wtorek, 13 czerwca 2017

She is the darkness to your light, the hatred to your love.

WIEDŹMA LADY MORGANA • SIOSTRA ARTHURA PENDRAGONA • WYCHOWANICA CÓRKA KRÓLA • MATKA MORDREDA • DZIECKO AVALONU • KRÓLOWA CAMELOTU • WOJOWNICZKA • OSTATNIA WYSOKA KAPŁANKA • WIEDŹMA Z TRZYNASTEGO PIĘTRA
W FABLETOWN OD PARU MIESIĘCY
SHE IS THE DARKNESS TO YOUR LIGHT. THE HATRED TO YOUR LOVE.

Jasna, niemalże biała cera, ciemnobrązowe, długie włosy i zielone oczy, które czasem wpadają w odcień szarości. Niech nikogo nie zwiedzie niewinnie wyglądająca twarz Morgany. Jeśli uwierzysz w to, co widzisz - przepadasz. Nieprawdą jest to, co zawarto w baśniach; że złe postacie są brzydkie jak noc i nie wzbudzają zaufania. Nie bez powodu mawiają nie wszystko złoto, co się świeci.
Diabeł w przebraniu, gdyż pod płaszczem ładnej kobiety czai się prawdziwy koszmar.
Córka, a zarazem najstarsze dziecko Uthera Pendragona z nieformalnego związku z Vivianne; żoną Gorloisa (oraz będącą Panią Avalonu).         
Mściwa, bezwzględna, zimna i wyrachowana - zdecydowanie te przymioty pasują do Morgany. Gorliwie zabiega o to, co uważa za należne jej; czyli tron i korona Camelotu, oraz, jak się można domyślić, upadek wrogów, nawet jeśli kiedyś byli przyjaciółmi.

IN A LAND OF MYTH AND TIME OF MAGIC...

Skąd wiedźma z czasów arturiańskich wzięła się w Fable? To jest już mniej skomplikowana historia. Jestem pewna, iż słyszeliście legendy o Excaliburze. Magicznym mieczu, który Pani Jeziora podarowała Arturowi. Jego historia w każdej wersji jest inna. W tej zrodził się w oddechu smoka. Jedyna broń, która mogła zabić Najwyższą Kapłankę i inne magiczne istoty.W królestwie doszło do ostatecznej wojny, której koniec miał miejsce w dolinie Camlann. Morgana, jak można się domyślić stała po jednej ze stron. Choć wojna po stronie Sasów była od początku skazana na porażkę, to jednak dopełniło się przeznaczenie - Arthur zginął z ręki Mordreda.
Sama Morgana, chcąc uniknąć śmierci, która rychło jej groziła, przeszła przez portal. Czy warto było? Z pewnością... Choć z dala od domu, nadal żywa.


Wizerunek: Katie McGrath. Postać zainspirowana zarówno serialem Przygody Merlina, książką Mgły Avalonu, jak i innymi wersjami legend arturiańskich. Charakterologicznie, Morgana będzie przypominać tę serialową. Dla ciekawych: Link  GG: 51616759 Cytaty pochodzą z serialu, filmik z muzyczką So Cold w wykonaniu Nikishy Reyes. Karta odnowiona i zadedykowana Narfi, Skipper i pozostałym, wymienionym w powiązaniach cudownym osóbkom. Zapraszam serdecznie do wątków. ;) I powiedzmy, że NIE MAM NIC DO UKRYCIA. ;)
INFORMACJA! Z RACJI TEGO, ŻE ZAPOMNIAŁAM HASŁA DO STAREGO KONTA: PHOENIXTHEBEST, OSOBA Z NICKIEM MORGANA TO JA. DZIĘKUJĘ ZA UWAGĘ.

Kolekcja kółek

Zabawa Halloween 2017 za potworny
wizerunek, który bardziej potworny od 
normalnego nie był. :D

26 komentarzy:

  1. [ Witam kolejną postać :D
    Miłego pisania i kreacji zatem życzę :) ]

    Lex

    OdpowiedzUsuń
  2. [Oh, druga postać! :D
    Bardzo ciekawa Morgana, wręcz wymarzona Wiedźma z 13. Piętra :D Życzę dużo weny i obyś została z obiema paniami jak najdłużej!]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam twoją drugą postać :D Musze przyznać, że historia Morgany została bardzo ciekawie przedstawiona, bardzo ale to bardzo mi sie podoba :)
    Weny, czasu, wspaniałych wątków oraz powiązań, oraz tego aby poszukiwane postaci szybko się znalazły ;) Nie wiem czy coś można wykombinować pomiędzy Morganą a którymś z moich panów...jeśli będzie chęć (oraz pomysł) to zapraszam do siebie :)]

    Lucek
    Willard
    Ivan
    Erwin

    OdpowiedzUsuń
  4. [Witam serdecznie Morganę, być może jako wasz przyszły Merlin. ;) Na razie wpadam tylko się przywitać, pochwalić kartę, piękny gif i bardzo ciekawie napisaną historię. No i w razie chęci zaprosić do mojego detektywa.
    Baw się dobrze!]

    Hati

    OdpowiedzUsuń
  5. [Haha :D Skipper coś właśnie wcześniej wspominała, że jej znajoma chciałaby stworzyć Morganę, więc to ty :) Wybacz, ostatnio mam problem z ogarnianiem rzeczywistości x)
    Oh, bardzo dziękuję <3 Pewnie, bardzo chętnie coś z tobą napiszę! Poprzednia Morgana była matką Oberona i babcią Lucy. Nie wiem, czy tobie pasowałoby takie powiązanie - z pewnością zależy, czy ustalicie sobie takie z autorką Oberona ;) Nawet nie patrząc na to, napewno mogły spotkać sie w przeszłości w jakichś okolicznościach i bez wątpienia nieraz wpadłyby na siebie w Woodlands. Lucy zna wszystkie obecne Wiedźmy (Tytania jest jej macochą, Miyuki przyjaciółką i możliwą przeszłą ciotką, a Davy to brat jej Hucka), więc i one nie mogą się nie znać :D
    Daj znać, jeśli miałabyś jakiś konkretny pomysł i zrobimy burzę mózgów ;)]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  6. [No cześć, witam Cię z kolejną postacią! Bardzo rozległa i rozwinięta karta, ale nie miałam problemu z przebrnięciem, wręcz przeciwnie. Przyjemnie i lekko się czyta, wszystko jest bardzo ciekawe i stopniowo buduje obraz postaci! :D
    Mamy już ustalony jeden wątek (rzecz jasna, odpiszę, bo powoli zaczynam się już ogarniać :D), więc drugiego na głowę Ci zrzucać nie będę. Baw się tu jak najlepiej i jak najdłużej! ♥]

    Shadow Mortem

    OdpowiedzUsuń
  7. [No tak, złodziej i czarownica, to powinno być ciekawe :D I w sumie jakby na to nie patrzeć, to chyba nawet można zaryzykować stwierdzeniem, że "toż to krajanie są!" xD
    O naprawdę? A kto tak mówi/pisze, że ze mną fajnie się tworzy? Bo ja to teraz proszę ja ciebie w szoku jestem...i to takim dużym szoku :D

    Odnośnie wątku, to nawet mam pomysł. Z góry przepraszam za to co niżej nastąpi, gdyż często przy przedstawianiu swojego pomysłu w mojej głowie coś się przestawia i składnia wraz z logiką, oraz chronologicznym ciągiem zdarzeń...to wszystko się miesza i wychodzi takie coś, co można nazwać...w sumie to tego nie można nawet porządnie nazwać xD
    Uwaga, przedstawiam pomysł:
    Morgana mogłaby poprosić Willa o to aby zdobył dla niej jakiś kryształ/kamień/diament/koronę królowej angielskiej (niepotrzebne skreślić). Szkarłatny zdobywa rzeczony przedmiot i w sumie można by na tym skończyć, ale byłoby zdecydowanie za krótko i nie oszukujmy się - nudno. Myślę, że nic by się nie stało gdyby złapano Willa, już po tym jak ukradnie przedmiot, ale zanim wymieni się z Morganą (generalnie to miałby to przy sobie). Inteligentny Will korzystając z faktu, że przysługuje mu jeden telefon zadzwoni do Morgany i "tajemnym szyfrem" obwieści, żeby przyjechała na komisariat. I tutaj mamy takie pole do popisu, bo Morganie pewnie zależałoby na tym aby dostać to co "zamówiła", mogłaby więc siłą wyciągnąć z Willa gdzie to zostawił, albo...
    Albo pomogłaby Szkarłatnemu w wyjściu z komisariatu. Wtedy mogłaby się podać za prawnika, albo za jakiegoś lekarza psychiatrę, a Will udawałby wariata :)

    Pasuje ci takie coś? Czy może mam myśleć nad czymś innym?
    Tak w ogóle to mam nadzieję, że przedstawiłem to wszystko zrozumiale ;)]

    Will

    OdpowiedzUsuń
  8. [Hahahaha, w tym momencie mnie zabiłaś xDD Jej, jak żałuję, że tego nie widziałam! Ale nie martw się, bo wygląda na to, że pomyliłaś mnie z moim Hakiem, więc będzie ci to wybaczone xD Piękne, opłakałam się xDD <3
    O, pomysł mi się podoba, bo to jest akurat część historii Lucy, której jeszcze do końca nie ogarnęłam i mam tam małą lukę. Przede wszystkim czasową, bo też nie ustalałam dotąd, ile właściwie czasu minęło od rozstania z Hakiem do zesłania Lucy do Fabletown. Tak więc spotkanie naszych pań w tym czasie jak najbardziej mi odpowiada. To przypadałoby na XVIII wiek, pasowałoby ci?
    Wpadło mi do głowy jeszcze coś takiego. Możemy zainspirować się Sapkowskim i pokombinować z tym, że jacyś wieśniacy/król/rycerz/inny ktoś wziął Lorelei za Panią Jeziora :D Nie wiem, czy czytałaś Wiedźmina – tam jest taki motyw, że kąpiącą się w jeziorze Ciri wzięli właśnie za Panią Jeziora xD Teraz tak myślę, że Lorelei byłaby idealna do takiej „pomyłki”, do tego kompletnie nie wiedziałaby, co się dzieje, a Morgana mogłaby jakoś ją odratować :D Co o tym sądzisz?
    Zależy teraz, czy chciałabyś zostać matką Oberona (brzmi cudnie xD) - wtedy Morgana może wyczułaby, że ma do czynienia z wnuczką (ale nie przyznała się do tego)? Lorelei opowiedziałaby jej swoją smutną historię i może ta próbowałaby jej pomóc. I tu, z jednej strony fajnie byłoby wykombinować im jakąś wspólną przygodę, a z drugiej (tak jak mówisz), Lorelei mogła zostać nagle odesłana do Fabletown. Jak sądzisz? :D
    Co do samego wątku, mogą się spotkać już w czasie, gdy Lucy wie, że jest córką Oberona. A od Morgany mogłaby się jedynie dowiedzieć, że ta jest jej babcią. Tylko co dalej? Jakaś wspólna, magiczna przygoda? Lucy miałaby już wówczas z powrotem swoje moce, które mogły się Morganie jakoś przydać? Daj znać :D]

    Lucynka

    OdpowiedzUsuń
  9. [Hehehe xD
    Powiem tak, wybierzemy wersję, którą to bardziej wolisz. Bo prawnik, to wiadomo wyjście Will będzie zawdzięczał w dużej mierze Morganie. A z psychiatrą to też...ale jednak chłopak będzie musiał wspiąć się na wyżyny aktorstwa i udawać wariata w sposób przekonujący ;)
    Mam tylko takie pytanie...czy mogłabyś nam zacząć? Bo ode mnie to zaczęcie pojawiłoby się może jutro...a jeśli nie jutro to pewnie przy całkiem dobrych wiatrach, najwcześniej w piątek. Chyba że chcesz czekać do tego czasu...
    Ale chyba wolałbym żebyś jednak mimo wszystko to ty zaczęła, bo moglibyśmy ruszyć z wątkiem do przodu. W moim przypadku to byłoby naprawdę przysłowiowe "lanie wody", które nic nie wnosi.]

    Will, który prosi a nawet błaga o to aby piękna Morgana zaczęła wątek

    OdpowiedzUsuń
  10. [Zaczęcie jest spoko :D]

    Zazwyczaj właśnie takie pory wybierał na różne spotkania. Noc, późny wieczór, ewentualnie nieprzyzwoicie wczesny ranek. Prawie nigdy nie umawiał się w ciągu dnia, kiedy to zazwyczaj odsypiał noce, albo chodził po różnych paserach, oraz lombardach. Ewentualnie wtedy też obmyślał plany na jakiś skok… W nocy wykonywał, spotykał się i handlował. Czasami żałował że musi spać…z drugiej jednak strony cieszył się że może spać, no bo kilkanaście godzin w areszcie wtedy szybciej mija. No i w razie czegoś, to przecież szeryf, albo zastępca szeryfa może ściągnąć go z łóżka, co mogłoby stanowić dość istotny argument o tym, że jest niewinny.
    Siedział w jednym z barów. Zazwyczaj wybierał takie zatłoczone miejsca, ale przecież i to zależało w dużej mierze od tego w jakim celu się z kimś spotykał. Nic nie działo się bez przyczyny, nic nie było wybierane bez celu i sensu.
    — Możliwe – odpowiedział nie podnosząc wzroku znad szklanki. Dopiero po tym kiedy usłyszał szurnięcie odsuwanego krzesła zdecydował się podnieść głowę. Przyjrzał się kobiecie, wysilił się na lekki uśmiech. Poznawał ją, widział ją kilka razy…nawet pamiętał jej imię. Morgana.
    —Opinie, niekiedy są przekłamane – odpowiedział zgodnie z prawdą. Owszem był znany i dobry w swoim fachu. Może nawet nie tyle co dobry ile najlepszy…ale starał się kreować na kogoś kto jest skromny i zna swoje miejsce w szeregu. W rzeczywistości miał nieco zbyt rozbuchane ego.
    Pokiwał głową, przeniósł wzrok na szklankę, którą podniósł do ust. Na szczęście nie wypił zbyt wiele…właściwie to nawet nie zdążył nic wypić. Gdyby to zrobił to albo zakrztusiłby się, albo oplułby siedzącą naprzeciwko Morganę. Obiecał sobie że już nie zjawi się w Skarbcu Woodlands. Wolność mu jeszcze miła, nie po to przez dziesięć lat od zakończenia wyroku nie pokazywał się w Fabletown, nie po to spędził kilka lat w więzieniu, żeby teraz do niego wracać.
    — Skarbiec Woodlands? – spojrzał na nią jakby w oczekiwaniu na jakiekolwiek potwierdzenie. Wypił na raz zawartość szklanki, którą odłożył na blat stolika. Oparł się ręką o lekko zakurzony mebel i przyszykował się do wyjścia. – Przykro mi. W takie rzeczy to ja się nie bawię – powiedział cicho. Prawda była taka, że za odpowiednią cenę mógł wykraść z tamtego miejsca ten kryształ. To wyjście mógłby nawet nazwać zabiegiem zachęcającym….prawda była taka, że praktycznie nikt o zdrowych zmysłach nie włamałby się do skarbca. Chyba większość pamięta jak to się skończyło w przypadku Willa.

    Will

    OdpowiedzUsuń
  11. [Po pierwsze to się obrażam, bo mi nie odpisujesz na GG, a mam dla Ciebie ładną fotę mojego koteła, o! (A w sumie teraz to już za późno, bo foch...)
    I po wątek przychodzę tu. :D]

    najlepsiejszy bff

    OdpowiedzUsuń
  12. [Ok, no to chyba zarys powiązania mamy :D Lorelei mogła być zmęczona, bo po tym, jak uwolniła się od uroku, który rzucił na nią brat Haka, starała się najpierw uciec jak najdalej. A właśnie będąc w Anglii, mogła przypadkiem przedostać się do tej baśniowej wersji i trafić w strony Morgany. Tylko właśnie: co właściwie Morgana mogłaby robić w tych czasach? W XVIII wieku? Z tego, co widzę, ona przeniosła się do Fabletown jeszcze w swoich czasach, właściwie chyba nawet przed narodzeniem Lorelei xD I zastanawiam się, jak możemy to zgrać. Może Morgana postanowiła nabrać sił w Fabletown, po czym powrócić do Camelotu z innych czasów? I akurat padłoby na XVIII wiek. Nie wiem tylko, co wówczas mogłoby się tam dziać, kto tam rządził? Ale akurat mogła na siebie wpaść: Morgana wróciła portalem do baśniowej Anglii, a wycieńczona Lorelei odpoczywała przy jakimś jeziorze, przy którym wzięliby ją za Panią Jeziora. Może coś takiego? :D
    Wówczas czarownica pomogła nimfie, trochę czasu spędziłyby razem i w końcu postanowiły opowiedzieć sobie swoje historie. Myślę też, że ich relacja mogłaby opierać się na zasadzie „coś za coś” – Lorelei pomoże Morganie, a ta potem pomoże jej z odnalezieniem Haka. Dalej, może zdarzyć się coś, przez co się rozstały, nawet nie koniecznie zesłanie Lorelei do Fabletown. Mogły razem dotrzeć do Camelotu, ale wydarzyło się coś, co skłoniłoby Morganę do powrotu do Fabletown, a Lorelei mogła po prostu się gdzieś zgubić i ruszyć samotnie dalej. Tylko co mogły zastać w zamku? Chyba nakombinowałam xD Daj znać, co sądzisz?
    A w samym NY może być tak, jak mówisz. Mogłyby znów się spotkać, bo jednak obie sporo czasu spędzałyby w Woodlands. Wyszłoby na jaw, że są rodziną i Morgana powiedziałaby jej, że znów zamierza powrócić do Camelotu i go zdobyć. Lucy z pewnością chciałaby jej pomóc, tym bardziej, że znów ma swoje moce.

    Albo! Słuchaj to! xD Morgana przesiaduje w Fabletown, cały czas szukając sposobu, jak zdobyć tron. Postanawia wysłać do baśniowej Anglii swoich szpiegów w różne okresy czasowe, poprzez portale, które sama w tajemnicy tworzy. Nagle, jeden z jej szpiegów, który przesiadywał właśnie w XVIII wieku informuje ją, że odnalazła się Pani Jeziora. Możemy uznać, że z jakiegoś powodu byłaby Morganie potrzebna. (tu możemy zignorować fakt, że Nimue jest na blogu uznając, że jeszcze wtedy nie było jej w Fabletown xD). Morgana od razu przeszłaby przez portal, ale okazałoby się, że to Lorelei, a nie Pani Jeziora xD Mimo to, mogła poprosić ją o pomoc, bo nimfa również miała magiczne moce, choć tylko związane z wodą. Dotarłyby na miejsce, ale nie udałoby się go przejąć - tu jedynie trzeba by ustalić, z jakiego powodu.
    Wówczas, w Fabletown, Morgana znów mogłaby namawiać Lucy, by jej pomogła. Może nawet sama namówiła Oberona, by ten zwrócił nimfie jej wodne moce, bo Morgana mogła właśnie potrzebować kogoś z takimi mocami – więc trochę tak zaplanowałaby sobie od początku wykorzystanie Lorelei po raz drugi. Nie wiem, czy to byłoby w stylu twojej Morgany, daj znać jak to widzisz :D I tu znów ta pomoc może opierać się na zasadzie handlu wymiennego, tylko musiałybyśmy wykombinować, o co dokładnie :D
    Wątek można wówczas rozpocząć od takiego pierwszego spotkania i rozmowy o wspólnej misji.
    Wiem, wiem, namieszałam jak nie wiem i pewnie bez ładu i składu, ale mam nadzieję, że coś z tego by ci odpowiadało :D Daj znać! <3]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie przypuszczał, że mógłby być pierwszą i zarazem ostatnią osobą, która przyszła Morganie na myśl. On sam pomyślałby o sobie może dopiero w trzeciej kolejności? Ale tak było tylko dlatego, że znał się aż nazbyt dobrze. Chociaż pewnie gdyby wiedział, że Morgana pomyślała (najprawdopodobniej) tylko o nim, to zdecydowanie bardzo by mu schlebiło.
    W końcu zawsze, ale to naprawdę zawsze był w cieniu Robin Hooda! Zawsze był kimś gorszym, był za Robinem, Małym Johnem oraz braciszkiem Tuckiem. On sam przynajmniej odnosił takie wrażenie. Ba! Nawet Marion była przed nim… W jego legendzie, w jego wcześniejszym życiu, był tylko tłem dla kogoś innego. Niby był w tym całym leśnym Caritasie, był założycielem. Ale docześniacy chyba o tym zapomnieli….albo nie chcieli nawet o tym wszystkim słyszeć. Czuł się na swój sposób pokrzywdzony przez los. Pokrzywdzony przez to, że docześni zapomnieli o jego wkładzie we wszystko, a w niektórych filmach o dzielnym Robinie, robili z niego nawet zdrajcę!
    — Zaczynasz mówić moim językiem – powiedział kiedy usłyszał o „sowitej zapłacie”. Pieniądze, to była rzecz pożądana przez niego. Mógł się nawet pokusić o stwierdzenie, że one stały się nawet jego kochanką. Zajęły w jego hierarchii wartości zbyt wysokie miejsce…w końcu to była tylko rzecz materialna, która nie powinna stać wyżej niż życie, zdrowie, czy nawet i rodzina.
    Wrócił na swoje miejsce, nieco nerwowo zastukał palcami o blat stolika i rozejrzał się po okolicy, jakby w poszukiwaniu odpowiedzi napisanej na ścianie, albo w poszukiwaniu policjanta w przebraniu.
    — A co mi tam… - mruknął cicho do siebie. – Zgoda. Tylko zanim podejmę się jakichkolwiek działań chcę wiedzieć kilka rzeczy. Ile forsy dostanę i w jakiej formie. Oraz czy mm jakiś konkretny termin jeśli chodzi o wykonanie. Trzy dni, czy może więcej? Bo nie ukrywam, że wolałbym wiedzieć na czym stoję – powiedział. Musiał to wiedzieć, musiał wiedzieć czy gonią go jakieś terminy, czy może wręcz przeciwnie.

    Will

    OdpowiedzUsuń
  14. [Cześć, dzięki wielkie za powitanie i miłe słowa! Morgana jest taka mroczna, że aż mnie ciarki przeszły - może to też trochę zasługa tego pierwszego gifa. Uwielbiam Katie McGrath, ale nie widziałam tego serialu z jej udziałem - teraz na pewno muszę to nadrobić!
    Chęć na wątek oczywiście jest, tylko nie mam pomysłu, jak powiązać czarownicę z Kopciuszkiem, haha. Może ty masz jakieś sugestie?]

    Keira Tyler

    OdpowiedzUsuń
  15. [Pomysł dobry, ale już mam planowane dwa wątki oparte właśnie na zawodzie Keiry, dlatego wolałabym raczej pójść w innym kierunku. Chociaż oczywiście to też można wykorzystać, tylko wiesz, żeby powiązanie nie opierało się wyłącznie na tym. Tak mi przychodzi do głowy, że może pomyślałybyśmy nad jakimś powiązaniem z przeszłości? Jeśli to tylko ci pasuje, to mam taki pomysł, że może Morgana pojawiła się kiedyś na jakimś przyjęciu w jakimś pałacu czy coś, no i Kopciuszek też się akurat tam znajdowała. Możliwe, że Keira słyszała coś o zdolnościach Morgany, i poprosiła ją o pomoc? Na razie to tylko koncepcja, bo muszę uzupełnić zakładki w karcie, ale mam taką wizję, że Kopciuszek przechodziła dosyć mroczny okres zaraz po ślubie z księciem - bo się okazało, że on jej nie kocha itp, itd. Mogła właśnie nawet chcieć albo go otruć, albo może za pomocą magii sprawić, by się w niej zakochał? Czy Morgana jej pomogła, czy nie, to już od ciebie zależy, ale na pewno wpłynęłoby to mocno na ich teraźniejsze interakcje.
    To tylko takie luźne sugestie, żeby może nieco ubarwić ich relację. Mam wrażenie, że gadam trochę bez sensu, więc daj znać, co myślisz. Zawsze można pomyśleć nad czymś innym.]

    Keira

    OdpowiedzUsuń
  16. [Morgano! Smok się obudził z hibernacji i zmienił wizerunek na metalowca, więc proszę mi tu natychmiast się zgłosić po obowiązkową historyjkę. <3]

    Smokeł

    OdpowiedzUsuń
  17. [Heloł, heloł, to jo. Witam i kłaniam się nisko. ;) Z Tobą zawsze chętnie coś napiszę, Feniksełku. <3]

    AARON CARROW

    OdpowiedzUsuń
  18. [Oczywiście, babciu, że miałyśmy i ja wciąż czekam na odzew od ciebie xD
    Przejrzałam nasze pomysły i streszczę ci to, o czym dyskutowałyśmy (bo pewnie też już nie pamiętasz) :D
    Najpierw kombinowałyśmy, żeby spotkały się gdzieś w okolicach Camelotu, oczywiście w baśniowej wersji Anglii. Myślę, że można pominąć wszelkie ramy czasowe, bo akcja działaby się w Baśniowych Krainach, więc nie przejmowałabym się tym, jaki mamy wiek :D Lorelei odpoczywałaby nad jeziorem po rozstaniu z Hakiem i po uwolnieniu się od uroku, jaki rzucił na nią Davy Jones. Tam jakiś wieśniak/rycerz wziąłby ją za Panią Jeziora i zrobił z tego sensację xD Nimfa nie miałaby pojęcia, co się właściwie dzieje i na pomoc przyszłaby Morgana. Jeśli wrzucimy tu jakiegoś rycerza, który byłby nawet szpiegiem Morgany, mógł od razu donieść czarownicy, że niedaleko pojawiła się jakaś wiedźma potrafiąca czarować wodę. Może potrzebowała wówczas kogoś takiego? Jakieś wspólne czary-mary pod Camelotem? xD
    Jeśli chodzi o pokrewieństwo, w sumie zależy od ciebie :D Ja bardzo chętnie przyjmę taką cudowną babcię, poza tym autorka Oberona planuje powrót w najbliższym czasie, a ona raczej na 100% chciałaby takie powiązanie ;) Więc tu miałybyśmy dodatkowy motyw, że Morgana mogłaby wyczuć, że Lorelei to jej rodzina.
    Dokopałam się jeszcze do pomysłu, by ponownie spotkały się już w Fabletown, np. w Woodlands. To wtedy mogło wyjść na jaw, że są rodziną – Oberon wyznał Lucy, że jest jej ojcem dopiero w NY, więc od razu odkryłaby, że Morgana to jej babka :D Pisałaś wcześniej, że Morgana wciąż chciałaby przejąć władzę w Camelocie, więc znów mogłaby chcieć wykorzystać Lorelei do pomocy. Mogłyby przejść przez portal i coś przeskrobać.
    Daj znać, czy coś takiego by ci pasowało i jak można by to fajnie rozwinąć :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  19. [W takim razie ja też witam oficjalnie Morganę i gratuluję zaszczytu pierwszego komentarza pod kartą najbardziej fejbjulus postaci na blogu. :)
    A tak bardziej poważnie to zerknęłam na komentarz pod starą kartą i zaraz do Ciebie napiszę w tej sprawie na gg. Poza tym dziękuję za miłe powitanie i zachwycam się przepiękną Morganą (i gifem) oraz kartą postaci. Na wątek Cię muszę obowiązkowo zaciągnąć. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  20. [ Czemu nie :) Wydaje mi się, ze nieźle nam się razem pisało. Pytanie tylko, czy wolisz wątek z Lexem czy Cillianem, a może z Piotrusiem Panem, którego niedługo dodam? :) ]

    Lex & Cillian

    OdpowiedzUsuń
  21. [Sabaty? Jak najbardziej! xD Chęć na wątek zawsze jest, a z racji tego, że obie są wiedźmami to można pójść po trosze w tym kierunku, co ty na to? Tylko jak konkretniej je połączyć? Mary chodzi do barów, a za dnia jest pedagogiem, w sumie nie wiem czy potrzebowałaby pomocy innej wiedźmy, acz może ty masz jakiś pomysł? ;) ]


    Mary & Jack

    OdpowiedzUsuń
  22. — Ludzie są różni. Jedni obiecują i nie dotrzymują słowa, a inni wręcz przeciwnie – powiedział Will ze spokojem szachisty oraz miną pokerzysty. Nie chciał dać się wykiwać, bo przecież skąd mógł wiedzieć, czy to aby na pewno nie jest jakaś prowokacja? No ale nawet jeśli byłaby to prowokacja, to czy nie zapłaciłaby zaliczki. Zapłaciłaby żeby Will niczego nie podejrzewał. Musiał podjąć ryzyko.
    — Słowa o współpracy dopiero powiem po zakończeniu wszystkiego. Nie chciałbym niczego zapeszać – powiedział, chociaż nie był bardzo przesadnym człowiekiem, tak w niektóre rzeczy z cyklu „zabobony” wierzył. Czarny kot przynosił nieszczęście, czterolistna koniczyna szczęście podobnie jak królicza łapka. A… Piątek trzynastego… To taki fajny horror.
    Poza tym pochodził ze średniowiecza i chociaż „dorastał” wraz ze światem, tak nie do końca pozbył się niektórych uprzedzeń. Nie do końca przestał wierzyć w „zabobony”, no ale czy nawet i teraz docześni z XXI wieku nie byli przesądni? Byli.
    — Pasuje mi ten układ – powiedział po chwili.
    Spojrzał jeszcze na kobietę, która odchodziła i musiał przyznać, że była bardzo zgrabna. No i ładna tak w ogóle. Może gdyby nie była wiedźmą, to by się z nią umówił? A tak? Tak to obawiał się, że zamieni go w żabę, albo i inna ropuchę. To nie było nic przyjemnego.
    **
    Trochę się spóźnił, ale co miał poradzić? Czasami tak bywało, że człowiek się spóźniał. Ale na akcję nigdy nie przychodził za późno, wręcz przeciwnie! Był o czasie, a nawet i przed czasem!
    Nie ubierał się w jakiś żaden płaszcz, nic takiego. Zwykła czerwona, czy może i szkarłatna skórzana kurtka i tyle. Teoretycznie powinno mu być w tym nieco zimno, no ale Will przywykł do różnych temperatur. Poza tym on był gorący chłopak, więc dawał radę.
    — Przepraszam za spóźnienie. Coś mnie…zatrzymało – powiedział cicho. Uśmiechnął się delikatnie do kobiety. – To co? Przechodzimy od razu do konkretów? – chciał już mieć za sobą to całe płacenie zaliczki. Zwinie ten kryształ, da Morganie, zgarnie resztę pieniędzy i tyle go widzieli.

    Will

    OdpowiedzUsuń
  23. [Hmmm... Tylko Morganie byłoby bardzo ciężko przekonać Mary, by zrobiła coś przeciwko "swojemu dziecku", bo na swój sposób się do nich przywiązuje. Aczkolwiek pomysł z "reinkarnacją" wydaje się okej, mogłaby przekałamać trochę, że na przykład ta osoba porzuciła ją kiedyś, a była w niej zakochana i wpleść wątek romantyczny. To mogłoby wypalić i Mary zaczęłaby się mocno zastanawiać nad pomocą Morganie. A potem rzeczywiście mogłyby się zaprzyjaźnić. Nawet jeśli Mary dowiedziałaby się, że to było kłamstwo to by zapewne wybaczyła, bo stwierdziłaby, iż nie warto się złościć, czy coś. Coś wykminię wtedy, jak już do tego dojdzie xD]


    Mary

    OdpowiedzUsuń
  24. [Wbijam i (sz)czekam <3]

    - Wiedźma

    OdpowiedzUsuń
  25. [O, to cieszę się, że Ci się podoba! W takim razie może zróbmy tak: Kopciuszek poprosiła o coś w rodzaju trucizny, ale nie śmiertelnej, Morgana obiecałaby pomoc, ale ostatecznie sporządziłaby coś raczej śmiertelnego, plus może zrobiłaby również coś, przez co Książę od razu zorientowałby się, że to właśnie jego kochana żona próbowała go otruć. Jak myślisz?]

    Keira Tyler

    OdpowiedzUsuń
  26. [Wiesz, zawsze mogłaby skłamać! I też tak myślę, że reszta wyjdzie w praniu. ^^ Czyli mamy wszystko? To która zaczyna?]


    Jack & Mary

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.