poniedziałek, 1 grudnia 2014

Never say goodbye

Because saying goodbye

means going away.

And going away means

forgetting.


Miłość jest jak magia, albo spaja, albo niszczy.

Lorelei
~ narzeczona ~ Błękitnooka ~ Łabądek ~
Pamiętam. Wciąż pamiętam. Jak mógłbym zapomnieć? Byłaś tym najlepszym, co mnie w życiu spotkało. Nawet po uwzględnieniu tego, jak połamałaś moje serce i zabawiłaś się moją osobą. To bolało, ale nikt inny nie wniósł w moje życie równie wiele dobrego, co ty. Mimo to ciężko mi było wybaczyć. Wiem, nikt nie jest idealny i każdy ma prawo do błędów. Jednakże wciąż zastanawia mnie kilka spraw. Jeśli naprawdę kochałaś, to czemu zdradziłaś? Jeśli się tylko bawiłaś, to czemu dałaś mi złudną nadzieję? Jestem tylko człowiekiem i mój umysł nie potrafi poukładać sobie tego wszystkiego. Kocham. Nienawidzę. Tęsknię. Nie mam pojęcia, jak się zachować. Przez tyle lat żyłem w rozpaczy, twierdziłem, że w jakiś sposób, musiałem okazać się dla ciebie zły. Ty jedna potrafiłaś mnie pokochać, więc później zwątpiłem w miłość. Bo i w przypadku twoim i jego, miłość przyniosła mi tylko ból. Widzisz, jestem nietypowym piratem i ty dobrze o tym wiedziałaś. Miałem więcej finezji, dobrych manier i honoru niż przeciętny korsarz. Zatraciłem je, ty zamieniłaś mnie w prawdziwą bestię, której imię wzbudzało strach. 
Śnisz mi się. Każdej nocy. Widzę twoje błękitne oczy. Serce usycha mi z tęsknoty, choć wcale nie chciałbym cię spotkać. Spotkanie byłoby torturą dla nas obojga. Zresztą pewnie już dawno odeszłaś. Byliśmy zakochanymi głupcami, którzy nie rozumieli pojęcia wieczności.

Po prostu złamałaś mi serce.


Miłość i nienawiść. Często balansujemy na ich cienkiej granicy.
 
David Jones 
~ starszy brat ~ krokodyl ~
Kiedyś byłeś mi bratem, przyjacielem. Moim największym bohaterem. Ufałem ci i wierzyłem w każde twoje słowo. Po tym jak ojciec nas porzucił byłeś mi jedyną podporą i nadzieją. Nadzieją na lepsze dni. Gdybyś wtedy został ze mną to pewnie prowadzilibyśmy nudne, prawe życie w porcie. Może wspólnie zaciągnęlibyśmy się do marynarki. Nie uważasz, że tak byłoby nam lepiej? Pewnie nie. Ciebie bawi to, że płakałem po nocach, gdy zniknąłeś. Nie obchodzi cię fakt, że zrobiłem ci nagrobek z kawałka drewna i codziennie kładłem pod ni świeże kwiaty i zapalałem świecę. Dla ciebie jestem głupim sentymentalistą, który trzyma stary zegarek od starszego braciszka. Wystarczyłoby mi nawet, gdybyśmy jako piraci byli dalej braćmi, ale ty się zmieniłeś. Już nie byłeś tym samym bratem. Odebrałeś mi ukochaną, rękę, a w zamian starczyć miał mi okręt z dna mórz. Prawda, pokochałem ten okręt. Tak jak nadal kocham brata, który podarował mi kiedyś zegarek.
Jesteś moim krokodylem. Koszmarem sennym. Strachem. Nie chcę cię znać, ale wiem, że nie odpuścisz.
Po prostu cię nienawidzę. 

 Wszystkie dzieci, prócz jednego, dorastają.
Peter Storm
Piotruś Pan
~ bękart ~ syn ~ odwieczny wróg ~ mały demon ~
Nawet nie wiem od czego zacząć. Najpierw o tobie nie wiedziałem, potem poznałem cię jako małego demona i uznałem za wroga, a teraz przychodzisz i mówisz do mnie "tato". Pogubiłem się w tym wszystkim. Mówisz, że obwiniam cię za zbrodnie Cienia, że wyglądacie tak samo, ale on jest osobnym bytem. Jakoś nigdy nie widziałem was dwóch naraz, ale z drugiej strony łatwo dostrzec skrajne różnice w zachowaniu. Jeden chce mnie zabić, drugi być moim synem. Ta cała sytuacja jest pokręcona. Ja mam syna? Czemu to akurat musiałeś być ty? 
Żałuje, że twoja matka mi nie powiedziała. Chociaż może gdy uciekałem, to jeszcze nie wiedziała. To wiele by wyjaśniało. Czyli koniec końców wychodzi, że to moja wina. Powinienem szanować twoją matkę i potem poprawnie cię wychować. Tak by wypadało. Może wcale nie powstałyby te problemy, z którymi teraz musimy się zmagać. Może, co najbardziej mnie przeraża, bo wychodzi że ja jestem temu winny, Cień nigdy by się od ciebie nie oddzielił. W takim wypadku masz pełne prawo nazywać mnie współwinnym jego zbrodni. Cholera. Pytanie tylko, jak ja mam cię pokochać? Jesteś tak do mnie podobny, a równocześnie tak różny. Przez lata obiecywałem sobie, że przeleję twoją krew, a teraz mam cię poklepać po plecach i nazwać synem. Nie ułatwiasz mi tego swoim szelmowskim uśmiechem, nie ułatwiasz mi tego pokazując, że odziedziczyłeś po mnie również te nieprawidłowe cechy. Zabawne. Stworzyłem swojego demona. Dosłownie. No cóż. Witaj w rodzinie.

Po prostu jesteś krwią z mojej krwi.



Lepiej jest zaufać i zostać zdradzonym niż nie dowierzać nikomu i niczemu.
Hagen Alder
Hagen z Tronge
~ prawie przyjaciel ~
Przyznam się szczerze, że liczyłem na przyjaźń. Z całego serca pragnąłem tego, byśmy byli ze sobą na tyle blisko. Musisz też uwierzyć, że nie było dla mnie łatwe posiadać tę nadzieję. Stałeś się światełkiem w tunelu, tym, który przywrócił mi wiarę w świat. Śmiesznie wyszło, że to też ty okazałeś się kolejnym zdrajcą. Tyle razy ci o niej opowiadałem, doskonale znałeś moją historię! I co? I ani słowem nie wyznałeś co i jak. Teraz już nie wiem, co myśleć. Wszyscy tłumaczą się tak, jak ty. "Dla twojego dobra". Cholera jasna sam zadba o swoje dobro! Od przyjaciela oczekuje się szczerości i właśnie tego oczekiwałem! Najwyraźniej byliśmy tylko prawie przyjaciółmi. Kim jesteś dla mnie teraz? Nikim. Chwilowo przynajmniej. Bo jakbym miał spojrzeć w oczy byłemu mojej ukochanej?!
No... Chociaż jesteś też jej bratem. Nie potrafię tego zrozumieć. To wy nie wiedzieliście? Zresztą mniejsza o to. Nie będzie mi dane wściekać się na ciebie w nieskończoność. Wszyscy przepraszają, proszą o kolejną szansę, a ja jak głupi daję się na to nabrać. Wyjaśnijmy sobie tylko coś na wstępie. To wszystko dla niej. Skoro jesteście rodziną, to odcinanie się od ciebie byłoby bez sensu. Po prostu mniej będę ci ufał, zachowam większy dystans, nie zdradzę już tak wiele o sobie. Wyryję wyraźne PRAWIE przed słowem przyjaciel przy obrazie ciebie w mojej głowie.

Po prostu okazałeś się kolejnym zdrajcą.



Niechęć, po­dob­nie jak miłość, pot­rze­buje mieć bliską osobę, prze­ciw­ko której się zwraca.
Oberon Alder
Król Olch

~ cholerny król ~ niosący pomoc ~
Nasze pierwsze spotkanie nastąpiło dopiero tutaj, w Fabletow, ale nasze losy przeplatały się już wcześniej. Strażniczka twojego skarbu stała się moją ukochaną i porzuciła powierzone jej przez ciebie zadnie. Ja znalazłem śliczną błyskotkę, część twojego wielkiego przeklętego skarbu i skazałam się na życie w nieszczęściu. Teraz próbujemy to wszystko odkręcić i przy okazji się nie pozabijać. Może nie darzysz mnie żadnymi względami, może mną gardzisz, ale nie dbam o to. Czemu miałbym się przejmować opinią króla? Nawet takiego jak ty, który wzbudza we mnie pewien strach... Potrafisz nie przerazić, potrafisz słowami zranić jak ikt inny. Wiesz też o mnie więcej niżbym chciał i masz większy niżbym chciał wpływ na Lucy. Najchętniej zakończyłbym naszą znajomość, ale potrzebuje cię. Nie wierzę, że to mówię, ale tak właśnie jest. Wszystko przez ten cholerny przeklęty skarb. Przyznaję, myliłem się. Ten wisiorek jest przeklęty. Zadowolony? Nie? No tak, ty byś chciał żeby jeszcze ci go oddał. Ostatnią rzecz, z którą wiąże miłe wspomnienia. Spoglądasz na mnie z górny, na marnego śmiertelnika i kpisz sobie ze mnie żądając tego, czego nie jestem w stanie zrobić. Cholerny król. Mam cie powyżej uszu, ale jestem na ciebie skazany dopóki tego całego tałatajstwa nie odkręcimy. Choć coś czuje, że przyjdzie mi zapłacić wygórowaną cenę.

Po prostu się ciebie boję.


 POSTACIE DO PRZEJĘCIA

 
Nap­rawdę zdradzić można tyl­ko sercem. 
The Woman *
Syrena
 ~ matka mojego syna ~ Lisica ~ bratnia dusza ~ miłostka ~
Żal mi serce ściska i niezmiernie mi wstyd. Wiesz dlaczego? Bo przy tobie gotów byłem zapomnieć o Lucy. Gdy pytałaś o nasze wspólne życie, śmiałem się, ale podobał mi się ten pomysł. Jakimś cudem okręciłaś sobie mnie wokół palca, a przecież widywaliśmy się sporadycznie. Jeden dzień i jedna noc co parę lat. Było ciekawie, nie przeczę. Liczyłem jednak na to, że kiedyś zostaniesz trochę dłużej i poskładasz moje roztrzaskane na kawałki serce. Ty jedna byłaś blisko tego celu. Nigdy cię nie opuszczę, a ty nie opuścisz mnie, mówiłaś. Za każdym razem przed swoim zniknięciem. Będę cały czas przy tobie. Jakbyś chciała powiedzieć mi tymi słowami coś zupełnie innego. 
Potem zniknęłaś na dobre. Tamtej nocy długo płakałaś, pamiętam. Twoje łzy sprawiały mi ból. Mamrotałaś też coś o małym chłopcu zagubionym w świecie. Nie potrafiłem zrozumieć, ani pomóc. Chciałaś tylko, żebym był obok. To właśnie zrobiłem, a ty i tak odeszłaś. Zadziorny rudzielec ze swoimi tajemnicami. Pojawiłaś się i zniknęłaś, zostawiając mnie jedynie z domysłami. Wiesz co mnie wtedy najbardziej przerażało? Że mimo woli, pomiędzy długimi godzinami, w których wspominałem Lucy... zdawało mi się, że słyszę twój głos. Potem okazywało się, że to tylko skrzypienie desek Jolly Rogera, ale jednak... Jakbyś została ze statkiem, nie ze mną. Z okrętem, który wręcz niewiarygodnie cię polubił i co jakiś czas mi o tobie przypominał. 

Po prostu byłaś moją nadzieją.


Trze­ba wielu lat by zna­leźć przy­jaciela, wys­tar­czy chwi­la by go stracić. 
John Smee
Pan Smee
~ bosman ~ inteligent ~ najlepszy przyjaciel ~
Mój ty mały inteligencie gdzie się podziałeś? Bardzo za tobą tęsknie, bardzo mi cię brakuje. Nigdy nie byłeś dobrym piratem, ale za to idealnie nadawałeś się na przyjaciela. Tylko tobie mogłem w pełni zaufać i tylko ty nigdy mnie nie zostawiłeś. Choć potrafiłeś porządnie mnie skrytykować. Jedyny człowiek, który nie bał się kapitana Haka! Sarkastyczny gnojek z wiecznie czerwonym nosem, pulchna kluseczka wiecznie z książką w dłoni. Jak jeszcze zakładałeś te swoje okularki, to już nie mogłem się nie cieszyć. Wiedziałeś jak poprawić mi humor, jak mnie uspokoić, ogarnąć. Jakim cudem tak mnie rozpracowałeś? Może zbyt często się ci zwierzałem. Już sam nie wiem, czy cokolwiek przed tobą zataiłem. Poznałeś mnie na wylot. 
Gdzie się podziewasz przyjacielu? Żyjesz w ogóle? Proszę, błagam... Nie zostawiaj mnie samego. Cały ten porąbany świat, w którym sam musiałem się odnaleźć. Gdybyś dał mi jakiś znak, cokolwiek... Byłoby mi lżej. Dużo lżej. Upijalibyśmy się razem w Trip Trap, spędzalibyśmy razem długie wieczory, zanudzałbyś mnie coraz to nowszymi bzdurami wyczytanymi w książkach. Zakochałbyś się w tutejszej bibliotece, w tym świecie. W tych wszystkich informacjach. Och Smee! Tutaj to ty byłbyś kimś wielkim, a ja odwdzięczyłbym ci się za te lata wiernej służby tym samym.

Po prostu za tobą tęsknię.
Niewiele jest powodów, żeby mówić prawdę, za to jest ich bez liku, żeby kłamać...
There is nothing so desperately monotonous as the sea, and I no longer wonder at the cruelty of pirates.
Read more at: https://www.brainyquote.com/quotes/quotes/j/jamesrusse139080.html
Czarnobrody
Czarnobrody
~ mentor ~ papa ~ morderca ~ wróg ~




* imię i nazwisko dowolne

W BUDOWIE

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.