poniedziałek, 1 stycznia 1990

Mądrości życiowe pewnych wykształconych idiotów

Twoje terapie to plaga głupoty i hańba dla zawodu psychoterapeuty!
Nikt się specjalnie na mnie nie skarży. Skuteczność w różnorakich działaniach jest gwarantowana. W razie przybycia niedowiarków, moje papiery są wywieszone w gabinecie. Zapraszam. Płaczcie, krzyczycie i weźcie się w garść.*
*A przede wszystkim - zapłacicie mi, a wytrzymam każde kolejne zawody miłosne, spowodowane przez Waszego cholernego księcia z bajki... 
Jesteś kryptogejem czy co? 
Szok to również rodzaj terapii, proszę się nie bać o moją seksualność. Kobiety lubią moje zaangażowanie w sprawach łóżkowych. W reszcie jestem emocjonalną gnidą, ale to tylko i wyłącznie w praktyce. Polecam się. 
Myślisz, że niestosowane relacje z pacjentami, załatwią ich problemy emocjonalne? 
Dlaczego nie? Do człowieka dociera się na tysiące sposobów, Odkrywanie ich traum z dzieciństwa i takich podobnych pierdół, można nie tyle zobaczyć przez pryzmat wystylizowanego do granic możliwości białego gabinetu, ale wręcz przeciwnie, prostego zaufania w formie socjologicznych ćwiczeń. 
Prostego zaufania w formie napicia się wódeczki w Trip Trap? 
Nawet takich.
Wiesz, że kiedyś Cię dopadną, Robaczku?
Dopadną, ponieważ próbuję coś zrobić z bandą przypadków egocentrycznych, naiwnych i patologicznych wzorców małych dzieci? Do czego ta rozmowa prowadzi?

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.