czwartek, 25 maja 2017

The Night is dark and full of Phoenix.

zło wcielone | mityczny feniks | podpalaczka | piromanka | wredne rude stworzenie | kocha ludzi i przyrodę | strażniczka magicznych artefaktów | właścicielka dybuka w skrzyneczce | jak coś wymyślę to dopiszę
 
wygląd: około 30 lat. Wiek rzeczywisty: nawet koło 1000.

Wedle klasycznej wersji legendy w danym czasie żył tylko jeden Feniks, który przeżywał kilka wieków - zwykle od 300 do półtora tysiąca lat - żywiąc się nie zwierzętami czy roślinami, a jedynie żywicą kadzidłowca. Pod koniec życia budował gniazdo z cynamonu, mirry i nardu, a następnie je podpalał, spalając się w płomieniu. Po kilku dniach z popiołów powstawało pisklę Feniksa.
Mityczny, przepiękny ognistopióry ptak z wyjątkową zdolnością do odradzania się z popiołu. Reprezentował sobą mistyczne tajemnice. Uznawany był za symbol Słońca, zaś ludzie czcili go w swych religiach i przypisywali potężne moce, które faktycznie posiadał.


Pierwsze ludzkie wcielenie Feniksa.
These are the darkest clouds
That have surrounded me
Now I find my self alone caught in a cage
There's no flower I can find in here
Not withering
Not pale to me
Everyone with a friendly face
Seems to hide some secret inside

Przychodzi taki dzień, w którym wszystko co znasz znika. Przepada bezpowrotnie i nie jesteś w stanie zrobić nic, aby cokolwiek przy sobie zatrzymać. Wszystko co wcześniej było na wyciągnięcie ręki, staje się odległe i obce. Niemalże nieosiągalne, choć jeszcze wczoraj miałeś to w swych dłoniach. Dzień, w którym przewraca się Twoje dotychczasowe życie do góry nogami i nie potrafisz odnaleźć już nigdzie własnego miejsca. Nigdzie nie jest bezpiecznie. Brak schronienia i szans na przeżycie. Możesz jedynie czekać na zgubę i śmierć. Lecz czy na pewno?

Magiczny portal, który przenosi w inne miejsce. Kto by pomyślał, że istnieje, prawda? A jednak. Asherah - ludzkie wcielenie Feniksa odnalazła go w ostatniej chwili. Ostatnie spojrzenie w kierunku miejsca, gdzie jeszcze kilkaset lat temu na nowo się odrodziła i nagle znalazła się w zupełnie nieznanej krainie.



Obecnie, strażniczka magicznych artefaktów. Bardzo przykładna w swojej pracy i nie zdarzyło jej się jeszcze, by coś użyła dla własnej korzyści. Czasem tak robi. Po cichu planuje zemstę na ludzkości za zniszczenie krainy, w której wcześniej zamieszkiwała jako pierwotna powłoka. 
Lubi straszyć gówniaki dzieci. ;> 


I am fire and life incarnate. Fear me or burn!

* - w budowie

Muzyka użyta do tej pory: Within Temptation: Let us burn, Jillian oraz Caged w formie cytatu. Tarja Turunen My little Phoenix. A także kompozycja Johna Powella Phoenix Rises z soundtracku do X-Men: The Last Stand.
Wszelakie nawiązania do cytatów z Gry o tron są zupełnie przypadkowe i podkreślają moje NIE bycie fanką serialu. 
Wizerunek: Lindy Booth

Na blogu grupowym jestem po raz pierwszy. Zapraszam do wątków i liczę na to, że się w to wciągnę. Poszukuję także osób pozytywnie zakręconych do powiązań. ;>

Specjalne pozdrowienia dla Skipper, Q i Burtona. Szczególnie dla dwóch pierwszych pałsztajnów za namówienie mnie na dołączenie. Kontakt poza blogiem: 51616759NIE MAM NIC DO UKRYCIA.

29 komentarzy:

  1. [Jej! Cieszę się bardzo z Twojego debiutu! Mam nadzieję, że się u nas zadomowisz i wciągniesz niczym w bagno. <3 Fenikseł zacny i liczę, że trochę nam narozrabia. Życzę dużo dobrej zabawy, ciekawych wątków tą szaloną piromanką. :D
    Wbijaj do mnie, wszystkie postacie mam mniej lub bardziej zue, więc się cudnie dogadamy. Najbardziej polecam chyba Davida, jak tylko przejdzie remont, bo zdecydowanie będą mieli ze sobą najwięcej wspólnego. :)]

    - Nimue, Hagen i Davy

    OdpowiedzUsuń
  2. [Feniks hehehee *zjarany Lucek jest zjarany, ale nie jest podjarany, bo jest zjarany*
    No to widzę iż piękne powitanie napisałem...zacny wstęp, po którym stwierdzisz pewno że nie nalezę do ludzi normalnych...albo że mój Lucek słynny nie jest normalnym Luckiem.
    Nie ważne, jednak.
    Weny, wątków oraz czasu życzę, oraz tego żebyś została z nami jak najdłużej! Normalnie to zaprosiłbym do siebie, ale kurcze nie wiem jako można by połączyć nasze postacie... Ale no nic. Może jeśli u ciebie zaświta jakas myśl oraz pomysł na wątek to zapraszam do któregoś z moich panów :D]

    Lucyfer
    Will
    Ivan

    OdpowiedzUsuń
  3. [ Witam serdecznie na blogu :)
    Życzę wielu ciekawych wątków i weny przede wszystkim :D
    W razie czego zapraszam do siebie, może coś wymyślimy ;) ]

    Alexander Heller

    OdpowiedzUsuń
  4. [Przyznam, że podglądałam kartę i wcale tego nie żałuję! :D Jako fanka filmów Tarantino, w tym Pulp Fiction, widząc Travoltę byłam zachwycona <3 Postać naprawdę ciekawa więc życzę wielu udanych wątków i długiego stażu tutaj. Nie ukrywam, ze chętnie pokuszę się na jeden wiec proponuję jakoś zgadać się na gg i ustalić, co i jak :D]

    Amara

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Prawdę mówiąc to do mnie się powoli zbliża dysząca bestia zwana sesją i będę czasem znikał, ale zawsze odpisuje :)
    Cóż, Lex może właściwie wszystko. Dostaje zadania z nieba albo z piekła. I zdarza mu się przez to wpadać w kłopoty, gdyż wszystko zależy od tego jakie dusze pochłonie. Mogą się nawet spotkać w przeszłości :)]

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  6. [ojoj... swiezynka ;) jak ja lubi swiezynki xD
    i od razu goraca co musze sie przyznac do fenkisow to mam sentyment (bo sama kiedys je robilam xD) No ale nic przyjemnego pobytu u nas , duzo roznistych watkow i jeszcze wiecej powiazan ;) ]

    Shakuntala

    OdpowiedzUsuń
  7. [Zawsze wyobrażałam sobie Feniksa jako mężczyznę - a tu proszę. :D
    Witam ognistą przyjaciółkę. Chociaż z żywiołami nam nie po drodze, to mam wrażenie, że mimo wszystko z Miyuki by się dogadały... :D
    Mnóstwa wątków i powodzenia w blogowym świecie!]

    Miyuki Fuyuhime & Felice Fletcher & Margot Werner

    OdpowiedzUsuń
  8. [Mój Fenikseł! <3 Na dodatek tak cudownie dziewicza postać, mniam! Wbijaj do mnie na wątek albo nawet i dwa! Najlepiej do smoka - razem poszalejemy w podziemiach i pobawimy się ogniem.
    No i do Walterka, rzecz jasna <3
    Buziaczki pałsztajnie Ty mój! :*]

    D&D czyli Duncan&Drake... i Walter David Connor :)

    OdpowiedzUsuń
  9. [F e n i k s e ł. Siemaneczko! :D Posłodziłbym Ci, ale jestem okropnie leniwy (a tak serio, to jeszcze dzisiaj nie dałaś mi hajsu w grze, co jest grzechem, ale przynajmniej skarb u Ciebie był :D). Chodź do mnie to coś napiszemy, nawet jeśli nie chcesz. Nie masz wyjścia i tyle, o.]

    William Sweeney, który zaprasza & Terrence Burton, który chwilowo nie żyje

    OdpowiedzUsuń
  10. [No proszę, Feniska się tu chyba u nas najmniej spodziewałam. A jednak uśmiecham się sama do siebie, bo aż miło taką panią tu zobaczyć. :)
    Postać dziwaczna i bardzo dobrze, bo takie przecież najlepsze. Propsy za Within Temptation, już Cię kocham. :D
    Ja niby na urlopie, jeszcze pewnie do wtorku będę siedzieć przed książkami ale jak się bawić to się bawić, więc w razie chęci zapraszam do siebie. No i oczywiście dużo superanckich wątków oraz weny! :)]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  11. [Oj, Miyu to wcale nie takie zuo :D Nie wiem czemu dostała etykietkę złej, ona chciała tylko mieć dzieciątko :D
    Mówisz, że kilka powiązań by się znalazło? Masz na myśli jakieś konkretne? ;>]

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  12. [Waltero-David być musiał, bo od razu +100% do epickości :D No to melduję się z pomysłami u Ciebie <3
    1.Kraken i Fenikseł - totalnie trzymałam dla Ciebie funkcję pierwszej osoby zobaczonej po przebudzeniu. Dlatego aż sobie wziął to samo nazwisko, bo ja kocha jak matkę, idola i w ogóle własnego Terminatora w jednym. Co Ty na to?
    2. Smokeł + Fenikseł - oboje pracują w podziemiach i są piromanami żyjącymi tysiące lat. Mogli się spotkać w odległej przeszłości w świecie baśni, bo jak się jest tak starym to się zna wiele stworów. Ewentualnie osobiście dopiero się spotkać w podziemiach Woodlands i jako dwa gorące, ogniste stworki natychmiast się polubili.
    Posłodzę Ci bardziej ;**]

    D&D & Walter David xD

    OdpowiedzUsuń
  13. [ Tak, wątek musi być :D
    Możemy wymyślić jakieś wspólne zadanie, które musieliby wykonać. Mógłby pojawić się jakiś zleceniodawca, który chciałby by na przykład ukradli jakiś przedmiot albo znaleźli jakąś osobę, a w zamian trzymaliby jakieś tam korzyści czy przedmiot. Współpraca mogłaby na początku im się nie układać, zwłaszcza że współczesnie Lex jest bardzo podatny na wpływ dusz, które akurat w sobie trzyma.
    Może coś takiego? ]

    Lex

    OdpowiedzUsuń
  14. [Tak myślę co mogłybyśmy nabazgrolić, no i coś mi tam wpadało do tej pustej głowy.
    W końcu skoro Twoja pani jest strażniczką magicznych artefaktów, może Valerie jako sprytna dziennikarka chciałaby tam trochę powęszyć? Ktoś mógłby wypuścić plotkę, że Dżinn siedzący w lampie ukrytej w skarbcu może spełnić jeszcze jedno życzenie i tak Val chciałaby to sprawdzić (nie wiem czy czegoś tu z tym Dżinem nie pokręciłam, ale już dobra). XD
    Albo chciałaby wykraść słowiańską Lunule, bo z tego co dawniej opowiadała jej matka, wiedziała że amulet ten chroni przed złymi urokami (a parę dni wcześniej Valerie mogłaby nieźle nagrabić sobie u jakichś czarownic). No i tak na gorącym uczynku złapałaby ją Asherah, która pewnie by tego płazem nie puściła.
    Co ty na to? ;)]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  15. [ W takim razie chyba to mamy :)
    Dla szczegółów... Zleceniodawcą będzie Vito, który potem okaże się być zupełnie inny, który trochę naszych państwa wrobi.
    Ale dobra :) Fajnie że ci się podoba ta myśl.
    Pozostaje tylko kto zaczyna, od czego i w jakim czasie, współczesności czy jakiejś przeszłości. ]

    Alex

    OdpowiedzUsuń
  16. [Ogieeeń! Kocham ogień. Wszystko co ogniste jest cudowne, piromania, pirokineza, płomienie, spalony dom, płonący las... Feniks to bardzo ciekawy pomysł na postać. Imię też niesztampowe. Obyście bawiły się tu cudownie i nie zabrakło Wam wątków! :D
    W razie ochoty też, może coś skleimy, choć nic nie przychodzi mi do głowy :/]

    Shadow Mortem

    OdpowiedzUsuń
  17. [Mam nawet gościa z pirokinezą na innym blogu. *ogień miłość ma*
    A pomysł mi się podoba... Shadow jednak raczej nie kwapi się do pomocy. Artefakt musiałby być więc naprawdę personalny/potężny/szkodliwy dla niego, żeby w ogóle ruszył dupę... chyba że zagrozi mu spaleniem lub omota urokiem feniksa :D]

    Shadow

    OdpowiedzUsuń
  18. [O! Podoba mi się! Pytanie tylko jak Asherah zareagowałaby na zachowanie mojej pani. Coś czuję, że raczej by tego płazem nie puściła. Może Valerie próbowałaby ją jakoś przekupić, czym tylko jeszcze bardziej by sobie "nagrabiła" u feniksa? No i jeszcze kwestia, gdzie je spykniemy. W samym skarbcu, czy może parę dni później bo Asherah dowiedziałaby się o przestępstwie Valerie dopiero po jakimś czasie? :D]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  19. [Tak, też myślę że chyba ciekawiej nam by to wyszło gdyby panie spotkały się już po całym incydencie. Może tego samego dnia, kiedy wydałoby się kto ukradł tajemnicze artefakty, Valerie miałaby delikatnie rzecz ujmując, nieciekawą sytuację w pracy. Tak też potem, gdy zwiewałaby szybko do domu Asherah mogłaby ją znaleźć i tak może nawet zaprowadziłaby Południce do samego burmistrza, gdyby zaproponowany przez Valerie układ nie do końca jej się spodobał. Tylko co takiego Val mogłaby jej zaproponować? Jako że jest ona dziennikarką, zna raczej dużo sekretów o których się nie mówi. Może znałaby też jakąś nieciekawą tajemnicę Asherah i tak próbowałaby ją przekupić. Ah, kręcę i kręcę ale wolę mieć wszystko zaplanowane nim zabierzemy się do pisania. :)]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  20. [Wybacz opóźnienie ale pierwszy tydzień sesji był straszny. Początek jest dość enigmatyczny ale nie umieściłem go w żadnym konkretnym czasie. Myślałem o XIX wieku. Co powiesz? ]

    Nie powinien być zdziwiony, że świat o nim nie zapomniał. Liczył na spokojną emeryturę, na którą jak sam twierdził bardzo zasługiwał. Jedynym problemem, który obecnie miał to była jedna wielka nuda. Mimo najszczerszych chęci, czuł się coraz słabszy i coraz mniej użyteczny dla świata. Unikanie niebezpieczeństw i kolejnych misji, stało się irytujące i mało potrzebne. Wyglądało na to, że jego dawni zleceniodawcy już o nim zapomnieli.
    Wstał, ubrał się i wyszedł po kawę do pobliskiej kawiarni. Robił to każdego ranka, więc gdy tylko wszedł basista kiwnął głową i zaczął przygotowywać jego ulubione zamówienie.
    - Ciężka noc? Wyglądasz jakbyś nie spał nawet godziny.
    - Dzięki. Wyspałem się bardzo dobrze. Chyba po prostu się starzeje.
    Odebrał swoją kawę i usiadł przy stoliku, wpatrując się z mrowie czarnych literek w porannej gazecie. Uznał, że ma tego wszystkiego dość. Trzeba w końcu ruszyć dalej! Musiał znaleźć dla siebie pracę, jakąś mniej wymagającą ale ciekawą.
    - Nie wygląda pan dobrze, panie Heller. Czyżby w końcu dopadła pana starość?
    Lex podniósł głowę, by spojrzeć na osobę, która tak bezczelnie przerwała mu rozmyślenia. Poczuł jak krew odpływa mu z twarzy. Dla zwykłego śmiertelnika, mężczyzna którego miał przed sobą, nie różnił się właściwie niczym od innych szerych obywateli. Jednak w oczach demona mężczyzna ten był istotą mroczną, z którą nikt, nawet demony, nie chciały mieć doczynienia.
    - Czym sobie zasłużyłem na wizytę Szarego Pana?
    - Pochlebiasz, Heller. Mam dla ciebie zlecenie. Całkiem ciekawa sprawa… I mam też dla ciebie kompana do współpracy.
    - Świetnie… Co to za zlecenie?
    - Ona ci wyjaśni…
    Właśnie zbliżała się do kawiarni. Alexander zdążył pomyśleć, że to niezwykle piękna kobieta, nim poczuł bijący od niej żar. Zatem nie była człowiekiem. Wstał gdy podeszła bliżej i skłonił się.
    - To chyba z panią mam rozmawiać…

    Lex

    OdpowiedzUsuń
  21. [Te pomysły nie wypalą, bo:
    - nikt nie chciał Miyu zabić, sama umarła z wycieńczenia, bo nikt jej nie chciał udzielić pomocy :D
    - nie mogła znaleźć ukojenia w krainie zmarłych, bo wciąż żywiła uraz do ludzi, więc została zesłana przez bogów z powrotem na ziemię, tym razem w formie śnieżnego demona
    - nie było też jednej odpowiedzialnej osoby za jej śmierć. Facet ją tylko zostawił z dzieckiem, które się nawet nie urodziło, a potem zwiał. I do niego uraz ma największy :D

    Ale możemy połączyć ich zawodowo, a przynajmniej spróbować. Co byś powiedziała na to, że Miyuki w trybie nagłym potrzebuje jakiegoś magicznego artefaktu, ale pozwolenia żadnego za bardzo na skorzystanie z niego nie widać i ciężko będzie je na teraz wykombinować? :D Powiedzmy, że to był bardzo niebezpieczny artefakt, dlatego potrzebne było pozwolenie nawet dla wiedźmy :D]

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  22. Alexander miał słabość do kobiet. Zwłaszcza do rudych pięknych kobieta. A przede wszystkim do ognistorudych pięknych kobiet. Dlatego też nie ukazał swojej cynicznej, pełnej sarkazmu strony od razu.
    Usiedli przy stoliku w trójkę. Szarzy Panowi istnieli tylko dzięki czasowi, który zabrali ludziom. Demonom, jak Lex, nie zagrażali bezpośrednio. Jednak potrafili dopiec każdemu.
    Przez kilka dłuższych chwil przyglądał się kobiecie a potem Vito.
    - Rozumiem. Ale co ja z tego będę miał? Nie działam jak organizacje charytatywne prowadzone przez wesołe wdówki.
    - Nie interesuje cie dobro tego świata? - spytał Szary Pan, unosząc brew.
    - Jestem bezduszny. - odparł Alex co było z resztą prawdą. Był demonem, który duszy nie posiadał.
    - I do tego jesteś inteligentny niestety. Z głupcami rozmawia się dużo prościej... Mogę ci zaoferować coś lepszego niż skarby, pieniądze i inne kosztowności.
    Heller musiał przyznać, ze Vito potrafił przyciągnąć uwagę słuchacza. Jednak od razu wzmógł czujność. Nie można było ufać tym, którzy kradli czas.
    - W zamian za użyczenie twoich niezwykłych zdolności i odnalezienie tego, czego szukamy, dam ci czas. Mogę kraść czas dla siebie ale też oddać go komuś innemu. Powiedzmy... 30 lat.
    Alexander ujął w słoń filiżankę z kawą, stającą przed nim. Upił łyk.
    - A to nie jest przypadkiem wbrew zasadą chaosu i równowagi? - spytał demon.
    - Jest. Ale znam pewne sztuczki... Nikt nie zauważy.
    - Chcę 60 lat. Skoro już mamy się targować.
    - 40 lat.
    - 60 i koniec.
    Vito zastanowił się chwile. Właściwie spodziewał się targowania i był na to gotowy. Mógł mu tyle dać. Ale gdyby zogdził się zbyt szybko, wyglądałoby to podejrzanie.
    - Umowa stoi. - rzekł Szary Pan wyciągając rękę ku Alexandrowi. Demon zawahał się ale ją uścisnął. Teraz nie miał wyboru.
    - Zatem, państwa zostawiam. - Vito zebrał laskę i kapelusz, wszystko w odcieniach szarości i opuścił kawiarnie, pozostawiając Alexnadra z tą piękną rudowłosą.
    - Alexander Heller. - zaczął. - Chyba się nie przedstawiłem. Zatem... co pani wie o tych duszach? Muszę wiedzieć jak ich szukać...

    Lex

    OdpowiedzUsuń
  23. [No to chyba wszystko mamy mniej, więcej ustalone. Nie zostało nam nic innego jak tylko rozpocząć nasz wątek. Jesteś wstanie nam zacząć? Byłabym bardzo wdzięczna. c:]

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  24. [Ooo, dziękuję bardzo za powitanie :). Na wątek się co prawda nie skusze, bo już za dużo ich na siebie wzięłam i obawiam się, że mogłabym nie wyrobić, ale może kiedyś uda Nam się tu zagrać.]

    Bigby

    OdpowiedzUsuń
  25. [Wiem co mogłoby zaginąć. Kanonicznie, po całym baśniowym świecie były porzucane skrzynie, w których zamknięte były byty całkowicie złe, ponadprzeciętnie potężne, które tylko siały zniszczenie i zostały zamknięte, gdy wymknęły się spod kontroli przy użyciu ogromnych pokładów magii.
    Istniałoby zagrożenie, że takowa skrzynia zostanie odpieczętowana, a umieszczona w niej istota zerwie się ze smyczy i rozpieprzy całe Fabletown, a także świat doczesny (znowu). Shadow, chciałby czy nie, musiałby współpracować, bo nawet oni nie byliby w stanie umknąć przed taką siłą. A że on sam jest małym spryciulem i lubi słuchać i przyswajać informacje, od razu skojarzyłby o co chodzi i prawie dostałby diabelskiego zawału.]

    Shadow

    OdpowiedzUsuń
  26. - Nie wypada nam mówić sobie po imieniu. - westchnął. - Ale mnie nie dotyczą ludzkie konwenanse.
    ~moim zdaniem, drogi wicehrabio... ta niewiasta ma niecne myśli
    Zmarszczył brwi. Czasem żałował pochłonięcia duszy tego wiekowego lekarza, zajmującego się ludzką psychiką. Potrzebował jego wiedzy ale ta jego wnikliwa analiza każdego, z kim rozmawiał, zaczynała być irytująca.
    Wziął w dłoń amulet. Jego zdolności wrodzone pozwalały na odczytywanie aur ale w pewnych konkretnych okolicznościach i pewnych konkretnych ludzi.
    - Nie jestem pewien czy rozumiesz jakie zdolności posiadam. Nie mogę wyciągnąć duszy z ciała i wsadzić jej do pudełka tak po prostu. Muszę ją pochłonąć do własnego ciała. Muszę ją okiełznać i nadać jej kształt. Dopiero potem mogę decydować co z nią zrobię. Ludzie dusze są bardzo plastyczne i proste w obsłudze. Problem pojawia się gdy mam do czynienia z duszami stworzeń mistycznych albo... z duszami nadzwyczajnymi. Nie wiem jak wiele sił będęmusiał poświęcić na okiełznanie takiej karmazynowej duszy. Możliwe, że złapanie wszystkich zajmie mi miesiąc albo nawet dwa. Jestem demonem. Mam ograniczoną ilość sił i pewien czas niezbędny do regeneracji.
    Opróżnił swoją filiżankę. Przyjrzał się dokładniej kobiecie z którą miał pracować. Była zdeterminowana, przynajmniej tak twierdził Richard psycholog.
    - W porządku... Od czego zaczniemy? Masz w dłoni początek nici z tego kłębka? I chciałbym wiedzieć, z kim konkurujemy...


    Lex

    OdpowiedzUsuń
  27. Słyszała w głowie słodki głosik swojej matki, która dawnymi czasy opowiadała jej o starych legendach, magicznych stworzeniach i przedmiotach chroniącymi przed otaczającym złem. Jako każda wierząca, na drzwiach rysowała różnorakie białe znaki, mające chronić przed błąkającymi się po nocy Nocnicami i Strzygoniami zaglądającymi przez okna drewnianych chat. Legendy stawały się jednak prawdą za każdym razem kiedy przy martwym rolniku ktoś ujrzał przegniłą do kości kobietę, kiedy uciekający z codziennych polowań myśliwi przyciągali za sobą do wioski Biesa lub Topielce. Valerie nie miała żadnych powodów by nie wierzyć matce, kiedy ta opisywała jej starożytne amulety, znaki mające uleczyć wszelkie choroby, obronić przed złą, czarną magią.
    Nie sądziła, że wszystko się tak skończy. Jej idealny plan zakładał ucieczkę w odpowiednim momencie, ewentualne kłamstwo mające na celu umożliwić jej bezpieczny powrót do domu. Wiedźmy jednak znów okazały się sprytniejsze od niej. Nie słyszała nawet kiedy jedna z nich podchodzi w jej stronę, skrada się by zaraz szarpiąc ją za rękaw swetra wyciągnąć zza ściany i pogrozić palcem. Tajemnicze spotkania Wiedźm z 13 piętra były całkowicie zakazane dla nieodpowiednich gości, jednak ona jako natrętna i wścibska dziennikarka, znów pognała w stronę niebezpiecznych ogni, jakby sama prosiła się o poparzenie. Zdążyła uciec, wyrywając się z ich silnego uścisku i zrzucając na ziemię wszystkie rzeczy z pobliskiej pułki, by uniemożliwić czarownicom dalszą pogoń. Doskonale jednak zdawała sobie sprawę z faktu, że ucieczka czarownicy jest niemal niemożliwa. Potrzebowała więc czegoś, co mogłoby ją uchronić przed działaniem złośliwych zaklęć.
    Lunela wydawała się niemal idealna. Chowana w kieszeni, jedyna rzecz która mogła ją uratować przed gniewem Wiedźm. Problemem okazało się jednak położenie owego amuletu. Schowany w podziemiach Woodlands wraz z całą resztą innych, magicznych artefaktów, nigdy nie miał ujrzeć światła słonecznego, wpaść w nieodpowiednie ręce. I chociaż sama Valerie nie chciała robić sobie jedynie więcej wrogów, ostatecznie udała się do zakazanych otchłani Woodlands, bezszelestnie przekradając się między strażnikami artefaktów. Przechadzając się obok czujnego smoka i prowadzącego się wokół feniksa, grzebiąc pospiesznie między różnorodnymi skarbami, znalazła wreszcie to po co przyszła.
    I teraz znowu się tutaj znalazła. Dokładnie w tym samym miejscu, o podobnej porze, wpatrywała się w złotą lampę Dżinna, trzymając w kościstych dłoniach notes i długopis. Pukając o białe kartki, usłyszała nagle donośny głos rudowłosej kobiety, która stojąc dokładnie przed wejściem do skarbca, powitała ją fałszywym uśmiechem. Valerie mierząc ją od góry do dołu, dokładnie jej się przyjrzała. Oczywiście. Doskonale wszystkim znana Asherah; niezwyciężony feniks broniący magicznych artefaktów i piwnic Woodlands. Valerie nigdy nie widziała jej na własne oczy. Słysząc, że kobieta niemal nigdy nie opuszcza terenu skarbca, nie miała nawet kiedy minąć ją na ulicy. Jednak wieczorem kiedy szukała w odmętach artefaktów słowiańskiej Luneli, jedynym jej przeciwnikiem był dyszący nieopodal smok.
    — Owszem — odpowiedziała krótko, słysząc pytanie kobiety.
    Ominęła jej wysoką sylwetkę i przechodząc przez ciężkie wrota, zauważyła stojącą nieopodal złocistą lampę. Podeszła do niej pospiesznie i kucając zaraz obok, zaczęła dokładnie przerysowywać ją do notatnika, przyglądając się każdemu, nawet najmniejszemu szczegółowi. Cały czas czuła na swoich plecach ognisty wzrok strażniczki, jakby ta układała sobie w głowie zdanie o nowo przybyłej dziennikarce, jakby chciała zbadać wszystkie jej myśli. Valerie szybko jednak przyzwyczaiła się do ciekawskiego wzroku rudowłosej i kontynuowała pracę, delikatnym ruchem ręki przerysowując do notatnika każdy szczegół lampy.

    Valerie

    OdpowiedzUsuń
  28. Shadow, w ciągu swojego krótkiego, ludzkiego życia, spotykał się z różnymi bytami, które czasami wbrew własnej, diabelskiej woli było mu dane znosić. Świat, który zwalił się na niego jak grom z jasnego nieba, nie był niczym innym jak tajemniczą otchłanią, której pokłady długo pozostaną dla niego niezbadane. To wszystko było bardzo inne, jaskrawe, śmierdzące i skrzekliwe — nie przywykł do tego, wychowany na pachnącym mchem bagnach. Tylko nocami zapuszczał się w ludzkie osady, siejąc zamęt i spustoszenie; nie lubił słońca, tych gwarnych rozmów i tłoków, jakie często towarzyszyły skupiskom tego dziwacznego gatunku dwunogich istot.
    Rzecz jasna, nie był też szczególnie zadowolony z faktu, iż wiedźmy zdecydowały się go przetransformować; wolałby chyba pomieszkiwać na farmie, o wiele bardziej zbliżonej do naturalnego środowiska, jakie towarzyszyło mu przez te kilka tysiącleci paskudnej tułaczki.
    Tymczasem, transformacja ograniczyła jego zdolności. Wiedział, że został wzięty na smycz, żeby nie psocić. Za bardzo. Nadal zostało mu wiele umiejętności, ale były zdecydowanie słabsze niż kiedyś. Nie mógł już szerzyć zła w tak wielkim stopniu jak kiedyś; wprawdzie jego perswazyjne umiejętności wcale nie zmalały i nadal mógł wryć się głęboko w słabe umysły, nakłaniając je do samobójstwa. Nie czerpał już jednak z tego takiej satysfakcji jak kiedyś; w obecnych czasach bowiem, sposoby na śmierć z własnej woli były... nudne. Przedawkowanie tabletek, podcięcie żył w wannie, pełnej gorącej wody... nie, nie bawiło go już to. Szubienica była jego ulubionym sposobem, lecz w dzisiejszych czasach, nie tak wiele osób chętnie po nią sięgało.
    A on uwielbiał patrzeć, jak ludzie powoli więdli, jak ich oczy zachodziły mgłą, skurcze tężcowe targały ciałem, a małe serca zatrzymywały się na zawsze, spowijając umysły ciemnością.
    Karmił się tym strachem, chłonął go jak gąbka, budował na nim autorytet i używał z uśmiechem, wiedząc jak wiele mu on daje. Uwielbiał ten lęk; stanowił podstawy wielu potworów, które przerażeni ludzie wytworzyli samoistnie, chcąc jedynie walczyć z tym, co nieistniejące. Nadal bliżej mu było do bytu całkowicie złego niźli całkowicie dobrego. Miał swoje momenty; uczucia nabywał stopniowo, lawirując wśród ludzi, których istnienia musiał nauczyć się od zera. Obserwował ich działania, uczył się słów, czerpał z emocji i wyrabiał własne tiki mimiczne — przyzwyczajał się, że teraz nie jest tym, bezpłciowym potworem bez uczuć, chcącym jedynie zamknąć kilka ładnie błyszczących oczu. Teraz był nim, mężczyzną, jak powiedziały mu wiedźmy, tą jedną z dwóch płci, którą naturalnie ciągnie psychicznie do innych.
    Póki co, stopniowo próbował przekonać samego siebie, że współżycie faktycznie powinno stać się częścią żywota — nie rozumiał fascynacji, mechanicznych pragnień ani bezwarunkowości ruchów, które czasami miotały jego ciałem. Ale uczył się. Powoli.
    Jako ochroniarz, codziennie musiał mierzyć się z tabunami ludzi, którzy przemykali przez bramki, z reguły niechwytani, wolni i bezpieczni. Zdarzały się wyjątki, rzeczy, które musiał skonfiskować, bójki, które musiał stłumić lub oszuści, których musiał wyrzucić. Praca nie należała do najciekawszych lub niebezpiecznych (był w końcu czartem, mogącym w każdej chwili zmienić się w wiatr bądź czarnego kota), lecz nie narzekał, starając się, by i na niego nie było powodów do narzekania. Czasami przekroczył uprawnienia, nieumyślnie kogoś pobił lub sprowokował do ostatecznie wygranej walki. Nie zdarzało mu się jednak uwodzić, bo nie widział zabawy w tego typu procesach; była to dla niego zbyt nudna gra, zwłaszcza, że po latach ludzka psychika nie stanowiła już dla niego zagadki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był typem prostym, mówiącym to, co akurat pomyślał; nie owijał w bawełnę, nie ubierał kłamstwa w ładne słowa, nie rzucał półprawdami. Nie tłumaczył się i nie dał stłamsić, postępując wyłącznie według własnych spaczonych reguł, które w ludzkim świecie dopiero próbował zbudować na nowo. Czarcia natura stanowiła nieodłączny element jego jestestwa; z czasem jednak zrozumiał, że w obecnych realiach na niewiele się ona zda; z tego powodu chociaż po części pragnął faktycznie stać się człowiekiem.
      Tym razem, już z daleka dostrzegł kobietę, która wyraźnie nie wyglądała jak klientka kasyna; obleczona w aurę tajemniczości, zmierzała w jego kierunku z niezłomnym spojrzeniem ogromnych oczu, skrytych pod rudymi falami ognistych włosów, spływających jej na ramiona.
      Uniósł brew, jakby od razu przeczuwając, że to nie będzie zwykłe wyproszenie.
      — Szukasz czegoś? — zapytał, choć pewnie powinien był zdobyć się na trochę więcej szacunku, którego jednak nie potrafił z siebie wykrzesać. — W kasynie trudno o dobrodziejstwa dla dam, lecz chyba masz jakiś interes... — kontynuował, a na jego twarz wpełzł paskudny uśmiech, odzwierciedlający całe to zło, jakie kiedyś nosił, dudniące w brzydkich trzewiach. — Nasłuchuję więc.

      Shadow

      Usuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.