Fabletown News

Rewolucja w ogrodach Woodlands

Nie od dziś wiadomo, że koniec wiosny i początek lata jest okresem, w którym ogrodnicy z Woodlands mają najwięcej pracy. Tym razem, o pomoc poproszono uczniów Zespołu Szkół im. Ch. H. Andersena oraz wolontariuszy - wszystkich chętnych Baśniowców, którzy kochają rośliny i chcą, aby to miejsce wyglądało jeszcze wspanialej.
Nie od dziś wiadomo, że po zmroku w sklepie Golden Goose dzieją się dziwne rzeczy. Spadające z półek produkty, latające mopy i samo-jeżdżące wózki. Tym razem, właściciel sklepu stracił cierpliwość i postanowił wytoczyć wojnę złośliwym duchom. Wynajął specjalistów, którzy mają pozbyć się natrętnych mieszkańców.



Bufkin donosi, że...

...po tym, jak Vanessa bohatersko pomogła rozstrzygnąć spór w sprawie skradzionych czekoladek, w barze Trip Trap panuje większy ruch. Nie chodzi jednak o promocję piwa ani nowe piosenki Kapitana Haka. Otóż, wielu Baśniowców szuka darmowej porady "jak żyć" u uroczej barmanki. Podobno pomogła już w niejednej sprawie! Najnowszą z nich jest tajemnicze zniknięcie szamponu, który został skradziony w biały dzień, wprost z łazienki Erwina!
"Zbliża się apokalipsa zombie!" - donoszą nagłówki gazet z dzielnicy Doczesnych sąsiadujących z naszym Fabletown, którzy spanikowali na widok spacerującego po ulicach samotnego zombie. Tymczasem, to tylko jeden z pacjentów Victora wydostał się ze szpitala i wybrał się na wycieczkę. Z kolei przy wszystkich lokalach i tablicach ogłoszeń w Fabletown, pojawił się komunikat z prośbą do wrażliwszych Baśniowców, by nie atakowali zombie. W końcu to też Baśniowcy, prawie tacy jak my!

poniedziałek, 1 grudnia 2014

Whispering words of long lost lullabies

Miasto na rzece
Dawno, dawno temu, gdy krainą graniczącą z Królestwem Nibelungów rządziły siły natury, drzewa sięgały nieba, a woda była czysta i przejrzysta niczym kryształ, grupa wędrowców z północy postanowiła spocząć nad brzegiem Renu. Dolina wydała im się najcudowniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek widzieli - pięknym i niebezpiecznym jednocześnie, pełnym tajemnic, które pragnęli odkryć.
Od wielu wieków krążyły o tym zakątku legendy, według których Duch Renu oraz jego trzy córki, nimfy Woglinda, Wellgunda oraz Flosshilda dopuszczali do wody tylko spragnionych o czystym sercu, a tych o duszy czarnej jak noc topili w rwących prądach i rozbijali o skały. Podróżnicy dobrze znali tą historię, jednak przekonani o dobroci własnych serc zanurzyli się w błękitnej wodzie. Duch przyjął ich, obiecując ochronę i dostatnie życie.
Wiele lat później, tuż nad taflą rzeki powstało nieduże miasteczko Rinnan. Wsparte na drewnianych belkach z magicznego drzewa, było całkowicie odporne na niebezpieczny, szybki nurt Renu, a mieszkańcy żyli w zgodzie z pradawnym Duchem, nie obawiając się najeźdźców. Miasteczko szybko zyskało sławę, stając się ostoją dla podróżników, słynąc z najlepszych ryb, uczciwego handlu i gościnnych gospód.
Pewnego dnia, nad Renem pojawił się Oberon, elfi król pragnący poznać sławną okolicę i Pradawnego Ducha, który mógłby zostać jego sojusznikiem i strażnikiem skarbu. Składając wizytę szybko przekonał się, jaką potęgą włada pan doliny, który przyjął elfa chłodno i z dystansem. Po długiej rozmowie uznał jednak, że sojusz z Oberonem może pomóc krainie, a nimfy bez problemu mogłyby ochronić drogocenności Nibelungów.
Elfi król przez kilka dni korzystał z gościnności władcy. Upajając się pięknem otoczenia, zapragnął spędzić noc z jedną z jego wodnych córek, Woglindą, po czym powrócił do swojej krainy. Brzemienna nimfa, w obawie przed gniewem Ojca i w strachu o los swojego dziecka, urodziła w całkowitej tajemnicy. Nowo narodzoną dziewczynkę porzuciła pod drzwiami domostwa młodego małżeństwa, które nie mogło mieć własnego potomstwa. Rybak i jego żona z radością przyjęli ten dar od losu.
Dziecko Renu
Złotowłosa dziewczynka zamieszkała w chacie rybaków. Otrzymała imię Lorelei, co oznaczało syrenę, a także coś kuszącego, atrakcyjnego. Wychowywana była pod czujnym okiem rodziców, nie mając pojęcia o swoich korzeniach i uważając się za zwykłego człowieka. Już od najmłodszych lat wyróżniała ją niezwykła uroda, piękne jasne włosy, anielski głos i błękitne oczy, które niejeden mieszkaniec miasteczka określał jako „błękitne niczym ocean”.
Kochała śpiew. Uczyła się coraz to nowych pieśni od mieszkańców i wędrowców, i nuciła je każdego wieczoru przy ognisku. Matka nauczyła ją gry na fletni i harfie, więc jej występy były niezwykle popularne wśród sąsiadów, którzy schodzili się, gdy tylko usłyszeli jej cudowny głos.
Było w niej coś niezwykłego, wręcz magicznego, co przyciągało wielu adoratorów. Ojciec dziewczyny był pełen nadziei, że wyda ją dobrze za mąż, jednak Lorelei nie chciała o tym słyszeć. Pomimo pogodnego usposobienia i pracowitości, była uparta i nużyło ją życie w drewnianej chacie, a perspektywa małżeństwa kojarzyła jej się z utratą wolności. Coraz częściej buntowała się, uciekała z domu i dopiero w wodzie mogła poczuć się naprawdę wyzwolona. Mogłaby pływać całymi dniami, karmić wodne ptactwo, zbierać kwiaty nad brzegiem rzeki i zapomnieć o całym świecie.
Pewnego dnia, nad Ren przybył podróżnik imieniem Hagen. Lorelei godzinami wysłuchiwała jego historii, pełnych mistycznych stworów i magicznych zaklęć. Zakochali się w sobie, ku niezadowoleniu ojca dziewczyny. Spotykali się nocami na wysokiej skale, z której najlepiej widać okolicę, szumiące wody Renu i rozległe gwieździste niebo. Przyrzekając sobie wieczną miłość, postanowili razem ruszyć w podróż i osiedlić się z dala od rybackich chat. Następnej nocy, Lorelei przybyła na umówione spotkanie na skale, które miało rozpocząć ich wspólną podróż. Czekała wiele godzin, jednak Hagen nie przybył. Zrozpaczona, wraz ze wschodem słońca rzuciła się w zburzone wody rwącej rzeki.
Strażniczka
Duch Renu wpadł we wściekłość. Rozpoznając w Lorelei własną wnuczkę, szybko zorientował się, że Woglinda ukryła przed nim istnienie dziecka, którego ojcem był elfi król. Postanowił uśpić dziewczynę i ukryć na dnie rzeki, by zdecydować jak powinien postąpić.
Wówczas, do krainy ponownie przybył Oberon. Oskarżony przez Pradawnego o zdradę i podstępne uwodzenie jego nimfy, bez zaskoczenia odebrał wiadomość o tym, iż posiada córkę, która dorastała w miasteczku, nieświadoma tego kim jest. Jednak ku przerażeniu odkrył, że chciała zabić się z powodu uczucia do Hagena, który był jego rodzonym synem, a więc przyrodnim bratem dziewczyny. Król bez zastanowienia uznał, iż ma do niej takie same prawo jak Duch Renu, więc również chce mieć wpływ na jej dalszy los i wynagrodzić jej wszelkie nieszczęścia. Postanowił obdarować ją potężną wodną magią i długowiecznością oraz mianować strażniczką jego skarbu, dumną i pełnoprawną członkinią jego królestwa. Pradawny Duch natomiast pragnął, by pozostała pod jego opieką na wysokiej skale nad rzeką, gdzie pilnowałaby skarbu i zapomniała o swoim dawnym życiu, a Oberon miałby nigdy nie wyjawić, iż jest jej ojcem. Tak też się stało.
Powróciła z zadaniem ochrony wielkiego skarbu Nibelungów ukrytego w Loche – głębokiej jaskini wewnątrz skały górującej nad miasteczkiem.
Otrzymała potężne moce, pozwalające jej władać wodą i głębinami. Rozumiała mowę mórz, słyszała głosy topielców z samego dna. Potrafiła przeczuwać nadchodzące sztormy i walczyć z nimi, a samym dotykiem skłonić spokojną taflę do wzburzenia. Woda nie miała przed nią tajemnic, była jej drugim domem.
Tkwiła na wysokiej skale niczym królewna w murowanej wieży i nie pamiętała dawnego życia. Niszczyła każdego, kto ośmielił się podpłynąć zbyt blisko pragnąc zdobyć skarb. Uwodziła nieproszonych gości urodą i głosem sprawiając, że zbaczali z kursów i niczym zahipnotyzowani płynęli w kierunku skał, rozbijając swoje łodzie i statki. Niejeden próbował ją schwytać lub choćby wdrapać się na skałę. Wszelkie próby kończyły się tak samo: Lorelei przywoływała wody Renu, które obmywały skałę, zrzucając z niej nieszczęśników.
Coraz częściej odwiedzała Leśną Krainę i piękny pałac Oberona, którego pokochała jak ojca. Towarzyszyła mu jako zaufany doradca podczas wszelkich narad i ważnych spotkań. Prędko zaprzyjaźniła się z królową Tytanią, oraz jego dziećmi, Lirazel i Hagenem, który z początku z jakiegoś powodu traktował ją z dystansem.
Często z zaciekawieniem spoglądała na miasteczko i jego mieszkańców, które darzyła szczególnym sentymentem. Duch Renu przestrzegał, by nie schodziła na dół i nie ukazywała się ludziom zbyt często, bo ma ważne zadanie do wykonywania. Lorelei jednak zakradała się tam czasem, zakryta pod płaszczem i głębokim kapturem. Siadała cichutko pod drzewem, wsłuchując się w rozmowy przy ogniskach, ucząc pieśni, które były jej dziwnie znajome.
Piraci i łabędzie
Niczym gwiazda na niebie, rozglądała się, obserwowała i oceniała wszystkich, czasem z góry, czasem przechadzając się uliczkami miasteczka. Ludzie rodzili się, dorastali, pracowali, zakochiwali się, rozstawali, umierali. Ich życie było tak krótkie i kruche, zmieniało się z zawrotnym tempie i czasem żałowała, że nie mogła w nim uczestniczyć. Przecież żaden z mieszkańców nie pragnął zdobyć skarbu Oberona, więc nie byli jej wrogami. Wciąż jednak nie odważyła się do nikogo odezwać, by nie ściągnąć na siebie uwagi - jak przyrzekła Duchowi Renu.
Tego lata, nad Ren przybyło wiele statków handlowych i okręty, których cel przybycia był dla Lorelei zupełną zagadką. Nimfa tym chętniej schodziła po kryjomu ze skały, po raz pierwszy widząc tyle kolorowych strojów, zwierzęta z różnych zakątków świata i ludzi o ciemnej skórze. Nawet gospoda, w której czasem ukradkiem przystawała pod ścianą, by posłuchać pięknych pieści córki właściciela, od wielu dni wypełniona była gośćmi. Właśnie tego jednego ciepłego wieczoru nad Renem, jeden człowiek i jedno przypadkowe spotkanie wywróciło jej poukładane życie do góry nogami.
Podobno miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Wystarczyło jednak, że wpadł na nią podczas zamieszania w gospodzie, przypadkiem zdjął jej kaptur i spojrzał głęboko w oczy. Nic więcej. A świat wokół niej zawirował, dała się porwać na całą noc i kolejny dzień, zapominając o wszystkim. Przedstawił się Hak Jones - pirat i kapitan Jolly Rogera, jednego z niedawno przybyłych okrętów. Trochę zbyt pewny siebie i bezpośredni jak nikt, kogo do tej pory znała. Nieco zwariowany, kochający rum i morskie przygody, o których mógłby opowiadać jej całymi godzinami. Zafascynował ją i wystraszył jednocześnie. Był przecież zwykłym śmiertelnikiem, jednym z wielu, z którymi miała nie mieć nic wspólnego. Mimo to całkowicie mu się poddała, obawiając jedynie, że gdy pozna jej tożsamość, cała ta bajka skończy się równie szybko, jak zaczęła. Nie chciała zdradzić mu swojego imienia, więc nazwał ją Łabądkiem – od ptaków, które pewnego wieczoru karmili wspólnie na plaży. W końcu wymyśliła imię „Lucy”, przedstawiając się jako córka zmarłego rybaka – taka wersja była dla niej najwygodniejsza.
Nimfa i pirat, dwie przypuszczalnie niepasujące do siebie postacie, z różnych bajek, różnych historii, różnych światów. Teoretycznie, bez żadnych szans na wspólne happily ever after. Jednak, gdy tylko zaproponował jej, by płynęła z nim do Anglii i spędzili razem resztę życia, nie wahała się ani chwili.
Musiała tylko odejść w tajemnicy przed Duchem Renu i Oberonem – w innym przypadku ich wspólne plany spełzłyby na niczym. O jej ucieczce dowiedział się tylko Hagen. Lorelei powiedziała mu o wszystkim prosząc, by pomógł utrzymać jej zniknięcie w sekrecie tak długo, jak tylko się da. Tak też się stało.
Pochowani pod wodą
Anglia zachwyciła Lucy. Po raz pierwszy w życiu widziała tyle wspaniałych budynków, kolorowe stroje i ozdoby, stragany pełne pysznego jedzenia. Hak o wszystkim jej opowiadał, pokazywał najciekawsze miejsca, najpiękniejsze widoki. Powoli docierało do niej, jak wiele traciła tkwiąc tyle stuleci na skale nad Renem i była pewna, że wyprawa z piratami była najlepszą decyzją, jaką kiedykolwiek podjęła. Jej pierwszą decyzją dotyczącą jej samej. Nie była już zdana na rozkazy Oberona, mogła robić to, na to miała ochotę. Postanowiła korzystać z życia.
Pewnego dnia, wydarzyło się coś niezwykłego. Przypadkowo, jak sądziła, wpadła w porcie na tajemniczego mężczyznę. Jej nimfie zmysły od razu upewniły ją, że ma do czynienia z potężnym morskim stworzeniem. Niewiele mogła jednak zrobić. Tracąc nad sobą kontrolę z powodu uroku rzuconego przez nieznajomego, zdradziła z nim ukochanego kapitana.
Hak o jej zdradzie dowiedział się na pokładzie Jolly Rogera, którego wyszykował na wspólną podróż w nieznane. Lucy pogrążyła się w rozpaczy dowiedziawszy się, że ma do czynienia z bratem pirata, Davym Jonesem, który rzucił na nią czar tylko dlatego, by z zazdrości udowodnić bratu jej rzekomą niestałość uczuć.
Mimo bólu, jaki mu zadała, Hak poprosił, by płynęła z nim i na zawsze zapomnieli o całym zdarzeniu i o Davy’m Jonesie. Będąc wciąż pod wpływem nieszczęsnego uroku, odmówiła, a ukochany zniknął z zasięgu jej wzroku.
W końcu uwolniła się od diabelskiego czaru i prędko dotarło do niej, co się wydarzyło. Zrozpaczona, zaczęła szukać ukochanego. Szukała go dniami i nocami, błagając wodne stworzenia o pomoc. Nie mogła wrócić nad Ren, nie po takiej ucieczce. Wówczas, gdy zdawało jej się, że jest już naprawdę blisko poczuła, że traci moce. Oberon najwyraźniej dowiedział się o jej zniknięciu i skazał strażniczkę na potępienie, zsyłając do innego świata, do Stanów Zjednoczonych, do miasta zwanego Nowym Jorkiem, do dzielnicy Fabletown.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz