sobota, 3 maja 2014

You'll never win the fight, Just hold on to me

Las Broceliande. Czarodziej Merlin, przechadzając się, trafia nad zdrój jasny, przy którym siedzi piękna, czarnowłosa dziewczyna. Merlin wie nagle, ma przerażającą pewność, że już się wszystko zdecydowało. Wie, że dla tej dziewczyny poświęci wszystko. Swoją moc, czarodziejską sławę, obowiązki wobec Artura i Brytanii. „Kim jesteś, o piękna? pyta. Dziewczyna unosi fiołkowe oczy. „Jestem Nimue odpowiada. Waśnie skazałeś się na mnie”.
― A. Sapkowski

Gdy świat był jeszcze pełen magii, a granice między krainami zwykłych ludzi i istot nadprzyrodzonych, były tak cienkie, że wystarczył jeden nieostrożny krok by dotknąć czegoś nieznanego. Gdy królowały pierwotne siły, tajemne moce i stara wiara, a ludzie wierzyli w porządek wyznaczony przez naturę. Gdy światy żywych i umarłych dotykały się i przenikały w odwiecznej harmonii. Właśnie wtedy, w tamtych odległych czasach pojawiła się Nimue. Jak każda młoda dziewczyna, której pisana była niezwykła przyszłość powinna była być skromną i posłuszną córką jakiejś dobrej i pracowitej rodziny, powinna była żyć w spokoju w maleńkiej wiosce, w urokliwym zakątku kraju, a pewnego dnia powinna była odkryć swoje przeznaczenie. Lecz tak nie było... Nie było dobrych rodziców, pięknej rodzinnej wioski, ani ciepłego domu. Ba, nie było nawet skromnej i posłusznej dziewczyny. Była po prostu Nimue...
Podobno przybyła z zaświatów. Z krainy oddzielonej od Avalonu jedynie cienką granicą mgieł. Nigdy nie należała do tego świata, do świata ludzi, dlatego też jedynie znajdujący się na granicy dwóch światów Avalon był jedynym miejscem, do którego pasowała. Ówczesna Pani Jeziora szybko dostrzegła olbrzymi potencjał młodziutkiej czarodziejki i uczyniła ją jedną z kapłanek, mającą w przyszłości stać się kolejną Panią Jeziora. I tak mijały lata, niezauważenie niczym we śnie. Z młodziutkiej i nieznanej nikomu dziewczyny Nimue stała się potężną czarodziejką i jedną z najbardziej obiecujących kapłanek. Była jednak inna niż pozostałe dziewczęta i pragnęła czegoś więcej. Żywot kapłanki, służącej wiernie Avalonowi i całkowicie poddanej woli Wielkiej Bogini kłócił się z niezależnym i buntowniczym charakterem Nimue. Zaś rola oddanej mężowi żony jawiła się jej jako niewola, nie zaś droga do szczęścia. Zawsze była inna, zawsze pragnęła czegoś innego, czegoś więcej niż mogła otrzymać. A potem zjawił się On...
Po raz pierwszy spotkała go w lesie, przy źródle, zupełnie jakby jakaś nieznana siła poprowadziła go przez najgłębsze gęstwiny, by mógł ją spotkać. Nosił imię Merlin i był najpotężniejszym czarodziejem, jaki kiedykolwiek stąpał po ziemi. Znał mądrości i tajemnice świata, zaklęcia jakich nie znała nawet sama Pani Jeziora. Był wyjątkowy. I już wtedy, podczas pierwszego spotkania oddał swoje serce właśnie jej. Sama Nimue również już wtedy wiedziała, że to jedno spotkanie na zawsze splotło ze sobą ich losy. Nie minęło wiele czasu, a została jego uczennicą. Najlepszą jaką kiedykolwiek miał, jedyną zdolną nie tylko dorównać swemu nauczycielowi, ale nawet prześcignąć go w jego własnej sztuce. Był z niej dumny. Był też szaleńczo zakochany i gotowy nie tylko nauczyć ją wszystkiego i zdradzić jej swoje największe tajemnice, ale nawet spełnić każde jej życzenie. Szybko uświadomiła sobie, że oto wielki i potężny Merlin należy tylko do niej.
Wbrew pozorom wykorzystanie tej władzy okazało się trudniejsze niż się spodziewała. Po raz pierwszy pragnienie potęgi kłóciło się z jej własnym sercem. Ona również kochała Merlina. On jedyny nie wymagał od niej by była posłuszna i potulna, nie chciał by stała w jego cieniu i była jedynie wierną i kochającą towarzyszką. Uczynił ją potężniejszą od siebie, na każdym kroku stawiał na pierwszym miejscu. Przy nim czuła się jak sama Bogini. Z mistrza i uczennicy stali się kochankami, choć wedle starego porządku uważali się raczej za małżeństwo. Czas mijał, a świat coraz bardziej naciskał każąc Nimue wybierać...
Rola kapłanki coraz bardziej jej ją ograniczała. W końcu stała się Panią Jeziora. Tą złą. Nie była jak jej poprzedniczki. Jak Lile, która ofiarowała Arturowi Excalibur, czy jak uwielbiana przez wszystkich Viviane. Nie interesowała ją potulna służba dla Wielkiej Bogini, ani wspieranie Artura, Camelotu czy Rycerzy Okrągłego Stołu. Miała swoje własne cele, które pragnęła realizować. Niektórzy twierdzili nawet, że celowo uwiodła Merlina, by móc go sobie podporządkować, co zresztą było po części prawdziwe. W końcu od zawsze pragnęła więcej niż inne. Dlaczego miała wybierać między miłością, a potęgą, skoro dzięki Merlinowi mogła mieć zarówno jedno, jak i drugie?
Przez lata żyła po swojemu, jako Pani Jeziora, potężna czarodziejka i kochanka Merlina. Wpływała na losy Avalonu, Camelotu i jego rycerzy, a także manipulowała ukochanym dla swoich korzyści. Wiedziała jednak, że w obecnej sytuacji prędzej czy później będzie musiała wybierać między Merlinem, a własnymi planami. Zrobiła wówczas wszystko, by nie rezygnować z niczego. Rzuciła na Merlina czar, zmieniając go w potężny dąb. Od tej pory należał już tylko do niej. I znów mijały lata. Camelot upadł, a ona jako jedna z Czterech Wielkich Królowych, symbolizująca śmierć, towarzyszyła Arturowi w jego ostatniej podróży do Avalonu. Czasy się zmieniły, Avalon zniknął w mgłach, a cienka granica między światem żywych i umarłych rozmyła się razem z nim...
Zniknęła również sama Nimue. Podobno wróciła do zaświatów, z których przybyła dawno temu. Niektórzy twierdzą, że zabrała tam ze sobą uwięzionego przez te wszystkie lata Merlina. Pojawiła się ponownie całe wieki później, w Fabletown. Niektórzy twierdzą, że dosłownie zjawiła się znikąd, zupełnie jakby przyniosła ją tutaj poranna mgła. W przeciwieństwie do innych, z baśniowego świata nie zabrała złota czy klejnotów, lecz drzewo. Stary i nieco zniszczony dąb, którym zajmuje się z wyjątkową uwagą, dbając o niego jak o największy skarb.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.