Fabletown News

Rewolucja w ogrodach Woodlands

Nie od dziś wiadomo, że koniec wiosny i początek lata jest okresem, w którym ogrodnicy z Woodlands mają najwięcej pracy. Tym razem, o pomoc poproszono uczniów Zespołu Szkół im. Ch. H. Andersena oraz wolontariuszy - wszystkich chętnych Baśniowców, którzy kochają rośliny i chcą, aby to miejsce wyglądało jeszcze wspanialej.
Nie od dziś wiadomo, że po zmroku w sklepie Golden Goose dzieją się dziwne rzeczy. Spadające z półek produkty, latające mopy i samo-jeżdżące wózki. Tym razem, właściciel sklepu stracił cierpliwość i postanowił wytoczyć wojnę złośliwym duchom. Wynajął specjalistów, którzy mają pozbyć się natrętnych mieszkańców.



Bufkin donosi, że...

...po tym, jak Vanessa bohatersko pomogła rozstrzygnąć spór w sprawie skradzionych czekoladek, w barze Trip Trap panuje większy ruch. Nie chodzi jednak o promocję piwa ani nowe piosenki Kapitana Haka. Otóż, wielu Baśniowców szuka darmowej porady "jak żyć" u uroczej barmanki. Podobno pomogła już w niejednej sprawie! Najnowszą z nich jest tajemnicze zniknięcie szamponu, który został skradziony w biały dzień, wprost z łazienki Erwina!
"Zbliża się apokalipsa zombie!" - donoszą nagłówki gazet z dzielnicy Doczesnych sąsiadujących z naszym Fabletown, którzy spanikowali na widok spacerującego po ulicach samotnego zombie. Tymczasem, to tylko jeden z pacjentów Victora wydostał się ze szpitala i wybrał się na wycieczkę. Z kolei przy wszystkich lokalach i tablicach ogłoszeń w Fabletown, pojawił się komunikat z prośbą do wrażliwszych Baśniowców, by nie atakowali zombie. W końcu to też Baśniowcy, prawie tacy jak my!

niedziela, 10 czerwca 2018

Just like Guinevere

For as much as she stumbled she's runnin', for as much as she runs she's still here, always hoping to find something quicker than Heaven to make the damage of her days disappear 
She doesn't hold onto nothin' new for very long, yeah she writes you in as just one more tale and then you're gone 'cause she once fell hard 'cause she dropped her guard  and no one gets to stay it's just too late
GWEN ARWYN, dawniej Guinevere, Welsh: Gwenhwyfar, żona Artura, władcy Camelotu, królowa, córka Leodegrance'a, kucharka w Bella Note

Każdy zdawał się doskonale wiedzieć, kim była.
Odważna, nieco niepokorna córa Cameliardu. Jako dziewczynka żałowała, że nie urodziła się chłopcem. Marzyła o przygodach rycerskiego życia oraz, przede wszystkim, o wolności decydowania o własnym losie. Niszczyła suknie, strzelała z łuku i przyjaźniła się ze zwierzętami, doprowadzając ojca do białej gorączki. Otoczenie widziało w niej rozkapryszoną księżniczkę, podczas gdy w rzeczywistości była ptakiem więzionym w zbyt małej klatce.
Wydoroślała jednak; czas nieco podciął jej skrzydła, ale nauczyła się jak najlepiej wykorzystywać to, co było w zasięgu jej ręki. A małżeństwo z Arturem, choć początkowo narzucone, stało się bramą do innego życia. Mówili, że poślubiła go z wyrachowania, ale ona kochała. Na tyle, na ile kochać mogła wciąż spętanym konwenansami i jeszcze nieco dziecinnym sercem. Jej mąż był wzorem wszelkich cnót rycerskich, mężczyzną przeznaczonym do wielkich czynów, a ona mogła stać się tego częścią. I była. Pękała z dumy, wciąż podziwiając go bardziej niż kogokolwiek innego na świecie, ale w całym tym bohaterstwie straciła jego jako człowieka. I pierwszy raz poczuła, czym jest samotność. Nie ta melancholijna, sprawiająca, że kobieta snuje się po ogrodzie, nucąc smutne piosenki, ale ta destrukcyjna, zatruwająca duszę i powoli odbierająca zmysły. Zatęskniła za Cameliardem.
Mądra, rozsądna władczyni Camelotu, królowa mocno stąpająca po ziemi i w razie potrzeby ściągająca na nią swojego męża. Szeptano o jej wewnętrznym chłodzie, a całe królestwo zastanawiało się, co takiego uczyniła, że nie może sprowadzić na świat potomka. Przez pewien czas cieszyła się szacunkiem, ale to Artura kochano. Nie miała nic przeciwko. Lubiła życie w cieniu, choć widząc, jak ktoś rozmawia o niej w kącie sali z niezbyt przychylną miną, czuła narastającą złość. Tak jak w domu była rozkapryszoną księżniczką, tak i tutaj nikt nie dostrzegał, że zewnętrzny chłód nie kryje wewnętrznej pustki, a wręcz przeciwnie. W jej wnętrzu zawsze działo się zbyt wiele.
A jednak ktoś zauważył. Usłyszała później, że nikt nie miałby do niej żalu, gdyby była zwykłą kobietą; była jednak królową i powinna być wzorem rozsądku. Nie rzucać się w ramiona pierwszego lepszego tylko dlatego, że czuła się nieszczęśliwa. Tylko? miała ochotę zapytać, ale nikt nie słuchał. To nie tak, że niczego nie żałuje; nie jest z siebie dumna. Zawsze brzydziła się kłamstwem, ale wtedy czuła, że niewiele już jej brakuje, by odejść od zmysłów. Osądzono ją jednak, pamiętając o miłości do Artura. To jego kochano, a ona nie miała już nawet niczyjego szacunku.
Jak się czujesz, Guinevere? Wystarczyło, by usłyszała to pytanie wcześniej niż z ust Lancelota, a historia Camelotu wyglądałaby zupełnie inaczej.

Camelotu już jednak nie ma, a Gwen nauczyła się na błędach Guinevere. W jej życiu nie ma wielkich czynów i wielkich miłości. Jest za to dobre jedzenie, rosnąca kolekcja książek bez wątków miłosnych i jednooki kot przygarnięty z ulicy. Gwen pije tyle wina, na ile ma aktualnie ochotę, chodzi w męskiej dżinsowej kurtce, a wszelkie namiętności żegna wraz z nadejściem poranka. Kocha jeździć rowerem, śmieje się nieskrępowana, chodzi na strzelnicę i nie rozpamiętuje. Nie pielęgnuje urazy, choć nie dowierza, że prawie skończyła na stosie i ma nadzieję, że któregoś dnia poślubi jakiegoś miłego nauczyciela matematyki i zapomni o Camelocie.


Eli Young Band i Ella Purnell. Taka jest moja wizja nieszczęsnej Ginewry, mam nadzieję, że jakoś się wtopi w otoczenie. :D
kontakt: dinozaury.nie.wyginely@gmail.com