poniedziałek, 1 stycznia 1990

Thunderbird

Wakinyan

PTAK GROMU ❧ WŁAŚCICIEL SCHRONISKA DLA ZWIERZĄT "AZYL" ❧ DUCH BURZY

Na początku była cisza i ciemność. Żadnych kolorów i żadnego piękna. Żadnych dźwięków. Tak wyglądała przestrzeń przed stworzeniem świata. Wielki Duch czuł się źle w pustce, dlatego postanowił napełnić tą przestrzeń światłem i życiem, kolorami, dźwiękami i wszelkiego rodzaju pięknem. Wielki Duch dysponował wielką władzą, ale i mądrością. Nakazał Tôlbie – Wielkiemu Żółwiowi, by wystąpił z wody i stał się lądem, ziemią, skałą. Na jego skorupie Wielki Duch uformował góry i doliny, a na błękitnym niebie ułożył białe obłoki chmur. Uszczęśliwiało go to, lecz dalej czuł się samotnie. Wtedy postanowił napełnić świat życiem. Długo myślał jakie stworzyć stworzenia, co miałyby one robić, jak żyć, oraz jaki byłby ich cel. Myślał o tym tak długo, że w końcu zasnął. A podczas snu zaczął śnić. Śnił o swoim marzeniu – marzeniu stworzenia doskonałego życia. Widział zwierzęta pełzające, chodzące na czterech nogach, inne na dwóch. Latające, skrzydlate stworzenia, inne pływające i mające płetwy zamiast rąk i nóg. Były rośliny wszystkich kolorów, pokrywające wszędzie ziemię. Owady naprzykrzały się, psy szczekały, ptaki śpiewały, a ludzie odwiedzali jeden drugiego. Lecz wszystko wydawało mu się nie na miejscu. Wydawało mu się, że to zły sen, że nic nie może być tak doskonałe. Gdy tylko się obudził ujrzał bobra obgryzającego gałąź i zrozumiał, że jego sen stał się rzeczywistością. Kiedy patrzył, jak bóbr robi dom i tamę, by stworzyć staw dla jego rodziny, zrozumiał, że każda rzecz ma swoje miejsce i cel w czasie, i nic nie pojawia się bez powodu.

Mówi się, że Ptak Gromu jest wyjątkowym przejawem istoty Wielkiego Ducha. Bratem Księżyca, Wiatru i Spadającej Gwiazdy oraz ojcem Duchów. Uosabia jednocześnie potęgę siły stwórczej, jak i destrukcyjną moc natury. Jego oczy sprowadzają pioruny, a trzepot skrzydeł słyszalny jest jako grzmot. Ze względu na władzę nad groźnym żywiołem burzy, bywa uważany za stworzenie niebezpieczne. Chociaż jego moc może siać potężne zniszczenie, Ptak Gromu jest też opiekuńczym Duchem sprowadzającym życiodajny deszcz i chroniącym inne stworzenia przed złem. Podobno może dowolnie przybierać kształt człowieka i łączyć się z ludźmi, choć tylko istoty o najczystszym sercu potrafią zyskać przyjaźń tego potężnego Ducha. Wedle legend serce Ptaka Gromu posiada niezwykłą moc, zdolną przywracać umarłych do życia, jednak zabicie tego świętego stworzenia jest najgorszą możliwą zbrodnią. 

W FABLETOWN

Nosi imię Wakinyan, oznaczające "grzmot". Ze względu na umiłowanie wolności i natury, źle czuje się w mieście, uważając ten świat zarazem za straszny i smutny. Od początku pobytu w Fabletown starał się pomagać innym stworzeniom. Jest właścicielem schroniska i lecznicy dla zwierząt, w której na pomoc i schronienie mogą liczyć także uciekinierzy z Farmy. Opiekuńczy i łagodny, choć zdolny do wszystkiego, w obronie swego azylu i słabszych "braci". Ma dualistyczną naturę, łączącą w sobie kreację i zniszczenie, przez co sprawia wrażenie jednocześnie potężnego, groźnego czy niemal złego, jak również łagodnego, dobrego i opiekuńczego. To którą jego naturę ujrzysz, zależy wyłącznie od twojego serca... 

Nie mam ci wiele do powiedzenia z wyjątkiem tego, że mogę ci pomóc w zrozumieniu Ziemi, na której żyjemy. Jeśli człowiek chce osiągnąć sukces na polowaniu lub na wojennej ścieżce nie może być rządzony przez swoje skłonności, ale musi rozumieć zachowanie się zwierząt i swoje naturalne otoczenie dzięki swej zdolności obserwacji. Ziemia jest wielka i żyje na niej wiele zwierząt. Ziemia jest chroniona przez coś, co niekiedy staje się widoczne dla oczu.


                                ☙ ☀ ❧                               

 WITAM SIĘ PO DŁUŻSZEJ PRZERWIE. DRUGA POSTAĆ - NA ROZRUSZANIE. ;)
WIZERUNEK - RICK MORA. INDIAŃSKI PTAK GROMU. JESTEM NA ZABÓJ ZAKOCHANA W TEJ KULTURZE I MAM NADZIEJĘ, ŻE UDA MI SIĘ ODDAĆ CAŁE PIĘKNO ICH SPOSOBU PATRZENIA NA ŚWIAT. 

11 komentarzy:

  1. Skipper wraca w wielkim stylu!

    Jack Jones

    OdpowiedzUsuń
  2. [Oh! <3 Podbijam, to jest powrót w wielkim stylu! :D
    Jaki on cudny! I opis w karcie... Rozpływam się, Lucy z resztą też xD Więcej chyba nie muszę dodawać, siostro <3]

    Wiesz kto

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wspaniała postać. Najpierw zaintrygowało mnie zdjęcie, potem przeczytałam fragment kursywą. Łał. Znam tylko parę historii z indiańskiego folkloru, ale większość z nich mnie urzekła. Ta też. Przeczytałam kartę jednym tchem i chociaż nie mam jeszcze pomysłu na wątek, to i tak zapraszam cię pod kartę Dimitrija. Mam nadzieję, że uda nam się coś wymyślić, bo dawno nie widziałam tak fascynującej na pierwszy rzut oka postaci.]

    Dimitrij Iljanow

    OdpowiedzUsuń
  4. [Druga lub nowa postać zawsze daje takiego kopa xD Więc, jak już coś wymyślę, wpadnę z kimś nowym, jak wspominałam ;)
    Co do wątku, tak jak napisałaś, byłoby ciekawie, gdyby byli przyjaciółmi i współlokatorami. Dobrze by się dogadywali, bo Lucy poniekąd również ma związek z naturą - tą bardziej wodną ;) Co do samego wątku, Lucy od jakiegoś czasu pracowała dla niejakiego Kruza, którego autorka Dymitra opisała w swoim opowiadaniu. Ogólnie chodzi o to, że Lucy wykonywała dla niego jakieś drobne zadania, m.in. jako kelnerka w Bella Notte miała okazje przekazywać wiadomości odpowiednim klientom. Do tego, jako nimfa ma zdolność uwodzenia, co także wykorzystywał. Zadłużyła się i nie była w stanie spłacić długu zaciągniętego u Kruza, więc przyjęła jego propozycję spłacenia go w jego mieszkaniu w inny sposób. Zanim miało do czegokolwiek dojść, Lucy postanowiła go otruć. Wówczas ktoś wszedł do mieszkania i zastrzelił Kruza - tą osobą był Dymitr, mający swój własny powód zemsty.
    Tak, czy inaczej, Lucy trochę się wkopała, więc w jakiś sposób możemy do tego nawiązać i dorzucić wówczas Davy'ego do wątku. Jak to widzisz? Tylko jakoś by trzeba to rozwinąć jeszcze :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  5. [Widzę, że Lucy cię już wkręciła w akcję :D
    Tak sobie myślałam nad naszym wątkiem i przyszło mi do głowy, że skoro Wakinyan pomaga czasem uciekinierom z farmy i na domiar prowadzi lecznicę, to może mogłybyśmy zrobić coś takiego: Dymitr mógłby być na wycieczce z klasą, którą uczy. W tej klasie byłaby nowa uczennica/uczeń, ktoś bajkowy, kto uciekł z farmy z tanim glamourem. Nowej przytrafiłby się jakiś wypadek, tak że potrzebna byłaby pomoc kogoś bajkowego, bo glamour stopniowo pryska, a nowa jest np. ranna. Dymitr i Wakinyan nie znaliby się bezpośrednio, twoja postać przypadkiem znalazłaby się na miejscu i pomogła. Jakoś w międzyczasie mogłoby się okazać, że obaj coś o sobie słyszeli, albo spotkali się na krótko w pierwszych dniach po pojawieniu się w Fabletown.
    To taka luźna propozycja, bo może masz pomysł na coś lepszego.]

    Dimitrij Iljanow

    OdpowiedzUsuń
  6. [Pewnie, powiązanie jest fajne :D Mogła go nawet poznać w postaci ducha, który zaoferował jej pomoc. Ona jednak została zesłana do Fabletown, więc ich kontakt się urwał. Tu na miejscu, rozpoznałby Lucy, ona jego i zaprzyjaźniliby się - może taka relacja w stylu brat/siostra? ;)
    Sam wątek możemy właśnie zacząć od tego, że Lucy prosi go o tymczasowe schronienie, bo ma kłopoty. Mogłaby wziąć urlop w Bella Notte na jakiś tydzień i pomagać mu w schronisku. I na razie możemy popisać o tym, a potem dorzucimy Davy'ego :D Może Wakinyan powie Lucy, że zna kogoś, kto jakoś może jej pomóc i to byłby Davy - oczywiście spotkanie po latach, ahy i ohy xD Ale do tego momentu faktycznie trochę więcej przejdę w grze i może wpadnie nam coś fajnego do głowy :D
    Tak może być? Daj znać i mogę zacząć :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  7. [No to przybywam, tak jak się umawiałyśmy ~]

    Ten dzień nie mógł być gorszy, mimo że poranek zaczął się wspaniale. Obudził się u boku pani w średnim wieku, bardzo hojnej, która wynajmowała mu tą skromną kawalerkę, specjalnie na ich schadzki. Niestety zanim zdążył się ubrać, ogarnąć, obudzić ją żeby zrobiła mu śniadanie, to do mieszkania wtargnął mąż. Skąd on się tu wziął? Czyżby źle ukrywała rachunki?
    Nie dość, że on dostał po pysku, to jeszcze kobieta w której się zakochał (a raczej w jej pieniądzach) została wytargana za włosy. Próbował ją bronić, no jasne, ale tylko mentalnie z odległości kilku metrów, pakując swoje rzeczy do torby póki miał okazję. Pomachał jej na pożegnanie i zwiał.
    Chciał zajść do klubu, żeby tam się zaszyć gdzieś w kącie i nikomu nie przeszkadzać, ale niestety nikt się nie zgodził na jego obecność poza godzinami pracy. Wspaniale.
    Przemierzał więc ulicę w poszukiwaniu schronienia. Miał trochę drobniaków, ale lepiej było trafić na jakąś dawną klientkę, na pewno by go przygarnęła na chociaż kilka dni. Jak na złość, pustka. No, prawie.
    Siadł na krawężniku i czekał na znak z nieba, dokąd ma pójść, co ma zrobić. Zamiast znaku dostał dwóch pijanych gości, którzy chętnie poprawili robotę męża byłej klientki. Żyć nie umierać! Całe szczęście, że nie zabrali mu torby. A raczej, że zdołał im nawiać zanim dowalili mu tylko bardziej.
    Opadnięty z sił wylądował pod lecznicą dla zwierząt. Może gdyby był w postaci lamy to by go tu przyjęli. Westchnął ciężko i usiadł pod drzwiami, opierając się o nie plecami. Jakby zapomniał, że w każdej chwili ktoś może je otworzyć.
    Splunął pod nogi krwią, która zebrała się w jego ustach i zaklął siarczyście ze złości. Przecież to król! Tak nie mogło być! Podniósł się w nerwach i już rozmachnął się pięściami, już prawie uderzył w drzwi, ale nagle ktoś je otworzył. A Kuzco wpadł do środka prosto na twarz.
    Iście królewsko.


    Kuzco

    OdpowiedzUsuń
  8. [Ojej, dzięki bardzo! :D Po prostu twoje postaci od razu podsuwają mi pomysły i nietrudno o powiązanie czy wątek ;D
    Pewnie, możemy pokombinować właśnie z jakimś nawiązaniem do gry! :D Poza tym, wiesz: jak Abbie i Crane <3 xD Lucy i Davy na coś wpadną, Wakinyan będzie wspierał ich wiedzą :D]

    Dopięła zamek niedużej podróżnej torby, dopychając jeszcze wyjątkowo obszerny sweter, który najwyraźniej próbował się wydostać. Omiotła wzrokiem łóżko i poskładaną na nim pościel, zastanawiając się czy o niczym nie zapomniała. Odsunęła pakunek na bok i nerwowym, szybkim ruchem otworzyła szafę, potem zerknęła na wysunięte szuflady. Wszystko spakowane, przynajmniej to, co było niezbędne. Chwyciła torebkę za skórzany uchwyt i opuściła sypialnię, zatrzymując się na chwilę w hallu mieszkania. Wzięła głęboki oddech.
    Jeszcze kilka tygodni temu sądziła, że jej życie w Fabletown może się choć w niewielkim stopniu ułożyć. Dostała niedużą podwyżkę w pracy, na co czekała od dawna, więc materialnie było lepiej. Odnalazła siostrę, z którą skłóciła się tuż przed rozstaniem, a teraz pogodziły się już przy pierwszym spotkaniu. Widziała się z Hakiem i odbyła z nim najtrudniejszą rozmowę w całym swoim życiu, jednak jego postać natchnęła ją nową nadzieją. Czuła, że teraz może być juto tylko lepiej. Dokładnie w tym samym czasie rósł dług, jaki zaciągnęła i wydarzenia z ostatnich dni skłoniły ją do wyprowadzki, choć na kilka tygodni.
    Wyjęła z kieszeni klucz i zarzuciwszy na ramie niedużą torbę, wyszła z mieszkania. Ruszyła w dół ulicy, dopinając ostatnie guziki wełnianego płaszcza. Miała złe przeczucia i czarne myśli nie opuszczały jej od wielu dni. Przywykła do poczucia lęku i dobrze wiedziała, że poddanie się mu jest najgorszym wyjściem. Nie wiedziała do końca co powinna zrobić, jednak siedzenie i czekanie z pewnością nigdzie nie doprowadzi.
    Minęła restaurację Bella Notte, w której pracowała. Wzięła dwa tygodnie urlopu, tak na początek, narażając się na gniew właściciela. Za rogiem powitał ją duży szyld ze strzałką, wskazującą kierunek schroniska dla zwierząt „Azyl”. Lucy uśmiechnęła się pod nosem i ruszyła wolno w podaną stronę.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  9. [A wiesz, co mi jeszcze przyszło do głowy? Nie wiem, czy w końcu założymy, że się spotkali, czy poprzestaniemy na słyszeniu o sobie, ale tak sobie pomyślałam, że gdybyśmy chciały ubarwić ich relację, mogłybyśmy założyć, że pięć lat temu, kiedy zaraz po pojawieniu się w Fabletown Dymitr desperacko potrzebował pieniędzy, ukradł coś cennego dla Wakinyana. Potem, po tylu latach, widząc go oczywiście nie pamiętałby, że to ten gość, którego kiedyś obrobił - za to twoja postać mogłaby sobie w odpowiedniej chwili przypomnieć, skąd go zna :D To taki luźny pomysł, gdybyśmy chciały bardziej namieszać.
    W najbliższych dniach zacznę wątek, po prostu na razie nie będę odnosić się do ewentualnego powiązania.]

    OdpowiedzUsuń
  10. [Indianiec! I to jeszcze z tą buźką (kurcze, swego czasu wielokrotnie wykorzystywałam ten wizerunek do pobocznych, nierzadko również moja znajoma, ale nie miałam pojęcia, jak ma na imię, lol – dla nas to zawsze był random, taka wtopa...). Przyszłam tutaj właśnie dlatego, chociaż obawiam się, że Wakinyan i John raczej się nie dogadają. Uderzałabym do Davida, ale na razie nic o nim nie wiem, dlatego liczę na jakąś pomoc. : D Cześć! Dziękuję za powitanie i bardzo miłe słowa – cieszę się, że podoba ci się pomysł i zupa-z-trupa, którą wypociłam po zmiksowaniu wszelkich możliwych podań, legend, wierszy i książek. : D]

    JOHN EVEREC

    OdpowiedzUsuń
  11. [Witam i dziękuję serdecznie za miłe słowa pod kartą. Mam ochotę Cię uściskać, bo właśnie piosenki w wykonaniu Trzepiecińskiej szukałam i nie mogłam odnaleźć, ponieważ nie pamiętałam jej nazwiska. Teraz mogę poprawić to w karcie.
    A odezwałam się pod tą kartą po części z racji remontu pod drugą, ale ta jest cudowna. Zakochałam się w Twoim stylu pisania i mam nadzieję, że uda nam się skleić jakiś wątek. :)]

    wdzięczna za przypomnienie, autorka Anastazji

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.