witaj! Frost się nisko kłania i serdecznie wita osobę od śniegu i lodu - jak on sam ;) Chciałabym zaproponować wątek, ale nie mam pomysłów, a że Miyuki to bardzo chłodna osoba, w odróżnieniu od Jacka, to problem jest jeszcze większy xD Lecz w razie czego zapraszam do Frosta!
    I życzę dużo wątków!]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  3. [Przywitam się również. Miło czytać tak przemyślaną i ładnie skonstruowaną postać, do tego z ciekawą historią. Jakbyś miała chęć na wątek, to zapraszam - w końcu łączy ich miejsce pracy, choć oddziela je kilka poziomów.]

    Meera

    OdpowiedzUsuń
  4. [Dziękuję Ci bardzo. To chyba najlepszy komplement jaki mogłem usłyszeć. Cieszę się bardzo, bo trochę obawiałem się czy nie przesadziłem z opisami, zakładkami i tak dalej. Ale skoro podbił Twoje serduszko to mi się udało - jest dobrze. :)
    Cóż, mnie z kolei urzekła Twoja postać. Przepięknie ją wykreowałaś. Sama legenda jest niezwykle fascynująca, a to jak świetnie przeniosłaś ten klimat w realia bloga po prostu zachwyca. I owszem, też coś czuję, że mogliby się dogadać. Pewnie z jednej strony mogliby sobie działać na nerwy swoim zachowaniem, ale z drugiej nie naruszaliby swoich granic, ani zaufania, więc tu by mieli dobrą płaszczyznę porozumienia. Dziwna, trudna i skomplikowana przyjaźń mi idealnie pasuje. Jakby do tego dodać, że Mordred to taki bardziej intelektualista z ciągotami do magii niż typowy rycerz to mogłoby wyjść ciekawie.
    Innymi słowy - tak mam ochotę i to wielką. :)]

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  5. [No cześć ;)
    Mam nadzieję, że administracja Ci pomogła w tej sprawie, i że już wszystko jest jasne.
    Nie znałam wcześniej tej legendy, kiedyś miałam fazę na Azję, Japonię, ale szybko mi przeszło i o większość legend (chociaż kilka obiło mi się o uszy) po prostu nie zahaczyłam. Dlatego z przyjemnością zapoznałam się z zakładkami, i muszę powiedzieć, że wybrałaś bardzo ciekawą postać. I świetnie ją przedstawiłaś. Tak więc witam na blogu i zapraszam do mnie, jeśli tylko masz ochotę :3]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  6. [Haha, wieeem! Właśnie dlatego zdecydowałam się na Frosta! By umilić dzień ponurym postaciom!

    Szczerze? Genialny pomysł! Podoba mi się i jak najbardziej jestem chętna na coś takiego! Tylko od czego byśmy zaczęły? Już Jack i Miyuki się znają, czy może od rozpoczęcia znajomości?]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ja anime od czasu do czasu dalej sobie z przyjemnością obejrzę, ale taka faza - o boziu to japońskie, to osom, najsuper i najlepsze! - na szczęście mi już przeszła i nie trwała za długo :D
    Cóż, ostatnio usłyszałam od koleżanki, że wybrałam za słodki wizerunek do twardego charakteru, a tu proszę. Jak widać są różne zdania. A jeśli chcesz zmienić zdanie na temat tej bajki - bardzo polecam film Hansel i Gretel. Łowcy czarownic. Całkiem fajny i przyjemny, z dobrymi aktorami w rolach głównych. I tak spodobał mi się ten film jako pomysł na kontynuację, że powoli w tym kierunku zmierzam, aczkolwiek nie aż do takiego stopnia jak tam to zostało ukazane.
    Teoretycznie, jako wiedźma, Miyuki może się Gretelce bardzo przydać. Więc może moja panna ją odwiedzić, i zaproponować współpracę.]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  8. [ 10/10
    .
    .
    .
    Tak, sądzę, że to mogłoby być dobre. Jack w końcu niezwykle wiele w swoim życiu podróżował, więc na pewno zahaczył o taką Japonię. Mógł ją raz przyuważyć, gdy faktycznie kogoś spychała, ale nie miał pomysłu jak zagadać, temu odpuścił, a potem zaś ona widziała, jak się bawił z dzieciakami na śnieżki. Mam na myśli, że oboje siebie już widzieli w przeszłości.
    W Fable... hmm... Jack dużo się bawi z dzieciakami, to fakt, praktycznie non stop, temu też Miyuki mogła zauważyć go, już żegnającego się po zaciekłej wojnie, mogła Jacka tylko obserwować, na tyle intensywnie, że on zwrócił na to uwagę i spytał się, czy sama nie chce się pobawić albo też sama mogła go zagadać, że zachowuje się jak dzieciak.
    To teraz ja: co myślisz? ;) ]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  9. [Sądzę, że się nie zrazi, tylko właśnie to jeszcze bardziej go zachęci, by wywołać na jej twarzy uśmiech. Ot, taki z niego... psotnik. Czyli wszystko ustalone, a reszta wyjdzie w praniu? :p
    Wolisz zacząć, czy ja mam to zrobić?]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  10. [Dzień dobry, witam koleżankę z 13 piętra i życzę dużo ciekawych wątków. :)
    Karta jest prześlicznie napisana, zresztą sama Miyuki jest śliczna (niczym gejsza <3). Legenda jest przepiękna. W ogóle dałam się zauroczyć Twojej postaci, bo jest perfekcyjna od początku do końca. :)
    Jakbyś miała chęć na wątek w pracy to zapraszam.]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  11. [Bo ta legenda jest wspaniała. No i skoro nawet ja, która nie przepada za takimi klimatami, dałam się zauroczyć to jakoś nie dziwię się, że przy Twoich zainteresowaniach została Ci miłość do takich pięknych legend jak ta. :)
    Robimy burzę mózgów, bo u mnie ostatnio z pomysłami i weną bywa dość średnio. :)
    Hmm... Oberon w sumie też ma chłodną naturę i pod wieloma względami jest dość podobny do Yuki. Myślę, że mogliby się dogadać, chociaż zapewne tylko jeśli mieliby w tym jakiś wspólny cel. Najwyżej gdzieś po drodze mogłoby się nagle okazać, że ta druga strona nie jest wcale taka zła, jak się na początku wydawało i prócz wspólnych interesów łączą ich też różne inne rzeczy np. zbliżone charaktery, pewne przeżycia itp. No nie wiem.
    Tak mnie też zastanawia motyw dzieci w legendzie o Yuki. Król Olch był dość znany z porywania dzieci, plus Oberon sam jest ojcem i dzieci są dla niego bardzo ważne. Też można by to było jakoś wykorzystać, chociaż nie wiem jeszcze za bardzo jak. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  12. [Udało się i to świetnie. :) Chociaż w sumie to Cię rozumiem, bo też tak mam.
    No i super! Miło mi być wyjątkiem. Niby z Mordredem nigdy nic nie wiadomo, ale myślę, że jeśli uważałby Miyuki za przyjaciółkę to raczej mogłaby mu ufać.
    W sumie okazji do spotkania trochę by mieli, on mieszka w Woodlands, ona tu pracuje. Może Mordred kiedyś zjawiłby się u wiedźm z jakąś sprawą? Na przykład z problemem ran od Excalibura. Mógłby stwierdzić, że skoro broń była zaczarowana, to może któraś z wiedźm znałaby sposób na odwrócenie zaklęcia. Nawet mógł nie przyjść celowo do Miyuki, ale akurat trafił na nią. Albo może spotkaliby się w Woodlands, ale np. w bibliotece w dziale magicznych ksiąg. Mordred trochę związków z magią miał, mógł sobie coś kombinować na własną rękę, może bywać na 13 piętrze w sprawie jakiś magicznych składników. Miyuki mogłaby rozgryźć o co chodzi i się wtrącić lub trochę mu popsuć plany.
    A Ty masz jakieś pomysły? :)]

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Ze sporym opóźnieniem, za co przepraszam, ale witam na blogu. :) Uwielbiam japońskie, i ogólnie azjatyckie klimaty, dlatego też postać strasznie mi się podoba. Życzę mnóstwo weny, ciekawych wątków, powiązań. W razie chęci zapraszam do siebie. :) ]

    Terrence Burton

    OdpowiedzUsuń
  14. [Ja mieszkam z bardzo ambitnymi studentami, a sama właśnie rzuciłam drugi już kierunek, więc... Wyobraź sobie co ja mam na co dzień :D Na szczęście mam robotę, i częściej mnie nie ma niż jestem, co uspokaja.
    Opowiedzieć więcej mogę, ale wolałabym nie robić tego na forum publicznym, bo mam zamiar zaskoczyć wszystkich notką (która się robi... no, jeszcze nie robi, ale zacznie). Także jeśli by Ci to nie przeszkadzało, to podaj gg/maila, a się odezwę ;)]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  15. [W razie czego jeszcze można zrobić burzę mózgów. :)
    Fakt, tak by było lepiej. I w sumie można to wykorzystać w wątku z obecną akcją.
    Myślę, że jak najbardziej można tak zrobić. Mordred na początku mógłby nie być zbyt chętny do rozmowy, ale pewnie zainteresowałby się Miyuki, bo ta i zna się na magii i pochodzi z dalekiego kraju, jest inteligentna i można z nią normalnie porozmawiać... i jakoś by to się zaczęło. No chyba że jeszcze coś kombinujemy?
    O jak miło! :) Nawet tak ostatnio parę razy tam zaglądałem, ale szczerze mówiąc nie wiedziałem czy blog nadal żyje. Ale jeśli Lisa żyje to chętnie reanimuję wątek. ;)]

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  16. [Zależy jak na to spojrzeć, bo w sumie Tytania potrafi być równie miła i czarująca, co iście koszmarna. Teoretycznie w Fabletown znana jest głównie od tej dobrej strony, ale to nie przeszkadza by mogła pokazać pazurki. :)
    No i tu raczej pytanie co Ty byś wolała. Bo jeśli Miyuki podpadłaby czymś Tytanii, a Tytania zechciałaby się odegrać to nasze panie mogłyby sobie wzajemnie tak zaleźć za skórę, że aż strach się bać co by z tego wynikło. Obie na tyle charakterne, że wydaje mi się, że ani jedna ani druga by nie ustąpiła. Można je też dogadać służbowo na zasadzie, że jako wiedźmy z Woodlands są kimś i trochę snobistycznie trzymają się we własnym gronie. Taka trochę neutralna relacja. Albo można też trzecią opcję - skoro Tytania wytrzymała tyle wieków ze swoim mężem to trudne charaktery jej nie straszne i raczej nic by sobie nie robiła z nieprzyjemnego zachowania Miyuki. Mogłaby być np. jako jedyna chcieć z nią współpracować podczas gdy inne wiedźmy raczej wolałyby się trzymać z daleka. Koniec końców mogłyby się nawet z czasem zacząć w miarę nieźle ze sobą dogadywać. :)
    Daj znać co by Ci najbardziej pasowało. A może w ogóle masz pomysł na jakąś relację, którą byśmy mogły zrealizować?]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  17. [Przyszłam pozachwycać się kartą i ślicznie przywitać! Myślę, ze mogłybyśmy im coś skombinować :) Tymczasem życzę świetnej zabawy i udanych wątków.]

    Amara Celeste

    OdpowiedzUsuń
  18. [Pewnie, że tak. Jestem za. :)
    Myślę, że tak. Pytanie jeszcze w sumie tylko czy robimy im pierwsze spotkanie czy jak już się znają? Jak by Ci bardziej pasowało? Mnie się wydaje, że trochę łatwiej byłoby jakoś rozwijać ich relację, gdyby już się chociaż wstępnie poznali, aczkolwiek pasuje mi chyba każda opcja, więc jakby co - ja się chętnie dostosuję. :)
    Ja zaglądałem parę razy, ale jakoś tak cicho było. W sumie to został mi chyba już tylko wątek z Tobą, bo inni mi albo nie odpisali, albo znikli z bloga, więc jeśli masz chęć kontynuować to mogę ogarnąć co tam ostatnio pisaliśmy. Mam praktycznie do końca lutego wolne to akurat jest czas. :)]

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  19. [Witam pięknie! A ja znam legendę o Yuki Onna, bo w sumie przez HoMM VI bardzo polubiłam postacie Yuki Onna i Kirina. :) Za to do zachwytów nad postacią i kartą się przyłączam, bo jest cudowna! Życzę wielu ciekawych wątków i zapraszam do siebie - do wyboru do koloru pan rycerz i pan smok. ;)]

    D&D czyli Duncan & Drake

    OdpowiedzUsuń
  20. [Poszedł mail, przepraszam że tyle czekałaś ;)]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  21. [Tak to można by było jakoś wykorzystać. :) W sumie to jeszcze widzę, że i z bratem Oberona się dogaduje.

    Hmmm... Przy opcji "a" raczej by mogło być trochę problemów, bo Oberon sporo rzeczy robi na pokaz i pod swój "idealny wizerunek". Więc w takim wypadku, jeśli nie pałałaby do niego sympatią, to mogłaby mu zarzucić kreowanie się na wielce dobroczynnego i tak dalej. Jeśli już to prędzej właśnie taka spontaniczna reakcja jak w "b" by mogła lepiej wypaść, bo bardziej prawdziwie.
    Można w ogóle iść jeszcze w coś mroczniejszego i bardziej dramatycznego, czyli klimat Króla Olch i śmierć dziecka. Jakiś wypadek na ulicy, którego oboje są świadkami - dziecka nie da się uratować, ale Oberon może dać mu łagodną i spokojną śmierć - jak w balladzie o Królu Olch. Lub na odwrót - Miyuki próbuje magicznie uleczyć dziecko, które miało wypadek, a Oberon który chciał zabrać duszę dziecka - lituje się i daje mu drugą szansę. Może coś takiego?]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  22. - Posmakuj Śnieżki Zagłady! - wykrzyknął Jack rzucając kulką śniegową w dzieciaka. Malec nie zdążył jej uniknąć i trafiła go prosto w twarz, jednakże to go nie zniechęciło. Szybko uformował śnieżkę, by rzucić w Frosta, który zwinnie unikał. Śnieżna bitwa trwała już od dobrych dwóch godzin z dzieciakami z tego osiedla i jak na razie nikt nie zwrócił im uwagi, w sumie dobrze, bo najwyżej by się przenieśli w inne miejsce.
    W pewnym momencie coś go wytrąciło z rytmu, przez co oberwał salwą pocisków od maluchów i został niemalże "zbałwaniony". Zaskoczony popatrzył wpierw na nie, a potem rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu sprawcy jego dziwnego odczucia. Odczucia bycia obserwowanym. Ujrzał w oknie młodą kobietę, która wpatrywała się w niego. Dosłownie w niego. Czyli go widziała! Zamachał do niej wesoło, jakby na znak, że zaprasza ją do wspólnej zabawy. Śnieżki to idealna metoda na rozluźnienie temu też nie widział przeszkód, by zaprosić więcej osób.


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  23. [Cześć. Przyznam od razu, że szwendam się po kartach, poszukując kogoś do wątku, a po kliknięciu na Twoją miłość do japońskich klimatów wygrała, do tego postać jest naprawdę świetnie wykreowana (Yuki-onna troszkę przerażająca, czyli taka, jakie lubię). Nieśmiało zaproszę więc do siebie, jeśli będziesz mieć ochotę. :D]

    Gareth Burton

    OdpowiedzUsuń
  24. [Jak dobrze pokombinujemy, to nadal można się zaczepić o glamour. :D
    Przykładowo — Burton mógłby próbować zdobyć trochę i udawać, że jego przyjaciel potrzebuje, co oczywiście spotkałoby się z odmową, a w rzeczywistości chciałby sobie po prostu dorobić, rozprowadzając go nielegalnie po niższych cenach.
    Albo — spotkałby Miyuki przypadkowo, chociażby gdzieś na ulicy. Jako pożeracz grzeszników, mógłby na przykład wyczuć od niej parę grzeszków, a że ma dość nudne i monotonne życie, to, nie wiem, śledziłby ją czy coś.
    To tylko luźne pomysły. :D]

    Gareth Burton

    OdpowiedzUsuń
  25. [Tak, właśnie widziałam jak się pięknie dogadują w notce walentynkowej. I aż się zastanawiam jak Oberon powinien się do tej relacji ustosunkować jak się dowie. ;)
    Też nie wiem co tam planujecie. Aczkolwiek od siebie mogę Ci podpowiedzieć, że jeśli by nie wiedziała to pewnie i tak by się dość szybko dowiedziała od samego Oberona. Tutaj powodów może być wiele - od tego, że dowie się o akcji Mordreda z portalem, więc i o Miyuki, no i postanowi się wtrącić, aż po bardziej ekstremalne sytuacje, w których uzna, że mu się w ogóle znajomość Mordreda i Miyuki nie podoba...

    Jak najbardziej mi to pasuje. I oczywiście, że jestem chętna! :) Będę bardzo wdzięczna za rozpoczęcie, bo chwilowo nie mam zbyt wiele czasu i będzie mi łatwiej.]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  26. Ostatni tydzień był trudny, trudniejszy niż mógł przypuszczać. Ten jeden głupi, nic nie znaczący dzień miał swoje konsekwencje, na które Mordred nie był przygotowany. Jak na złość wcale nie chodziło o problemy z naruszeniem prawa czy zakłóceniem porządku w Woodlands. Najwyraźniej nikt nawet nie zauważył, że cokolwiek było nie tak. A jednak wolałby mieć już problem z władzami, albo nawet i samym szeryfem, niż czuć się tak jak teraz.
    Niemal codziennie, za każdym razem, gdy mijał drzwi sąsiedniego apartamentu, zatrzymywał się na chwilę. Od chwili powrotu z baśniowego świata, coraz częściej przyłapywał się na tym, że odpływał myślami gdzieś daleko, do innego świata... i do Miyuki. Jeszcze tydzień temu nawet nie uwierzyłby, że będzie w stanie myśleć o tej wiedźmie inaczej niż z irytacją, że będzie w stanie postrzegać ją inaczej niż problem, który najchętniej omijałby szerokim łukiem. A jednak. Wystarczył jeden wspólny wieczór, by całkowicie zmienił o niej zdanie. Nawet jeśli nie spędzili ze sobą zbyt wiele czasu i nie zamienili zbyt wielu słów, miał okazję dostrzec wystarczająco, by poczuć, że ma z nią więcej wspólnego niż przypuszczał. Może nawet więcej niż by tego chciał. Była inna. Całe jej irytujące i odpychające zachowanie było jedynie nienaturalną pozą, taką samą jaką on sam często przybierał byle tylko odciąć się od świata, otaczających go ludzi i wszechobecnych problemów. Nawet jeśli nie wiedział przez co przeszła Miyuki i dlaczego stała się akurat taka, to czuł, że i tak ją rozumie. Czasami miał nawet chęć powiedzieć jej, że przy nim nie musi udawać, chować się za maskami, że cokolwiek się stało, może mu zaufać, że na pewno ją zrozumie i nie będzie oceniał.
    Zaraz jednak szybko odpychał od siebie te myśli. Czemu tak bardzo przejmował się kimś kogo ledwie znał? Czego właściwie oczekiwał? Że znajdzie w niej bratnią duszę? I co dalej? Po co to wszystko? Ostatnie czego potrzebował to zaangażowania się w jakąkolwiek relację, bo wszystko i tak zawsze kończyło się podobnie.
    Mimo to miał mętlik w głowie. Raz nawet zdecydował się w końcu zapukać do jej drzwi, powtarzając sobie, że przecież miał z nią porozmawiać. Nie było jej jednak w domu. Sam nie wiedział czy powinien z tego powodu czuć ulgę czy też rozczarowanie. Najchętniej wolałby o tym wcale nie myśleć i wrócić do tego co było jeszcze tydzień temu – do mijania się bez słowa lub przypadkowych spotkań na korytarzu czy 13 piętrze, do czasu kiedy mógł czuć się bezpiecznie za murem jaki wokół siebie zbudował.

    Tego dnia również bił się z myślami. Wiedział, że niedługo powinna skończyć pracę. Mógłby w końcu pójść do niej, zaprosić ją na kolację i najzwyczajniej w świecie porozmawiać. Zwłaszcza, że wciąż był przekonany, że jest jej winien wyjaśnienia. W końcu minął już tydzień, podczas którego nie zamienili choćby słowa. Nie spotkali się nawet przypadkiem na korytarzu, zupełnie jakby celowo starał się jej unikać. A przecież chciał ją znów zobaczyć, bardzo...
    Wpatrywał się w szary, miejski krajobraz za oknem, chociaż myślami był w tej chwili w innym świecie. Przez ostatnie wydarzenia, po raz pierwszy od dawna, tęsknił do swojej baśniowej krainy. Przecież wszystko mogło potoczyć się zupełnie inaczej... Mógł być wzorowym rycerzem, oddanym swojej damie, niczym podczas wizyty na dworze króla Ryszarda. Mógł być idealnym władcą, który troszczyłby się o swoich poddanych, zamiast uganiać za wyimaginowanymi artefaktami. Mógł być druidem, potężniejszym nawet od Merlina i nie potrzebującym otaczania się wianuszkiem nadprzyrodzonych doradców. Mógłby żyć spokojnie, z dala od krwawych wojen, mógłby mieć kochającą rodzinę i długie, szczęśliwe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gwałtowne pukanie do drzwi momentalnie sprowadziło go na ziemie – z powrotem do szarej, brudnej rzeczywistości w tym przeklętym czyśćcu. Nie zdążył nawet otworzyć drzwi, gdy do mieszkania wpadła Miyuki. Powinien być wściekły na to wtargnięcie, a jednak poczuł niespodziewaną radość. Zwłaszcza słysząc jej dziwnie łagodne i pobłażliwe pretensje. Nawet widmo kłopotów zdawało mu się w tej chwili czymś dobrym. Wolał zająć się problemem i spierać się o to, kto narobił większych szkód, niż znów czuć się jak wtedy, podczas pożegnania, gdy nie wiedział co powinien powiedzieć, bo wszystko brzmiało zbyt głupio i banalnie.
      – Nie zapominaj, że to ty pokrzyżowałaś mi plany – odparł. Nawet jeśli wciąż żałował, że zmarnował szansę na wyprawę do Avalonu, to jednak nie potrafił mieć żalu do niej. To był niezwykły wieczór i gdyby mógł z chęcią przeżyłby to wszystko ponownie. No prawie wszystko, tym razem nie zostawiłby jej nawet na chwilę i nie pozwolił żadnemu natrętnemu markizowi nawet na nią spojrzeć.
      – Rozgość się i daj mi chwilę – przekartkował fragment księgi, w którym pojawiła się pusta strona. Również niektóre fragmenty historii wyglądały, jakby gdzieniegdzie zniknęły całe akapity.
      – Jesteś pewna, że to nasza wina? Może w międzyczasie wydarzyło się coś jeszcze? – zapytał, chociaż nie sądził by ktoś jeszcze miał okazję niezauważenie zmienić historię.
      Nie znał historii króla Ryszarda zbyt dobrze. To wszystko były czasy znacznie późniejsze od tych, w których on sam żył. Pamiętał jedynie pojedyncze opowieści, które docierały do krainy Oberona. Historia o złym szeryfie, o Robinie z Sherwood i o wielkim łowczym Hernie. Najwyraźniej to właśnie historia Herna zniknęła z kart księgi. Tylko jak? Z powodu markiza? Zamieszania na balu?
      – Za nic nie będziesz odpowiadać, wrócę tam i jakoś to wszystko odkręcę. O ile jeszcze w ogóle jest na to czas – nie wiedział jeszcze jak właściwie powinien to wszystko naprawić – Chyba należałoby dowiedzieć się przede wszystkim co właściwie poszło nie tak i porozmawiać z królem Ryszardem. Wyjaśnię mu całe zajście na balu i postaram się jakoś naprostować historię.

      Mordred

      Usuń
  27. [Urlop mi się jeszcze trochę przeciągnie, ale odpiszę Ci na autorskie, bo muszę. xD
    Początek jest śliczny - bardzo mi się podoba. :)
    Ja ich relację widzę tak:
    Primo - Oni są w wielu sprawach zbyt do siebie podobni, więc Oberon na bank stwierdziłby, że Miyuki jest okropna... i że ją za to uwielbia. xD
    Secudno - Po lekturze zmienionej historii (boska jest!) znalazłam też jeszcze jedną ciekawą rzecz. Miyuki to duch, który nie mógł zaznać spokoju na tamtym świecie. A Oberon to aes sidhe. W mitologii irlandzkiej sidhe to coś jak elfy z zaświatów - oni są stale zawieszeni między światami żywych i umarłych i do żadnego z nich formalnie nie należą. Dla Oberona bliższa jest ta druga strona i światy duchów, więc to też by miało wpływ na jego postrzeganie Miyuki. W wątku ze Skipper mamy nawet motyw, że Oberon trzyma u siebie kilku sluagh (to są właśnie takie upiorny - potępione dusze istot fae), którymi się na swój sposób opiekuje. Czyli mógłby od samego początku dobrze ją rozumieć, może nawet przez to traktować inaczej.
    Co do akceptacji związków. On nie akceptuje tylko związków międzygatunkowych (a konkretnie tych z ludźmi xD). Myślę, że nie miałby najmniejszych problemów z akceptacją Miyuki. A nawet wydaje mi się, że skoro Mordred jest blisko zżyty z Tytanią (bo oboje są bardziej emocjonalni) to Oberon mógłby być w równie dobrej komitywie z Miyuki (bo oboje są chłodni).
    Daj znać co Ty na to. Odpis postaram się zrobić jak tylko wrócę z urlopu, bo pomysł na niego już mam (i wenę też!), ale jeszcze nie wiem jak długo mi się zejdzie z urlopem. Tak czy siak - już zacieram łapy na ten wątek. ;)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  28. [Trochę minęło też od Twojej odpowiedzi, więc też mam nadzieję, że jest nadal aktualna. ;)
    Popieram tą myśl, bo ziejąca ogniem gadzina i zamrażająca pocałunkami dama to cudownie zakręcone połączenie. Do powiązań to szukam księżniczki, którą można porwać i więzić, ale chyba Miyuki nie czułaby się zbytnio spełniona w takiej roli. ;)
    Czyli też jestem za burzą mózgów. I nawet podrzucę kilka pomysłów - może coś Cię zainspiruje.
    1. Drake ma układ w Woodlands praktycznie od początku istnienia dzielnicy. W skrócie wiedza i smocze usługi za ochronę i miły "kącik" w podziemiach. W ramach tego układu dość często współpracuje z wiedźmami, bo zna starożytne wymarłe języki, rodzaje magii, które są niemal zapomniane i przeróżne tego typu sprawy. Jak chcesz z bliższym powiązaniem - to nawet Drake mógł Miyuki pomóc stworzyć jej magiczny wisiorek, żeby mogła formalnie zostać wiedźmą. Od czasu do czasu mogliby trochę ze sobą współpracować. Może Miyuki trafiłaby w pracy na coś bardzo nietypowego w czym Drake mógłby jej pomóc?
    2. Chodzi mi po głowie też wariacja wątku, na który poluję - czyli relacji z człowiekiem, w której Drake by w końcu zaufał człowiekowi. Otóż - Miyuki jest wiedźmą, a wszelkiej maści czarownicy, czarownice i ogółem postacie władające magią z przyjemnością by smoka ukatrupili dla mocy jaką mogą zyskać. Jakby tu wykorzystać fakt, że Miyuki jest dość nietypową wiedźmą to mogłybyśmy zrobić wątek, w którym Drake by się mógł przekonać, że nie każdy czarownik to zło wcielone. Ale tutaj konkretnej wizji nie mam... :)
    3. Coś odrobinę inspirowane jednym z komiksów czyli wspólny wyjazd na Farmę. Miyuki jedzie tam jako wiedźma w jakiejś służbowej sprawie, a Drake szuka smoka (kanonicznie na Farmie jest smoczyca, więc można przedłużać gatunek xD), więc jadą razem. Na miejscu okazuje się, że na Farmie dzieje się coś dziwnego (i tu możemy sobie zaszaleć co - od buntu jak w komiksie, przez zaginięcia, jakąś magię, dziwną chorobę czy cokolwiek co nam przyjdzie do głowy). Miyuki i Drake muszą się ze sobą dogadać by wspólnie rozwiązać problem i spokojnie wrócić do Fabletown.
    I chyba w tej chwili więcej pomysłów mi do głowy nie przychodzi, więc czekam na inspiracje od Ciebie. :)]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  29. [Ty zachłanna kobieto xD
    Ja też jakimś ekspertem nie jestem, bo znam tylko pierwsze komiksy, późniejszych już nie. Ale wydaje mi się, że jeśli chodzi o wiedźmy to akurat ograniczeń raczej nie mają, więc to by nie był problem.
    Zapewne jej mieszkanie wyglądało jak pałac Elsy... xD Podoba mi się ta opcja ze spotkaniem zamrażającej wszystko dookoła Miyuki, bo to jest takie szalenie słodkie. Takie totalne przeciwieństwo mojego smoka. :)
    Jeśli o motywację chodzi to może być właśnie ciekawość, może być poczucie obowiązku (bo obiecał pomoc w Woodlands), może być zwykła sympatia do takiego uroczego, zamrażającego wszystko stworzenia - do wyboru do koloru. Ale myślę, że zaciekawienie i pewna sympatia najbardziej mi tu pasują. :)
    Można też w ich relacji wykorzystać fakt skrajnie innego podejścia do smoków w świecie Miyuki. Byłby ciekawy kulturowy kontrast, bo w jego świecie smoki najchętniej mordowano, podczas gdy u niej darzono je szacunkiem, a nawet czcią. Tu też jest kolejny motyw związany z ciekawością, bo Japońskie smoki były związane z żywiołem wody, a mój Arantir to stuprocentowy żywioł ognia, czyli z perspektywy Miyuki pewna nowość.
    Ciepłe uczucia przyjmiemy chętnie, bo wbrew pozorom trochę samotny ten mój smok i przyda mu się jakaś przyjazna duszyczka.
    Co do glamour to on go nie potrzebuje, bo w wielu legendach i kulturach smoki mogły przyjmować ludzkie postacie. Ale za to podsunęłaś mi pomysł. Może w trakcie ich wyprawy smokowi coś by się stało, np. zostałby ranny lub coś w tym stylu. Mógłby wtedy utracić swoją ludzką formę, by oszczędzać siły lub by skupić swoją moc na uleczeniu się, a nie wyglądzie. Wtedy Miyuki musiałaby trochę na szybko zorganizować smokowi glamour, bo jeszcze zaraz się zlecą potencjalni chętni do ubicia smoka i będzie kłopot. Przy okazji wtedy można zahaczyć też o motyw zaufania do siebie nawzajem.
    Ja przyznam, że nie bardzo mam chęć powtarzać wydarzenia z komiksów, bo średnio lubię komiksy. Raczej można zainspirować się jedynie ogólnym pomysłem wspólnej podróży i kłopotów na miejscu. :)]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  30. [To podziel się wizją, bo im coś bardziej pokręcone, tym bardziej mi się podoba. :)
    To będzie szalenie piękne <3
    Słodziutka wizja. Cóż Oberon, chociaż się do tego za żadne skarby świata nie przyzna, ma naturę swatki, więc już się pisze na rolę epizodyczną w waszym uroczym romansie. A jak jeszcze okazja do opieprzenia Mordreda to już w ogóle będzie pięknie. Tak, tak i jeszcze raz tak! <3
    Nie... On jest w gruncie rzeczy miły i kochany. Zazwyczaj :D
    W każdym razie - jak masz jakieś dodatkowe pomysły i tak dalej, to pisz, póki jeszcze się za odpisy nie wzięłam. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  31. [Powiązanie: Dobra, tu mamy pole do popisu :D Miałyśmy coś w planach, by znały się od jakiegoś czasu i Miyuki zaczęła ufać Lucy i nawet się z nią w jakimś ułamku procenta zaprzyjaźnić xD To musiałoby się dziać jeszcze przed bliższym poznaniem Mordreda, żeby właśnie Miyu nie miała pojęcia, że on i Lucy są spokrewnieni. Coś kombinowałyśmy, by z początku widywały się tylko w Woodlands, ale nigdy nie rozmawiały. Miyuki mogła wiedzieć tylko tyle, że Lucy zna Oberona i Tytanię jeszcze z czasów przed Fabletown i tyle. A można gdy się poznały, Lucy jeszcze nie wiedziała, że jest jego córką? Wówczas, podczas tej całej kłótni, którą sobie ustalałyśmy ostatnio, Lucy powiedziałaby Miyuki, że dopiero dowiedziała się o tym, że należy do tej rodziny, a Mordred to jej wujek :D
    I tu musisz mi powiedzieć, czy coś więcej ustaliłyśmy na GG, bo ja kompletnie nie pamiętam xD ]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  32. [Oh, no przecież! xD Dlatego ja chyba nie nadaję się do ustalania czegokolwiek na GG, bo potem nie wiem, co było fazą, a co faktycznym ustaleniem xD
    Ok, w takim razie takie ogólnie powiązanie jest. Chyba nawet nie musimy ogarniać, o jaką sprawę wówczas z Tytanią chodziło, bo to już tam mało ważne :D Grunt, że się zakumplowały :D
    Potem zobaczy Lucy z Mordredem, będzie wielki foch. Poleci na Rogera (lub do Moonriver, zależy jak ciekawiej by wyszło – w klubie to mogłaby nawet całą próbę występu przerwać! xDD), jakaś piękna draka, obie się powkurzają na siebie, aż tu nagle olśnienie: „Chodzi o Mordreda?!” :D Super, mamz to :D Dalej polecimy sobie z rozmową na poważnie i może zróbmy tak, jak u Fel – dalszy cią będziemy sobie na bieżąco obmyślać. To co, chyba mamy?]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  33. [Tak, wszystko pięknie i nic dodać nic ująć z tego co widzę.
    Co do celu podróży to pomysł mi się podoba. Można nawet wysłać Drake'a jako speca od różnych stworów, bo powiedzmy stworzonko by było niebezpieczne lub kłopotliwe i Drake wtedy trochę w roli ochroniarza, trochę doradcy i tak dalej.
    I chyba tyle - jestem za, podoba mi się.
    Jak robimy z początkiem? Bo ja lubię zaczynać, ale odpisy robię bardzo powoli, a początki jeszcze wolniej, więc czasem można się zestarzeć czekając na początek ode mnie.]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  34. [W takim razie oficjalnie melduję się już u Miyuki. Co prawda nie mam nic przeciwko we wplątanie mnie w fabuły innych wątków, ale uważam, że chyba nie ma sensu dublować wątku, skoro możemy napisać coś zupełnie nowego. Racja? ;)
    Wracając do Twojej propozycji wątku i roli kogoś bliskiego dla Miyuki. Przestudiowałem sobie Twoją historię, zwłaszcza rozdział o Grenlandii i mam taką wizję, daj znać czy Ci się podoba.
    Miyuki tułała się po świecie aż trafiła na Grenlandię i zachwyciła się nocą polarną. Noc polarna to w sumie żywioł Hatiego, więc i o spotkanie było nietrudno. Hati mógł być pierwszą żywą istotą, którą spotkała w nowym i obcym dla siebie świecie. Miyuki jest i była bardzo samotna, jej moce są niebezpieczne dla żywych istot... aż tu się okazuje, że w krajach północy żyją stworzenia, którym jej moc nie szkodzi. Chodzi mi konkretnie o Jotunów, czyli taki jakby gatunek lodowych olbrzymów (choć "olbrzym" tu nie do końca pasuje, bo jotunowie mogli być zmiennokształtnymi, potworami lub normalnymi podobnymi do ludzi istotami). Matka Hatiego była właśnie lodową olbrzymką, a ojciec był pół jotunem, pół ognistym olbrzymem. W każdym razie efekt byłby taki, że lodowa moc Miyuki ani by nie zraniła Hatiego, ani też nie spowodowała odrzucenia. Wręcz uznałby ją za jedną ze "swoich", nawet jeśli przybyła z daleka. Dalej zgrabnie się to łączy z Twoją historią. Miyuki znalazła miejsce, gdzie była akceptowana, może nawet miejscowi jotunowie podzielili się z nią terytorium, dzięki czemu miała swoje miejsce na świcie, gdzie mogła spokojnie żyć. No i wracają do Hatiego. Jeśli idziemy tym tropem, że Hati był pierwszą żywą istotą jaką spotkała po swoim przybyciu na północ, mogła mieć do niego sentyment. Sam Hati mógłby od czasu do czasu dotrzymywać jej towarzystwa, zwłaszcza w czasie dnia polarnego, kiedy to jego brat był w swoim żywiole. Z jednej strony można to połączyć z tym co masz w historii - że w pewnym momencie Miyuki niemal zapomniała o urazach i nieszczęściach - znalazła akceptację, przyjaciela, którego można nawet przytulić bez obawy zamrożenia go... Z drugiej strony Hati nie mógł z nią przebywać długo, bo musiał stale ścigać Księżyc, więc też Miyuki mogła trudniej znosić samotność, po tym jak już się trochę otworzyła. I to się dalej łączy z całym wątkiem Kaja. :)
    Dalej, w Fabletown możemy odwrócić sytuację. To ona mogła zasugerować Hatiemu, by porzucił swój świat i przeniósł się do Fabletown (mogła mu powiedzieć nawet o tym, że jego ojciec już tu trafił, więc rozpętywanie wojny nie ma już sensu). Po przybyciu do Fabletown to Miyuki, tak jak niegdyś Hati, pomaga mu znaleźć tu swoje miejsce. Może nawet udzieliła mu pożyczki na rozkręcenie biznesu (bo jako wiedźma chyba na brak pieniędzy nie narzeka ;)).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i na koniec relacja. Ja bym poszedł nawet o krok dalej i zrobił z nich dobrych przyjaciół. Oboje nie są aniołkami i mają swoje na sumieniu, są niebezpieczni dla innych, ale nie dla siebie nawzajem, no i łączy ich związek z lodem. Vargowie niby są niezłymi bestiami, ale też potrafią się szczerze przywiązać i być bardzo oddanymi przyjaciółmi. W mitologii to było problemem ojca Hatiego - przywiązał się i zbyt zaufał swemu przyjacielowi, przez co dał się uwięzić. Nawet można jeszcze iść dalej - on był dość młody, wychowywał się bez ojca, ona miała potrzebę troszczenia się o kogoś. Ona go stopniowo oswoiła, on obudził w niej pozytywniejszą część jej natury (dogoterapia antydepresyjna? ;)) i dość mocno się do siebie przywiązali. Tutaj ciekawostka ze świata biologii - wszystkie wilki cierpią na lęk separacyjny, dlatego nie można trzymać wilka w domu jak psa, bo zgłupieje i zacznie fizycznie chorować z tęsknoty. Czyli jeśli Hati przywiązałby się do Królowej Śniegu to byłoby to coś więcej niż przyjaźń, bo pewnie dożywotnio mogłaby na niego liczyć. No i tu właśnie może być wstęp do obecnej akcji i jakiegoś problemu Miyuki, w który Hati mógłby się zaangażować.
      Powiedz co o tym wszystkim myślisz i czy podoba Ci się taka wizja, czy też może kombinujemy jeszcze inaczej. :)
      A dziękuję bardzo. Chociaż widzę, że nie tylko ja lubię dziwne połączenia postaci. ;)]

      Hati, bijący rekordy długości przy swoich pomysłach...

      Usuń
  35. [Bardzo dziękuję za miłe słowa :)
    Gemma Ward jest prześliczna, bardzo żałuję że w roli syreny w Piratach pojawiła się na tak krótko. Chętnie zobaczyłabym ją w głównej syreniej roli, byleby nie schodziła z ekranu do końca filmu. Mogę na nią patrzeć godzinami <3
    Jako że swoją bajkę już mamy, jak ładnie to nazwałaś, a ja mam ograniczone wątki, pozostaje mi tylko pochwalenie Miyuki (ponownie) i obietnica szybkiego odpisu ;)]

    Nadine

    OdpowiedzUsuń
  36. [Oj, przepraszam, mam nadzieję, że nie zepsułam Ci koncepcji? Nie wiedziałam, że jest już na blogu ktoś z tejże baśni, inaczej z całą pewnością bym się skonsultowała...
    A tak, nie chciałam potencjalnemu autorowi z góry narzucać takiego romantycznego powiązania, jako, że Kaj nie jest postacią stworzoną przeze mnie, a przez pana Andersena.
    A na wątek jesteśmy, oczywiście, chętne. (:]

    Gerda Frank

    OdpowiedzUsuń
  37. [Dzień dobry i dziękuję za komentarz! ;) Hah, ja z kolei nie umiałam nigdy sobie wyobrazić Feniksa jako faceta. Marvel mi wbił do głowy, że Feniksy to kobiety. ;D
    Byłoby miło, bo chętnie zaczęłabym coś tutaj tworzyć. A jak poczytałam trochę o Twojej postaci, to by się znalazło całkiem powiązań. A zuo ciągnie do zua! ;)
    I oczywiście bardzo dziękuję, mam nadzieję, że tych wątków trochę się uzbiera i będę miała co robić.]

    Aserah.

    OdpowiedzUsuń
  38. [Już jestem, wybacz, że tyle to trwa :<
    Ok, w takim razie może ja zacznę wątek z Miyu - w prawdzie nie wiem kiedy uda mi się to zrobić, ale zrobię xD
    I zaraz postaram się ogarnąć odpis autorski dla Felice, a jak już go ustalimy, ty byś go nam zaczęła. Może być? :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  39. [Oczywiście, ja jestem jak najbardziej chętna na wszelkie negatywy itp. c: Moja panna w tym momencie nie jest już małą dziewczynką, więc też na pewno nie ucieknie z krzykiem na widok Twojej. (:]

    Gerda Frank

    OdpowiedzUsuń
  40. [Ale na pewno uda się namówić do złego. Asherah jest zuem wcielonym praktycznie, więc się uda. Wiem to. ;D
    A co do powiązań... tak sobie pomyślałam, że można byłoby użyć zawodu Asherah, która podarowałaby Miyu jakiś artefakt, który by właśnie pomógł spełnić to marzenie. Ewentualnie mogłybyśmy zacząć to wszystko w przeszłości. Jako Feniks, Ashe swoją mocą przywróciłaby do życia spowrotem Miyu, nawet może pomogłaby dokonać zemsty na tamtym człowieku, który chciał ją zabić.]

    Asherah.

    OdpowiedzUsuń
  41. [Śmiało układaj, zmieniaj i modyfikuj, bo cała ta moja długa rozkmina była bardzo luźnym zbiorem pomysłów. :)
    - Najpewniej w postaci wilka. Tutaj przyznaję się szczerze mam małą zagwozdkę jak to dokładnie było z Hatim, bo w całej jego rodzinie jest masa "zmiennokształtności" i to momentami dość skrajnej. Dlatego w zależności od tego jak nam wygodniej możemy przyjąć, że w dowolnej postaci, zależy co nam będzie bardziej pasować.
    - Mógł, Vargowie byli z natury agresywni, więc każdy obcy = wróg. Pomysł z lodowymi mocami super tu pasuje. :)
    - Jeśli chodzi o czas to ja się dopasuje. Hati jest dosć wiekowy, więc tu nie będzie problemu.
    - Też zależy jak bardzo by się do siebie przywiązali. Poza tym te jego zniknięcia byłyby bardzo cykliczne, więc poniekąd można by się było do tego przyzwyczaić. Jak to widzisz z perspektywy swojej postaci?
    - Ewentualnie Hati jej uświadamia co się stało, bo w końcu jak podróżował po niebie to mógł widzieć całe zajście. No i pewnie by pomógł, przynajmniej na tyle, na ile mógłby zostać wówczas na ziemi.
    - Pewnie, jak najbardziej mi pasuje. Nawet tak sobie myślę, że Miyuki mogłaby spróbować uświadomić, że całe to jego wielkie przeznaczenie mające na celu rozpętanie końca świata jest trochę bez sensu. Mogłaby też go poinformować, że jego ojciec jest w Fabletown, może nawet jako wiedźma mogłaby wiedzieć coś więcej na ten temat?
    Podsumowując? Podoba mi się. :)
    I chyba można też już pomyśleć nad obecną akcją w Fabletown. No chyba że masz chęć na retrospekcję i wątek w przeszłości?]

    Hati

    OdpowiedzUsuń
  42. [Oczywiście. ;) To była tylko taka... Przenośnia?
    Swoją drogą ciekawe, że w bajkach i baśniach zazwyczaj bohaterowie grzeszą odwagą, nawet, jeśli nie mają wielu innych zalet – na przykład są biedni albo złośliwi.
    Wydaje mi się, że poprawa relacji brzmi całkiem interesująco, aczkolwiek konkretnego pomysłu wciąż mi brak... Ale pomyślę, oczywiście!]

    Gerda Frank

    OdpowiedzUsuń
  43. [Chciałam Ci dorobić alterntywną historię widocznie. I to nie do końca świadomie, bo wyciągnęłam dziwne wnioski po przeczytaniu karty. Wybacz. ;D
    Za to pomysł z artefaktem byłby genialny. A, że Asherah jest dosyć szaloną osobą, więc kto wie co to będzie. Tylko musimy ustalić, co to może być za artefakt. ;)]

    Asherah Connor & Morgana Le Fay

    OdpowiedzUsuń
  44. [To wszystko mamy fajnie poukładane. :)
    Też tak myślę, bo chyba nawet bym nie miał na to zbytnio pomysłu.
    Jakbym miał dość takiej tematyki to bym sobie nie brał detektywa. Tak naprawdę to chętnie byłbym nawet panem szeryfem, bo pomysł na niego mi się bardzo podoba, niestety kanoniczna realizacja tego pomysłu już do mnie nie przemawia. I dlatego jest pan detektyw. :)
    Wracając - magiczna tajemnica bardzo mi się podoba. Masz na nią konkretny pomysł czy myślimy coś razem?]

    Hati

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.