wtorek, 11 października 2016

Curse of his powers tormented his life

Obeying the crown was a sinister price
His soul was tortured by love and by pain 
He surely would flee but the oath made him stay
Hagen Alder
Hagen z Tronege
W POŁOWIE CZŁOWIEK, W POŁOWIE ELF (SIDHE)  ❦  OSTATNI Z RODU NIBELUNGÓW  ❦  INSTRUKTOR ŁUCZNICTWA  ❦  RYCERZ  ❦  KSIĄŻĘ  ❦  SYN KRÓLA ELFÓW  ❦  PRZYWRÓCONY DO ŻYCIA  ❦  -♬-
Zawsze byłeś inny. Należałeś do dwóch różnych światów, choć w żadnym z nich nie umiałeś do końca się odnaleźć. Im bardziej starałeś się być człowiekiem, tym silniej przyciągał cię tamten świat. Słyszałeś i rozumiałeś mowę drzew, widziałeś magię, której ludzie nie potrafili dostrzec, a w burzowe noce z nostalgią wpatrywałeś się w niebo tęskniąc do Dzikiego Gonu. W każdej chwili twego życia towarzyszył ci szósty zmysł, tak inny i niezrozumiały dla zwykłych ludzi. Wiesz, że mogłeś być kimś więcej niż tylko wielkim wojownikiem. Gdybyś miał szansę, mógłbyś być prawdziwym bohaterem. Gdyby tylko całe twoje życie nie zostało zaplanowane jeszcze zanim przyszedłeś na świat. Im bardziej walczyłeś z przeznaczeniem, tym silniej zaciskało ono krępujące cię więzy i pchało wprost do nieuniknionego. Mogłeś jedynie z godnością przyjąć swój los - poświęcić własne życie...

Dostałeś jednak drugą szansę. Nie wiesz jak, ani dlaczego i wolisz nie zadawać pytań. Ważne, że znów żyjesz i jesteś wolny. Nikt już nie kieruje twoim życiem, ani nie zmusza cię do przelewu krwi w imię źle pojętej lojalności. Jak na ironię, czujesz się nieco zagubiony w tej upragnionej wolności. Kiedy wydawało ci się, że wszystko sobie poukładałeś, okazało się, że musisz uczyć się żyć od nowa w świecie, który jest ci całkowicie obcy. Wielkie miasto dusi cię i przytłacza, zmuszając cię do szukania ostoi u kogoś, kogo wciąż podświadomie się obawiasz. U twego ojca. Mimo woli wciąż pragniesz jego akceptacji. Masz dość losu "kundla", chcesz wreszcie czuć, że jesteś częścią któregoś ze światów, że gdzieś tam, w jego życiu, jest również miejsce dla ciebie. Wiele się nauczyłeś, głównie na własnych błędach, choć i tak nadal zmagasz się z własnym trudnym charakterem i skłonnością do ślepego zaangażowania w imię przyjaźni lub idei. Masz tylko nadzieję, że tym razem będzie inaczej. W końcu w tym świecie nikt cię nie ocenia, ani nie rozlicza z przeszłości. 


HISTORIA | POWIĄZANIA
Notka fabularna
___________________________________________________
Karta po kosmetycznych zmianach. Hagen to postać z kilku cudnych legend (w tym Sagi Wolsungów, Pieśni o Walterze i Legendy o Nibelungach). Wzorowany jest na kilku różnych wersjach legendy (głównie wersji islandzkiej i najstarszej germańskiej), a bezpośrednią inspiracją były dla mnie autorki Lucy i Oberona. Buźki użyczył prześliczny Legolas Orlando Bloom, w tytule i podstronach "Hand of sorrow" (Dziękuję Annabel <3). Wszelkie zawiłe wątki i powiązania mile widziane. Kompletujemy Drużynę Pierścienia resztę rodzinki! ;)

94 komentarze:

  1. [Cześć pacjencie. <3]

    Jim&Alice

    OdpowiedzUsuń
  2. [Haha, to już od Jima zależy. ;)]

    Jim&Alice

    OdpowiedzUsuń
  3. [ No i przybyłaś z nowym panem :3 To co? Knujemy? ^^ ]

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [ Dopiero teraz zobaczyłam, że już coś kombinować zaczęłaś u mnie XD
      A mi pisanie kart kojarzy się tylko i wyłącznie z pisaniem kart XD
      I tak, z Lucy zdecydowanie robi się femme fatale x3
      I tak, tak, tak <3 Zaczyna się ciekawie. Zazdrosny Hakuś i to jeszcze o swojego dobrego kumpla, to by było genialne XD Zrobiłoby się tak uroczo niezręcznie :3 Już widzę minę mojego pirata i jego monolog, gdy Hagen będzie patrzył wielkimi oczyma i słuchał XD Jeden załamany drugiemu to nie przeszkadza x3 Sounds great. Najlepiej jeszcze żeby się dowiedzieli o tym w sytuacji, gdy byliby zmuszeni sobie zaufać, nie wiem co to dokładnie miałoby być, ale Haka naszłaby ochota wystawić Hagena... XD Widzę pioruny w oczach Hakusia gdyby spotkali Lucy, a ta by się witała z Hagenem XD O matko <3 Tym bardziej, że on właśnie zaczął układać sobie relację z naszą femme fatale ^^ ]

      Hakuś ^^

      Usuń
  4. [Cześć! Wielkie, ogromne: cześć! Chcę dołączyć do Drużyny Pierścienia! . . . Znaczy zostać przyjacielem Lego- *eghem* Hagena. xD Co powiesz zatem na wątek z Jackiem? :) Taki typowo przyjacielski.]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  5. [No i jestem w końcu xD
    Kartę sobie na bieżąco podglądałam, muahaha, piękny Legolas, epicka fotka <3 I opis wyszedł naprawdę dobry :D
    Omawiamy nasz wątek tutaj czy na GG? ;) Zastanawiam się nad tą misją, na którą Hagen i Lucy mogliby wyruszyć. A może sami postanowią ruszyć do Leśnej Krainy? Będą chcieli coś znaleźć, nie mówiąc o niczym Oberonowi? Może nawet Hagen namówi Lucy na wyprawę, bo ona jednak nie będzie chciała z początku zrobić coś bez wiedzy swojego pana xD Jak sądzisz?]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  6. [ Też miło mi tutaj powrócić i ponownie zobaczyć znajome twarze. :) Na pewno będę się tutaj dobrze bawić, nie da się inaczej! :D
    Tak, kombinowałyśmy coś z Henrym, ale czy to dalej aktualne...? Postanowiłam odpisać tutaj, bo buźka Legolasa zwróciła moją uwagę, ale nie mam pomysłu na wątek z Hagenem, choć to postać interesująca. :( ]

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  7. [Mnie zawsze miło widzieć, także ten tego... Nie ma się co dziwić :D
    Przyszłam tu, bo Drużyna Pierścienia i te sprawy, no i kolega z zaświatów, więc przywitać się wypada ;)]

    Esmeralda

    OdpowiedzUsuń
  8. [No i się doczekałam. <3
    Mój synek taki piękny i wspaniały. Od razu widać po kim odziedziczył zajebistość, urodę i same zalety. :D
    A tak bardziej na serio. Cieszę się niesamowicie, bo Hagen wyszedł naprawdę super. Miałaś genialny pomysł z wizerunkiem, karta bardzo fajnie napisana - tak smutno i refleksyjnie, bo pokazuje tą postać od innej strony. No, ale dość słodzenia. Wpadaj do Tatusia na wątek!
    Szczegóły wolisz omówić tutaj czy na gg?
    Już się doczekać nie mogę! <3]

    Tatuś :)

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Te gifcie to znak, że siedzenie na Tumblrerze czasem popłaca XD
    WHOOOA <3 Robi się bardzo geialne ^^
    Taki pomysł z tą „manipulacją” wydaje mi się świetny. Hak z obsesją na punkcie zaufania XD To tak do niego pasuje, on się kurcze choroby psychicznej doczeka i wszyscy będą musieli go klepać po pleckach i do specjalisty prowadzać XDDD Ale tak! Tak i jeszcze raz tak! <3 Także jestem za tym by Hagen wiedział o Haku już przed Fabletown, bo zdecydowanie kocham takie zawiłe powiązania ^^
    I to zakumplowanie przez przypadek, po prostu bombowa relacja :3 A Hakuś na pewno będzie Hagenowi wytykać manipulacje i powtarzać, ze to powtórka z rozrywki XD Biedny Hagen, chce dobrze, a wyjdzie z tego spięcie :’) No i gdyby wyznał Hakowi jak to z tą przeszłością Lucy było, to mój pirat na pewno by się zamartwiał. Może nawet starałby się ograniczyć jakoś spotkania Lucy i Hagena albo ich jakoś poróżnić? Tak żeby mieć pewność, że nie straci tego, co ledwie odzyskał :”) Biedny desperat. No i wyszłoby tak, że w sumie oboje się lubią, ale woleli by o pewnych rzeczach zapomnieć XD
    No i jeszcze można coś pokombinować w te stronę, że skoro Hagen wiedział o Haku i Lucy jeszcze przed Fabletown i ich krył, to mógłby wytknąć mojemu piratowi, bez niego to byłaby wielka katastrofa, a w zamian dostaje brak zaufania. Biedny Hagen taki pomocny, a taki niedoceniony za swe stania :”) ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Oj tak, obu tulić do upadłego <3
    No Hakuś się zaczyna rozwijać XD Trochu mu mija fasa na zabijanie się, zobaczmy na jak długo mu to zostanie ;) Oby jak najdłużej, bo walczący Hak lepszy od tego, co to tylko chce się z mostu rzucać <3
    Masz racje, że w sumie to się dopełniają nasi chłopcy, dwa poszkodowane przez życie chłoptasie :”)
    Także tak – ideolo.
    Co do zaczęcia… To uważam, że Hak powinien dowiedzieć się albo już podczas ich spotkania coś w stylu „Ha, ha, ah! Dobre, ale czekaj, czekaj… To ty znasz Lucy?”, albo pijany wpadłby na lekcje łucznictwa Hagena, gdzie wszcząłby awanturę – „I ty Brutusie przeciwko mnie?!”XD – „Ty ją znasz! Jak blisko jesteście z moją Lusy?” XD. Kurcze, wciąż się zastanawiam jaka sytuacja mogłaby testować aktualnie ich wzajemne zaufanie. ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  11. [ Podoba mi się pomysł z portalem i akcją w Nibylandii <3 To rzeczywiście wymagałoby od nich obu zaufania do siebie nawzajem.
    I jej – mroczny Piotruś Pan zawsze dobry :3 Hakuś bohaterem XD To by dopiero było. Zwłaszcza, że biedaczek od zawsze przejmuje się tym, że jest postrzegany jako ten zły :”) Ale dobra, dobra. Dajmy na to umówili się właśnie na ten wypad do Nibylandii ( muszę wymyśleć Hakusiowi jakąś sprawę do załatwienia ) i tam na miejscu jakoś wyniknęłaby sprawa z Lucy. W sumie fajna sprawa ( matko jak ja kocham Nibylandię XD ). Także jestem jak najbardziej za :D ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Jesteś moim kochanym geniuszem <3
    I tak, to by było idealne, że Davy zasiał w nim wątpliwości <3 Hakuś po prostu w którymś momencie by spytał niby to pokrętnie, a jednak i wynikałby nasza drama! Yes, yes, yessss!
    I zmiana frontu, o jak cudownie <3 To będzie wątek cud miód :3 Ból serduszka dla Haczka zawsze dobry XD On jest stworzy do smutku :')
    No i tak, wychodzi na to, że można by już zacząć. Wszystko pięknie ustalone :D
    Ty zaczniesz, czy raczej ja mam to zrobić? Nie żebym przepadała za rozpoczynaniem, ale ja w sumie większej różnicy mi to nie robi ;) ]

    Hcuk

    OdpowiedzUsuń
  13. [Yay <3
    Przytulas w wątku? Why not XD Będę cierpliwie czekać aż mnie zaskoczysz w najmniej oczekiwanym momencie :3
    I możesz się uśmiechać, nie zabronię XD
    Jasne, że zacznę :) Postaram się to zrobić już jutro ;) ]

    Huck <3

    OdpowiedzUsuń
  14. Szedł przez miasto z dumą wypinając pierś i nie zważając na oglądających się za nim ludzi. Miny mieli raczej głupie, niektórzy nawet pukali się w czoło na jego widok. Nie przejmował się tym. Czuł się sobą i dziwacy powyciągani z innych bajek mogli się nawet śmiać, go to nie obchodziło. Liczył się czarny, skórzany płaszcz z zapinkami wyobrażającymi czaszki, wielki czerwony kapelusz z fioletowym piórem na jego głowie, czerwona kamizelka, z której nie chciały się doprać plamy krwi, wysokie buty ze złotymi okuciami, szabla za pasem i pistolet w starym stylu schowany za połacią płaszcza. Wyglądał jak rodowy pirat i był z tego zadowolony. Choć byłby zadowolony bardziej, gdyby przed wyjściem nie natknął się na brata.
    Wyśmianie jego stroju to jedno, wykłócanie się o to, że zadaje się nie z tym z kim trzeba i pretensje, że nie przyleciał do braciszka w potrzebie, to już inna bajka. Przecież żaden z nich nie uznał głośno, ze na zawsze się pogodzili. Czemu więc miałby iść do Davyego ze swoimi planami, kiedy jego dobry znajomy mógł mu załatwić dokładnie to samo? Najgorsze były jednak zarzuty względem Hagena, do którego młodszy Jones właśnie się wybierał. Zarzuty, w które nie chciał uwierzyć. To wszystko przecież złośliwość brata. Hagen wcale nie… No i Lucy też przecież nie… Oni się nie znają przecież! Niedorzeczne! Jak Davy mógł próbować mieszać mu w głowie?!
    Na samą myśl o tym nieco się zachmurzył i zwolnił kroku. Nawet obejrzał się na mijaną witrynę sklepową i wściekł się jeszcze bardziej. Rzeczywiście wyglądał jak błazen na ulicach Fabletown w tym swoim stroju. Energicznym ruchem zdarł z głowy kapelusz i ze świstem wypuścił powietrze przez zęby. W Nibylandii ten strój będzie jak najbardziej na miejscu.
    - Nie daj się Krokodylowi – powiedział do siebie z przekonaniem, a mijająca go staruszka spojrzała na niego jak na wariata.
    Westchnął ciężko i przyśpieszył kroku. Teraz już czuł wszystkie rzucane ukradkiem w jego stronę spojrzenia. Pewność siebie gdzieś z niego uleciała. Davy potrafił wszystko zepsuć nawet, gdy go przy nim nie było. Czy od tego ma się właśnie starszych braci? Żeby całe życie wszystko psuli i przynosili wstyd? Po co komu w takim wypadku starsi bracia?
    Zacisnął zęby i ze spuszczonym wzrokiem skierował się w odpowiednia stronę. Hagen poprawi mu nastrój, półelfowi zawsze się to jakoś udawało. Huck wolał nawet nie dociekać jakim sposobem, ale tak właśnie było. W ogóle życie jakoś ostatni stało się bardziej znośne. Zapewne dzięki rozwiązaniu kilku napiętych spraw z przeszłości. Czyli tak naprawdę rozmowy pełne wrzasków, wyrzutów i łez z Davym i Lucy. Może to głupie, ale jego stan emocjonalny zależał głównie od tej dwójki. Oni go kiedyś wykończą.
    Tymczasem zbliżał się już do celu, a na horyzoncie zamajaczyła mu smukła sylwetka Aldera. Cienki, napięty jak strzała w jego łuku i wiecznie jakby lśniący. Huck uśmiechnął się półgębkiem i zamachał kapeluszem w jego stronę. Jeśli Hagen też wyśmieje jego strój, to on się chyba załamie. No, przynajmniej do chwili, gdy znajdą się w Nibylandii. W tym piekle jakoś zawsze doceniano jego dobry gust.
    - Dobrze widzieć twoją elfią buźkę, brachu – rzucił tak lekko, jak tylko umiał – Błagam, nie śmiej się – dorzucił widząc jak Hagen taksuje wzrokiem jego strój – Tam gdzie się wybieramy to będzie jak najbardziej na miejscu – zapewnił z przekonaniem.

    [ Ach… początki. Czemu zaczynanie jest takie nieprzyjemne? XD ]

    wystrojony Huck

    OdpowiedzUsuń
  15. [No oczywiście, że tak! :D
    Już tam Ci odpisałam. I jasne, pasuje mi tak. :)
    W takim razie tutaj się jeszcze tylko trochę pozachwycam synkiem, bo wciąż jestem pod wrażeniem tego pomysłu z Legolasem. Tak idealnie pasuje! :)
    Ach, już się doczekać nie mogę. <3]

    Tatuś Oberon

    OdpowiedzUsuń
  16. [ Bardzo podoba nam się wykreowana przez Ciebie postać i bardzo ładnie się witamy :) Osobiście nie czytałam żadnych z tych legend, lecz udało Ci się mnie zaciekawić, wiec na pewno to sprawdzę. Chętnie skuszę się na jakieś wątek, a nawet powiązanko(chęci są, przechodźmy do czynów!) :D Ciężko mi w tym momencie coś wymyślić - jedyne, c przychodzi mi do głowy, to las - cokolwiek miałoby to znaczyć. Chyba lepiej wychodzi nam zaczynanie, niż myślenie czupakabra

    OdpowiedzUsuń
  17. [Drużyna z Zaświatów też brzmi zacnie ;)
    Wątek jak najbardziej, żonie się nie odmawia <3 Tylko z pomysłami gorzej, ale jak coś rzucisz to postaram się jakoś to rozwinąć, coby coś ciekawego nam wyszło. Jedno jest pewne - przed Fable się nie znali raczej, bo nie było co do tego warunków, prawda?]

    Esmeralda

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Jako iż z twym ojczulkiem będę prowadziła wątek to może warto nawiązać do tego. Padła tam propozycja, że Jack był bywalcem dworu mógł się zaprzyjaźnić z Hagenem wciągając w różne tarapaty. Frost po śmierci przyjaciela mógł się lekko podłamać, ale gdy go ujrzał w Fabletown mogła w nim odżyć ta iskierka, także bez krępacji mógł zaczepić Hagena. Co myślisz?]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  19. [Wooops, właśnie doczytałam w tamtej karcie, ze jednak nie halo z tym, Jack chyba aż tak stary nie jest XD Może powinnam zmodyfikować pomysł: Frost mógłby bardzo głośno narzekać, że się nudzi, a Hagen mógłby zareagować w jakiś sposób na to, przyjaźnie lub też nie. xD Coś w stylu "szukam przygodyyyy" + oczywiście "NUDZĘ SIĘ", prawie jak dzieciak]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Nic nie szkodzi ;) Skoro to wszystko przez to, że zajęłaś się notką, to naprawdę warto było czekać <3
    Jasne, że może Haczek już znać tatuśka, bo rzeczywiście dodaje takie wrażenie… „zakazanej przyjaźni”? XD ]

    Czuł się mile połechtany słowami Hagena. Skoro wreszcie wyglądał jak prawdziwy kapitan… Nawet uśmiechnął się delikatnie na tę myśl i mimowolnie wyprostował się, przyjmując postawę emanującą niejaką dumą. Dawno nie czuł nawet namiastki tego. I pomyśleć, ze to wszystko przez wyprawę do tej znienawidzonej przez niego krainy. W głębi ducha miał nawet wrażenie, że wcale stamtąd nie uciekł. Zawsze opuszczał Nibylandię tylko na jakiś czas, a potem zaklęcie jego brata sprowadzało go z powrotem. Próbował wiele razy, ale nigdy stamtąd nie uciekł. Zawsze wracał wbrew własnej woli.
    Tym razem przynajmniej to było inaczej. Nic nie ciągnęło go do tego piekielnego miejsca, sam zadecydował o tej wyprawie. Mógłby ją sobie odpuścić, gdyby tylko zechciał. Ale on nie chciał. Tu w Fabletown przyłapywał samego siebie na tym, że często gapił się w gwiazdy szukając tych dwóch szczególnych. Za każdym razem też odnajdywał w sobie pewną pustkę, gdy utwierdzał się w tym, że na tym niebie nie ma jego gwiazd. To wszystko przez to, że nigdy nie miał domu. Nie takiego, za jakim mógłby tęsknić. To też wbrew jego woli Nibylandia stała się miejscem, o który mógł myśleć jak o domu. Miał nadzieję, że jeszcze uda mu się to zmienić, bo uznawanie Piekła za dom jakoś mu nie leżało.
    - Twój ojciec wściekł się za te wyprawę? Osobiście uznałbym to za zachętę, by jednak wyruszyć – rzucił lekko, przywołując wspomnienie twarzy Oberona Aldera.
    Wzdrygnął się mimowolnie, gdy ledwie przypomniane oczy przeszyły jego duszę na wskroś. Nie przepadał za tym osobnikiem. Był taki wyniosły i dumny - wielki cholerny król. Pomyśleć, że Hagen tak się od niego różnił. Huck nie potrafił tego pojąć. Choć po chwili zastanowienie to on też różnił się ogromnie od swojego ojca. No, oprócz faktu umiłowania nadużywania alkoholu.
    - Pytasz czy jest aż tak piekielna? – pochwycił pytanie swojego towarzysza, mimowolnie mnąc kapelusz w dłoni - Gorzej - odparł ze wzruszeniem ramion.
    Nibylandia był miejsce potwornym i mrocznym. Nie znał gorszego, a podróżował nie tylko po siedmiu morzach. Zwiedził tyle magicznych krain, a niejedna z nich kojarzyła mu się bardzo źle. Nie mniej wolałby najgorszą z nich od Nibylandii, ale to może dlatego, że tak długo tam przebywał i zdążył zrobić sobie wrogów ze wszystkich jej mieszkańców. No, z większości. Jego maniery i urok osobisty podziałały na ledwie garstkę. Co poradzić?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. - Kojarzysz w ogóle moją bajkę? – zagadnął po chwili przerwy – Sielski obraz magicznej wyspy otoczonej lazurowym morzem. Półnagie ślicznotki w zatoce syren, Indianie odtańcowujący taniec pokoju, Wisielcze drzewo, w którym mieszka gromadka przeuroczych dzieciaków, a wszystkie poprzebierane są za zwierzęta. Jest jeszcze Dom Wróżek, gdzie małe, życzliwe stworzonka o złotych skrzydłach zbierają się co noc, by życzyć całemu światu kolorowych snów. Nad wszystkim tym rozpięta jest wieeeelka tęcza. Chciało mi się śmiać i płakać, gdy pierwszy raz zetknąłem się z takim obrazem Nibylandii – stwierdził i na potwierdzenie swoich słów zachichotał radośnie.
      Nie miał pojęcia skąd w nim tyle wesołości skoro wybierał się właśnie tam. Czyżby już zapomniał jak było naprawdę? Czy to możliwe, że te wszystkie książki i bajeczki podmieniły obraz Nibylandii w jego głowie? Nie… Na samo wspomnienie o tamtym miejsc przechodziły go ciarki, teraz nie było inaczej. A skoro tak, to czemu się śmiał?
      - Jakby to ująć… - podjął na nowo swój wywód – Gdy nad Nibylandią zapada zmrok modlisz się do wszystkich znanych ci bogów, byś ujrzał jeszcze kiedyś słońce. Wszystkie cienie igrają z twoim umysłem, a w wodzie czają się nie tak piękne półnagie bestie. W dodatku, jeśli odpowiednio się wsłuchasz, przed zapadnięciem w sen możesz usłyszeć ciche łkanie… Dziecięce, niewinne łkanie. W nocy i najwięksi buntownicy tęsknią do swych matek i ojców. Ja w pierwsze noce tęskniłem do czasów, gdy sypiałem samotnie na ulicy wśród śmieci… A musisz wiedzieć, że w tamtych czasach byłem prawdziwym potworem. Choć nikt nie chce mi w to wierzyć, gdy tak twierdzę. Chyba za bardzo spotulniałem.
      Tymi słowami zakończył swój monolog i spojrzał na swojego towarzysza. Odkąd sięgała jego pamięć, nigdy nie szukał przyjaciół i nigdy też ich nie miał. Zdarzali się co najwyżej „nie wrogowie” no i był jeszcze Smee, który stanowił wyjątek potwierdzający regułę. Teraz, patrząc na Hagena, zadał sobie pytanie czy po tylu stuleciach zdołał znaleźć coś, czego nie szukał.
      - Przepraszam, że zniszczyłem sielską atmosferę – dodał, gdy zdał sobie sprawę o jak niewesołych sprawach mówił.

      dziwnie rozentuzjazmowany Haczek

      Usuń
  21. [Ok, jest początek. Mam nadzieję, że jako tako może być i nie jest aż tak potwornie chaotycznie jak mi się wydaje. No i mam nadzieję, że nie przesadziłam z opisami. Ogółem wszystko jest nie tak jak bym chciała, ale jakoś się rozkręci. :)]

    Od paru dni męczyło go dziwne i niepokojące przeczucie. Było jak cisza przed potężną, nadciągającą nieubłaganie burzą. Lata doświadczenia podpowiadały mu, by nigdy nie lekceważyć takich uczuć, bo zawsze kryło się za nimi coś więcej – ostrzeżenie lub wskazówki. Zawsze potrafił w porę wykorzystać tą wiedzę, być o krok do przodu. Tym razem również...
    Coś wisiało w powietrzu, coś niebezpiecznego i wyjątkowo mrocznego. Nie umiał jednak powiedzieć co dokładnie, wiedział tylko, że cokolwiek to było, niosło za sobą śmierć. Ilekroć Oberon próbował rozwiązać tajemnicę, miał wrażenie, że coś mu to uniemożliwiało. Zupełnie jakby napotykał na potężny, magiczny opór. Im był on silniejszy, tym bardziej król elfów pragnął poznać kryjący się za tym wszystkim sekret. Niewielu było czarodziei zdolnych dorównać mu mocą, a jeszcze mniej było na tyle głupich by próbować jawnie mu się przeciwstawić. Ta świadomość jedynie bardziej go prowokowała do odnalezienia odpowiedzi.
    Skoro nie mógł tego rozwikłać w typowy dla siebie sposób, postanowił skorzystać z o wiele dziwniejszego i bardziej niepokojącego sposobu. Skoro w przeczuciach i skrawkach wizji przyszłości niezmiennie dominowała śmierć, wiedział że musi zwrócić się do jedynych stworzeń, rozumiejących zagadki śmierci lepiej niż inni sidhe. Do sluagh...
    Sluagh byli inni, nie podobni do jakichkolwiek poddanych jego królestwa. Zdawali się wiecznie tkwić w stanie gdzieś pomiędzy życiem, a śmiercią. Nie należeli w pełni do królestwa umarłych, nie byli duchami, ani zjawami, ale nie pasowali również do grona żywych. Nawet gdy przybierali swoje nieludzko piękne formy, potrafili budzić przerażenie. Niezależnie jak bardzo sluagh starali się upodobnić do innych, jak urodziwe oblicza przybierali, zawsze wyróżniali się na dwa sposoby – w żadnej ze swych form nie posiadali zębów, w żadnej też nie byli zdolni mówić głośniej niż szeptem. Niektórzy sluagh wręcz nie byli zdolni do wydania z siebie jakiegokolwiek dźwięku, a jedynie bezgłośnie poruszali ustami. Mimo to Oberon zawsze słyszał i rozumiał to, co mieli mu do przekazania. Nikt w całym jego królestwie nie wiedział o śmierci tyle co te istoty. Nawet banshee, które wiedziały o nadciągającej śmierci, nie rozumiały jej w takim stopniu, jak żyjące na jej krawędzi sluagh.
    Oberon wszedł do swego magicznego apartamentu, w którym umieścił wierną kopię leśnego zaułka, który Lirazel uważała za swoje ogrody. W tym właśnie miejscu swoje schronienie znalazła grupka sluagh. Początkowo mieszkali oni na Farmie. Oberon wiele razy na próżno starał się ich przekonać do ułożenia sobie życia w Fabletown, ale zawsze odmawiali. Przyjęli dopiero propozycję zamieszkania w Woodlands, w jednym z magicznych apartamentów Oberona. Najprawdopodobniej nigdy nie opuszczali swego schronienia. Ciężko było dostrzec ich obecność nawet w samym apartamencie. Jedynie przez kilka dni w roku stawali się nieco mniej skryci, a w czasie samego Smahain na jedną noc całkowicie rezygnowali z pozostawania w ukryciu, a nawet stawali się nieco bardziej rozmowni niż zwykle.
    Oberon zatrzymał się w cichym i znajdującym się na uboczu zakątku „ogrodu”, który wyjątkowo upodobały sobie sluagh.
    – Potrzebuję was. Czuję, że zbliża się coś mrocznego, niosącego śmierć... Musicie pomóc mi zrozumieć tą wizję. – wyszeptał. Jakimś dziwnym trafem przy sluagh sam również zawsze mówił szeptem. Zauważył jednak, że czynił tak każdy sidhe, zupełnie jakby zmuszała go do tego jakaś niewidzialna nić pokrewieństwa z tymi istotami.
    W panującej wkoło ciszy, usłyszał niewyraźne szepty, zbyt ciche i odległe by móc je zrozumieć. Po chwili stały się głośniejsze, a wraz z nimi pojawili się sluagh. Część z nich przypominała upiory – potworne, na wpół żywe zjawy. Inne zechciały ukazać się w całej swojej niesamowitej urodzie, choć nieco bladej i niepokojącej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uśmiechnął się widząc, że wszyscy z żywym zaangażowaniem odpowiedzieli na jego wezwanie.
      Jest tutaj... Ukrywa się w cieniu, za inną twarzą... Pragnie zemsty za to co mu uczyniłeś... Planował to przez wieki... Śmierć... Jeden zawsze musi zginąć...
      Mówili niemal jednocześnie, tak, że trudno było rozróżnić ich głosy. Oberon zamknął oczy wsłuchując się w otaczające go głosy. Miał wrażenie, że wraz z ich szeptami obrazy, które nawiedzały go w snach, nagle stają się wyraźniejsze.
      Smoczy ojciec... Wrócił...
      – Hreidmar – wyszeptał z zaskoczeniem Oberon.
      Nagle poczuł jakby odnalazł wreszcie ostatni element układanki. Był pewien, że czarownik zginął dawno temu. Widać nie marnował czasu, który spędził w ukryciu, skoro ośmielił się rzucić mu wyzwanie. Niech próbuje. Skoro przyszłość miała przynieść śmierć, przyniesie ją Hreidmarowi.
      Śmierć... powtórzył jeden ze sluagh, zupełnie jakby na potwierdzenie myśli Oberona. Niespodziewanie dodał jednak coś jeszcze. Jeden z trojga musi zginąć...
      – Jeden z trojga? – powtórzył zaskoczony Oberon.
      Ojciec, który stracił swych synów przeciw ojcu, który odzyskał swego syna...
      Nie potrzebował już ani słowa więcej. W tej chwili myślał już tylko o Hagenie. Bez słowa wypadł z apartamentu. Musiał natychmiast zobaczyć się z synem. Gdyby tylko wcześniej zrozumiał to przeczucie, te wizje... miałby więcej czasu by ochronić swego syna.
      Hagen wycierpiał już zbyt wiele. Oberon nie mógł pozwolić by jego synowi stało się cokolwiek złego. Zwłaszcza teraz, gdy w końcu, po tylu latach, zaczęli tworzyć namiastkę normalnej rodziny. Hreidmar pożałuje, że nawet pomyślał o tym, by skrzywdzić Hagena. Jeśli wydaje mu się, że do tej pory cierpiał, teraz dopiero pozna czym jest prawdziwe cierpienie.
      Jak burza przemierzył potężne wnętrze magicznego apartamentu, w którym znajdowała się wierna kopia całego jego baśniowego pałacu. Niemal wpadł na jednego ze swoich służących.
      – Panie...? – sługa wydawał się zaniepokojony stanem króla.
      – Hagen jest u siebie? – spytał
      – Wyszedł, pewnie jak zawsze jest na strzelnicy. – poinformował pośpiesznie sługa
      – Każ natychmiast przygotować mi samochód. – rozkazał zawracając i kierując się ku wyjściu. Nie miał nawet chwili do stracenia.
      Miał wrażenie, że tych kilka minut drogi z Woodlands na strzelnicę ciągnęło się w nieskończoność. Nie pamiętał kiedy ostatnio cokolwiek aż tak wyprowadziło go z równowagi i nawet nie zamierzał się nad tym zastanawiać. Wiedział, że odetchnie dopiero wtedy, kiedy będzie miał Hagena przy sobie. Bezpiecznego.

      Oberon

      Usuń
  22. [ Łołoło :3 Ja nic nie wiem, ale to o czym nie wiem brzmi bardzo ciekawie. Oj tak, odzyskanie weny cudna rzecz :”) <3
    Zainspirowałam? To supcio XD I Hakuś „ja nic takiego nie powiedziałem” <3
    Oj taaaaak <3 Rodzinny wątek i wgl sam ślub :”) To by było coś pięknego. Haczek i Lucy są dla siebie stworzeni ^_^ Weselicho i gratulacje, ajajaj <3 Cichej bo się nakręcam XD
    Tak, tak – w naszym już ogarnia XD Tak to jest jak są różne wątki, że w różnych okresach czasu i świadomości się dzieją XDDD ]
    - Śmiercią praktycznie wszystkich – odpowiedział mimowolnie i uśmiechnął się do Hagena pokrzepiająco – To nie tak, że akurat twoja historia się tak skończyła. Po prostu dostała się tutaj bardziej prawdziwa. Jeśli mnie rozumiesz. Kiedyś wszyscy zginiemy, Hagen – rzucił lekko, jakby mówił o tym, co zjadł na śniadanie – Nieważne jak dennie i przygnębiająco to brzmi.
    Znał… mniej więcej historię swojego kompana i w największym skrócie nie była za wesoła. Co prawda Huck należał do egoistów, ale współczuł Hagenowi. Prawdopodobnie dlatego, że całkiem go rozumiał. Te wszystkie magiczne brednia jak klątwy, przeznaczenie i te bardziej ludzkie jak cierpienie, ból, niezrozumienie, samotność. Oboje mieli trochę z tym wszystkim do czynienia, choć każdy inaczej. No i ich zakończania znacząco się różniły. Zresztą mimo podobieństw i faktu, że się dogadywali, to Huck i Hagen byli zupełnie innymi typami osób. W co innego wierzyli, inaczej patrzyli na świat. Po prostu rozumieli swoje wzajemne cierpienie.
    - I spokojnie. Każdy ma swoje demony przeszłości, swoje cienie. Spędziłem w Nibylandii kawał swojego życia, a wciąż mam nierozwiązane sprawy z przeszłości. Nie mniej masz racje, że to cholerne miejsce może zmusić cię do stawienia czoła choć niektórym zmorom.
    Jones niechętnie podążał za swoim towarzyszem ku budynkowi Woodlans. To miejsce nie kojarzyło mu się z niczym dobrym, a każda wizyta tutaj kosztowała go wiele krzyku, łez i innych nieprzyjemności. Teraz wracał do swojego piekła i choć nie odczuwał w związku z ty lęku czy gniewu, to jednak widok prestiżowego apartamentowca przyprawiła go o dreszcz. Zanim weszli do środka mimowolnie spojrzał w górę, szukając wzrokiem trzynastego piętra. To spojrzenie przypomniało mu ostatnią rozmowę z bratem, to też skrzywił się znacznie.
    - Jeśli to poprawi twój humor, to ty przynajmniej zginąłeś jako bohater. Czasem lepsze to niż długie życie i przemiana w słabego tchórza – szepnął do Hagena, gdy zjeżdżali windą na podziemne piętro – Też się cieszę, że mam cię pod ręką podczas tej wyprawy – przyznał po chwili – Gdybym cię nie znał to boję się pomyśleć co musiałbym zrobić, by dostać się do Nibylandii – dodał, wzdrygając się na wspomnienie urażonego Davyego.
    Prawda byłą taka, że gdyby nie Hagen to Huck rzeczywiście musiałby prosić o pomoc brata. Może i ich stosunki się poprawiły, ale lepiej było dmuchać na zimne. Jones wiedział, że gdyby przyszło do przysług między nim i bratem, to skończyło by się na krzykach i wzajemnym wyrzucaniu sobie win. W takich sytuacjach to on zwykle lądował po uszy w gównie. Wszak był tym młodszym…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście byli jeszcze Alderowie. Może Oberon nie przepadał za Huckelberrym ( zresztą z wzajemnością ), ale Hagen stał się piratowi bardzo bliskim. Z każdą rozmową, każdym spotkaniem Jones ufał mu coraz bardziej, choć nie zwykł ufać innym. Obdarzanie jednej persony zbyt wielkim zaufaniem kończyło się zwykle tragedią. Na szczęście Hagen do tej pory tylko mu pomagał i nigdy nie zawiódł Hucka. Prawdę powiedziawszy brakowało naprawdę niewiele, by Jones nazwał półelfa przyjacielem.
      Mimowolnie uśmiechnął się bezczelnie, gdy ich oczom ukazał się portal. Po drugiej stronie czekało dawne życie, które przyzywało go do siebie. Ciemne niebo, krwiożercze syreny, Indianie kryjacy się wśród drzew, latający demon, cienie i wzburzone wody okalające wyspę. Czuł zew krwi, ten nieokazywany na zewnątrz strach czekających tam istot przed jego osobą.
      - Trzymaj mnie Hagen bo czuję się jak tamten potwór którego zabiło Fabletown. A przynajmniej tak myślałem.

      Huck

      Usuń
  23. [O, sądzę, że to byłoby dobre. Jack mógł próbować jakoś rozweselić mu dzień, a także starać się zaprzyjaźnić z Hagenem, ale nie wiedział z jakim skutkiem. Masz jakieś pomysły na okoliczności spotkania z Fable? ;) ]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  24. [ XDDDD Wieczór panieński w wersji fabilous mnie powalił już samą nazwą XD <3 A Haczek i Lucy są po prostu idealni :”) Także będzie wesoło XD
    Nibylandia… Hymmm. Ta z OUAT to nie najgorszy wzorzec. JA to widzę mrocznie, przygnębiająco i wgl XD Cienie przeszłości, coś jak zjawy z dawnego życia, syreny jak z Piotrusia Pana z 2005 jeśli oglądałaś XD wróżki niczym chochliki wręcz, a to wszystko w wielkiej, ciemnej głuszy – to jest jak ja to widzę. Brutalny świat małych chłopców x3
    Za to mam problem z tłem naszej historii, bo nie umiem wyjaśnić sprawy dla Haczka do załatwienia XD Chciałabym ich w sumie wysłać do jaskini czaszki, bo uwielbiam, ale kurczę nie wiem co mieliby załatwić :/ ]

    Powinien się cieszyć? Tego jednego Huck nie był pewien, a mimo to się cieszył. Trochę niepokojące było to, jak reagował na samą myśl o tej wyprawie. Mimo to Jones postanowił się nie martwić. W sumie wracał do domu, na szczęście tylko na chwilę, miał więc jako taki powód do radości. Prawda? Nawet Nibylandią można było się cieszyć, zwłaszcza gdy wiedziało się, że nie pobędzie się tam bardzo długo. Wystarczy, że załatwią jedną sprawę. Jedną małą sprawę i będzie po wszystkim. To przecież nie mogło być trudne.
    Hagen jako pierwszy zniknął w wirze. Huck patrzył za nim ledwie krótką chwilę. Potem poprawił kapelusz na głowie, wygładził poły płaszcza, przygładził swój zarost i pobrzękując przypiętą do pasa szablą wkroczył w magiczny portal. Magia towarzyszyła mu prze tę gorszą część życia, a jednak zdążył do niej przywyknąć. Zwłaszcza w Nibylandii, gdzie co i rusz natykał się na niezwyczajne stworzenia i rośliny. Cała kraina przesiąknięta była magią niczym bardzo chłonna gąbka.
    W pół uderzenia serca znalazł się w gęstej, ciemnej dżungli. Tuż przed nim stał już Hagen, który uważnie taksował otoczenie bystrymi oczyma. Jones pozwolił sobie na uśmiech i głębszy oddech. Powietrze tam było zupełnie inne. Ani śladu dymu, spali, smogu i innych świństw. Tylko czyste, ciężkie od magii powietrze. Przez gęste listowie ledwie przedzierały się pojedyncze promienie słońca.
    - Witam w moim świecie – przemówił pirat i sam rzucił okiem na okolicę, by zorientować się , gdzie jest.
    Jednakże gdziekolwiek by nie spojrzał, tam wdział tylko gęsto rosnące drzewa i rozłożyste krzewy. Żadnego charakterystycznego elementu, żadnej wskazówki w której części wyspy się znajdują. Mapa w głowie Jonesa na niewiele się tu zdawała, bo żeby z niej skorzystać, potrzebował danych dotyczących ich aktualnego położenia.
    - Do czorta, żółć i siarka… - mamrotał pod nosem swoje pirackie powiedzonka, po aż kolejny okręcając się wokół własnej osi – Cholera nie wiem gdzie dokładnie wylądowaliśmy – przyznał na głos – Musimy się dostać w jakieś charakterystyczne miejsce. Dżungla porasta większą część Nibylandii, więc możemy być wszędzie i nigdzie.
    Wokół nich panowała przytłaczająca cisza. Była ciężka i nieznośna. W Nibylandii nie ćwierkały radośnie ptaki, wiewiórki nie hasały tu pomiędzy drzewami, a zające nie kryły się w trawie. Tu była ciemność, cisza, cienie i groźne bestie kryjące się w swych norach.
    - Mam przynajmniej tyle szczęścia, że jest dzień – dodał zatrzymując się w miejscu i wbijając spojrzenie hen przed siebie w miejsce, gdzie zdawało mu się że zobaczył pewien cień… bardzo znajomy i raczej nieprzychylny.
    Potrząsnął głową, odcinając się od nieprzyjemnego wrażenia. Na szczęście to wszystko tylko mu się wydawało. Jak zawsze. Cienie były tu bardzo sprytne i potrafiły z łatwością zwodzić na manowce.

    [ Wybacz, że tak bez ładu i składu, ale jestem strasznie roztargniona dziś x) ]

    Haczek

    OdpowiedzUsuń
  25. [Dobra, coś tam namaźglałam :D Mam nadzieję, że może być, siostrzyczko <3
    Wybacz opóźnienie!]

    Wyszła z kasyna całą godzinę wcześniej, wymyślając na poczekaniu jakąś głupią wymówkę, którą wcisnęła szefowi. Przebrała się w domu w coś wygodnego i pospiesznie wyszła na ulicę, kierując się w umówione miejsce. Zatrzymała się przy ławce ogrodu Woodlands i zerknęła na zegarek – dobiegała dwudziesta, więc zdążyła na czas. O tej porze roku noc zapadała o wiele szybciej, więc nie miała obaw, że ktoś nieproszony ją zauważy, tym bardziej, że znajdowała się w części przeznaczonej dla mieszkańców apartamentowca. Uważnie rozejrzała się dookoła, jakby przeczuwała, że coś złego może się za moment wydarzyć. W parczku nie było latarni i jedyne światło pochodziło z tych tkwiących przy ulicy, więc ukryta w cieniu obserwowała okolicę. Panowała całkowita cisza.
    Nerwowo pukała palcami o oparcie drewnianej ławki. W jej umyśle panował całkowity chaos i nijak nie potrafiła skupić się na powierzonym zadaniu. Przerażała ją wizja powrotu do rodzimej krainy, nawet na tą krótką chwilę. Bała się nie wiedząc, co może tam zastać, jak bardzo wszystko się zmieniło przez te lata. Pojawiając się w Fabletown, nie miała przecież pojęcia o Adwersarzu i o tym, że ktokolwiek próbował podbić krainę władaną przez Oberona.
    Przez ten czas tak wiele zmieniło się w jej życiu. Utrata ukochanego, potem mocy i cały szereg głupot, jakie popełniła po pojawieniu się w Świecie Doczesnych. Nie była pewna, czy wciąż jest ta samą Lorelei, którą była za tych dawnych, pięknych czasów. Nawet teraz, gdy Oberon wyciągnął ją z więzienia i przywrócił magiczne umiejętności, nie wiedziała, czy zdoła stanąć na wysokości zadania.
    Ponownie rozejrzała się w poszukiwaniu nadchodzącego towarzysza. Otuchy dodawała jej myśl, że nie będzie tam sama.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  26. [Również witam. :)
    Ach, zgadzam się w stu procentach. Charlize to po prostu ideał i nie mogłam jej sobie odmówić. Bardzo się cieszę, że Ci się podoba, no i że sprawdza się nie tylko jako cudowna Zła Królowa, ale też jako pani Banshee.
    Jej, mogę się pozachwycać Legolasem? ^^ Jest przecudny i na dodatek sidhe! Będę mądra i zarzucę ciekawostką. Wiesz, że słowo Banshee ma w sumie dwa znaczenia? Oznacza "kobietę z kurhanu" i "kobietę sidhe", a to jest o tyle ciekawe, że sidhe praktycznie zawsze są przedstawiani wyłącznie jako mężczyźni. No, byłam mądra to wracam do zachwytów nad uroczością postaci. Nie dość, że prześliczna buźka Legolasa, to jeszcze instruktor łucznictwa. Piękne! :D
    Oczywiście, że z chęcią wpadnę na wątek. Myślę, że Etain byłaby szczerze zafascynowana kimś kto umarł i wrócił znów do świata żywych. Nie wiem czy wolisz wątek z jakimś powiązaniem czy spotkanie dopiero w Fabletown... Mi tak jakoś chodzi po głowie myśl, by spotkali się tuż przed śmiercią Hagena. Mógł ją na przykład zobaczyć gdzieś z oddali na dzień lub parę dni przed tym jak trafił do niewoli i zginął. Potem by się spotkali ponownie, gdy on już wrócił do życia, a ona by była zaskoczona i zaciekawiona tym spotkaniem. W sumie taka ogólna wizja, przydałoby się ją jakoś ciekawie rozbudować. :)]

    Etain

    OdpowiedzUsuń
  27. [No hej... wczoraj gapiłam się na linki i twego nie mogłam dojrzeć xD Dziś było to samo ^__^ Oh dzięki, dzięki - mam taki zamiar, bo już na innych nie pisuje. Za stara chyba jestem na niektóre *śmiech*.
    Krótko acz krótko używana karta. Kusiło mnie by zostawić fragment ze Stokera, ale chyba bym zamieszała za bardzo. No proszę. Nawet nie wiedziałam, że coś takowego jest. Posłucham w wolnej chwili.
    Ciężko czasem się pisze kanonicznymi - zwlaszcza, ze mało o nich wiadomo. Czasem i to dobrze, ale... Zawsze się jakieś znajdzie.
    Zapraszasz to wpadam do naszego pół-elfa. Nie można go przegapić ^_^ Na Orlanda mogłabym się gapić stale.
    Eliza bardzo chętnie nauczyła by się strzelać. Można wyżebrać u niego lekcje? <.< Bądź dobrym starszym bratem ;)]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  28. [ale to było łatwe nawet pisane albo jednym albo drugim, tylko tam mi się oczy kleiły, ąe już mi się wszystko zamazywało.
    Ah i zapomniałam oczywiście, że na plotki z jej udziałem się zgadzam (skleroza xD)
    Na pewno przesłucham ;)
    Muszę przyznać, ze klimatycznie. Kochany półelfik. Nas zatem dwie.
    Dobra-to jak to zrobimy? Przez jakieś ogłoszenie? Już widzę Hagena rozdającego ulotki ^_^ Czy może wpadnie do hotelu i da do przekazania takowa wieść, że daje lekcje albo też zbliża się jakiś festyn/zawody/etc]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  29. [doobra - dopisze, bo rzeczywiście skleroza gorą. ^_^
    Taa, sama go rozpoznaje z daleko. Nie da się nie zauważyć. I po cicho powiem, ze Elizka jest jego fanka. Ah ten elfi urok. xD Myślałam o ulotkach dla gości, którzy tu przybyli po raz pierwszy (albo coś mi się pokręciło i nikt z turystów tu nie zagląda?)
    No mniejsza z tym... coś tam sklecę. I chyba wychodzi mi już drugie zaczęcie, eh no. dzień dobroci dla bloga. Pomolestuje Valdka w tej materii ]

    Eliza sklerotyczka

    OdpowiedzUsuń
  30. [Ona po prostu ma w sobie coś takiego fascynującego, że oka nie można oderwać. :) Z Legolasem w sumie mam podobnie. W ogóle jak na czacie mówiłam, strasznie byłam w nim zabujana jak wyszedł Władca Pierścieni, miałam jego plakat nad łóżkiem. <3 Co ciekawe wcale nie chodziło o Orlando, bo w Piratach z Karaibów mnie nie zachwycał, za to jako Legolas... Szalenie! ;)
    Właśnie czytałam Twoją notkę i była genialna. Mówiłam, że panowie sidhe to prawdziwi "sexual predators". ^^ Haha, skoro na czacie już ich praktycznie wyswataliśmy to wątek musi być mega sexi! Nie wiem czy sero chcesz ich pakować w poważny związek, ale romansu to ja już Ci nie odpuszczę! ^^
    Ale tak po kolei...
    Bardzo podoba mi się pomysł ze spotkaniem przy okazji zdobycia skarbu, więc jestem na tak. Myślę, że po przywróceniu Hagena do życia mogli się parę razy spotkać. Ona by była zaintrygowana, a on raczej tak jak mówisz na początku by jej unikał. Tak bardziej przelotna (xD) znajomość niż jakaś złożona relacja. Wiesz, tak żeby za bardzo nie mieli okazji się do siebie zbliżyć w bajkowym świecie i żebyśmy im ciekawszą relację zrobiły dopiero w wątku. ^^ No i właśnie ten pomysł by trochę Hagena wciągnąć w ten magiczny świat mi się szalenie podoba. Już mam taką wizję - noc, pełnia księżyca, troszkę im hamulce puszczą i skończy się tym, że rano w wiadomościach będą mówili o dziwnej burzy w Fabletown i kilku nagłych zgonach... ;) Czyli jestem absolutnie na tak, koniecznie trzeba tak zrobić!
    Skoro kreujesz Hagena na takiego troszkę łagodniejszego i wyciszonego w porównaniu do typowych sidhe, to idealnie mi to pasuje do wizji. Etain mogłaby nie lubić mężczyzn sidhe i ich unikać, bo może i obłędnie piękni, ale "sexual predators", a ona ze swoim złamanym serduszkiem raczej nie miałaby ochoty na takie towarzystwo. W wątku z Haczkiem rzuciłam propozycję, że Etain straciła swojego małego synka i to ją załamało. Skoro miała syna to wcześniej zapewne miała też męża, który najpewniej zginął lub po prostu jakoś umarł. To też by był kolejny argument by unikała mężczyzn sidhe, bo po prostu nie w głowie by jej było przeżywanie wielkich namiętności czy toksycznych, wyniszczających emocjonalnie związków. Do Hagena mogłaby nie mieć tego dystansu, bo on jako pół człowiek jest właśnie taki spokojniejszy jak to ładnie ujęłaś. Piękny, śliczny i ogółem chodzący ideał, z charakterkiem, ale bez tej aury "sexual predator". :D Cud facet i tyle. ^^
    Możemy właśnie połączyć stopniowe oswajanie się Hagena z traumą związaną ze śmiercią i akceptowaniem swojej magicznej natury, z rodzącą się pomiędzy nimi chemią. Wtedy Etain też by się mogła trochę oswoić z tym, że wcale nie musi być samotna. A dalej to już jak wolisz - można iść w kierunku prawdziwej miłości, albo po prostu romansu, który by im trochę skomplikował życie. :)]

    Etain

    OdpowiedzUsuń
  31. [ Miejsce jest chyba najmniej dla nas ważne, wiec dostosujemy się do pomysłu. Chętnie byśmy czymś rzucili, ale naprawdę mamy jedną wielką pustkę.]

    czupakabra

    OdpowiedzUsuń
  32. [W sumie to nawet miałam chęć wrócić z Holendrem, bo mam ogromny sentyment do postaci. I pewnie wrócę jak w kinach się pojawią Piraci z Karaibów. ;)
    Ale jednak nie mogłam sobie odmówić postaci Saint Germaina, bo kocham tą postać, całą tą historię, spiskowe teorie i ten jego styl, który faktycznie ma coś z Doctora. Może to nawet był taki pierwowzór Doctora?
    Już nie pamiętam czy to Wolter, czy ktoś inny określił mojego hrabiego, że jest i szaleńcem i geniuszem, więc no... Jak nie lubię takich dziwnych historii, tak jego po prostu kocham. :D
    Na wątek bym w sumie z wielką chęcią wpadła, bo z Davym fajnie nam się kminiło. Poza tym Hagen jest obłędny i te jego cudne oczęta tak na mnie patrzą z karty... ;)
    W sumie dla Saint Germaina prawdziwy (no prawie) elf, to by była dopiero niesamowita atrakcja! :D
    Jakieś pomysły? Bo ja chwilowo chyba nie myślę...]

    Saint Germain

    OdpowiedzUsuń
  33. O zawodach łuczniczych słyszała nie od dzisiaj. Zawsze chciała sie nauczyć posługiwania sie łukiem, ale nie miała czasu. Ciagle byla w pracy. Od rana do nocy tyrała. Czasem nawet ostatkiem sil, byle by nie spac, przez co czuła wieczne zmeczenie. Czasem jej przepracowanie odbijało na zdrowiu, ale liczylo sie ono najmniej. Nie lubila bezczynnosci, dlatego tez sie zdziwila, gdy menadzer poprosil ja kiedys na slowo i wyslal na urlop. Zaczela protestowac.
    - Elizo, nic na to nie poradzisz. Rozkaz z gory.
    Uslyszala pochmurniejac, jednak nic wiecej juz nie powiedziała. Wrocila do pracy, aby od jutra zaczac sie lenic. Z zalozenia, bo w sam raz zrobiono te zawody.
    - to do zobaczenia za tydzien. - pozegnala pracownikow pod koniec pracy i jak wrocila w koncu do domu, zazywszy dlugiej relaksujacej kapieli, przeszla do kuchni by zrobic sobie goracej herbaty, ktora zaniosla do sypialni i zajela sie lektura a potem ogladala telewizje tak dlugo az zasnela, by snic sny, ktorych nie chciala ogladac.
    Nastepnego dnia wstala wczesnie, z przyzwyczajenia o tej samej porze co wstawala zawsze, by stwierdzic, ze ma przeciez wolne.
    - no tak... - mruknela pod nosem. Chciala wstac ale co miala ze soba poczac? Nagle opoanowała ja bezczynnosc. Chciala przesunac zegar o kilka godzin do przodu, by moc wyjsc. Dluzyla jej sie monotonia, wiec po sniadaniu poszla sobie pobiegac. Dopiero potem, gdy czas nadszedl poszla na miejsce zawodow.

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  34. [Przepraszam, że z takim opóźnieniem Ci odpisuję...
    No ja właśnie od zawsze mam tak samo. Bo jak można poprawiać oryginał? ;) Ale "Outlander" mnie kupił. A Caviezel jako Beowulf był taki inny niż inni dotychczasowi Beowulfowie i szalenie mi się podobała ta pewna doza współczucia dla Morwena - Grendela. Dla mnie bomba :D
    Hagen jest fantastyczny! Wiesz, że dopiero teraz sobie uświadomiłam, że faktycznie Hagen powinien być bardzo elfi. Zawsze jakoś tak widziałam go bardziej jako człowieka... W każdym razie genialny pomysł na postać, jeszcze ten zawód i wizerunek - bomba po prostu. W takim razie z przyjemnością zgłaszam się po wątek, o ile nadal masz chęć. :)]

    Kainan

    OdpowiedzUsuń
  35. [ Dzięki bardzo :)
    Wątek zawsze chętnie,więc jak wrócisz to bez krępacji wbijaj do mnie z buta :D ]

    Faust

    OdpowiedzUsuń
  36. [Na Fable to hmm... Może usłyszał jak jacyś ludzie rozmawiają na temat instruktora łucznictwa jakim jest Hagen. Jack rzuca śnieżkami, ale może stwierdzić, że ma słabego cela, dlatego poszedł do niego prosić o rady jak lepiej celować? XD Takie, głupkowato-śmieszne :p ]


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  37. [dziękuję za ciepłe przyjęcie postaci. Niestety przez nawal spraw teraz ja muszę zniknąć na mały pół urlopik, ale potem z chęcią odezwę sie po wątki. Z Odysem mogą być jakieś przygodowe, a Samanta nie przepusci sobie takiego kaska. Przepraszam za brak polskich znaków, staram się nadrobić zaległości z tel. :-)]

    Odys/Samanta

    OdpowiedzUsuń
  38. [Dziękuję za miłe słówka, ty paskudny podglądaczu ty. <3
    Jestem bardziej niż bardzo chętna na wątek z Hagenem, bo facet jest potwornie intrygujący. Masz jakieś pomysł, czy lecimy na żywioł? :D]

    Bazil Valesky

    OdpowiedzUsuń
  39. [Pomysł ze starymi znajomymi jest świetny! Mogliby się natknąć na siebie przypadkiem na ulicy, w sklepie, czy gdziekolwiek, i przeżyć szok. A potem może wspólnymi siłami spróbowaliby ogarnąć jak działa nowy świat, albo chociaż telefon. :D
    Tylko nie jestem pewna jakie miałyby być ich początkowe stosunki. Przyjazne, wrogie, czy taki czysty sentyment do siebie nawzajem, bo "o, ostatnio widziałem cię, jak było jeszcze po staremu!", jak sądzisz?]

    Bazil Valesky

    OdpowiedzUsuń
  40. [ Oczywiście :D
    Mam taką myśl... Faust często dostaje rozmaite zadania od Mefisto i innych diablisk. W końcu pakt wiązał się też z pewnymi przysługami po obu stronach. Więc może coś w tę stronę? Może spotkaliby się w przeszłości?
    Nie wiem, nie wiem...
    A ty co wiesz? ]

    Faust

    OdpowiedzUsuń
  41. [Nie, nie ma nawet mowy o samochodzie! Już za same pościnane latarnie nie mieliby się jak wypłacić, a to tylko wierzchołek góry lodowej. Telefon wyjdzie znacznie taniej. xD
    Awwww, jak miło z jego strony! Jestem pewna że Bazil doskonale zapamiętał srebrnego dwunoga który postanowił dać mu po prostu spokój. A takim pięknym i niezwykłym to Hagan już w ogóle go zapewne z miejsca kupił, bo to łasa na wszelkie komplementy bestia była. xD
    To chyba pozostaje nam już ostatnia kwestia...kto zaczyna? ^^]

    Bazil Valesky

    OdpowiedzUsuń
  42. [Biedne urządzenie chyba tego nie przeżyje. xD
    Sprzedany Bazil nawet po brzuchu by się drapać pozwolił, co za pytanie! :D
    Spoko, to ja zacznę. Nie wiem czy jeszcze dzisiaj, ale zacznę. :)]

    Bazil Valesky

    OdpowiedzUsuń
  43. [Dobry wieczór! Tak bardzo się cieszę, że Śnieżka przypadła Ci do gustu <3 Obawiałam się, że coś będzie nie tak i nawet zostawiłam Ci komentarz pod zakładką "Administracja", żebyś powiedziała co Ci ewentualnie nie odpowiada :D Bo w sumie nie znam ani komiksu, ani gry, ale tak mi się spodobała tematyka bloga, że musiałam dołączyć! Także dziękuje z całego serduszka za te miłe słowa <3
    Oczywiście! Chęć zawsze jest, z pomysłami nieco gorzej... Oni z pewnością się znają, ale... Jaka miałaby łączyć ich relacja? Myślałam o tym, że Hagen mógłby przypominać Margaery o jej dawnym życiu, znaczy sama jego obecność powodowałaby, że wracałaby tam myślami, z czego byłaby niezbyt szczęśliwa.]

    Śnieżka

    OdpowiedzUsuń
  44. [ Skoro wrócił do życia to może, piekiełko zainteresowałoby się jego osobą. I wysłało do niech Fausta z propozycją, że albo wraca z powrotem albo mu pomoże z misji. Więc właściwie będą na siebie skazani. Zastanawiam się tylko co to może być za misja dokładniej...]

    OdpowiedzUsuń
  45. [Aye, aż do skutku! :D
    Nie miej do niego żalu, nawet on nie potrafi nie lubić drapania po brzuchu. ;D
    Oj tam, spięłam się i już mam. A odpiszesz jak odpiszesz, bo kto bogatemu zabroni. ;)]

    Ten nowy świat był taki... cóż, nowy. I znacznie bardziej niezrozumiały, niż Bazil początkowo zakładał. Pomijając już czysto ludzkie sprawy - takie jak na przykład niezdolność żeńskiego grona do znoszenia jaj - które nawet w domu tak czy inaczej stanowiłyby dla niego równie wielką tajemnicę, pojawiła się przed nim cała masa niewiadomych wynikających bezpośrednio z tego, że był tu, a nie gdzie indziej.
    Na przykład takie pieniądze. Dlaczego ktoś uznał, że papier nada się na nie lepiej niż metale szlachetne? Kto normalny woli pęk zielonych karteczek od stosu brzęczących, pobłyskujących złotem monet?
    Sprzedawczynie w sklepach zdawały się podzielać jego zdanie; bardzo często pytały przecież, czy nie ma drobnych. Szanował je za to.
    Dziś także pewna pulchna, ciemnowłosa niewiasta siedząca po drugiej stronie ruchomej lady o nie poprosiła. Bazil wysupłał z portfela kilka krążków i podał jej na otwartej dłoni, by wybrała te potrzebne. Resztę wrzucił z powrotem do zapinanej na zamek błyskawiczny przegródki. Zerknął jeszcze na podsunięty przez kobietę podłużny papier, żeby przypadkiem nie urazić jej brakiem zainteresowania, nim chwycił swoje zakupy i wyszedł.
    Było późne popołudnie, jedno z tych nieprzyjemnie nijakich, nienależących ani do tych szczególnie brzydkich, ani tym bardziej ładnych. Było duszno, szaro, a w powietrzu unosił się zapach zbliżającej się niespiesznie burzy.
    Bazil ruszył niespiesznie skrajem chodnika, by jak najbardziej zmniejszyć ryzyko wpadnięcia na kogoś. Starał się też unikać wzroku mijanych przechodniów, bardziej z przyzwyczajenia niż z jakiegoś konkretniejszego powodu. "Bo tak" naprawdę jest świetnym argumentem w wielu sytuacjach, jak się tak głębiej nad tym zastanowić.
    Westchnął. Naprawdę tęsknił za czasami, w których to inni unikali jego spojrzenia. Sam właściwie miał okazję oglądać własne oczy tylko ten jeden raz, tuż przed śmiercią, i, no cóż, jego nieskromnym zdaniem naprawdę robiły spore wrażenie.
    Aż mu się pod jego wpływem zmarło.
    Już po chwili skręcił za róg, w mniej uczęszczaną uliczkę, a potem jeszcze raz, powoli zbliżając się do niewielkiego placu, na którym zamierzał posiedzieć przy fontannie i poczekać na deszcz. Może to tylko odzywała się w nim ta namiastka ropuchy, która kiedyś wysiedziała jego jajo, ale zdecydowanie bardziej wolał, gdy padało, niż gdy na przykład świeciło słońce. Świat nabierał pod wpływem kropel lecących z nieba takiego specyficznego, pełnego spokoju uroku.
    Bazilowi pozostało już tylko skręcić za jeszcze jeden róg, by dotrzeć do celu, gdy minął go kolejny przechodzeń.
    Ten...człowiek? Jego zapach przywoływał stare wspomnienia. Pamiętał go, to pewne. Takich istot się przecież nie zapomina.
    Bazyliszek zatrzymał się i odwrócił gwałtownie, nieco zdezorientowany. Kiedy to było? Siedemset, osiemset lat temu?
    - Hej ty! - zawołał po chwili wahania.
    Blondyn przystanął i odwrócił się, z miną właściwą ludziom, którzy nie są pewni, czy to na pewno o nich chodzi.
    - Ty - powtórzył Bazil z mocą, ale już nieco ciszej. - Dotknąłeś kiedyś bazyliszka?

    Bazil Valesky

    OdpowiedzUsuń
  46. [O nieee, już koniec słodzenia? :D
    Nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam. Część wątku chcesz przeprowadzić w tzw. retrospekcji, a później przejść do ich spotkania w Fabletown? Można by zrobić ich pierwsze spotkanie tutaj i później kolejne, gdzie właśnie Mary dręczyłyby te wspomnienia związane ze stary czasami i z Księciem, o którym defacto chcę zapomnieć.
    (Ps. DLACZEGO NIE MA KSIĘCIA UROCZEGO NA BLOGU?)
    I idąc dalej mogłaby go w jakiś sposób unikać, ale nie byłoby to możliwe bo wiadomo :D
    I co do Twoich pomysłów, może byśmy połączyły oba? To znaczy chodzi mi o to, że najpierw spotkałaby go w lesie i on by jej pomógł przetrwać tam, załóżmy, kilka dni i zaprowadził ją do tej chatki, a później po jej cudownym przebudzeniu znowu by się spotkali i właśnie Hagen pomógłby młodej parze obalić Złą Królową?

    I właśnie w Fabletown chciałby znowu się do niej zbliżyć i nawiązać jakąś reakcje, a ona nie mogłaby sobie z tym poradzić i nie wiedziałaby co dalej...

    Strasznie chaotycznie napisałam to wszystko (PRZEPRASZAM :<) ale mam nadzieje, że rozumiesz o co mi mniej więcej chodzi? I co o tym myślisz?]

    Śnieżka

    OdpowiedzUsuń
  47. [ misją może być odnalezienie... jakiegoś kielicha z którego ktoś kiedyś pił smoczą krew? Albo jakąś inną, która dawała wieczną młodość? własciwie to może być cokolwiek... albo może jakiś element, który był częścią skarbu? Najlepiej coś z czym twój pan miał jakąś styczność i mógł tą rzecz albo nawet tego człowiaka zidentyfikować ]

    OdpowiedzUsuń
  48. [W takim razie chcesz zacząć, czy może ja mam to zrobić? ;) ]


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  49. [Skipper! <333 Ja bym Cię nie pamiętał? Wirtualnej miłości mego życia? No wiesz... xD
    A tak na serio - dziękuję za miłe powitanie. Choć jeszcze bardziej się cieszę, że mnie pamiętasz! :D
    Miło mi, że już mnie kochasz. Jaka szkoda, że nie masz tu postaci żeńskiej - odwalilibyśmy jedno wielkie "tru lof" i zasłodzili całego bloga. :)
    Ale tak czy siak wątek z Tobą to ja muszę mieć choćby nie wiem co, więc będę cierpliwie czekał na Twój powrót. :)]

    Zoltan

    OdpowiedzUsuń
  50. [Bardzo dziękuję :) Czytaj, czytaj Mgły Avalonu, świetna książka. Wątek wydaje mi się nawet konieczny, bo — uwaga, uwaga! — Morgana jest babcią Hagena. Także no.]

    Morgan Myers

    OdpowiedzUsuń
  51. [Zgadzam się w stu procentach. :)
    I to dość mocno, bo jakoś nie umiem sobie nawet wyobrazić mrhocznego Hagena w wersji słodkiej marysójki. Mój mózg się przed tym broni. xD
    Pomysły... Skoro żyli jako tako w podobnych czasach, a Beowulf na etapie swojej historii z Grendelem, raczej długo miejsca nie potrafił zagrzać, to mógł kiedyś zawędrować i w strony Hagena. Czy to na dwór jego przybranego ojca, czy Guntera. Może nawet też by próbował swoich sił w zabiciu smoka i wtedy by się jakoś poznali? No chyba, że wolisz znajomość od podstaw już w Fabletown?]

    Kainan

    OdpowiedzUsuń
  52. [Twój elf Hagen aka Legolas też jest niczego sobie :)
    Dziękuję bardzo za powitanie i za słodzenie mojej postaci :D i nie przejmuj się tym, że późno...lepiej późno niż wcale.
    Na szczęście problemów z Polakami nie ma...dostali 500+ i się cieszą.
    Z pewnością, kiedy skończy ci się urlop wpadnę po wątek. Lucek zabierze Hagena do piekła na najprawdziwszy bimber xD]

    Lucyfer

    OdpowiedzUsuń
  53. [To on *.* Legolas, moja odwieczna miłość <33 Wątku za żadne skarby nie odmówię XD]

    Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  54. [Staram się jak mogę mimo małej ilości czasu, ale szczęśliwie święta przyszły mi z pomocą :3 Ogromnie się cieszę, że Wolf został przyjęty tak pozytywnie aa <3
    Hagena niestety nie znam (nie znam połowy postaci na tym blogu, mogłabym się edukować, a wolę oglądać Voltrona po nocach :-(), ale możemy połączyć ten wątek z tym, co kombinuję z Lucy, która została wyciągnięta z więzienia dzięki Oberonowi. Nie wiem, odszukałby Hagena, by wyciągnąć z niego jakieś większe informacje o zasięgu jego wpływów albo coś w tym kierunku, Wolfie nie przepada za ludźmi, którzy ignorują jego osądy. Oczywiście jeżeli jest chęć. :D]

    #wolf

    OdpowiedzUsuń
  55. [Dziękuję, czuję się całkowicie zaserduszkowana i zasłodzona, że zaraz chyba dostanę cukrzycy. :D Ale nawet nie wiesz jak miło mi czytać tyle wspaniałych komplementów. Zwłaszcza że nie byłam pewna czy karta wyszła mi taka jak powinna. :)
    Zrewanżuję się serduszkiem dla kochanego Legolasa <3
    W takim razie zgłaszam się po wątek i chętnie poczekam na Twój powrót. Pomysły?]

    Saoirse MacCodrum

    OdpowiedzUsuń
  56. [No witam w końcu Hagena! :) Też właśnie mam taką nadzieję, bo jak to tak bym nie znała syna mojego męża. xD
    Zaprosiłam Cię na gg jakby co, mam nadzieję, że zaproszenie dotarło, bo ciągle nie mam od Ciebie formalnej akceptacji...
    Dziękuję bardzo, cieszę się, bo nieźle napracowałam się nad kartą i teraz jestem dumna z efektu. :)
    Będę czekać niecierpliwie, bo wątek musimy mieć koniecznie. Już mam parę pomysłów nawet, więc odezwij się jak tylko będziesz mieć czas. :)]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  57. ______________________________

    URLOP
    ______________________________

    Odpisy do zrobienia:
    - Eliza
    - Tatuś
    - Hakuś
    - Siostrzyczka
    - Bazil

    OdpowiedzUsuń
  58. - Byłam ostatnio na lekcjach łucznictwa! I jest tam taki mega przystojny instruktor, aaaa! Mówię ci, fenomen! W dodatku super uczy. Po kilku lekcjach mój cel znacznie się poprawił~ - piszczała jakaś nastolatka, która szła po chodniku i potrąciła Jacka Frosta, niemalże nie zauważając go. Tak była zaaferowana tym swoim "fenomenem". Frost natomiast zwrócił uwagę na końcówkę jej wypowiedzi. Sam nie był jakimś dobrym strzelcem, nie zawsze jego śnieżki trafiały tam gdzie chciał, jeżeli nie pomógł im magią, dlatego to mogłoby się okazać użyteczne. Lekcje z poprawienia cela. Hm. Tak, brzmi jak plan. Jack pokiwał kilkukrotnie głową z zadowolenia, a później poszedł w poszukiwaniu miejsca, gdzie mógłby znaleźć owego trenera. Problem w tym, że nie miał pojęcia jak jegomość wygląda, ani jak się nazywa. Właściwie to nic nie wiedział.
    Westchnął ciężko rozglądając po holu, po czym podszedł do recepcji. Niestety nie wydobył się na nic konstruktywnego, temu po prostu usiadł w poczekalni i wpatrywał się w sufit, zastanawiając się co dalej. Może powinien obserwować każdego człowieka, który tutaj będzie? Ale co to da? Albo zaczepić kogoś "przepraszam, szukam przystojnego trenera, który w kilka dni nauczy mnie mieć lepszego cela" Ale właściwie to po co miałby dodać do tego fakt, że on jest przystojny? A, tak, żeby było wiadomo, że o tego konkretnego mu chodzi, a nie o jakiegoś przypadkowego kolesia. Ale to nie ma sensu, ale jednak może ma?
    Jack utonął w przeróżnych myślach, całkowicie się już w nich gubiąc. Na zewnątrz wyglądał, jak zagubiony nastolatek, który możliwe, że czeka na swoją dziewczynę lub kogoś tam, aż skończy zajęcia.


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  59. [Tak się zastanawiam nad pomysłem na wątek i nie mogę nic senssownego wymyślić :< Jedynie mam coś takiego, że przyjdzie na zajęcia z łucznictwa, aby zrobić zwiad w terenie, aby sprawdzić czy tutaj nie ma innych kambionów.]

    OdpowiedzUsuń
  60. [Akurat w wymyślaniu jestem dość licha, ale ogólnie poszłabym w pozytyw, gdyż nie lubie pisać na negatywnym gruncie i najlepiej, by było aby się już znali :D]

    Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  61. [ Wszystkie pomysły dobre i można je ciekawie rozwinąć.
    Teraz to już nie wiem...
    Chyba że coś po kolei? Ogólnie to Faust chce zdobyć coś, może coś wymyślonego, do zdobycia czego potrzebuje pomocy Hagena. Ukryte to jest może w jakichś bardzo ciekawych i bardzo mrocznych podziemiach, bo osobiście bardzo lubię mroczne podziemia... Ale żeby tam w ogóle wejść, muszą zdobyć coś innego i tu może będzie ich taka niepisana umowa. Faust pomoże Hagenowi w odnaleznieniu i zdobyciu na przykład tego miecza, a w zamian Hagen zaprowadzi go do tych podziemi i pomoże znaleźć tą rzecz. Co powiesz? Chociaż z tego co się tu dowiedziałem, jesteś w szpitalu i nie chce cie męczyć, więc w razie czego się niczym nie przejmuj i się tam trzymaj :D Bo to jedzenie i ten dziwny zapach mogą odebrać wszelkie kreatywne myśli o.o ]

    OdpowiedzUsuń
  62. [Dziękuję bardzo za ponowne powitanie i wszystkie miłe życzenia. :) Ja za to życzę Ci dużo zdrowia i szybkiego powrotu na bloga. No i obiecanego wątku po Twoim powrocie. :)]

    Joe Black

    OdpowiedzUsuń
  63. [Cieszę się bardzo w takim razie. I mam nadzieję, że teraz będzie już coraz lepiej. Trzymamy kciuki. ;*
    Dobrze, coś pokombinuję i na pewno się zgłoszę z garścią pomysłów. :)
    Syneczku... xD]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  64. [Mam nadzieję no i oczywiście dziękuję bardzo :D. Starałam się stworzyć jak najbardziej kanonicznego wilka, by nie zepsuć jego niepowtarzalnego charakteru, bo kocham twórczość Willinghama równie mocno co grę od TT!
    Na wątek zawsze mam ochotę, zwłaszcza, że Hagen jest diabelnie ciekawy, ale niestety póki co nic nie wpada mi do głowy :(]

    Bigby

    OdpowiedzUsuń
  65. [ Będę się starała :D Ta rodzinka jest na tyle zakręcona, że w niej pozostanę, dopóki ktoś mnie nie usunie siłą :)
    Osobiście również nigdy nie przepadałam za Piotrusiem Panem XD Ale przekonałam się kiedy stworzyłam własną jego wersję :)
    Słyszałam, że byłaś w szpitalu... Mam nadzieję, ze już wszystko w porządku :D Jeśli już postanowisz wrócić na bloga to chętnie coś wymyślę na wątek dla nas.
    I szkoda że tylko jednym wujaszkiem jak na razie operujesz XD
    Pozdrawiam <3 ]

    Pan Peter

    OdpowiedzUsuń
  66. Minelo trochę czasu odkad zjawila sie w Lesnym Dworze. Nie bardzo rozumiała dlaczego sie tu znalazła ani po co. Przez jakis czas lezala w lozku by nabrac sily. A potem niesmialo ogladala swoj pokoik, ktory jej dano a byl on ogromny jak na jej skromny gust. Miała tez swoja sluzke. Ona zwykle wiejska dziewczyna. Albo byl to zart albo i sen. Wydawało jej sie tez ze to senny majak. Potem ja wezwano na dywanik. Ze strachu az sie schowala pod lozko. Potrzeba bylo duzej dawki cierpliwosci i tlumaczenia by wyszla spod niego, aby ja mozna bylo ubrac i uczesac na tutejsza modle. Bała sie teraz a co bedzie potem? Stala sztywno jak kloda pozwalajc sie stroic w sukieneczki warte tyle co dobrze urzadzona wioska. Albo dwie scisniete ze soba wioski i poprowadzono do gabinetu, gdzie przegladal jakies zwoje ON. Bała sie i niespokojnie spogladala na drzwi, ktore sie zamknely zostawiajac ich samych. Dygnela trzymajac rece przed soba i je sciskajac. Czekała az sie odezwie pierwszy. Sama nie smiała tego robić z obawy, ze powie cos nie wlasciwego. Robilo jej sie goraco. Od czasu do czasu spogladala spod oka na jego gabinet.
    W koncu znalazl dla niej czas i spojrzał tymi swoimi stalowymi oczami patrzacymi z gory na zwierzyne.
    - podejdz blizej. - rzekl w koncu przerywajac cisze. Az sie spiela, ale poslusznie podreptała w swej nowiutenkiej szacie nie przyzwyczajona do takich luksusow. Prawie sie potknela o rabek sukienki.
    Opuscila wzrok i uparcie trzymała nisko glowke.
    - uniesc glowe - niechetnie to zrobila. Mierzwila ja skora juz od samego spogladania w jego oczy. A potem rozpoczal rzeczowa rozmowe, jednak chyba niezbyt ladnie i skladnie. Gdy zamilkla w komnacie znow zapanowala cisza a potem ja odprawil. Bedac w drzwiach ponownie dygnela i czmyhznela z pomieszczenia jak sploszona sarna. Odetchnela z ulga, gdy byla na korytarzu.
    Nie wiedziała, któredy ma teraz isc. Nie znala tego palacu. Baa nawet nie wiedziała w ktorej czescie sama ma swoja komnate a glupio jej bylo sie pytac. Nikogo tez nie bylo w poblizu. Zatem poszla w prawa, lecz daleko nie zaszla, gdyz wpadla na kogos. Skrzywila sie z bolu. Uniosła zaraz glowke i spojrzała na zrodlo swej bolaczki.
    - prz-przepraszam panie - zaczela cicho - nie zauwazyła Was - zgiela sie w poklonie a potem uciekla jak szybko mogla trzymajac przod sukni. Znowu sie gubiac. Wpadła do jakies komnaty, ktora okazała sie byc biblioteka. Nie umiała pisac ni czytac, ale ilosc tych ksiag i zwoi zapierał dech w piersi. Podeszła do najblizszej sciany i ostroznie dotykała papieru nie zwracajac uwagi na otoczenie.

    siostrzyczka (wersja 1.2 ^^]

    OdpowiedzUsuń
  67. [Raczej wirtualnej miłości mojego życia chciałem powiedzieć. :)
    To dobrze, bo w życiu bym nie chciał tru lof z elfem. xD
    Ale autorsko jak najbardziej, zwłaszcza jeśli chodzi o spamowanie czatu. O ile potem mi się za to nie oberwie. :) Mam nadzieję, że ze zdrowiem już wszystko ok, skoro oficjalnie wróciłaś na bloga...
    A bardziej poważnie. Jeśli o wątek chodzi to myślę, że panów łączy las, więc nawet możemy pomyśleć nad jakimś powiązaniem z przeszłości. Chyba że masz już jakiś pomysł?]

    Zoltan

    OdpowiedzUsuń
  68. [Bardzo się cieszę, że się podoba bo miałam co do niej wiele wątpliwości. Legolas ujął mnie wszystkim, co zaoferowałaś w karcie <3 Uważam, że zasługują na jakieś pokręcone powiązanie, choć na chwilę obecną nic nie przychodzi mi do głowy. Mam nadzieję, że u Ciebie już lepiej, bo wiem że szpital to niezbyt przyjazne miejsce dla takich radosnych stworków jak my :3 Póki nie będzie chciał jej założyć siodła, piszemy się na wszystko! :D]

    Amara

    OdpowiedzUsuń
  69. [ Witam Administrację i dziękuję za miłe słowa o postaci. Ogromnie się cieszę, że przypadła do gustu. :)
    Swoją drogą, to mam nadzieję, że już nam Pani wyzdrowiała i zostanie! :D ]

    Terrence

    OdpowiedzUsuń
  70. [ Witam ;)
    Cieszę się bardzo, że jednak udało się "wcisnąć" Kidę w fabułę Fabletown, ponieważ nie wiem czy zdecydowałabym się dołączyć z innym pomysłem.
    Karta będzie jeszcze nie raz przebudowywana, ale chciałam jak najszybciej się opublikować i uaktywnić postać. Wydaje mi się, że klub samoobrony można śmiało dodać do listy zawodów. W takim wypadku chyba powinnam podać stanowiska pracy, prawda?
    ]

    Kida

    OdpowiedzUsuń
  71. [ Ja nigdy nie leżałam w szpitalu i sobie chwalę :)
    Drzewo genealogiczne! Muszę je zobaczyć XD Ale wpisałaś, że jestem pół człowiekiem pół kłodą? XD
    Dobrze, ze czujesz się lepiej :) Pamiętaj o zdrowym odżywianiu i codziennej porcji mleka!
    Zastanawiam się właśnie nad pomysłem. Może spotkaliby się w mieście? Po przyjeździe Petera? Albo Hagen dowiedziałby się od Tytanii, że Peter jest synem Haka i przyszedł zobaczyć z kim ma doczynienia? ]

    Pan Peter

    OdpowiedzUsuń
  72. [ W takim razie tym bardziej jestem zadowolona, że jednak się udało. Miło wiedzieć, że ktoś jeszcze darzy Atlantydę taką samą sympatią... ;) Na wątek jestem oczywiście jak najbardziej chętna, a po przeczytaniu karty czuję się w obowiązku wspomnieć, że Hagen wydaje się niezwykle interesującą postacią. Tylko muszę szczerze przyznać, że nie mam pomysłu jak mogliby się poznać, może Tobie coś chodzi po głowie?

    Sprawą klubu zajmę się jak tylko wymyślę nazwę. Stanowiska mam już wybrane, więc niewiele roboty mi zostało. ;) ]

    Kida

    OdpowiedzUsuń
  73. [Punkt zaczepienia z przeszłości wydaje się super. Myślę, że można by nieco połączyć te Twoje (dlaczego ja takich nie mam?) pomysły. Zakładając, że Hagen był rycerzem - wnioskuję, że nosił zbroję. W związku z tym mogli się spotkać, gdy Bigby siał terror - ale że był już najedzony, a Rycerz nie dość, że nie stanowi dla niego zagrożenia, to jeszcze nie chciałoby mu się wydłubywać jedzenia jak z małży - po prostu sobie "pogadali", może Hagen zastosował jakąś groźbę, że pomści tych ludzi? Czy coś w tym guście?]
    Bigby

    OdpowiedzUsuń
  74. [ To w takim razie będę mocno trzymać kciuki, żeby już było dobrze.
    A z Tobą, Skipperku, zawsze chętnie pokombinuję, tylko że dzisiaj mam raczej zły dzień, więc i z pomysłami będzie kiepsko. ]

    Terrence

    OdpowiedzUsuń
  75. [Dziękuję ślicznie za powitanie. Lubię takie banalne postacie, dlatego też zdecydowałam się na zwykłego, szarego księcia z Roszpunki. C: Wątek z chęcią bym przyjęła, aczkolwiek nie wiem w jaki sposób możemy nasze postacie połączyć. :(
    Hagen jest świetna i bez wątpienia ciekawa postacią, dlaczego szkoda by było opuścić wątek. Jeśli na coś wpadnę to na pewno dam znać. C: ]

    Ryan W.

    OdpowiedzUsuń
  76. [Cóż... chyba zacznę dorabiać poprzez tworzenie własnych wersji legend :D Zbiję fortunę na tym ;)
    To z kim chcesz mieć wątek/wąteczek/wątunio? Z Luckiem, czy może z Willem? Ja się dostosuję i zawczasu uprzedzę, że Lucek i Will do normalnych raczej nie należą (chociaż z tego duetu to chyba Will jest bardziej rozgarnięty). Wpadaj wiec pod kartę jednego z panów]

    Lucek
    Will

    OdpowiedzUsuń
  77. [Również witam ponownie. :)
    Cieszę się, że mnie pamiętasz i miło wspominasz moje postacie. Fajnie jest wrócić, zwłaszcza że sporo się tu u was pozmieniało (na plus i to wielki!). Cieszę się, że działasz i razem z baskerville tak ładnie rozkręciłyście tego bloga. Mam nadzieję, że tym razem już u was zostanę. No i dziękuję za takie miłe komplementy odnośnie mojego Mothmana. Obawiałam się, że zrobienie z niego pani może się nie spodobać. :)
    Jeszcze raz dziękuję, no i oczywiście chętnie wpadnę na wątek. Masz może jakiś pomysł?]

    Acheron

    OdpowiedzUsuń
  78. [ Chyba to mamy :D
    Tylko tak, zaczynamy od ich spotkania w mieście, rozmowy i przeniesienia się w przeszłość czy spotkają się w przeszłości?

    Wrzuciłem link do karty pod Administrację. ]

    Faust

    OdpowiedzUsuń
  79. [Obecnie wena mnie nieco kopnęła w tyłek, dlatego tez nie przychodzi mi pomysł, który można wykorzystać do znajomości z baśni, ale mogli się poznać w Fabletown. Nwm, mogła przypadkowo go z kimś pomylić na mieście, a potem ta prawie potrąciła go na pasach z powodu popsutej sygnalizacji świetlnej? Po całym zdarzeniu mogła go zaprosić na kawę w ramach przeprosin i tak jakoś się poznali. Cóż, nie jest to nic błyskotliwego, ale naprawdę ciężko mi się myśli ;c]

    Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  80. [Czyli mówisz, ze spotkaliby się w jakiejś wiosce i zaszedł by ja w jakiejś ciemnej uliczce? xD Mógłby jej zrobić małe przesłuchanie, a ona poznała w nim znakomitego łucznika i razem gdzieś wyruszą. A jak niezaznajomiony z tym światem, to ona go moze w niego wprowadzić. Już wyobrażam sobie jakiegoś stwora, który wygląda niewinnie, a jest bardziej morderczy niż moje wypieki :D Ogólnie mogło chodzić o jakiś przedmiot, czy osobę, a na końcu okazałoby się też, że w pewien sposób jest połączona także z Hagenem.]

    Amarcia

    OdpowiedzUsuń
  81. [to zależy czy brak Ci jakieś przygody z dzielnym mężem, czy komedi pomyłek z napastujaca przystojego blondyna babą ;-). To tylko kwestia dogadania]
    Odys
    Wybacz braki w polskich znakach, wracam z pracy, skazany na telefon ;-/

    OdpowiedzUsuń
  82. [Witam również i dziękuję za miłe słowa. Bardzo się cieszę, że ktoś kojarzy oryginalnego Nuadę. Chociaż szalenie podobał mi się Luke Goss jako Nuada to zmiana tej postaci już mi się bardzo nie podobała. No, ale... Dziękuję raz jeszcze za wszystkie miłe słowa, no i pewnie chętnie wpadnę na wątek.]

    Nuada

    OdpowiedzUsuń
  83. Sapkowski is life <3! No i dzięki bardzo. A co do pomysłu na wątek to fakt, wybierzemy lepszy. :D
    Na pewno przeszłość odpada, bo Leslie nie zna kompletnie nikogo i nie ma nic wspólnego z żadnymi postaciami. Ale... skoro Hagen jest instruktorem łucznictwa, jakiś niezbyt zdolny uczeń, mógłby za wszelką cenę chcieć się nauczyć i robiłby wszystko, byleby tylko mu się udało. Tzn. postarałby się u Hagena o indywidualną lekcję, który z niechęcią, ale zgodziłby się. Oczywiście, uczeń nieudolny to w pewnym momencie popełnił gafę i zranił się jakoś poważniej (może cięciwą? bo raczej strzała rykoszetem w niego nie trafiła...), a Leslie z braku zajęcia mogłaby tę lekcję obserwować (np wisząc jako nietoperz - więc nie zwróciłaby uwagi), a widząc, że musi użyć medycznej mocy pojawiłaby się nagle i pomogła nieszczęśnikowi.
    Hagen jest postacią raczej sprytną, więc pewnie zainteresowałoby go
    - skąd ona się tu nagle znalazła
    - kim jest, bo widzi ją pierwszy raz
    - skąd przybyła.
    No i później... później trzeba by coś wymyślić.
    No chyba że masz lepszy, trochę bardziej sensowny pomysł, bo ja lecę po podstawach :D]
    Leslie

    OdpowiedzUsuń
  84. [No i bardzo się cieszę. Oby tak dalej! ;*
    Życzę Ci dużo zdrówka, no i w ogóle spóźnione sto lat!
    A co do wątku to jakiś czas temu Ci wysyłałam trochę pomysłów na gadu, nie wiem czy dotarły...?]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  85. [Och, nawet nie wiesz, jak bardzo mi miło, ślicznie dziękuję za wszystkie pochwały <333
    Musimy mieć koniecznie jakiś wątek, choć najpierw muszę cię ochrzanić, bo nie ułatwiasz mi zadania, mając zakładkę z historią w przebudowie xD Jakoś tak się złożyło, że trafiłam na zupełnie inną wersję legendy, w której w ogóle nie było Hagena i teraz musiałam się dokształcić. Szczerze mówiąc, chyba ta historia połączona z Hagenem bardziej mi pasuje, będę musiała pozmieniać kartę, ale wychodzi na to, że w obu wersjach Gudrun a.k.a Krymhilda podstępem sprowadza śmierć na członków swojej rodziny w imię miłości do Sygurda, którego obecnie uważa za największego patałacha, jaki chodził po tej ziemi ;) Wydaje mi się, że mimo iż Hagen nieco zmienił swoje podejście do życia, to na początku nie ma co liczyć na pozytywną relację między tą dwójką. Ona go zabiła, on z kolei wykorzystał jej zaufanie i zdobytą od niej wiedzę, żeby zabić jej ukochanego. Nawet jeśli Gudrun utrzymuje, że obecnie nienawidzi męża, to i tak ma prawo nie znosić Hagena, zwłaszcza że lubi siebie uważać za tą najsprytniejszą, a on skubany ją podszedł ;) Zróbmy im coś szalonego, destrukcyjnego i takiego, że przy okazji rozwalą połowę miasta, bo moja złośnica nie zdzierży, jeśli Hagen będzie wiódł szczęśliwe życie (zadając mu śmierć, okazała mu w końcu zbyt wielką łaskę xD).]

    Gudrun

    OdpowiedzUsuń
  86. [My też jesteśmy dumne z wnuka, bo jest taki przystojny ;D A teraz na poważnie. Myślisz, że mieli okazję wcześniej się poznać?]

    Morgan Myers

    OdpowiedzUsuń
  87. [ekhmmm moze to pomine ^__^
    Ej ja zawsze grzeczna *sznuruje usta* naprawde - tatki spytaj (gdy patrzy) ale ciii. Nie za duzo masz juz kart? juz sie nia lapie gdzie patrzec ;]

    sama-wiesz-kto

    OdpowiedzUsuń
  88. [Dziękuję bardzo za miłe słowa i za ofertę pomocy. c: Z pewnością w którymś momencie mi się to przyda! Mam nadzieję, że Elphie znajdzie swoje słoneczko w życiu, ale co przewrotny los przyniesie... Zobaczymy. c:

    Przepraszam, zawsze oznaczam swoje karty fragmentem nazwy, bo łatwiej mi się odnaleźć. Zaraz to zmienię.]

    Elphaba Harding

    OdpowiedzUsuń
  89. [Jestem leniem i nie chciało mi się szukać dalej, więc wybieram to, co najbliżej. A co, przesuwanie kółka w myszce też jest męczącą pracą! Jednakowoż poważnie, ślicznie dziękuję za powitanie i na to samo liczę. A im bardziej podobnych do mojego Fenikseła, tym lepiej. Już się nie mogę doczekać.
    A jak się rozkręcimy? To co to będzie... tyle grzybków w trawie siędzie. A przy okazji liczę, że będzie się działo i będzie zabawa i w ogóle. I czekam na Davida, bo zuo czynić najlepiej w dwójkę! ;)]

    Taki Zuy Phoenix, czyli Asherah.

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.