wtorek, 13 czerwca 2017

She is the darkness to your light, the hatred to your love.



Wiedźma | Siostra Króla Artura | Kapłanka Avalonu | Królowa Camelotu | Ostatnia Wysoka Kapłanka | Mieszkanka Trzynastego piętra

    We're part of a story, part of a tale
    We're all on this journey
    No one is to stay
    Where ever it's going
    What is the way?
    We're part of a story, part of a tale
    Sometimes beautiful and sometimes insane
    No one remembers how it began.
Within Temptation - Never-ending story

Czy istnieje ktoś, kto nie zna historii o złej wiedźmie Morganie? Tej samej, która tak bardzo łaknęła tronu Camelotu, że doprowadziła do jego upadku? Jeśli tak, to z pewnością wam nie pomoże. Jeśli nie, całą tę historie zapewne już słyszeliście. I to w niejednej wersji, albowiem ilu spotkacie ludzi, tyle faktów, bądź mitów o mnie się dowiecie. 
Jedni powiadają, że urodziłam się jako córka Igraine i Gorloisa, diuka Kornwalii. Inni zaś, że moją matką była sama Vivianne, pani Avalonu i Uther Pendragon, a Gorlois był tylko moim opiekunem. W każdej z tych wersji jest jedna pewna - mój brat to król Artur, a ja jestem złą wiedźmą. 
Kolejne sprzeczności pojawiają się w kwestii o tym gdzie spędziłam większość mojego życia. W Camelocie, Avalonie, a może w zupełnie innym miejscu? Jedne podania mówią, że wysłano mnie do Avalonu, gdzie pobierałam nauki i rozwijałam swoje magiczne zdolności; inne, że poświęcona bogini została moja starsza (przyrodnia) siostra, Morgause, a ja, po śmierci adopcyjnego ojca znalazłam swój kąt na zamku, jako wychowanica króla Uthera. Dopiero potem poznałam Avalon, do którego zabrała mnie krewniaczka. Czy coś z tego jest prawdą? Z pewnością. Może nawet w każdej z tych wersji jest zawarte coś autentycznego? 
Czy zatem rościłam sobie prawa do tronu? Być może, wszak jakkolwiek nie patrzeć byłam z królewskiej krwi. Byłam też starsza od Artura. 
Morgana Pendragon, vel. Morgana Le Fay.

     In her world
     Of dreams and make believe
     She reigns forever
     With all her glory
     In this world
     Of endless fantasy
     She makes it happen
     It's her reality
Within Temptation - World of make believe

Skąd wiedźma z czasów arturiańskich wzięła się w Fable? To jest już mniej skomplikowana historia. Jestem pewna, iż słyszeliście legendy o Excaliburze. Magicznym mieczu, który Pani Jeziora podarowała Arturowi. Jego historia jest nieco inna, gdyż zrodził się w oddechu smoka. Jego moc była magiczna i tylko nim można było zabić magiczne istoty, w tym również wiedźmy.
W królestwie doszło do wojny, stałam po jednej ze stron. Chcąc uniknąć śmierci, przeszłam przez portal. Czy warto było? Z pewnością... Choć z dala od domu, nadal żywa.


____________________________________
Użyty wizerunek: Katie McGrath
Postać zainspirowana zarówno serialem Przygody Merlina, jak i książką Mgły Avalonu. Charakterologicznie, Morgana będzie przypominać tą serialową. Dodatkowo wizerunku użycza aktorka z owej produkcji. 
Piosenka w linku gifa - Within Temptation - Towards the end.
Co więcej? Zapraszam do wątków. ;)
NIE MAM NIC DO UKRYCIA! 

13 komentarzy:

  1. [ Witam kolejną postać :D
    Miłego pisania i kreacji zatem życzę :) ]

    Lex

    OdpowiedzUsuń
  2. [Oh, druga postać! :D
    Bardzo ciekawa Morgana, wręcz wymarzona Wiedźma z 13. Piętra :D Życzę dużo weny i obyś została z obiema paniami jak najdłużej!]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam twoją drugą postać :D Musze przyznać, że historia Morgany została bardzo ciekawie przedstawiona, bardzo ale to bardzo mi sie podoba :)
    Weny, czasu, wspaniałych wątków oraz powiązań, oraz tego aby poszukiwane postaci szybko się znalazły ;) Nie wiem czy coś można wykombinować pomiędzy Morganą a którymś z moich panów...jeśli będzie chęć (oraz pomysł) to zapraszam do siebie :)]

    Lucek
    Willard
    Ivan
    Erwin

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam serdecznie Morganę, być może jako wasz przyszły Merlin. ;) Na razie wpadam tylko się przywitać, pochwalić kartę, piękny gif i bardzo ciekawie napisaną historię. No i w razie chęci zaprosić do mojego detektywa.
    Baw się dobrze!]

    Hati

    OdpowiedzUsuń
  5. [Haha :D Skipper coś właśnie wcześniej wspominała, że jej znajoma chciałaby stworzyć Morganę, więc to ty :) Wybacz, ostatnio mam problem z ogarnianiem rzeczywistości x)
    Oh, bardzo dziękuję <3 Pewnie, bardzo chętnie coś z tobą napiszę! Poprzednia Morgana była matką Oberona i babcią Lucy. Nie wiem, czy tobie pasowałoby takie powiązanie - z pewnością zależy, czy ustalicie sobie takie z autorką Oberona ;) Nawet nie patrząc na to, napewno mogły spotkać sie w przeszłości w jakichś okolicznościach i bez wątpienia nieraz wpadłyby na siebie w Woodlands. Lucy zna wszystkie obecne Wiedźmy (Tytania jest jej macochą, Miyuki przyjaciółką i możliwą przeszłą ciotką, a Davy to brat jej Hucka), więc i one nie mogą się nie znać :D
    Daj znać, jeśli miałabyś jakiś konkretny pomysł i zrobimy burzę mózgów ;)]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  6. [No cześć, witam Cię z kolejną postacią! Bardzo rozległa i rozwinięta karta, ale nie miałam problemu z przebrnięciem, wręcz przeciwnie. Przyjemnie i lekko się czyta, wszystko jest bardzo ciekawe i stopniowo buduje obraz postaci! :D
    Mamy już ustalony jeden wątek (rzecz jasna, odpiszę, bo powoli zaczynam się już ogarniać :D), więc drugiego na głowę Ci zrzucać nie będę. Baw się tu jak najlepiej i jak najdłużej! ♥]

    Shadow Mortem

    OdpowiedzUsuń
  7. [No tak, złodziej i czarownica, to powinno być ciekawe :D I w sumie jakby na to nie patrzeć, to chyba nawet można zaryzykować stwierdzeniem, że "toż to krajanie są!" xD
    O naprawdę? A kto tak mówi/pisze, że ze mną fajnie się tworzy? Bo ja to teraz proszę ja ciebie w szoku jestem...i to takim dużym szoku :D

    Odnośnie wątku, to nawet mam pomysł. Z góry przepraszam za to co niżej nastąpi, gdyż często przy przedstawianiu swojego pomysłu w mojej głowie coś się przestawia i składnia wraz z logiką, oraz chronologicznym ciągiem zdarzeń...to wszystko się miesza i wychodzi takie coś, co można nazwać...w sumie to tego nie można nawet porządnie nazwać xD
    Uwaga, przedstawiam pomysł:
    Morgana mogłaby poprosić Willa o to aby zdobył dla niej jakiś kryształ/kamień/diament/koronę królowej angielskiej (niepotrzebne skreślić). Szkarłatny zdobywa rzeczony przedmiot i w sumie można by na tym skończyć, ale byłoby zdecydowanie za krótko i nie oszukujmy się - nudno. Myślę, że nic by się nie stało gdyby złapano Willa, już po tym jak ukradnie przedmiot, ale zanim wymieni się z Morganą (generalnie to miałby to przy sobie). Inteligentny Will korzystając z faktu, że przysługuje mu jeden telefon zadzwoni do Morgany i "tajemnym szyfrem" obwieści, żeby przyjechała na komisariat. I tutaj mamy takie pole do popisu, bo Morganie pewnie zależałoby na tym aby dostać to co "zamówiła", mogłaby więc siłą wyciągnąć z Willa gdzie to zostawił, albo...
    Albo pomogłaby Szkarłatnemu w wyjściu z komisariatu. Wtedy mogłaby się podać za prawnika, albo za jakiegoś lekarza psychiatrę, a Will udawałby wariata :)

    Pasuje ci takie coś? Czy może mam myśleć nad czymś innym?
    Tak w ogóle to mam nadzieję, że przedstawiłem to wszystko zrozumiale ;)]

    Will

    OdpowiedzUsuń
  8. [Hahahaha, w tym momencie mnie zabiłaś xDD Jej, jak żałuję, że tego nie widziałam! Ale nie martw się, bo wygląda na to, że pomyliłaś mnie z moim Hakiem, więc będzie ci to wybaczone xD Piękne, opłakałam się xDD <3
    O, pomysł mi się podoba, bo to jest akurat część historii Lucy, której jeszcze do końca nie ogarnęłam i mam tam małą lukę. Przede wszystkim czasową, bo też nie ustalałam dotąd, ile właściwie czasu minęło od rozstania z Hakiem do zesłania Lucy do Fabletown. Tak więc spotkanie naszych pań w tym czasie jak najbardziej mi odpowiada. To przypadałoby na XVIII wiek, pasowałoby ci?
    Wpadło mi do głowy jeszcze coś takiego. Możemy zainspirować się Sapkowskim i pokombinować z tym, że jacyś wieśniacy/król/rycerz/inny ktoś wziął Lorelei za Panią Jeziora :D Nie wiem, czy czytałaś Wiedźmina – tam jest taki motyw, że kąpiącą się w jeziorze Ciri wzięli właśnie za Panią Jeziora xD Teraz tak myślę, że Lorelei byłaby idealna do takiej „pomyłki”, do tego kompletnie nie wiedziałaby, co się dzieje, a Morgana mogłaby jakoś ją odratować :D Co o tym sądzisz?
    Zależy teraz, czy chciałabyś zostać matką Oberona (brzmi cudnie xD) - wtedy Morgana może wyczułaby, że ma do czynienia z wnuczką (ale nie przyznała się do tego)? Lorelei opowiedziałaby jej swoją smutną historię i może ta próbowałaby jej pomóc. I tu, z jednej strony fajnie byłoby wykombinować im jakąś wspólną przygodę, a z drugiej (tak jak mówisz), Lorelei mogła zostać nagle odesłana do Fabletown. Jak sądzisz? :D
    Co do samego wątku, mogą się spotkać już w czasie, gdy Lucy wie, że jest córką Oberona. A od Morgany mogłaby się jedynie dowiedzieć, że ta jest jej babcią. Tylko co dalej? Jakaś wspólna, magiczna przygoda? Lucy miałaby już wówczas z powrotem swoje moce, które mogły się Morganie jakoś przydać? Daj znać :D]

    Lucynka

    OdpowiedzUsuń
  9. [Hehehe xD
    Powiem tak, wybierzemy wersję, którą to bardziej wolisz. Bo prawnik, to wiadomo wyjście Will będzie zawdzięczał w dużej mierze Morganie. A z psychiatrą to też...ale jednak chłopak będzie musiał wspiąć się na wyżyny aktorstwa i udawać wariata w sposób przekonujący ;)
    Mam tylko takie pytanie...czy mogłabyś nam zacząć? Bo ode mnie to zaczęcie pojawiłoby się może jutro...a jeśli nie jutro to pewnie przy całkiem dobrych wiatrach, najwcześniej w piątek. Chyba że chcesz czekać do tego czasu...
    Ale chyba wolałbym żebyś jednak mimo wszystko to ty zaczęła, bo moglibyśmy ruszyć z wątkiem do przodu. W moim przypadku to byłoby naprawdę przysłowiowe "lanie wody", które nic nie wnosi.]

    Will, który prosi a nawet błaga o to aby piękna Morgana zaczęła wątek

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zaczęcie jest spoko :D]

    Zazwyczaj właśnie takie pory wybierał na różne spotkania. Noc, późny wieczór, ewentualnie nieprzyzwoicie wczesny ranek. Prawie nigdy nie umawiał się w ciągu dnia, kiedy to zazwyczaj odsypiał noce, albo chodził po różnych paserach, oraz lombardach. Ewentualnie wtedy też obmyślał plany na jakiś skok… W nocy wykonywał, spotykał się i handlował. Czasami żałował że musi spać…z drugiej jednak strony cieszył się że może spać, no bo kilkanaście godzin w areszcie wtedy szybciej mija. No i w razie czegoś, to przecież szeryf, albo zastępca szeryfa może ściągnąć go z łóżka, co mogłoby stanowić dość istotny argument o tym, że jest niewinny.
    Siedział w jednym z barów. Zazwyczaj wybierał takie zatłoczone miejsca, ale przecież i to zależało w dużej mierze od tego w jakim celu się z kimś spotykał. Nic nie działo się bez przyczyny, nic nie było wybierane bez celu i sensu.
    — Możliwe – odpowiedział nie podnosząc wzroku znad szklanki. Dopiero po tym kiedy usłyszał szurnięcie odsuwanego krzesła zdecydował się podnieść głowę. Przyjrzał się kobiecie, wysilił się na lekki uśmiech. Poznawał ją, widział ją kilka razy…nawet pamiętał jej imię. Morgana.
    —Opinie, niekiedy są przekłamane – odpowiedział zgodnie z prawdą. Owszem był znany i dobry w swoim fachu. Może nawet nie tyle co dobry ile najlepszy…ale starał się kreować na kogoś kto jest skromny i zna swoje miejsce w szeregu. W rzeczywistości miał nieco zbyt rozbuchane ego.
    Pokiwał głową, przeniósł wzrok na szklankę, którą podniósł do ust. Na szczęście nie wypił zbyt wiele…właściwie to nawet nie zdążył nic wypić. Gdyby to zrobił to albo zakrztusiłby się, albo oplułby siedzącą naprzeciwko Morganę. Obiecał sobie że już nie zjawi się w Skarbcu Woodlands. Wolność mu jeszcze miła, nie po to przez dziesięć lat od zakończenia wyroku nie pokazywał się w Fabletown, nie po to spędził kilka lat w więzieniu, żeby teraz do niego wracać.
    — Skarbiec Woodlands? – spojrzał na nią jakby w oczekiwaniu na jakiekolwiek potwierdzenie. Wypił na raz zawartość szklanki, którą odłożył na blat stolika. Oparł się ręką o lekko zakurzony mebel i przyszykował się do wyjścia. – Przykro mi. W takie rzeczy to ja się nie bawię – powiedział cicho. Prawda była taka, że za odpowiednią cenę mógł wykraść z tamtego miejsca ten kryształ. To wyjście mógłby nawet nazwać zabiegiem zachęcającym….prawda była taka, że praktycznie nikt o zdrowych zmysłach nie włamałby się do skarbca. Chyba większość pamięta jak to się skończyło w przypadku Willa.

    Will

    OdpowiedzUsuń
  11. [Po pierwsze to się obrażam, bo mi nie odpisujesz na GG, a mam dla Ciebie ładną fotę mojego koteła, o! (A w sumie teraz to już za późno, bo foch...)
    I po wątek przychodzę tu. :D]

    najlepsiejszy bff

    OdpowiedzUsuń
  12. [Ok, no to chyba zarys powiązania mamy :D Lorelei mogła być zmęczona, bo po tym, jak uwolniła się od uroku, który rzucił na nią brat Haka, starała się najpierw uciec jak najdalej. A właśnie będąc w Anglii, mogła przypadkiem przedostać się do tej baśniowej wersji i trafić w strony Morgany. Tylko właśnie: co właściwie Morgana mogłaby robić w tych czasach? W XVIII wieku? Z tego, co widzę, ona przeniosła się do Fabletown jeszcze w swoich czasach, właściwie chyba nawet przed narodzeniem Lorelei xD I zastanawiam się, jak możemy to zgrać. Może Morgana postanowiła nabrać sił w Fabletown, po czym powrócić do Camelotu z innych czasów? I akurat padłoby na XVIII wiek. Nie wiem tylko, co wówczas mogłoby się tam dziać, kto tam rządził? Ale akurat mogła na siebie wpaść: Morgana wróciła portalem do baśniowej Anglii, a wycieńczona Lorelei odpoczywała przy jakimś jeziorze, przy którym wzięliby ją za Panią Jeziora. Może coś takiego? :D
    Wówczas czarownica pomogła nimfie, trochę czasu spędziłyby razem i w końcu postanowiły opowiedzieć sobie swoje historie. Myślę też, że ich relacja mogłaby opierać się na zasadzie „coś za coś” – Lorelei pomoże Morganie, a ta potem pomoże jej z odnalezieniem Haka. Dalej, może zdarzyć się coś, przez co się rozstały, nawet nie koniecznie zesłanie Lorelei do Fabletown. Mogły razem dotrzeć do Camelotu, ale wydarzyło się coś, co skłoniłoby Morganę do powrotu do Fabletown, a Lorelei mogła po prostu się gdzieś zgubić i ruszyć samotnie dalej. Tylko co mogły zastać w zamku? Chyba nakombinowałam xD Daj znać, co sądzisz?
    A w samym NY może być tak, jak mówisz. Mogłyby znów się spotkać, bo jednak obie sporo czasu spędzałyby w Woodlands. Wyszłoby na jaw, że są rodziną i Morgana powiedziałaby jej, że znów zamierza powrócić do Camelotu i go zdobyć. Lucy z pewnością chciałaby jej pomóc, tym bardziej, że znów ma swoje moce.

    Albo! Słuchaj to! xD Morgana przesiaduje w Fabletown, cały czas szukając sposobu, jak zdobyć tron. Postanawia wysłać do baśniowej Anglii swoich szpiegów w różne okresy czasowe, poprzez portale, które sama w tajemnicy tworzy. Nagle, jeden z jej szpiegów, który przesiadywał właśnie w XVIII wieku informuje ją, że odnalazła się Pani Jeziora. Możemy uznać, że z jakiegoś powodu byłaby Morganie potrzebna. (tu możemy zignorować fakt, że Nimue jest na blogu uznając, że jeszcze wtedy nie było jej w Fabletown xD). Morgana od razu przeszłaby przez portal, ale okazałoby się, że to Lorelei, a nie Pani Jeziora xD Mimo to, mogła poprosić ją o pomoc, bo nimfa również miała magiczne moce, choć tylko związane z wodą. Dotarłyby na miejsce, ale nie udałoby się go przejąć - tu jedynie trzeba by ustalić, z jakiego powodu.
    Wówczas, w Fabletown, Morgana znów mogłaby namawiać Lucy, by jej pomogła. Może nawet sama namówiła Oberona, by ten zwrócił nimfie jej wodne moce, bo Morgana mogła właśnie potrzebować kogoś z takimi mocami – więc trochę tak zaplanowałaby sobie od początku wykorzystanie Lorelei po raz drugi. Nie wiem, czy to byłoby w stylu twojej Morgany, daj znać jak to widzisz :D I tu znów ta pomoc może opierać się na zasadzie handlu wymiennego, tylko musiałybyśmy wykombinować, o co dokładnie :D
    Wątek można wówczas rozpocząć od takiego pierwszego spotkania i rozmowy o wspólnej misji.
    Wiem, wiem, namieszałam jak nie wiem i pewnie bez ładu i składu, ale mam nadzieję, że coś z tego by ci odpowiadało :D Daj znać! <3]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przypuszczał, że mógłby być pierwszą i zarazem ostatnią osobą, która przyszła Morganie na myśl. On sam pomyślałby o sobie może dopiero w trzeciej kolejności? Ale tak było tylko dlatego, że znał się aż nazbyt dobrze. Chociaż pewnie gdyby wiedział, że Morgana pomyślała (najprawdopodobniej) tylko o nim, to zdecydowanie bardzo by mu schlebiło.
    W końcu zawsze, ale to naprawdę zawsze był w cieniu Robin Hooda! Zawsze był kimś gorszym, był za Robinem, Małym Johnem oraz braciszkiem Tuckiem. On sam przynajmniej odnosił takie wrażenie. Ba! Nawet Marion była przed nim… W jego legendzie, w jego wcześniejszym życiu, był tylko tłem dla kogoś innego. Niby był w tym całym leśnym Caritasie, był założycielem. Ale docześniacy chyba o tym zapomnieli….albo nie chcieli nawet o tym wszystkim słyszeć. Czuł się na swój sposób pokrzywdzony przez los. Pokrzywdzony przez to, że docześni zapomnieli o jego wkładzie we wszystko, a w niektórych filmach o dzielnym Robinie, robili z niego nawet zdrajcę!
    — Zaczynasz mówić moim językiem – powiedział kiedy usłyszał o „sowitej zapłacie”. Pieniądze, to była rzecz pożądana przez niego. Mógł się nawet pokusić o stwierdzenie, że one stały się nawet jego kochanką. Zajęły w jego hierarchii wartości zbyt wysokie miejsce…w końcu to była tylko rzecz materialna, która nie powinna stać wyżej niż życie, zdrowie, czy nawet i rodzina.
    Wrócił na swoje miejsce, nieco nerwowo zastukał palcami o blat stolika i rozejrzał się po okolicy, jakby w poszukiwaniu odpowiedzi napisanej na ścianie, albo w poszukiwaniu policjanta w przebraniu.
    — A co mi tam… - mruknął cicho do siebie. – Zgoda. Tylko zanim podejmę się jakichkolwiek działań chcę wiedzieć kilka rzeczy. Ile forsy dostanę i w jakiej formie. Oraz czy mm jakiś konkretny termin jeśli chodzi o wykonanie. Trzy dni, czy może więcej? Bo nie ukrywam, że wolałbym wiedzieć na czym stoję – powiedział. Musiał to wiedzieć, musiał wiedzieć czy gonią go jakieś terminy, czy może wręcz przeciwnie.

    Will

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.