niedziela, 7 stycznia 2018

Not one moment when I have not been
conscious of being outside Paradise.


c l y d e ✘ n i g h t l i n g e r
wampir ✘ posterunkowy w Biurze Szeryfa

k a n a l i e
Bestie. Dzieci nocy. Krwiożercze potwory, bliższe zwierzętom, choć w przeciwieństwie do nich z natury swej nieskończenie okrutne. Głodne krwi. Powołane do życia tylko po to, by szkodzić ludziom. Przepełnione nienawiścią wobec gatunku, na którego część - zbyt słabe lub niedopasowane - niegdyś się nie nadawały. Odstawały na wszystkie najgorsze sposoby. Ludzka dobroć dawała im jednak najbardziej podstawowe z praw - prawo do istnienia pośród tych, którzy nigdy nie mieli obowiązku rozumienia czy dbania. Mogły również umrzeć. Jak wszystkie powściągliwie opłakiwane przez ludzi pomyłki natury. Jak dzieci niedostatecznie silne, by przetrwać poza ciałem matki, dorosnąć i jak wszyscy inni zmagać się ze światem i sobą nawzajem. Jak wątli młodzieńcy, którzy zamiast w zgodzie z ludzką wolą życia rosnąć w siłę, powoli znikali, pogrążając się w melancholijnym oczekiwaniu na własny koniec. Ale one, w swojej bezdusznej mściwości, nie potrafiły nigdy wybrać jednej z tych dróg. Nie chciały dać spokoju tym, którzy życzliwie postawili przed nimi dwie możliwości. Życie lub śmierć. Walkę lub kapitulację. Nieskończona podłość kazała im powrócić. Wygrzebać się z mogił i przypomnieć o swoim bezwartościowym istnieniu. Znów bezsensownie kręcić się po okolicy, znacząc swoją ścieżkę krwią i cierpieniem niewinnych ludzi.
n a d l u d z i e
Istoty bliższe doskonałości niż jakiekolwiek inne ziemskie stworzenia. Pozbawione tych wszystkich ograniczeń i słabości, które gnębią ludzi, wyniszczają i kończą ich beznadziejnie kruche istnienia lub czynią je nieznośnymi. Hipnotyzująco piękne, nadludzko silne i obdarzone wyjątkowymi umiejętnościami. Stworzone w celu eliminowania słabych jednostek i powoływania do kolejnego życia nowych wirtuozów istnienia, by jednocześnie zbliżać ludzkość do ich własnej perfekcji. Łaskawsze niż święci o najczystszych sercach, pomimo pogardy i obrzydzenia kontynuujące swą odwieczną misję. Choć po stokroć przeklinane, pozostają niemal niezniszczalne, nietykalne, niezmiennie lepsze od tłumu dziwnych, słabych i śmiertelnych form pierwotnych, potencjalnych zaczątków czegoś wielkiego, jednak w większości skazanych na odpychającą zgniliznę śmierci. Tę samą, która nigdy nie zaczęła pożerać ich ciał jako istot nadrzędnych i prawdopodobnie nigdy nie dosięgnie ich dusz, zdolnych znieść wszystko to, o czym nie śnią nawet najśmielsi ludzie pochłonięci obsesją własnej wielkości. One nie potrzebują takiej obsesji. Każdy ich krok, oddech i gest jest ponownym osiąganiem szczytu doskonałości. Ponad nią istnieją tylko fantazje. Głupie, ludzkie mrzonki, którymi raczą się dzieci i jednostki, które w jakimś momencie zostaną nazwane wariatami. Nie istnieje bowiem i nie może istnieć na tym świecie żadne stworzenie bardziej podobne i jednocześnie nieskończenie lepsze od człowieka.
w y r z u t e k
Odwrotność bestii w ludzkiej skórze. Człowiek w skórze bestii. Człowiek, który przez setki lat był przez potwora spychany nie tylko na drugi, ale na ostatni plan. Nie pozwolił się jednak zupełnie zniszczyć, a kiedy po krwawych wiekach przyszedł na to właściwy czas, wygrał z najpodlejszymi żądzami i instynktami tak silnymi, że nawet bestia nie miała nad nimi pełnej kontroli. Dopiero kiedy pragnienie zemsty zostało spełnione, mogła się dowiedzieć, jak bardzo była nienasycona. Wtedy wdeptała niepotrzebnego już człowieka w ziemię i ruszyła na łowy. Na bardzo długie i satysfakcjonujące polowanie, które powiodło ją dookoła świata, żeby wszystkiego zaznać, wszystkiego dotknąć i w każdym zakamarku poszukać odpowiedzi na pytanie, czy nieznośny głód da się choćby w części zaspokoić. Czy może nie obudzić się ponownie już w kilka chwil po zniknięciu hipnotycznego zadowolenia z kolejnej uczty. Minęły cztery wieki, zanim te przestały być chorą obsesją i zmieniły się we wstydliwy sekret, a człowiek stał się na tyle silny, by podjąć walkę z naturą istoty, w której ciele i umyśle żył przez bardzo długi czas. Nigdy nie chciał stać się kimś innym, silniejszym i zdolnym do rewanżu za wyrządzone mu krzywdy. Kiedy umierał, pragnął jedynie przestać istnieć. Żądza krwi i zemsty pojawiła się wraz z przebudzeniem. I do dzisiaj nie znikła. Bestia znalazła się jednak tam, gdzie jej miejsce - na smyczy. Bardzo krótkiej. I zakończonej bardzo ciasną obrożą.

w ludzkiej formie żył w latach 1572-1594 ✘ urodził się i pozbawił życia w jednej z dziesiątków wsi należących do majątku Wiśniowieckich w okolicach Czerkasów nad Dnieprem ✘ tam również, pomimo usilnych starań mieszkańców urokliwego przysiółka, pojawiał się przez kolejne lata i wieki jako Wisielec - złośliwy demon, w którego zamieniają się dusze niektórych samobójców ✘ już w XIX wieku po raz pierwszy związał swój los z zawodem detektywa, podejmując luźną współpracę ze Scotland Yardem ✘ do Fabletown przybył z Bostonu trzy lata temu, planowo na czas potrzebny do zdobycia artefaktu powstrzymującego żądzę krwi, jednak dzielnica Baśniowców okazała się zaskakująco przyjaznym miejscem, przynajmniej dla potwora ✘ przez kilkadziesiąt lat próbował zwalczyć uzależnienie od krwi, dopiero po uzyskaniu wspomnianego artefaktu okazało się to możliwe ✘ wraz ze zmianą diety (na wegetariańską, bo mięso od pierwszego po przebudzeniu posiłku niezłożonego z krwi żywej istoty smakowało i pachniało mu trupem) utracił większość swej skumulowanej przez wieki mocy ✘ zachował jedynie nadludzką siłę i szybkość, zdolność regeneracji i teleportacji na bliskie odległości, oraz wyostrzone zmysły, stracił za to umiejętność hipnozy i ograniczonego sterowania ludzkim zachowaniem, możliwość latania, komunikacji z niektórymi zwierzętami i przemiany w nie, a czas, który może przetrwać bez jedzenia i odpoczynku skrócił się kilkukrotnie, do około miesiąca ✘ prawdopodobnie również stał się śmiertelny, jednak tego nie dowie się na pewno jeszcze przez setki lat ✘ jest uroczy, jeśli przyjąć bardzo dziwne kanony uroku ✘ blyatiful


t i e s ✘ p a s t l i v e s

Shit got really dark really quickly. Ale to było do przewidzenia, jako że lubię równowagę w przyrodzie. W karcie królują Aidan Turner i niezmiennie optymistyczny Emil Cioran. Wszelkie zbieżności z Being Human są przypadkowe, bo nawet go nie oglądałam, ale szybki przegląd miliona gifów doprowadził mnie do wniosku, że sporo elementów może się bardzo kojarzyć z Johnem Mitchellem. Clyde chętnie przyjmie wszelkie wątki i powiązania, nawet te najbardziej szalone i nawet te z bardzo odległej przeszłości. Zakładki przybędą, prędzej czy później. Bawmy się!
Nie mam nic do ukrycia.

15 komentarzy:

  1. [Ja się zastanawiałam, czemu pod tą kartą jest tak cicho. A po przeczytaniu, chyba mnie oświeciło, że mrok podążający za Clydem (nie mów, że tak nie jest i się od niego uwolnił!) chyba przeraził całe Fabletown. :D
    Ja osobiście za wampirami nie przepadam (powiedziała autorka niegdyś wampira prowadząca), ale Twoja koncepcja może być całkiem ciekawa, szczególnie, jeśli Clyde dokonał niemal niemożliwego i faktycznie trzyma swoją Bestię na smyczy. Fel jest z niego dumna, klepie po matczynemu po ramieniu i chwali mocno. Nawet dałaby order, ale nie ma tego w zwyczaju. :D
    A w ogóle to #teamczarneoczy - łączmy się! :D
    Miłego z Clydem i mam nadzieję, że ktoś jeszcze przełamie strach przed spotkaniem z wampirem. <3]

    Felice, Miyuki & Medea

    OdpowiedzUsuń
  2. (Miałem najpierw odpisać spod własnej karty, bo tak wypada, ale nie wytrzymałem i już tej niekonsekwencji żałuję.
    Raczej się do przeszłości nie kwalifikujemy (trochę cuchniemy śmiertelnością, przepraszam), a i nie chcę wyskoczyć z niczym (albo z czymś, tylko że moim, zatem prawie jak nieistniejącym), także tylko pochwalę. Nieno, w sumie to nie pochwalę, nie umiem chwalić ani nic, ale strasznie fajnie, wygodnie mi w tej karcie, a to pewnie wynika z tego, że sam chaotycznie wszystko robię, natomiast tutaj taki porządek, schludne zdania i hej, sens, że aż tak mi się spodobało to całkowite przeciwieństwo.
    Jeśli chcecie coś zamówić i bonusowo otrzymać wścibskiego Azjatę, to póki co nigdzie się nie wybieramy.
    ps niezły Scotland Yard, też bym tak chciał)

    —noah

    OdpowiedzUsuń
  3. [No to witam Twoją kolejną postać i życzę powodzenia w wątkowaniu i dużo weny! KP naprawdę świetna i aż miło się czytało. Momentami to jak pisałaś o Bestii skojarzyło mi się ze Światem Mroku i tym jak tam przedstawiane są wampiry. :)
    W każdym razie, pan wampirek bardzo fajny i aż mnie kusi, by porwać Cię na kolejny wątek, chociaż jeden już mamy (w planach xD). Tak czy siak - baw się dobrze!]

    Mordred

    OdpowiedzUsuń
  4. [Tryb SamWieszKto: ON
    Omg jaki on przystojny! I pjenkny! Lubię wampirki tak bardzo! Chodź ukocham Cię mocno. Wąteczek musimy razem napisać jakiś mega tęczowy! Tęczoza wszendzie! <3333 Omgomgomg no chodź do mnie no! <3
    OFF

    Wybacz mi bardzo. Musiałam! xDDD
    Na zgodę zapraszam dokThora lub wąpierza do któregoś ze smoków. Ale ostrzegam jestem okropna, hejcę i ryję psychikę.]

    SamWieszKto & Smoki Dwa ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. [To ja witam ślicznie, żeby smutno nie było i bardzo chwalę kartę, która jest naprawdę ślicznie wykonana. Wampir też bardzo zacny i ciekawie przedstawiony. Ciekawa bardzo ekipa w tym biurze szeryfa pracuje - miks potworków i śmiertelników. :)
    Życzę dobrej zabawy, a skoro pan wegetarianin i nie gryzie to zapraszam też do siebie jeśli znajdzie się chęć i pomysł.]

    Percy

    OdpowiedzUsuń
  6. [Serdecznie witamy drugą postać! Troszkę spóźnione, wybacz ;)
    Karta jest przepiękna! Zarówno pod kątem wyglądu, jak i opisu :D Baaardzo mroczna i dzięki temu idealnie pasująca do atmosfery dzielnicy. Wizerunek to strzał w dziesiątkę, Aidan jako wampir prezentuje się cudnie :D
    Życzę ci długiego stażu i z tą postacią; mam nadzieję, że zostaniesz z nami na dłużej :)]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  7. (No to hej, skoro nie wiem co tam i czy w ogóle mam produktywnie wykorzystać bezsenność (np na kiepskie pomysły), to zostawię tutaj kropkę . i w razie odpowiedzi twierdzącej w jakimkolwiek języku to proszę o odbiór, a jak nie, to jednak bez odbioru, si)

    —noah

    OdpowiedzUsuń
  8. Do tego, że życie jest pełne niespodzianek, nikt nie musiał jej przekonywać. Przez prawie tysiąc pięćset lat swojego istnienia zdążyła przekonać się o tym osobiście. Życie naprawdę jest pełne niespodzianek. W większości – tych złych.
    Gdyby nie te niespodzianki, pewnie żyłaby i umarła jako szczęśliwa żona jakiegoś wieśniaka, urodziła mu dwanaścioro dzieci i żyliby długo i szczęśliwie. Ale nie. Los miał znacznie lepszy pomysł. No bo co to za zabawa – patrzeć jak ktoś sobie żyje, żyje i w spokoju umiera. Po prostu… zabijmy ją od razu. A potem nie dajmy jej znaleźć spokoju, bo nie potrafi być bezpretensjonalną, uśmiechniętą suką! To dopiero zabawa!
    I tak sobie żyła. Albo raczej – nie żyła. Z dnia na dzień, z dnia na dzień… aż w końcu stwierdziła, że najwyższy czas to pierdolić. Skoro świat za wszelką cenę chce wykreować potwora – dlaczego ma się temu nie poddać? Już jest martwa. Już jest duchem. Może awansować na demona.
    O dziwo, ukojenie swoich nerwów znajdowała w zasypywaniu ludzi śniegiem. Z radością patrzyła, jak szczękają zębami, owijają się szczelnie futrami i brną przez zaspy do ciepłych chat, gdzie czekają na nich wszystkich żony. Z nieziemską satysfakcją patrzyła, jak słabną i wpadają prosto w chłodne ramiona zimy, które zabierały ostatnią tlącą się w nich iskierkę życia.
    Ta pustka w ich oczach. Ten zastygły wyraz twarzy. Sine wargi. I to poczucie władzy. To poczucie sprawiedliwości…
    Pierwsi za jej śmierć zapłacili mieszkańcy okolicznych domów, którzy nie udzielili schronienia ciężarnej kobiecie. A gdy winnych zabrakło – zaczęła mścić się na idiotach, którzy wychodzili w śnieżycę z domu. Gdy zbliżali się do krawędzi urwiska, spychała ich w nie, patrząc, jak lecą, jak nieudolnie próbują zatrzymać się i krzyczą, szarpią się w panice. Wyobraźnia podszeptywała jej widok, jak ich wiotkie ciało rozbija się o ziemię, a kości łamią z trzaskiem. Jak pęka czaszka, jak serce przestaje bić. To była prawdziwa sprawiedliwość. Tacy ludzie zasługują na śmierć. Nie ona – która potrzebowała jedynie odrobiny ciepła i schronienia.
    Śnieżna Dama, jak nazwali ją wieśniacy z prefektury, miała jednak jeden słaby punkt. Dzieci. Nie potrafiła skrzywdzić tak niewinnych istot. Mogła za to mścić się za nieodpowiedzialność ich rodziców, którzy pozwolili im po zmierzchu zostać i bawić się na dworze. Zabierała im je. Skoro nie potrafili się nimi odpowiednio zaopiekować – nie będą opiekować się nimi w ogóle.
    Ale i jej wolności nadszedł kres, a zabijanie dla samej przyjemności w końcu tę przyjemność odebrało. W nią wwiercało się natomiast boleśnie poczucie braku, który chciała za wszelką cenę nadrobić. Tym czymś była miłość – i osoba, która potrafiłaby obdarzyć ją ciepłem i uczuciem. Szczerym i lojalnym, bezkresnym.
    Nigdy nie dane było jej tego doświadczyć…
    I nikt nie mógł wiedzieć, że właśnie dlatego lodowa wiedźma ma naprawdę serce z lodu. Po latach zadawanej jej krzywdy był to jedyny sposób na zdystansowanie się od własnego pragnienia i wyrzucenie go z głowy. Tak właśnie było rozsądniej i bezpieczniej. Królowa Śniegu na zawsze powinna pozostać Królową Śniegu.
    I nadal nie potrafiła zrozumieć, dlaczego stojący obok niej Clyde Nightlinger dostał prawo do stania obok niej. A wraz z nim – przepustkę do jej mieszkania. Nadal nie potrafiła zrozumieć, dlaczego to się stało i dlaczego stało się tak szybko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie znaczy, że żałowała swojej decyzji. Clyde, odkąd tylko przekroczył jej próg, robił wszystko, aby tylko się jej nie narażać. Tłumaczyła to sobie po prostu tym, że najzwyczajniej w świecie nie chciał wylecieć na bruk. Ona również by nie chciała. Między nimi jest jednak taka różnica, że ona amulet zamykający niepożądane efekty natury potrafi wytworzyć sobie sama. On – nie. A ona nie ma zamiaru pracować charytatywnie.
      Najwidoczniej charytatywne przygarnięcie zbłąkanego, zziębniętego wampira już całkowicie mieściło się w jej świadomości i nie kłóciło się ze zwyczajnym brakiem odruchów świadczących o dobroci serca. Albo jakiejkolwiek innej dobroci. Albo po prostu przejawach uczuć innych niż pogarda i gniew.
      Wtedy jednak znacznie bardziej przemawiał do niej fakt, że Clyde Nightlinger faktycznie wolał pozostać na oblodzonej ławce w parku i móc w pełni kontrolować swoje mordercze instynkty, niż wygrzewać się w ciepłym mieszkaniu i kontroli nad wewnętrzną bestią nie mieć w ogóle. Nie wiedzieć czemu, jej myśli powędrowały wtedy do setek dzieci biegających po ulicy. Wolał poświęcić siebie niż narażać setki takich niewinnych istnień…
      To przypominało jej instynkty. Mogła być bezlitosna dla dorosłych, mogła patrzeć, jak ich ciała są miażdżone, gdy spadają z przeogromnej wysokości i mogła odczuwać przeogromną satysfakcję z tego powodu, ale jej ręka zawsze zatrzymywała się, gdy pojawiało się przed nią dziecko.
      Prawdopodobnie dlatego jej lodowe serce skruszało odrobinę, gdy dostrzegła Clyde’a Nightlingera na ławce w parku, który wyglądał wtedy jak najbardziej zawstydzona i najbardziej bezpańska istota na świecie. Jak zagubiony szczeniak, który nie bardzo wiedział, w którą stronę poszedł jego nowy pan.
      Przyzwyczaiła się do niego zdecydowanie szybciej niż myślała. Przyzwyczaiła się do niego na tyle, że gdy musiała wracać do pustego i ciemnego mieszkania, bo on akurat pełnił nocny patrol, bolało ją, choć nigdy nie powiedziała tego na głos ani nigdy tego nie okazała. Gdy był w domu – czasami ją irytował, ale w sposób zupełnie inny niż pozostali Baśniowcy, na przykład współpracownicy.
      Problem z Miyuki był jeszcze taki, że kompletnie nie potrafiła okazać swojej sympatii. Zapomniała, jak to jest – lubić kogoś, mieć kogoś blisko siebie, komu może zależeć. Dlatego swoją sympatię okazywała… jeszcze większym chłodem i złośliwością. To paradoksalne i wręcz komiczne, ale nie potrafiła zachowywać się inaczej. W okolicy nie było nikogo, kto by śmiał jej zwrócić uwagę i sprostować, że to jednak nie tak powinno się zachowywać.
      Dokładnie taki sam chłód okazywała pamiętnego stycznia, gdy wybrali się wspólnie na zakupy do supermarketu. Oboje nie musieli jeść. Oboje po prostu chcieli to robić, dla czystej przyjemności. Aby zająć czymś czas. Aby mieć wymówkę, żeby posiedzieć obok siebie, zanim każde pójdzie we własny kąt i zajmie się własnymi sprawami.
      Jej demoniczna natura zakpiła z niej jednak w jeszcze jeden sposób. Nie podarowała jej żadnych wyczulonych zmysłów, a ona sama nigdy nie przyłożyła większej wagi, aby nad ich wyostrzeniem popracować. Dlatego w momencie, gdy ktoś przepychał się przez alejkę sklepową, była jeszcze pewna, że wszystko jest w porządku. Dopiero głośny huk wyrwał ją z zamyślenia i sprawił, że odwróciła głowę.

      Usuń
    2. Dalej wszystko działo się diabelnie szybko. Clyde, który wpadł na półkę z puszkami, zrywał się już z miejsca, aby pomóc człowiekowi, który również został odepchnięty przez kogoś, kto przed momentem przebiegał. Clyde nie zdążył. Człowiek uderzył głową o kant półki, co wywołało u niej dziwny odruch empatyczny (przepraszam – jaki?), czyli lekkie skrzywienie z bólu. Na bank trzeba będzie to zszyć, ktoś będzie musiał zawieźć go do szpitala, do chirurga.
      Nigdy nie spodziewałaby się jednak tego, co nastąpiło za moment. Czas nagle zwolnił – a ona widziała dokładnie, jak każdy mięsień ciała Clyde’a napina się chwilę po tym, jak przejechał zakrwawionym palcem po dolnej wardze. Coś aż nazbyt szybko przeskoczyło jej w mózgu i w momencie, w którym wypuszczała z ręki koszyk pełen zakupów, jej myśli nadawały tylko jeden komunikat.
      Zapomniał medalionu.
      Czuła, jak wściekłość na niego w niej wzbiera. Jak mógł być tak skrajnie nieodpowiedzialny, żeby zapomnieć magicznego przedmiotu, za który zapłacił tak wiele i zrezygnował z mieszkania?! Jak mógł być tak skrajnie nieodpowiedzialny jako policjant?! Ona doskonale rozumiała misję ochrony Baśniowców. Ona również ją otrzymała – jako Wiedźma. Służyła w inny sposób, ale nadal się im poświęcała, studiując magię. Więc jak, do cholery, mógł?!
      Widziała, jak pochyla się nad mężczyzną, który przywarł już teraz plecami do chłodnej i zabłoconej podłogi. Mężczyzna, nieświadomy tego, co go mogło czekać, odsłaniał swoją szyję jeszcze bardziej, patrząc na Clyde’a w przerażeniu.
      Nie ma mowy, aby pozwoliła mu zginąć. Nie ma mowy, że zginie przez lekkomyślność tego dupka!
      Zerwała ze swojej szyi naszyjnik zaledwie na parę sekund przed tym, jak prawą dłonią wykonała mocny, znaczący gest. Podmuch wiatru był nagły, silny – i nienaturalny. Nie to jednak miało znaczenie a fakt, że wystarczył, aby zepchnąć Clyde’a z mężczyzny.
      Z każdą sekundą jej skóra bledła coraz bardziej, usta zapełniały się krwistą czerwienią, a białka oczne zabarwiły się na czarno. Tak dawno nie pokazywała się w swojej prawdziwej, naturalnej formie publicznie. Była piękna i przerażająca zarazem. Dawniej ci, którzy byli na tyle naiwni, aby dać się zwieść jej pięknemu uśmiechowi, ginęli marnie. Ci, którzy mieli wystarczająco oleju w głowie, uciekali w popłochu.
      Dzisiaj nikt nie zginie. Ani z jej rąk, ani przez łaknienie wampira.
      Kolejny podmuch lodowatego wiatru wywołanego przez ruch dłoni Miyuki zepchnął ogromną półkę sklepową na otrząsającego się z szoku wampira. Dwa słoiki spadły dokładnie na jego głowę, reszta produktów obijała jego ciało i lądowała obok. Półka sklepowa zatrzyma go na tyle, aby przejąć kontrolę nad sytuacją.
      Wystarczyło kilka szybkich kroków, aby znalazła się przy niedoszłej ofierze. Obrzuciła go spojrzeniem. Nic, poza raną spowodowaną uderzeniem w kant. Clyde nie zdążył jeszcze zatopić w nim kłów. Naturalnie, inaczej nie patrzyłby na nią z pełną świadomością i przerażeniem malującym się na twarzy.
      — Uciekaj – rzuciła krótko. Brzmienie głosu sugerowało, że nie miała zamiaru się powtarzać.

      Usuń
    3. I nie musiała. Mężczyzna prędko pozbierał się z ziemi i czym prędzej zniknął za następną alejką. Wzrok Miyuki powędrował natomiast do podnoszącego się Clyde’a, który najwidoczniej chciał wyszukać go spojrzeniem.
      Zamiast na człowieka, trafił na nią. Stanęła dokładnie na wysokości jego wzroku, gotowa do obrony. Nieważne, jak wściekła była na niego w tym momencie, nie chciała go zranić. Wiedziała jednakże, że spuszczona z tak krótkiego łańcucha Bestia może w tym momencie rozszaleć się na dobre, tym bardziej, gdy odebrano jej sprzed nosa zdobycz. Przemawianie do rozsądku niewiele by tutaj dało.
      Musi go spacyfikować. Nie miała pojęcia jak to zrobić, nie raniąc go przy tym. Ale musi go powstrzymać. Dla dobra ich wszystkich.

      氷の悪魔, 美雪

      Usuń
  9. [Taka gra rpg, gdzie jednym z założeń w kreacji postaci wampira jest balans między człowiekiem i wewnętrzną Bestią. ;)
    Też na razie mi nic nie wpadło, choć powiem Ci, że mnie trochę kusi, bo lubię takie mroczne klimaty. No, ale zobaczymy potem. Na razie kończę się wygrzebywać z kolejki początków, więc niebawem dostaniesz coś u Harleya (wybacz, że tyle to trwa, ale pierwszy raz mam taką ilość wątków na raz), a potem zobaczymy. ;)]

    Mordred

    OdpowiedzUsuń
  10. [Mówisz, że jesteś odporna? Okej, challenge accepted!
    Ciężko powiedzieć, bo równie mocno kocham trollować i ryć psychikę, co kocham Skyrim i łapię fazy. Zależy na co trafisz. ;)
    Ależ zrób to! Twoje pięć dolarów nigdzie nie będzie bardziej bezpieczne xDD
    A tak na serio (I jeśli chcesz wątek też "na serio") to śledztwo jak najbardziej mi pasuje. Aczkolwiek w kwestii bycia świadkiem to jeśli dotyczyłoby jakiegoś włamania do skarbca, to raczej z włamywacza niewiele by zostało i wątek musiałby się kręcić wokół ustalenia kim w ogóle był intruz i czego mógł chcieć. Aczkolwiek tutaj nie wiem czy Clyde jako posterunkowy dostałby taką, bądź co bądź, poważną sprawę czy też raczej robiłby za pomoc i powiedzmy trochę biegał od szeryfa Wilka do Smoka i na odwrót. Można też iść w coś mniej oczywistego. Podczas nielicznych wypadów smoka, np. do Trip Trapu, doszłoby do typowej dla tego miejsca bójki. Posłano by tam Clyde'a bo to taka rutynowa sprawa i pewnie znów ktoś się upił i bałagani. Na miejscu mogłoby się okazać, że to wcale nie takie proste. Smok, który widział całe zajście mógł zwrócić uwagę na jakiś szczegół, który okazuje się bardzo istotny. Tylko ciąg dalszy pomysłu zależy trochę od charakteru Clyde'a i opcje są dwie - Clyde grzecznie informuje szeryfa o tym istotnym szczególe, ale szeryf to ignoruje uważając za mało ważne, więc Clyde wraca do smoka i zaczyna sam się sprawą interesować lub opcja numer dwa Clyde nic nie mówi o sprawie szeryfowi, bo z jakiś powodów chce to sam rozwiązać (udział smoka jak wcześniej).
    Albo jeszcze inna opcja. Szeryf prowadzi jakieś śledztwo, w którym pomaga mu Clyde, a jednym z jego zadań jest zdobyć trochę istotnych informacji od smoka. A że smok jest specyficzny lubi ględzić i gadać w sposób bardzo niejednoznaczny to Clyde pewnie szybko ogarnie czemu szeryf nie pofatygował się osobiście tylko wysłał jego.
    Oczywiście zawsze można też lecieć w totalne trololo i sprawdzić Twoją wytrzymałość psychiczną. To już do wyboru do koloru. ;)]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  11. (I dzięki Andraste, że jednak dobrze to odczytałem, bo mimo niekończącego się urlopu naprawdę chcę
    Tylko jeszcze nie wiem co, ale do tego dojdziemy. Na ten moment zapraszam do wylosowania klimatu, ponieważ chwilowo stać mnie jedynie na sad romansowe angsty, więc wolę się nie zagłębiać w jakiekolwiek pomysły samodzielnie, to bardzo zły pomysł ;- )))) Na szybko mogę zaproponować jeszcze jeden sigh kryminalik, ale ile można trupy oglądać,,,,,,,,, natomiast detektywistyczne skłonności Noaha początkowo ograniczały się do hurr durr moja siostra jest ded i nie wiadomo kto to zrobił, co wreszcie przerodziło się w wystalkuję wszystkich z Woodlands, bo nie mam lepszego hobby (na policję jeszcze z fun factami nie chodzimy). A drag name to bardzo intymna sprawa, ja nie zdradzę, trzeba jego do tego zmusić : (
    PS reinkarnacja jest super, zapraszam)

    —bajdurzęjaknadragachwalsh

    OdpowiedzUsuń
  12. [Dziękuję za powitanie. Obie Twoje karty, choć bardzo różne, są napisane naprawdę niesamowicie, a postacie wyszły świetnie. W każdym razie również życzę dobrej zabawy, a jeśli masz ochotę na wątek ze szlachetnym idealistą, to zapraszam.]

    Galahad Corbenic

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.