poniedziałek, 12 czerwca 2017

Na psa urok



Prince Charmain
34 lata ● zarządca majątku ● Królewna Śnieżka, Śpiąca Królewna, Kopciuszek
Twierdzi się, że książę Prince Charmain nic nie zmienił się od opuszczenia Homeworld. Znają go z jego licznych podbojów (głównie kobiecych serc). Pamiętają, że cel osiąga wszelkimi środkami, a kiedy raz go zdobędzie, nie potrafi wykorzystać wszystkich zasobów, żeby go utrzymać. Mówią o nim wiele, nie zawsze w pochlebnych słowach – a różnic zdań jest tyle, ile serc, które złamał. Kiedy startował na Burmistrza, cieszył się jeszcze dużym poparciem. Charyzmatyczny i wabiący, wiedział jak zdobyć, ale nie jak długo utrzymać wpływy – dlatego stracił poplecznictwo i zmuszony był się wycofać z kandydatury. Wbrew aktualnym przekonaniom, sprawy doprowadza zawsze do końca, chociaż wspomniany koniec ma dla niego inną definicję. "Długo i szczęśliwie" go bowiem wcale nie interesuje. Życie jego zdaniem jest za krótkie – nawet jeśli jego własne trwa wieczność – żeby marnować je na nieodwracalne wybory.


20 komentarzy:

  1. [Noo... to przynajmniej wiadomo już, że wątku z tego nie będzie. Ale pan prawdziwie czarujący. Trzymaj się, niewdzięczniku!]

    Bigby Wolf

    OdpowiedzUsuń
  2. [słodziak ;) 100% TULENIA I SCISKANIA, w jakiej formie mozna go zjesc Le.? ;)]

    Shakuntala

    OdpowiedzUsuń
  3. [mowisz? *smiech*
    ty - dobre trawienie dobre u niej bo w koncu tanczy a to dobry przewodnik spalania tluszczu ^^.
    Oj Le.. powiedz no czemuz ja lubie twoje postacie, co? ;)
    Widzialabym go w formie dobrego "starszego" (chyba) brata. Wiec tulenie byloby obowiazkowe ^^]

    Ska

    OdpowiedzUsuń
  4. [Cześć :D Patrzę się i rozpływam nad cudnym htmlem... Ja nie potrafię w kody...ech... no ale nie ważne!
    Witam serdecznie i ciepło na blogu :D
    Weny,czasu oraz wielu porywających wątków! W razie chęci to zapraszam do siebie, może coś wymyślimy?]

    Lucyfer
    Willard
    Ivan
    Erwin

    OdpowiedzUsuń
  5. [Witaj ponownie! :D
    Zacny ten twój książę :) A skoro zdarzało mu się podrywać panny, a mojej nimfie zdarzało się uwodzić panów, pewnie mogli wpaść na siebie w jakichś dziwnych okolicznościach :D Jeśli masz ochotę, zapraszam do siebie, razem może na coś wpadniemy.
    Życzę długiego pobytu i samych ciekawych wątków!]

    Administracja & Lucy

    OdpowiedzUsuń
  6. [Cześć, łamaczu serc naiwnych księżniczek. Opowiadaj. :>]

    Blanche Snow

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Dzień dobry. Ależ Książę się nam pojawił. Łamanie kobiecych serc jest zabawne dopóki się w sidła tru luv nie wpadnie! Mówię z doświadczenia ;) No i uważaj na ewentualne bachory, bo z tego to dopiero kłopoty! XD
    Karta ładnie wykonana, nie mogę wyjść z podziwu.
    Masy wątków i ciekawych relacji!
    No i może coś razem pokminimy? Jeśli moja narzeczona naciągnie cię na wzajemne bezduszne podrywy, to może nam wyjść coś ciekawego w teraźniejszości XD Zresztą. W przeszłości tez mamy pole do popisu. Jeśli jest chęć, ma się rozumieć ;) ]

    Huckleberry Jones

    OdpowiedzUsuń
  8. [Zastanawiam się też nad jakąś możliwością spotkania jeszcze przed Fabletown, ale chyba pierwsze spotkanie w NY byłoby najciekawsze ;) Lucy do uwodzenia wykorzystywała swoje magiczne moce (a raczej ich resztkę, która jej pozostała po odesłaniu do Fabletown). W tamtych czasach, a więc na samym początku po pojawieniu się w dzielnicy, nie bardzo wiedziała co ze sobą zrobić, więc zdobywała pieniądze w ten właśnie sposób. Mogli wpaść na siebie w jakimś barze lub klubie. Lucy od razu zauważyłaby, że ma do czynienia z kimś bogatym, może nawet zorientowałaby się, że to kandydat na burmistrza? Tylko właśnie, czy taka świadomość by ją zmotywowała, czy wręcz przeciwnie i wystraszyłaby się konsekwencji pogrywania z możliwym przyszłym "szefem" Fabletown... xD Myślę, że mogliby tak najzwyczajniej się do siebie przysiąść. Lucy zależałoby na tym, by oskubać go z kasy (nawet od razu zwinąć mu portfel lub zegarek - możemy uznać, że potrzebowała pieniędzy). I właśnie, jakbyś to widziała? Magia mogła na niego zadziałać lub nie. Mógł udawać, że zadziałała, mógł też od początku wiedzieć, że ma do czynienia z nimfą, która uwodzi Baśniowców, więc postanowił "zagrać w tą grę".
    Co do teraźniejszości. Pomyślałam, że Książę może się nagle upomnieć o coś, co mu zabrała. Może jakiś ważny przedmiot, pamiątka, coś magicznego? Wyszłaby z tego drama, bo Lucy już by tej rzeczy od dawna nie miała, a Prince zaszantażowałby ją: albo ją znajdzie i odda, albo co nieco opowie Huckowi - bo widzę, że coś tam kombinujecie xD Lucy najbardziej się boi, że ta jej niechlubna przeszłość zaważy na przyszłości, więc od razu zgodziłaby się na taki układ. Daj znać, co o tym sądzisz ;)]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  9. [ Witam na blogu :)
    Życzę wielu ciekawych wątków i weny przede wszystkim :) Witam się z małym opóźnieniem bo sesja zjada w całości a potem wypluwa tylko kości...
    W razie chęci na wątek, zapraszam do siebie :) ]

    Alexander Heller

    OdpowiedzUsuń
  10. [Jasne, jak najbardziej. Takie dokładnie było moje założenie, gdy tworzyłam Blanche, więc cieszę się, że niczego nie muszę modyfikować.
    Ogólnie spodziewam się, że do ewentualnego spotkania zmusić musimy ich podstępem, bo ta nienawiść wyklucza dobrowolną chęć. W jakich okolicznościach można obecnie można spotkać Prince'a w Fabletown? Tylko błagam, nie mów, że ze striptizerką na kolanach. :,)]

    Blanche Snow

    OdpowiedzUsuń
  11. [Nie jestem wielką fanką wątków grupowych z racji konieczności szybkiej reakcji i skupiania się na interakcjach z wieloma postaciami jednoczesnie, aczkolwiek pomysł brzmi interesująco, także dlaczego nie.]

    Blanche

    OdpowiedzUsuń
  12. [Hahaha, nie musisz się spieszyć :D Ja, przez brak weny (i pomysłów, bo wszystkie wysysają ze mnie całe dnie w pracy :<) zazwyczaj odpisuję z opóźnieniem, więc nie przejmuj się ;)
    Ah, rozumiem! Wyszłam z założenia, że Prince w czasie, gdy zamierzał startować na burmistrza (bo mniej więcej w takim okresie usytuowałam ten mój pomysł na ich spotkanie) miał jeszcze jakieś fundusze. Ok, w takim razie możemy zrobić właśnie tak, że kiedyś wpadli na siebie w jakimś barze. Prince mógł wyglądać na dość „nadzianego”, więc zwróciłby uwagę Lucy i odwrotnie. Pokręcili się obok siebie trochę, dopóki nie okazało się, że żadne z nich nie ma kasy :D Potem może trochę sobie pomogli i zaprzyjaźnili. Po jakimś czasie, Lucy trafiła do więzienia, a po wyjściu znów mogli się spotkać - i tu możemy ich w coś wkręcić i zrobić sobie z tego fabułę wątku :D Może kiedyś on pomógł w czymś Lucy, a teraz potrzebowałby pomocy od niej? Lub odwrotnie? Możemy napisać coś zabawnego, np. Lucy musiałaby gdzieś z nim iść i poudawać jego sekretarkę? xD
    Jasne, że tak, Huck mógł coś wówczas zobaczyć i źle zinterpretować – to już zależy od waszego pomysłu na wątek ;)
    Mam jeszcze jedno pytanie. Pisząc w karcie o wykupieniu połowy majątku żony, masz na myśli jakąś posiadłość, którą obecnie on zarządza?

    Chociaż przyznam, że z wytęsknieniem czekam teraz na twoją Lirazel, bo w końcu ona i Lucy to siostry, z jednego ojca :D <3 I obowiązkowo musimy coś razem napisać :D Teraz tylko pytanie, czy czekamy z wątkiem na pojawienie się Lirazel, czy może uda nam się napisać dwa wątki?]


    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  13. [Mam dylemat właśnie, bo z Princem też coś fajnego na pewno napiszemy, ale z siostrzyczką to koniecznie! :D
    Jak sądzisz? Dałabyś radę (i czy miałabyś chęć?) pisać na dwa wątki, czy zostajemy przy jednym? ;)]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzień dobry! Czy mogłabym prosić o więcej informacji na temat Kopciuszka? Bo zastanawiam się nad jej przejęciem. :) boromir.is.my.boyfriend@gmail.com

    OdpowiedzUsuń
  15. [Odwdzieczam się zaczęciem za podrzucenie pomysłu!]

    – Podsumujmy… potrzebujesz pozwolenia na bal, na który roztrwonisz połowę swojego majątku, wyłącznie po to, aby narazić naszą społeczność na niebezpieczeństwo, bo przecież dobrze wiesz, jak niektórzy Baśniowcy zachowują się po pijaku, i nadal uważasz, że to świetny pomysł? – wyrzuciła z siebie, na jednym oddechu. Jeszcze przez kilka sekund z niedowierzaniem patrzyła na Prince’a, po czym jęknęła bezradnie i przytknęła obie dłonie do skroni, nie kryjąc swojego oburzenia oraz zmęczenia zaistniałą sytuacją. Że też akurat dziś Cole postanowił pojechać za miasto, zostawiając ją samą z całym tym administracyjnym burdelem. – Wypełnij formularz, ten i ten… – mruknęła w końcu, wyciągając z biurka odpowiednie pliki papierów. Na szczycie niewielkiej sterty położyła długopis, bez słowa wstając następnie z fotela – Nie ominie cię papierologia, a jeśli chodzi o okres oczekiwania na rozpatrzenie wniosku, to nie spodziewaj się odpowiedzi wcześniej niż za trzy tygodnie.
    Mimo wielu wad, które posiadał, nie był głupim facetem. Musiał być świadom, iż Blanche nie zrobi wszystkiego co w jej mocy, aby tylko ułatwić mu spełnianie marzeń, a wręcz przeciwnie, zdecyduje się poprowadzić sprawę w taki sposób, aby tylko utrudnić mu życie. Tak też nie do końca było, choć bez wątpienia nie zamierzała wykorzystać teraz swoich znajomości oraz pozycji dla tego obcego już mężczyzny, gdy istniała niewielka szansa, aby zrobiła coś podobnego również dla swoich bliskich. Zerknęła na dokumenty zalegające na niemal każdej wolnej przestrzeni gabinetu i sięgnęła po błękitny kubek z białymi śnieżynkami, który postawiony został na jednym z takich „papierowych wieżowców”. Spód zostawił na kartce wyraźny, brązowy odcisk po napoju, jednak szczęśliwie nie było to nic ważnego, a niewypełniony jeszcze druczek dotyczący zameldowania. Raczej rzadko ich używali.
    – Nie mówię tego złośliwie – powiedziała po chwili, znacznie łagodniejszym tonem. Przystanęła, odwracając się w jego stronę, bezradnie wzruszając ramionami – Dzień w dzień przychodzą do nas ludzie z różnymi problemami, różnymi prośbami i wydaje mi się, że nawet ty potrafisz zrozumieć, że ulatnianie gazu w starej kamienicy lub przeterminowane Glamoury sprzedawane na lewo stanowią sprawy ważniejsze od balu – stwierdziła, przypatrując mu się. Może się myliła? Może Prince wcale nie był w stanie tego zrozumieć, a jakaś jej część dalej trzymała się naiwnej wiary, iż mężczyzna ten posiada w sobie odrobinę przyzwoitości? Pokręciła głową, jakby odpowiadając na swoje własne myśli, po czym podniosła do ust kubek z zimną już kawą i nawet nie skrzywiła się, gdy pociągnęła solidny łyk. Odruchowo zerknęła za to w stronę drzwi, zastanawiając się mimowolnie, czy Bigby jest teraz w swoim gabinecie, bo chociaż nie spodziewała się, aby jej były mąż stanowił jakiekolwiek zagrożenie, a ona potrzebowała pomocy, to bez wątpienia zawsze czuła się bezpieczniej, gdy szeryf był blisko. Zrezygnowała z tych rozważań, nie chcą tracić skupienia, dlatego Prince ponownie znalazł się w kręgu jej zainteresowania.
    – To z jakiejś okazji? Ta impreza? Znalazłeś sobie nową żonę? – zapytała, a w jej słowach nie znalazła się nawet krzta ironii, była autentycznie ciekawa odpowiedzi. Oczywiście rację bytu miała szansa, że wcale nie było żadnego powodu, a on był po prostu na tyle ekscentryczny, aby urządzić sobie bal w środku miesiąca, nie zważając na to, czy istnieją ku temu jakiekolwiek przesłanki, czy też nie. Zastanawiała się jednocześnie, czy mężczyzna był świadom, iż z racji stanowienia części organu rządzącego będzie musiała się tam pojawić, aby przypilnować towarzystwo, jednak nie wypowiedziała tych słów na głos, po cichu mając nadzieję, że król Cole zrozumie i pozwoli jej jednak nie uczestniczyć w „zabawie”.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Złudne były to marzenia, jednak trzymała się ich uparcie, nie mogąc już doczekać, aż jej były mąż wyjdzie w końcu z pomieszczenia.
      To było dziś zadziwiająco puste, choć zazwyczaj kręciła się po nim cała masa ludzi. Spora część urzędników zdecydowała się jednak na wykorzystanie zaległego urlopu z racji ładnej pogody, bo po wielu deszczowych dniach, słońce zaskoczyło wszystkich swoją obecnością. Stan ten utrzymywał się od dobrego tygodnia, jednak Blanche nie miała jeszcze okazji na chociażby jeden spacer po mieście bądź chociażby wyjście na balkon, bo do domu wracała po zmierzchu. Wciąż jednak, uwielbiała sposób, w jaki promienie przebijały się do środka gabinetu, gdy unoszące w powietrzu drobinki kurzu wirowały, tworząc iście magiczne wrażenie; smutne było tylko to, że na doświadczenia innego rodzaju magii nie miała co liczyć.

      Blanche

      Usuń
  16. [No cześć, miło widzieć Cię i tu. W dodatku z kanoniczną postacią. :D Książę uroczy to niezłe ziółko i cieszę się, że znalazł właściciela, w końcu barwna z niego postać.
    Karta krótka, ale treściwa. Ładnie, estetycznie złożona, pomimo iż, przyznam szczerze, inaczej wyobrażałbym sobie jego postać. :D Ale ile ludzi, tyle interpretacji. Na pewno wyjdzie Ci cudownie!
    Baw się dobrze i nie złam zbyt wielu serc kolejnym księżniczkom i królewnom!]

    Shadow Mortem

    OdpowiedzUsuń
  17. [Cześć! Myślę nad przejęciem Śpiącej Królewny. Odezwiesz się do mnie na maila?
    najanygaerd@gmail.com]

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Hejty zawsze fajne, więc jestem za :D Tym bardziej, że Charmain kręcił z Lucy. No a poza tym czuję, że w drugą stronę było podobnie i Hakuś kręcił z co najmniej jedną z żon księcia XDDD ]

    pirat bez ręki

    OdpowiedzUsuń
  19. [no to bylby problem bo ona poza swoim swiata nie widzi, zatem i romanse odpadaja >.< Wiec nie wiem... ostatnio jakos glowy nie mam do pomyslow.
    Ano lubie, ano bylismy na paru blogach kiedys, ale to juz dawno bylo. Malo to i mnie widac, bo i tak duzo juz ich nie zostalo ;/ Ah brakuje mi troche starszych blogow.]

    Sha

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.