poniedziałek, 1 stycznia 1990

Tomorrow will take us away


Sir Dankwart || 45 lat || ochroniarz w Moonriver
HISTORIA || POWIĄZANIA
Tu czy tam gasną gwiazdy – wszystko jedno. Do końca będę sobą, miał siebie, a jeżeli zacznie się wielki cień: las milczący przytuli rycerza, las milczący, ciszy wielki cień, słońce blaskiem o zbroję uderza, nie obudzi go cisza i noc, nikt nie dźwignie srebrnego puklerza, własnej duszy wykuła go moc. Kto tak ginie, jakby w jedno z duszą zrośnięty. Kto tak trwa sam ponad wszystkim, ten już nie wie, co jest śmierć i życie. Póki trwam nie uchylę szyszaka. Świeci zbroja wśród ciszy jak szczyt górski, kiedy przegląda się w jeziorze. Gdziem jest rzeczywisty: tu czy tam. Tu i tam jest cisza. Nie rozumiem, jak można wierzyć w śmierć. Śmierci nie ma.

Dawno, dawno temu był rycerzem. Znanym nie tylko ze swej niezwykłej odwagi i waleczności, lecz przede wszystkim z rozsądku i przemyślanych decyzji. Był małomówny, lecz gdy już się odzywał - nigdy nie rzucał słów na wiatr, a każda jego rada była na wagę złota, również pośród władców. Wraz ze swym starszym bratem, panem na zamku Tronege, mógł poszczycić się opinią jednego z najznamienitszych ówczesnych rycerzy. Cieszył się tak wielkim poważaniem, że bez trudu zdołał zebrać dziewięć tysięcy rycerzy, gotowych pójść za nim w samo serce królestwa wrogów i walczyć do ostatniej kropli krwi. Był także jednym z nielicznych, którym udało się przeżyć krwawą wojnę rozpętaną z powodu Pierścienia Nibelungów. Przetrwał...
Potem nadeszło Fabletown, miasto wygnańców z wielu krain. Wszystko to w dziwnie smutnym, skomplikowanym, choć też na swój sposób fascynującym świecie. Na początku nie było łatwo. Widział wielu upadłych bohaterów i bohaterki, którzy nie radzili sobie z nową sytuacją popadając w kolejne problemy czy biedę. Mimo to nie poddawał się, wierząc że ma dostatecznie dużo siły by wciąż pozostać sobą. I tak się stało. Wrodzony pragmatyzm i rozsądek, które czasem komplikowały mu żywot rycerza, teraz sprawdziły się idealnie, pomagając mu przetrwać trudny start. Zdobył pracę, pieniądze na życie i własny kąt w postaci wynajmowanego mieszkania w kamienicy. Większość wolnego czasu spędza w stadninie wśród koni, które czasem rozumie nawet lepiej niż ludzi. Żyje z dnia na dzień, bo liczy się tylko tu i teraz, a śmierć i tak czyha na każdym kroku.

Tradycyjny słodki gif :)
Nibelungi, Viggo Mortensen, Blind Guardian i "Płomienie" Brzozowskiego. Pierwsza postać: Drake Branson, czyli pan smok. Ciekawostki: Oryginalne imię Dankwart oznacza "stróża myśli", Duncan zaś to piękne szkockie imię, które oznacza brązowowłosego wojownika (co w Szkocji ma sens ;)), zaś Adler znaczy "orzeł" i jest jednocześnie anagramem "Alder" czyli olszyny. :) A w ogóle to od niedawna mam gg - 61602561, jakby ktoś bardzo chciał. NIE MAM NIC DO UKRYCIA!

36 komentarzy:

  1. [ Oho, nowa odsłona najcudowniejszego smoka na świecie. :D
    Ale skoro rycerz, to niech lepiej nie da się namówić na polowanie na smoki! Bo wtedy byłoby kiepsko.
    Jeśli masz ochotę, zapraszam na coś wspólnego. :D ]

    Terrence

    OdpowiedzUsuń
  2. [Czekaj, udam, że pierwszy raz widzę tą kartę... xD
    Jaki cudowny Aragorn! Fabulous fota, więc papa Oberon obowiązkowo musi przyjąć cię do rodziny, a jak nie, to strzelę mu focha xD
    Skipper zachwycona, czego chcieć więcej? xD]

    Kochana prawie-siostrzyczka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Zapomniałam - wpadaj do mnie xD]

      <3
      <3
      <3
      <3
      <3
      <3
      <3

      O! :D

      Usuń
  3. [Bardzo fajny ten Twój pan :3 Przyszło nam się już poznać co nieco na chacie, ale nie jesteśmy takie złe, jakby mogłoby się zdawać. Jeśli masz ochotę na jakiś watek, to zapraszam, a tymczasem życzę miłej zabawy i bezproblemowego operowania dwoma postaciami! <3]

    Amara

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Witej kolejny wuju :D
    No taka fajna rodzina. No jak ja się cieszę :D Taka fajna niespodzianka :D
    Miłej zabawy życzę :D ]

    Pan Peter

    OdpowiedzUsuń
  5. [Aragorn <3 Kocham na zabój!
    Jakoś wyjątkowo nie mam nic mądrego do powiedzenia, prócz tego, że go ubóstwiam i nie mogę oczu oderwać od tego zdjęcia (i słodkiego gifa). Chodź na wątek! <3]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  6. [Okej, chcąc nie chcąc zgadzam się - fabulous fota (Aragorn <3) i cudowna postać. Jak mi nie będziesz Hagena buntował to przyjmę do rodziny, a nawet zaadoptuje. :)
    Niespodzianka widzę się idealnie udała. <3
    Wpadaj do mnie!]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  7. [Szczerze ci powiem, że gdy ustalam cokolwiek na GG to od razu wypada mi wszystko z głowy, a pod kartą łatwiej mi wszystko potem znaleźć xD
    Kombinujemy z powiązaniem znad Renu? Mogliby się poznać nawet bez związku z historią z Hagenem - Aragorn mógł tam kiedyś po prostu zatrzymać się na jakiś czas podczas podróży, żeby trochę odpocząć i przesiadywał sobie w gospodzie (coś a la Bree i "Pod Rozbrykanym Kucykiem" xD). Mógł wówczas nawet czekać na Hagena, a Lucy (wówczas miała na imię Lottia) w czymś mu pomogła. Ej, a może to on zapoznał ją z Hagenem? :D Lucy nudziła się w miasteczku, więc pojawienie się takiego Aragorna było jakąś odskocznią i na pewno chętnie by mu towarzyszyła i pomagała. A gdy przybył Legolas, spędzili trochę czasu we troje. Potem Darkwart musiał ruszać dalej, a Lucy została sama z Hagenem. Dopiero potem mógł się dowiedzieć, że oboje zginęli. Mógł nawet sądzić aż do dziś, że Lucy była zwykłą dziewczyną i że naprawdę umarła, więc pierwsze spotkanie w Fabletown można zrobić z zaskoczeniem, że cała trójka żyje i ma się dobrze :D
    Jak to widzisz?
    Co do Fabletown, trzeba pomyśleć nad czymś ciekawym. Lucy mogła mu załatwić pracę w kasynie. Zależy jeszcze, czy polecimy z ich pierwszym spotkaniem w NY, czy już widywaliby się tu od jakiegoś czasu?]

    Loruś

    OdpowiedzUsuń
  8. [ W sumie to bardzo podoba mi się pomysł z początkową walką. :D Mogłoby to być coś w stylu takim, że Dziki Gon najechałby całe miasto, w którym akurat przebywałby Duncan, i tak jak mówisz — walczyły z Burtonem. I tu mam taką wizję, że na przykład Ter powaliłby go na ziemię, po czym przymusem wciągnął do Dzikiego Gonu i związał z nim jego duszę. Gon zazwyczaj wymazuje ofiarom pamięć, ale Burton by tego nie zrobił w tym przypadku, ze względu na tęsknotę za własnymi wspomnieniami. Ostatecznie Ter i tak odłącza się od Gonu, więc może mógłby zabrać ze sobą Duncana, jako że uznawałby go za swoją najcenniejszą zdobycz, na złość Gonowi. No i już na ziemi by go porzucił, a Duncan mógłby go szukać, i tak trafiliby do Fabletown. :D Chaotycznie, więc przepraszam.
    W sumie moglibyśmy zacząć od ich spotkania w teraźniejszości, przeplatanego wizjami wydarzeń z przeszłości. :) ]

    Burton

    OdpowiedzUsuń
  9. [Prawda? To cudowne poczucie bycia tak bardzo fabulous... xD Tylko nie przesadź z tym samozachwytem i nie zapomnij kto tu jest najbardziej olśniewającą postacią na blogu. :D
    To daj znać co tam ze Skipper ustaliłyście, żebym wiedziała jak się wam ładnie dopasować do historii. Nie wiem czy wątek wolisz omówić tutaj czy na gg, więc daj znać jak Ci wygodniej. Można w sumie nawet koferencję ze Sip zrobić.]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  10. [Moja Chelsey wzięłaby wątek z obydwoma panami bo są naprawdę genialni, jednak moja wena mnie opuściła ;c Totalnie nie mam na ni ochoty, napisanie jednego zdania to dla mnie wyzwanie, ale w sumie na chwilę obecną co powiesz by Drake znał Lubę od łagodniejszej strony (mogli się poznać na mieście, gdy ta wracała do domu dość późno w nocy, nieco podpita i prawie wlazła mu pod samochód?) A Duncan i Chelsey (poznali się w kasynie) mogli by być sobie nieco bliżsi.]

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ok, w takim razie powiązanie chyba mamy ogólnie ustalone :D Pewnie jeszcze nam w międzyczasie wpadną jakieś szczegóły :D Najwyżej, jak będzie Skipper to podpytamy, czy takie spotkanie nad Renem by jej pasowało. Ustalałyście już coś wspólnie? Bo wychodziłoby, że to właśnie nad Renem Hagen i Aragorn widzieliby się po raz ostatni, więc czy pasowałoby to u was? :D
    Ah, czyli Dankwart po tym wszystkim jednak przyłączyłby się do Dzikiego Gonu? :)

    Możemy zrobić tak, jak napisałaś – Aragorn spotkał Lucy jako pierwszą w Fabletown i to od niej się o wszystkim dowiedział. Natomiast sam wątek możemy zacząć już od jakiegoś kolejnego spotkania. Tak myślę, że skoro ze Skip robicie pierwsze spotkanie, to my możemy zrobić któreś z kolei, żebyś nie miała dwóch podobnych wątków :D Może Lucy przyjdzie powiedzieć, że znalazła dla niego pracę? Eh, nie, musimy im cos ciekawego wymyślić xD Można zrobić akcję w stylu Aragorn kogoś dźgnął w kasynie, za mocno odepchnął itp. Może stanął w obronie Lucy?
    Jeśli chodzi o same relacje, nie mam innego pomysłu niż przyjaźń, bo po tym wszystkim pewnie trzymaliby się w Fabletown wszyscy razem.

    Wybacz, dzisiaj ciężko mi się myśli, bo głowa mnie od rana boli jak nie wiem xD Daj znać, jeśli coś ci jeszcze wpadło do głowy :D]


    Siostra twojego brata

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Właściwie prawie-prawie wujek... To bardzo skomplikowane XD
    Obaj panowie są ciekawi. Ale rodzina to rodzina :D
    Masz jakiś pomysł?]

    Pan Peter

    OdpowiedzUsuń
  13. [Hmm...Co do Luby, to może Drake odebrałby ją z posterunku po małej wojnie w barze? Jakiś koleś, by ją zaczepił, a Romanowa się nie cacka i spowodowałoby to małe zamieszanie, zakończone interwencją policji :D A u Chelsey to w sumie ona mogłaby przegiąć troszku z alkoholem, a nawet nie, ona ma słabą głowę bo mało pije, więc szybko, by ją troche trzepło i siedziałaby w kasynie rozpaczając nad byciem samotną, tęskniąc za swoim księciem...typowa kobita xd
    No cóż, dupy, że tak powiem to nie urywa, ale jak coś to pomyślę nad czymś nowym :D]

    Chelsey/Luba

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cześć! <3
    Przyszłam tu, bo moja niecna żona próbowała wcisnąć mi dla ciebie Arwenę ;) Nie wyszło jej, ale no jak to do adopta nie przyjść? <3 Musimy coś ogarnąć! Ja teraz nic nie wymyślę, za 10 minut lecę na rozmowę o pracę, w końcu po 2 tygodniach ktoś się odezwał, więc no. Pisz jakiś pomysł, ja coś dopiszę jak wrócę, coś wyjdzie!]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Mogliby spotkać się w Nibylandii, kiedy jeszcze było ich dwóch w jednym miejscu, czyli Pan i Cień. A później, po latach, mogliby przypadkiem na siebie wpaść, kiedy Peter uciekałby, po rozbiciu gangu przez władze. Może nawet prawie prawie wuj, zechciałby mu pomóc i udzielić schronienia, oczywiście nie za darmo ;)
    A jeszcze później, mogliby znów spotkać się już w Fabletown, kiedy to Peter będzie polował na swój Cień. Wtedy też przydałaby mu się pomoc ;) ]

    Pan Peter

    OdpowiedzUsuń
  16. [Bo jak tu nie kochać Aragorna? :)
    Myślę nad jakimś ciekawym powiązaniem i nie bardzo mam pomysł. Bo jak cała historia Nibelungów się rozgrywała, to Tytania nie znała jeszcze Oberona, więc w ogóle jej w całej akcji nie było. A z kolei później nie bardzo wiem co się z Twoim Aragornem działo i czy dałoby się ich jakoś połączyć. Daj znać co tam sobie obmyśliłaś dla niego i będziemy kombinować. :)]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  17. [Skomentuję to tak: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/65/f8/a3/65f8a38c8d78e0d56b7203562316e012.jpg xDDD
    Ponieważ nie wiem kto jest bardziej fabulous - Ty czy Samanta to stawiam na Mordreda, o! :D
    Ok, to się coś pomyśli - może mnie zainspirujecie, bo coś u mnie ostatnio krucho z pomysłami. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  18. [Jestem! Wybacz opóźnienie ;)
    Ok, czyli właściwie nam to wszystko pasuje :D I pewnie, Dankwart mógł próbować odnaleźć Lucy, żeby ją o wszystkim poinformować, ale nad Renem dowiedział się tylko, że ona również nie żyje. Wszystko pięknie :D <3
    Jasne, w takim razie możemy zacząć od samego początku :D Tu jest jeszcze jeden szczegół – Lucy do pewnego czasu nie pamiętała wydarzeń sprzed swojej „śmierci”, a więc nie pamiętała ani Aragorna, ani tego, że coś łączyło ją z Hagenem. Dowiedziała się o tym dopiero w Fabletown podczas pewnej misji z Hagenem, gdzie przypadkiem zajrzała w magiczne zwierciadło, które ukazało jej jej przeszłość (to mamy w wątku ze Skipper :D). Wówczas poznała także prawdę o tym, że jest córką Oberona, który zwrócił jej również jej moce. Tak więc, nasz wątek możemy umieścić przed lub po tych wydarzeniach, więc Lucy może w ogóle nie poznać Duncana lub wręcz przeciwnie – to zależy, jak byłoby ciekawiej ;) Choć chyba lepiej, gdyby go jednak rozpoznała, możemy wówczas ominąć zamieszanie w stylu nie znam cię gości, daj mi spokój xDD

    Wszystko, o czym napisałaś mi odpowiada, więc proponuję połączenie :D
    Właściwie można zacząć z pompą xD Lucy wraca z kasyna późną nocą, nawet nad ranem. Tu możemy nawet dorzucić, że od kilku dni panuje dziwna burzowa pogoda i tajemnicza aura, więc Baśniowcy przeczuwali, że coś wisi w powietrzu. Crale idzie pustą ulicą/parkiem i jest świadkiem, jak grupa Jeźdźców ląduje na chodniku. Tu można wtrącić jakąś mini-akcję – wódz Gonu nie chciał, by ktokolwiek to zobaczył, a że jedynym świadkiem mogła być Lucy, chciał się jej pozbyć. Aragorn rozpoznałby ją, ona jego i jakoś udałoby im się oddalić. Tu nie wiem, jak możemy to rozwiązać.
    Tak, czy inaczej to mogła być pierwsza wizyta Duncana w Fabletown, więc Lucy od razu powie mu o tym, że Hagen również tu jest, więc trochę sobie (do rana) pogadają :D Może nawet oddała mu swoje mieszkanie? Wynajmowała je od właściciela kamienicy, ale może nikt go nie przejął do tej pory? Wewnątrz wciąż mogła znajdować się część jej rzeczy, bo opuściła je w pośpiechu. A teraz mieszka z Hakiem (bo w tym czasie możemy sobie umiejscowić nasz wątek), więc akurat znalazłoby się nieduże mieszkanko dla Duncana ;) Jak sądzisz? Wówczas razem siedzieliby w nim do rana i rozmawiali ;) Aragorn może chciał przygotować się na pierwszą rozmowę z Hagenem, więc mógł spokojnie odpocząć i wszystko sobie przemyśleć ;)
    Następnego dnia, Lucy przyjdzie do niego z wiadomością, że znalazła dla niego pracę i mogą razem wybrać się do kasyna. Potem można przeskoczyć o kilka dni i pokombinować z tym, o czym napisałaś – Duncan będzie chciał odprowadzić ją do domu, ale natkną się na jakichś bandziorów. Jeśli Duncan zostałby ranny, Lucy mogłaby odprowadzić jego do domu, opatrzyć go (hahaha, jaka „Moda na Sukces” xD) i przy okazji zwierzyć z jakichś kłopotów i poobgadywać innych xD

    Tyle mi dzisiaj do głowy wpadło :D Trochę chaotycznie, ale może uda nam się coś z tego wykrzesać :D Daj znać, jak to wszystko widzisz.]


    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  19. [Arwena grana przez Liv to mistrzostwo świata <3 Brałabym :3
    Ahahhaahahaha, w sumie czemu nie :D Zrobię z niej pół wiedźmę (wyjdzie w wątku), łowczynię czarownic, i jeźdźcę smoka :D Chociaż w sumie ujeżdżanie smoka brzmi źle, tak bardzo źle :D
    Dobrze. Co prawa to dopiero pierwszy tydzień, wciąż mogą mnie wywalić, ale jest ok. Chociaż nie wiem na ile tam wytrzymam, bo praca fchuj spokojna i nudna, nie moje klimaty. Ale skoro cokolwiek znalazłam trochę tam zostanę. Dam radę ;)]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  20. [Smoku, jestem, tak jak obiecałem! :D Napiszmy coś.]

    Gareth

    OdpowiedzUsuń
  21. [Czy mogę porwać go do wątku? Bo jestem absolutnie zauroczona!]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  22. [Dziękuję bardzo za komplementy i życzenia (oby się spełniły :D) i z wielką chęcią wpadam. Obie postacie są genialne i do obu mam nawet jako tako pomysły, ale chyba zdecyduję się na Duncana, bo przydałby mi się dla Owena jakiś dobry kumpel - rycerz. :)]

    Owen

    OdpowiedzUsuń
  23. [Cześć, smoku, też Cię kocham. :D Możemy i dwa na raz prowadzić, nie mam nic przeciwko!]

    zły Burton

    OdpowiedzUsuń
  24. [Jeśli chodzi o pracę, możemy zrobić tak, że Lucy załatwiła mu robotę w kasynie, bo ma tam znajomości :D A jeśli chcemy zostać przy takim powiązaniu, że jednak razem cały czas pracują – mogę dopisać posadkę ochroniarza do klubu :D Jak wolisz?
    O rany, widzisz, ja nawet na tyle nie jestem na bieżąco, że nie wiem, kto jest ojcem Oberona xD W takim razie, może pomińmy jakieś dziwne sytuacje i zostańmy przy tym, by Lucy po prostu była świadkiem przybycia Jeźdźców. Może coś złego się stało i ich przybycie nie poszło po ich myśli? Mam tu na myśli jakieś zamieszanie i w rezultacie Aragorn znalazłby się na ulicy Fabletown właśnie ranny. Lucy rozpoznałaby go, chciała zabrać do szpitala, ale ten by się nie zgodził, więc zaprowadziła go do swojego starego mieszkania ;) Tam pogadaliby sobie o wszystkim: Aragorn chciałby wiedzieć, jak to się stało, że ona żyje (bo nad Renem powiedzieli, że się utopiła), Lucy opowiedziałaby o Hagenie i o samym Fabletown (jeśli Aragorn nie wiedziałby, gdzie właściwie się znalazł). Potem pokombinujemy z pracą i Nazgulami xD Będziemy sobie na bieżąco wszystko ustalać ;)
    Daj znać, jak to widzisz?]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  25. [Dziękuję bardzo za miłe słowa! Nie wiem jakoś tak zawsze się stresuję jak mam się przedstawić przed nowymi ludźmi, to po prostu ja (nic dodać, nic ująć). Wpadam więc po wątek do pana rycerza bo całkowicie mnie zauroczył. Pomysłów najlepszych nie mam, ale spróbujmy. :)
    Pomyślałam, że Duncan mógłby kiedyś tam przejeżdżać przez wiochę Valerie. Zatrzymałby się w karczmie czy cuś, Val by go tam zobaczyła, obserwowała więc raczej kojarzyliby się z widzenia. Potem w Fabletown, że Duncan jest ochroniarzem w kasynie, Valerie mogłaby się tam wybrać. Nie jest fanką alkoholu i hazardu, więc raczej by tam po cichu siedziała i słuchała muzyki grającej na żywo. Tak mogliby się jakoś spotkać. Ewentualnie Val mogłaby zostać wkręcona w jakiś konflikt. Może ktoś próbowałby postawić jej drinka, a ona oczywiście by mocno odmawiała (nie wiem, nie wiem) i tak pan ochroniarz musiałby wreszcie zareagować.
    Na razie mam tyle, więc szału nie ma. XD Daj znać, jak też coś ci wpadnie do głowy. c:]

    Valerie Rabinow

    OdpowiedzUsuń
  26. [Oh! Jeśli będzie jajecznica, co Lucy zostanie i na kilka dni (Hak zabije, ale trudno x>)! To ja postaram się zacząć do końca tygodnia :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  27. [Właściwie to przeszłabym już do kolejnego spotkania i właśnie wpakowała ich w coś nieciekawego. Podoba mi się ten pomysł! :)
    Nie mam jednak za nic pomysłów, bo z weną u mnie ostatnio słabo więc byłabym wdzięczna za podrzucenie czegoś. :D]

    Val

    OdpowiedzUsuń
  28. [Tego Księcia od Roszpunki? Ojej, zapraszam! :D :D I jeszcze w stylu Julka! Przeczuwam tyle "miłości" między nim a Gothel <3 <3
    Co do wątku z szefową - też zapraszam! :D Chyba, że wolisz zostać przy tym jednym. ;>]

    Margot Werner

    OdpowiedzUsuń
  29. [Hej! Bardzo dziękuję za pamięć dotyczącą Marianne - ja również pamiętam Krakena i całkiem ciekawy kreował nam się tam wątek :) Osobiście jednak bardziej wolę Casha, bliżej mu do moich obecnych zainteresowań, które nieustannie kiełkują hahaha
    Z Drakem może być ciężko, bo ten ciągle siedzi w skarbcu + Cash chyba nie będzie dla tak potężnej bestii godną zainteresowania osobą. Co do Duncana, zastanawiam się jak długo jest w Fabletown oraz czy od początku zdobył "czystą robotę"...]

    Cash

    OdpowiedzUsuń
  30. [Och, och, tyle LOTRa, że moje serduszko aż skacze z radości! Czeeeść, dzięki za powitanie, niezależnie, czy opóźnione, czy nie – zawsze to miło, dlatego też dzięki wielkie. Powiem szczerze jednak, że ja Ciebie nie kojarzę – miałaś kogoś wcześniej, czy może to ja cierpię na sklerozę? ;]

    BELLE CHEVALIER

    OdpowiedzUsuń
  31. [Widzę, że moja pierwsza reakcja nie była oryginalna, ale co mi tam. ARAGORN ♥
    Strasznie mnie cieszy, że jeszcze nie znalazł się nikt (ewentualnie milczy), komu moja wizja Dorci zniszczyłaby dzieciństwo, serio. Ogromnie się tego bałam.
    Dziękuję za powitanie i jeśli znajdzie się gdzieś dla nas miejsce to z ogromną chęcią napiszemy coś z którymś z Twoich panów :)]

    Dorothy

    OdpowiedzUsuń
  32. [Hym, może właśnie Val i Duncan mogliby się znaleźć w niewłaściwym miejscu, o niewłaściwej porze. Valerie mogłaby pracować nad jakimś artykułem i by się w coś nieprzyjemnego z Duncanem wpakowała. Pomysł z dawnym spotkaniem też bardzo mi się podoba, więc mogliby siebie jakoś ewentualnie skojarzyć. :)]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  33. [Znaczy wiesz, ja i tak chwilowo się nigdzie nie wybieram... :D
    A jeśli faktycznie masz jakiś pomysł dla mojej inspirującej podobnież Margot, to ja chętnie posłucham - może faktycznie pójdziemy w dwa wątki :D]

    Margot Werner

    OdpowiedzUsuń
  34. Zmyśliła się i na chwilę całkowicie zapomniała o całym otaczającym ją świecie. Ostatnio zdarzało jej się to coraz częściej, w najmniej odpowiednich momentach, przez co dochodziło do nieporozumień. Szczególnie w pracy. Margot była wymagającą szefową, pragnącą, by każdy występ był zapięty na ostatni guzik. Stroje miały zgadzać się co do niteczki, włosy układać jak po wyjściu od fryzjera, nie wspominając już o przygotowaniu sceny i oświetlenia. Lucy lubiła uczestniczyć w tych przygotowaniach. Fascynował ją każdy występ, interesowała każda lina podciągająca dekoracje, jaka znajdowała się za kulisami. Mimo to czuła, że nie nadaje się do pracy, która wymaga od niej punktualności i skupienia, szczególnie z jej zmiennymi humorami i trudnym charakterem.
    Dziś była wyjątkowo rozkojarzona. Oblała się kawą, zupełnie zapominając, że trzyma w kubek dłoni, nie potrafiła trafić stopami w stopnie schodów, co chwilę wpadała na kogoś i chyba jeszcze nigdy jednego dnia nie padło z jej ust tyle razy słowo „przepraszam”. Wszystko z powodu zaręczyn i całego zamieszania, które wokół nich powstało. Nie zdążyła nacieszyć się choćby jednym wolnym dniem z Huckiem, bo już o świcie została wezwana przez Oberona na rozmowę i zmuszona do wysłuchania jego opinii i porad. Dodatkowo, nie mogła opędzić się od telefonów i smsów z gratulacjami, i przestała już liczyć, ile razy musiała pokazać znajomym dłoń z pierścionkiem. Nie miała nawet pojęcia, że ludzie mogą być aż tak męczący. Wcześniej omijano ją szerokim łukiem, szeptano na ulicy, kobiety odciągały na bok swoich panów, by czasem nie zerkali w jej kierunku. Nie dbała o to, w końcu była nimfą. Teraz, gdy zaczęła się starać, jednocześnie zrywając z nawykami, okazało się, że jest nadmiernie lubiana nawet przez ludzi, których prawie nie znała.
    Na szczęście nie miała dziś występu, a jedynie musiała wspomóc Werner w przygotowaniach sali na weekendowe show. Trochę dekoracji, które rozwiesiła z innymi dziewczynami, przymierzanie strojów i sprawdzenie, czy nic nie jest zniszczone. Ostatnią godzinę spędziła przy barze, przyglądając się próbom oświetlenia i nagłośnienia, co lubiła chyba najbardziej.
    Wyszła z klubu, gdy zaczynało się ściemniać. Było zaskakująco ciepło i cicho, jednak już po kilku krokach zorientowała się, że wszystko z powodu nadciągającej burzy. Niebo nad Nowym Jorkiem powoli zachodziły granatowe chmury, a gdzieś nad Zatoką dało się dostrzec pierwsze błyskawice. Bez wątpienia były to pierwsze oznaki nadchodzącego lata i z tą myślą ruszyła w kierunku portu.
    Ulice powoli pustoszały, mimo że z nieba nie spadła jeszcze ani kropelka wody. Lucy zdziwiła ta anomalia. Kłębiące się chmurzyska, błyski, grzmoty i żadnego deszczu. Przystanęła na moment, nękana jakimś dziwnym uczuciem. Coś wisiało w powietrzu.

    [Wybacz długość i jakość (kurde, jak źle to brzmi… xD) i że tyle to trwało, ale dopiero wracam z wątkowej przerwy i muszę się wczuć w pisanie. Poza tym, początki nigdy mi nie szły, potem się rozkręcę :D
    A, no i zmieniłam to pierwotne imię Lucy (to z czasów, gdy się poznali) też na Lorelei, żeby nie kombinować ;) Więc Aragorn znałby ją pod tym właśnie imieniem.]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.