Fabletown News

Rewolucja w ogrodach Woodlands

Nie od dziś wiadomo, że koniec wiosny i początek lata jest okresem, w którym ogrodnicy z Woodlands mają najwięcej pracy. Tym razem, o pomoc poproszono uczniów Zespołu Szkół im. Ch. H. Andersena oraz wolontariuszy - wszystkich chętnych Baśniowców, którzy kochają rośliny i chcą, aby to miejsce wyglądało jeszcze wspanialej.
Nie od dziś wiadomo, że po zmroku w sklepie Golden Goose dzieją się dziwne rzeczy. Spadające z półek produkty, latające mopy i samo-jeżdżące wózki. Tym razem, właściciel sklepu stracił cierpliwość i postanowił wytoczyć wojnę złośliwym duchom. Wynajął specjalistów, którzy mają pozbyć się natrętnych mieszkańców.



Bufkin donosi, że...

...po tym, jak Vanessa bohatersko pomogła rozstrzygnąć spór w sprawie skradzionych czekoladek, w barze Trip Trap panuje większy ruch. Nie chodzi jednak o promocję piwa ani nowe piosenki Kapitana Haka. Otóż, wielu Baśniowców szuka darmowej porady "jak żyć" u uroczej barmanki. Podobno pomogła już w niejednej sprawie! Najnowszą z nich jest tajemnicze zniknięcie szamponu, który został skradziony w biały dzień, wprost z łazienki Erwina!
"Zbliża się apokalipsa zombie!" - donoszą nagłówki gazet z dzielnicy Doczesnych sąsiadujących z naszym Fabletown, którzy spanikowali na widok spacerującego po ulicach samotnego zombie. Tymczasem, to tylko jeden z pacjentów Victora wydostał się ze szpitala i wybrał się na wycieczkę. Z kolei przy wszystkich lokalach i tablicach ogłoszeń w Fabletown, pojawił się komunikat z prośbą do wrażliwszych Baśniowców, by nie atakowali zombie. W końcu to też Baśniowcy, prawie tacy jak my!

wtorek, 2 lutego 2010

I've lost my battle before it starts

Born with a king's heart,
but fate fooled me
and changed my cards
Noone asked if I want it,
if I like it

Przez wiele lat nie wiedział zbyt wiele o swoim pochodzeniu, ani o kazirodczym związku Artura i Morgany Le Fay, z którego przyszedł na świat. Wychowywał się na północy kraju, z daleka od Camelotu i Avalonu, w odległym Lothian. Nieprzyjazne i chłodne szkockie góry były jednym domem jaki znał i który na zawsze pozostał w jego sercu. Król Lot i jego małżonka Anna Morgause, byli dla niego prawdziwą rodziną. Kochał ich jak ojca i matkę, podobnie jak kochał czwórkę swych przybranych braci - Gwaina, Agravaine'a, Gaherisa i Garetha. W tym czasie uchodził za najmłodszego z synów Lota i kolejnego kuzyna Króla Artura, któremu - tak jak i pozostałym - w przyszłości pisana będzie wielka rycerska sława na dworze w Camelocie. Jako chłopiec widział jak jego drodzy bracia, jeden po drugim opuszczają rodzinne szkockie ziemie i ruszają na południe w poszukiwaniu przygód u boku Artura. Już wówczas wiedział, że w przyszłości podzieli los braci i pewnego dnia dołączy do grona Rycerzy Okrągłego Stołu, że osiągnie więcej niż ktokolwiek. Od dziecka Mordred był inny niż jego bracia i zdecydowanie wyróżniał się spośród synów Lota. Podczas gdy jego bracia woleli działać, on zawsze szukał innego sposobu. Chłonął wiedzę z równym zapałem, z jakim jego przybrani bracia rwali się do nauki wojowania. Był bystrzejszy od nich, bardziej przenikliwy i nie tak otwarty w swoich motywach czy uczuciach. Często sprawiał więcej problemów niż pozostała czwórka razem wzięta, zwłaszcza gdy już od najmłodszych lat wykazywał hardość i bunt wobec jakichkolwiek autorytetów. Z drugiej strony to właśnie on zawsze dostawał wszystko czego chciał - czy to swym niezrozumiałym urokiem, podstępem czy w jakikolwiek inny sposób. Cięty język i złośliwość przysparzała mu wielu problemów, zawsze jednak jakimś cudem potrafił wyjść z nich zwycięsko.
Chociaż nie zawsze wszystko układało się dobrze, lata spędzone w Lothian, pośród rodziny Lota, były najszczęśliwszym okresem jego życia, wolnym od walk, polityki i własnych problemów. Gdy w końcu Mordred dorósł, wzorem swych braci opuścił Lothian i udał się na dwór Króla Artura. Szybko zyskał sławę. Krążyły nawet pogłoski, że dzięki magii dysponował niezwykłymi zdolnościami, dającymi mu nadludzkie umiejętności i siłę. Pomimo trudnego charakteru zyskał ogromną popularność na dworze. Ceniono go jako dzielnego i odważnego rycerza, walecznego wojownika i błyskotliwego dyplomatę. Jedynie nieliczni zdawali się zauważać, że z Mordredem było coś nie w porządku i woleli trzymać się od niego na dystans. Tacy nie mieli jednak posłuchu. Nawet Król Artur uległ urokowi swego siostrzeńca, obdarowując go kolejnymi przywilejami, aż w końcu wbrew radom niektórych przyjaciół - pozostawił całe królestwo w rękach siostrzeńca na czas jednej z wypraw wojennych. To właśnie wtedy Mordred skończył ze swoją grą pozorów.
Pielęgnowana latami nienawiść, poczucie niesprawiedliwości i pragnienie korony, której nie mógł mieć z powodu swego niegodnego pochodzenia, doprowadziły do zdrady, jak nazywają to jedni, lub - wedle innych - do podjęcia słusznej walki o swoje. O sprawiedliwość, wolność i swoje należne prawa. Drobnymi kroczkami Mordred niszczył swego ojca, ujawniając zdradę królowej i Lancelota, później zaś dzieląc dwór, rycerzy, a nawet cały kraj na zwolenników swoich i Artura. Król coraz bardziej staczał się w dół i słabł, podczas gdy pozycja Mordreda zdawała się wciąż rosnąć w siłę, a on sam zyskiwać coraz to nowych zwolenników. Idea Okrągłego Stołu zaczęła stopniowo upadać, aż w końcu cały konflikt znalazł swój finał pod Camlan.
Chociaż w ostatniej chwili Mordred chciał się wycofać i nie przykładać ręki do śmierci ojca, nie było już odwrotu. Dotąd niezwyciężony Artur, choć walczył dzielnie pokonując wielu wrogów, został śmiertelnie raniony przez swego syna. W ostatniej chwili król zdołał jeszcze zadać Mordredowi zabójczy cios Excaliburem. Podobno obaj umarli tego samego dnia.
Nie był to jednak koniec...

Ciąg dalszy nastąpi wraz z powiązaniami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz