czwartek, 4 maja 2017

If he's lying don't come crying


właścicielka Moonriver Burlesque
więcejhistoriapowiązaniaMoonriver Burlesque

To nie opowieść o skrzywdzonej przez los ofierze, która stała się złym, czarnym charakterem. To nie opowieść o kobiecie, która postanowiła nie zaufać już nikomu, bo raz zawiodła się na osobie, którą darzyła miłością. To nie jest opowieść o człowieku, który złamał się pod ciężarem nieszczęśliwych wydarzeń i czeka, aż jakiś naiwny Samarytanin przyjdzie i pozbiera go z ziemi. To raczej historia o czarownicy, która upadała i podnosiła się, jak każdy przeciętny człowiek. O czarownicy, która potrafiła srogo zapłacić za swoje błędy i nie obrażała się za to na życie, wyklinając Boga i wszystkich świętych zebranych w niebie.

Kartę sponsorują Helena Bonham Carter, Zaplątani i Danuta Stenka.
Tradycyjnie przygarniemy akcje, dramy i inne konflikty tragiczne. Karta taka minimalistyczna, bo podobno minimalizm jest w modzie. Charakter Gothel ukażemy przede wszystkim w wątkach. Poszukujemy również Roszpunki i księcia-samobójcy, bo dlaczego nie. Mamy też wolne miejsca w lokalu, zapraszamy. Felice, Miyuki.

36 komentarzy:

  1. [Witam. Ciekawa postać, nie powiem :D Szczerze powiedziawszy nigdy nie przepadałem za "Roszpunką", ale twoja pani mnie przekonała do tej baśni :) Kurczę jeden wątek już niby mamy, ale no ta pani jest po prostu obłędna....i chyba nie mogę, nie potrafię się powstrzymać przed zaproponowaniem jakiegoś wątku.
    Myślę, że może z Ivanem by się dogadała, ale kto tam wie...może Lucek, albo Will bardziej przypadnie do gustu Margot?
    Niemniej weny, czasu i chęci aby ogarnąć trzy postaci :D]

    Lucyfer Boruta
    Willard Scarlet
    Ivan Zwonariew

    OdpowiedzUsuń
  2. [ Dwie postacie, jak widać, ci nie wystarczą XD <3 No ale Gothel wyszła genialnie :3 I jeszcze buźka Heleny! Jak tu się nie zakochać. Wielkie brawka również za historię, bo to miła odmiana spojrzeć na bakę o Roszpunce z te strony. Teraz to wiedźma jest tą pokrzywdzoną! <3 A mimo to się podniosła ;-; Hakuś mógłby u niej pobierać lekcje życia XD
    No cóż. Witaj nam ponownie :3 ]

    Huckelberry

    OdpowiedzUsuń
  3. [Wyczuwam mocne Prawo Niespodzianki ze strony Gothel :D Historia opowiedziana z jednej tylko strony może mieć zupełnie inną perspektywę z drugiej, ale i tak jest ładnie.
    Bier wątki i rozwijaj biznes, ale na mój teren się nie zbliżaj kekekeke :D]

    Cash

    OdpowiedzUsuń
  4. [Helenka tak pięknie wygląda jako Gothel, idealny wybór!
    Cieplutko witam Twoją kolejną postać i trzymam kciuki, żebyś znalazła na wszystkie trzy panie czas. Wiem jak jest ciężko nawet z jedną postacią, a co dopiero z trzema.
    Historia czarownicy bardzo mi się podoba, lubię te popularne ostatnimi czasy inne spojrzenia na oryginalną historię. Chyba od Wicked się to zaczęło, a potem nastała lawina przekształcania oryginalnych opowieści, co bardzo mi się podoba. I od momentu Diaboliny czekałam niecierpliwie na podobny film o Roszpunce. Filmu ciągle nie ma, ale powiedzmy że w jakiś sposób zaspokoiłaś moją ciekawość ;)
    Życzę wielu udanych wątków i dobrej zabawy.]

    Oscar Wielki i potężny

    OdpowiedzUsuń
  5. [ My ojojania nie chcemy! Od tego mamy kochaną żoneczkę XD Za dużo aż tego ojojania mamy :")
    Jaj! +25 do zajebistości :> Jak fajowo. Hakuś to wielki artysta XD Śpiewać, grać, tańczyć! Aż dziw że za pianinem w Trip Trap siedzi, a nie nie występuje u Margot ;)
    To co? Pokombinujemy coś dla nich? Bo jakoś tak wyszło, że do tej pory żadnego wątku nei mieliśmy, a tak zostać nie może! :D ]

    kapitan Hak Jones

    OdpowiedzUsuń
  6. [Oh, moja kochana szefowo!!! <3
    Nie wciskaj mi tylko nadgodzin i nie każ mi się rozbierać, to będę grzeczną pracownicą :>
    P.S.: Haka trzeba zatrudnić, szczególnie po tym filmiku z tańcami na stole <3 xD]

    twoja najlepsza piosenkarka

    OdpowiedzUsuń
  7. [Ogólnie film był słabo zrobiony, ale historia ciekawa, i jeśli dopracowaliby pewne aspekty, film bym kochała. Niestety, nawet Oz: Wielki i Potężny, chociaż był potencjał i sporo pięknych scen, ogólnie film wypada słabo. Chociaż znowu - historia niebanalna i ciekawa. Przydałby się im dobry scenarzysta ;) Bo tak naprawdę, jak na razie dostaliśmy Kopciuszka, Piękną i Bestię czy Księgę Dżungli i niestety żadna nowa ekranizacja nie pobija oryginału.
    Wydaje mi się że jest książka o Gothel... Ale pewności nie mam. Na pewno jest o Diabolinie i Bestii, i jakaś trzecia, i chyba to właśnie Gothel była...
    Nie obwiniaj się o Gretel, odgrzewany kotlet nigdy nie wychodzi dobrze, więc to bardziej była moja wina. Z Ozem mam zamiar zostać dłużej, lepiej, intensywniej. Także jeśli masz jakieś pomysły to pisz, może coś nam ciekawego wyjdzie :)]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  8. [Jak dla mnie Gaston ukradł ten film, za to Bella to było jedno wielkie nieporozumienie. Długo nie mogłam zrozumieć co tak naprawdę nie pasuje mi w tym filmie, aż obejrzałam takie krótkie porównanie animacji z filmem na yt i facet ujął w słowa to, co zauważyłam a nie wiedziałam, że tego mi brakuje. A mianowicie strachu. W filmie ludzie z miasteczka nienawidzą Belli, w bajce traktowali ją jako dziwaczkę, ale byli niegroźni. Zaatakowali Bestię ze strachu, o siebie, o swoje dzieci, za to w filmie... No zabrakło tego strachu, który wyjaśnia te zachowania i tę nienawiść. Oni po prostu nienawidzili Belli, to było bardzo słabe. I w tym przypadku, jak się na to spojrzy, Kopciuszek jak dla mnie wypada lepiej, bo zachowuje sens baśni. No i Robb Stark jako książę... <3
    Szukam kogoś kto go ukocha, ale nie wiem czy Gothel by chciała być tym kimś :D Twój pomysł z utrzymywaniem dobrego wyglądu u tancerek jest dobry. Na pewno brałby zapłatę w gotówce, ale czasami mógłby potrzebować drobnej przysługi. I wtedy mógłby o to prosić Gothel. Albo jej dziewczyny. Wiadomo że w takim miejscu można sporo usłyszeć.]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  9. [ W sumie czemu nie :D Możemy tak ogarnąć wątek, że Hak zdecyduje się pracować u Margot :3 Choć wtedy on i Lucy mogą czasem takie sceny urządzić w pracy, że głowa mała XD Bo przecież to miłość i nienawiść za razem.
    I oczywiście masz racje, że z Miyuki mój pirat zapewne też będzie miał przyjemność :D
    Ale skupiając się an wątku. Pytanie podstawowe jest takie czy poznajemy ich dopiero w Fabletown, czy kminimy coś jeszcze ze świata baśni?
    Tańczący na stole pirat poleca się na przyszłość XD Ja już drugi dzień żyję tymi tańcami i śpiewaniem :3 I w sumie tak kminię, ze nasz wątek, przynajmniej z początku, można by właśnie o to oprzeć. Bo Hakuś to non stop ma do czynienia z muzyką. I o tyle, o ile na pianinku codziennie gra w pracy, to ze śpiewaniem i tańczeniem publicznie jest gorzej. Taki trochy nie przekonany do swego talentu XD Więc tak pomyślałam, ze można pokminić, iż Margot miałaby przypadkiem przyjemność przyłapać go na tym, jak mój pirat poczułby się swobodnie i puściłby wszystkie hamulce, dajmy na to w jakimś parku, czy gdzieś XD Albo w tawernie za baśniowych czasów! I na stole wtedy XD Hahaha.
    Ale tak na poważnie to na razie nic innego po za zmienianiem miejsca pracy mi do głowy nie przychodzi. Ewentualnie za baśniowych czasów Hak mógł wpaść do Margot, bo usłyszał, że jest czarownicą. Może potrzebował jakiegoś zaklęcia czy czegoś? Albo to ona potrzebowała czegoś zza siedmiu mórz i postanowiła dogadać się z piratem, a przypadkiem padło na Jonesa?
    Można też pójść w inną stronę. Twoja pani od mojego jest starsza wychodzi, bo ona sprzed XVIII wieku, a on gdzieś w tym stuleciu dopiero zaczął istnieć. Wiec może nastoletni Hak, jeszcze zaciągnięty na okręt królewskiej marynarki spotkałby Margot? Zawsze miał dar do wpadania w kłopoty. Tylko nie wiem, co dalej z tym fantem wtedy :/
    Hymmm....
    Jakieś pomysły? XD ]

    Haczek artysta

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Hahaha XD O nie! To trzeba się pilnować! A to proste nie będzie.
    O tak :> Po godzinach w Trip Trapie! Genialne. Pląsanie ze szczotką <3 Zażenowany Hakuś jest piękną wiją, więc och tak, tak, tak. I nie musi mu Margot proponować posady tancerza XD Muzykowanie mu wystarczy, może od czasu do czasu zaśpiewa. Ale Margot może się potem śmiać z niego, że go jako tancerza wykorzysta. Już widzę jak do niego przychodzi, gdy któryś z tancerzy się uszkodzi lub zachoruje XDDD "Jones wchodzisz na scenę i wcale mnie nie obchodzą twoje protesty!"
    Ja porzuciłam wątek?! Toż to nie do wybaczenia :< Jestem złym człowiekiem.
    Nie mniej ten pomysł by tu idealnie pasował. Uratowanie Margot z opresji, jak słodziutko. Opcja "Hak dżentelmen" włączona :3 Także nawet nie wiem, co mogłabym teraz dodać.
    To wtedy mamy i pierwsze spotkanie w przeszłości i zetknięcie po latach w Fabletown. Z początku pewnie się nie rozpoznają. Wszak porwanie Margot przez piratów i jej wydostanie się an wolność bardzo długo trwać nie mogły. Także to może dodać nam kilka uroczych, zabawnych sytuacji.
    Zostaje więc pytanie czy piszemy wątek od pierwszego spotkania w przeszłości, czy robimy dopiero w teraźniejszości, a tamto daje nam tylko urozmaicenie rozmów i zachować, czy może będziemy pisać jakby dwa równo, robiąc ze spotkania w baśniowym świecie wspomnienie. No i najgorsza kwestia, czyli kto zaczyna X3 ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ja po OUAT mam w głowie jako Bellę tylko i wyłącznie Emilie de Ravin, i już mi tak zostanie. Była idealna, te krótkie spódniczki i buty na wysokim obcasie/koturnie, nawet podczas wyjścia do lasu :D Do filmu niestety była już za stara :(
    Kochana, popieprzony wątek z trudną, dziwną miłością, zauroczeniem, przeciwnymi charakterami, i dramami - kupiłaś mnie. Totalnie :D Zwłaszcza że mój Oscar to kobieciarz (w głównej mierze), i tak naprawdę zakochany nie był nigdy. Kilka serc złamał, ale tej jednej, przy której mógłby na dłużej zostać nie wykorzystując jej do swoich celów, nigdy nie spotkał. Także jeśli chcesz spróbować to ja jestem na tak ;)]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  12. [ Okej <3 To będę grzecznie czekać ;) ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  13. [Była cudowna w OUAT <3
    Dogadaliby się w takim razie, on potrzebuje twardej osoby, jak on sam. Pomimo dram, krzyków, kłótni, i na pewno długich dość podchodów. Będzie fajnie :D
    Oz ogólnie pochodzi z Kansas. Na przełomie lat 1890/1900 występował jako kuglarz w cyrku, potem trafił do Oz (według filmu w 1905, więc tego się będę trzymać). Z Oz odleciał jako staruszek, powiedzmy że zabawił tam w granicach 50-60 lat. Więc tak około 1960 był znowu w Kansas, już jako czarodziej, i już wyglądał dobrze bo w końcu nałożył na siebie czar. Staruszek odszedł w niepamięć, a on zapewne pałętał się po Stanach to tu to tam, i myślę że w NY osadził się na stałe niedawno, ze 20 lat temu. Końcem lat 90, tak myślę. Także i owszem, poza NY można go było spotkać.]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  14. [Zarys mi się podoba. Bardzo. A z Baśniowców on faktycznie zdziera mniej niż z Doczesnych, bo wie jakie stawki mają wiedźmy z 13 piętra - jeśli będzie konkurencyjny będzie miał więcej klientów i to odrobi. Dlatego faktycznie interesy z nim mogły się Margot bardzo opłacać.
    Co do glamour - taki typowy, w pudełku, serwuje tylko tym Baśniowcom, którzy muszą ukryć więcej (czyli tę zwierzęcą postać). Ale wystarczy spojrzeć na niego, od lat jest w tym samym ciele, nie postarzał się nawet o jeden siwy włos, a wątpię żeby chciało mu się nosić wielkie pudło przy sobie. No i też czasami majstruje przy urodzie Doczesnych. Dlatego sądzę, że Margot nie powinna się martwić, drobne ingerencje w jej personel będą szybkie i przyjemne, i żadna dodatkowa rzecz przy ich stroju nie będzie konieczna ;)
    W takim razie pozostaje jedno pytanie - zaczynamy na początku znajomości czy może teraz? Chyba lepiej byłoby od zera, ale to jak uważasz.]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  15. [Dobra, przyznam Ci rację. Od teraz będzie lepiej. Chcesz może zacząć? :)]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  16. Fabularnie tak. Czasowo jeśli miałabym to zrobić to dopiero po weekendzie. Mam od jutra trzy dwunastki w robocie i nie wiem czy w ogóle zajrzę na bloga. Dlatego jeśli chcesz, żeby akcja poszła szybciej, to mogłabyś zacząć w ciągu tych trzech dni, i od razu w poniedziałek miałabyś odpis. To już zależy od Ciebie :)]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  17. [Taki układ mi pasuje :) W takim razie do usłyszenia po weekendzie ;)]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  18. [ No ja też powitam twą nową postać :D
    Widzę, że masz nieposkromione pokłady wyobraźni i potrzeby pisania :D
    Zatem, miłego wątkowania ;)]

    Alexander

    OdpowiedzUsuń
  19. [Hehe...Lucjan i sarkazm, dobre :D Ale no cóż... diabeł to diabeł i ogólnie to Lucjan jest dosyć...oryginalny o czym można sie przekonać czytając notki Lucjanowe :D
    Coś proponujesz, czy może ja mam wpaść na jakiś dobry pomysł?]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  20. [Ulubioną i ukochaną za razem! :D
    Eh, mój biedny, groźny pirat :”)
    Damy radę aż z trzema? xD Ale kurcze, z szefową nie napisać…? Tylko o czym? :D Może jakieś ich pierwsze spotkanie? Lucy wychodzi z kicia, Margot otwiera burleskę i jakoś na siebie wpadają? Albo pokombinować coś w teraźniejszości . Jakieś pomysły? :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  21. [Ponieważ nie wiem czy wpaść do Felice czy Miyuki to komentarz piszę u Margot, bo przy okazji mogę pochwalić za cudowną Helenę. :D
    Dziękuję za miłe powitanie, a klimaty północy polecam, bo mity nordyckie to praktycznie protoplaści współczesnego fantasy. :)
    Wszystkie trzy postacie masz świetne i waham się do której z pań się zgłosić. Bo i Felice i Miyuki kuszą i to bardzo.
    Z Felice mógłby wyniknąć cudowny konflikt na linii - zastępca szeryfa i prywatny detektyw, który ciągle jej się plącze i utrudnia śledztwo. No i mogłoby być ciekawie, bo tutaj okropny szef wilk, tu kolejny nieznośny wilk - wszędzie te cholerne wilki. ;) Z kolei z Miyuki można wymyślić powiązanie z przeszłości, skoro urzędowała na Grenlandii (ten japońsko-duński baśniowy miks wyszedł jeszcze lepiej niż moje czerwono kapturkowe cuda xD). A w teraźniejszości można się zainspirować grą i wspólnie wytropić nielegalną wiedźmę, która robi glamour i tworzy przez to "sobowtóry".
    Co powiesz?
    Dziękuję! Zwłaszcza za życzenia czasu. ;)]

    Hati

    OdpowiedzUsuń
  22. [Powodzenia z trzecią postacią, rozszalałaś się nieźle. ;) Co prawda mamy zacny wątek z Miyuki, ale korci mnie też by popisać z szefową. Helena <3 Gothel <3 W takich chwilach moja głupota ma ochotę zrobić sobie księcia w stylizacji a la Julek xD]

    D&D czyli Duncan&Drake

    OdpowiedzUsuń
  23. [Przyszedłem, bo już jakiś czas podglądam kartę, ale jakoś nie mogłem zabrać się za napisanie czegoś konstruktywnego. Teraz wcale nie będzie inaczej, bo powiem tylko, że postać naprawdę ciekawa, a Helena to miłość mojego życia, najcudowniejsza istota, przepiękna kobieta, no i zapraszam na wątek, gdybyś chciała, chociaż nie mam pomysłu. :D]

    Terrence Burton

    OdpowiedzUsuń
  24. [Smok chce ze mnie zrobić Magic Mike'a, ale myślę, że na spokojnie barman w burlesce może być i nie będzie kolidował z bardzo wyczerpującą pracą w męskim klubie ze striptizem. :D]

    Burton

    OdpowiedzUsuń
  25. [Lubię obrażać swoje postacie, więc powiem wprost - Burton to leniwy śmieć, który nie może ruszyć czterech liter do roboty, ale w końcu musi, bo pieniądze kiedyś się skończą. :D A klubu męskiego chwilowo nie ma, do tego Ter ma partnerkę, która chyba by go zabiła za występowanie w roli striptizera. :D]

    Burton

    OdpowiedzUsuń
  26. [Może porwanie jakiejś pani od burleski? xD]

    Burton

    OdpowiedzUsuń
  27. [ No mieliśmy XD Ciągle czekam na twój odpis, czego pragniesz XD
    Zatem, czego pragniesz? ]

    Lex

    OdpowiedzUsuń
  28. Doskonale wiedział czego od niego oczekiwano. Owszem, zdziwił się gdy jakiś czas temu właścicielka nowego klubu w Fabletown zapukała do jego drzwi. Nikt wcześniej nie prosił go o tak wielkie zlecenie. Był to wyzwanie, któremu miał zamiar podołać. Najlepiej jak to będzie możliwe. Powiedział jej wtedy, że trafiła pod dobry adres, i tego zamierzał się trzymać. Oczywiście, najpierw powinien lepiej zorientować się w sprawie, dlatego dzisiaj, zgodnie z umową, wybrał się do starego klubu jazzowego.
    Ubrał się stosownie do okazji, ktoś mógłby powiedzieć, że za dużą wagę przywiązywał do własnego wyglądu, ale lubił dobrze się prezentować. Ludzie, patrząc wtedy na niego, wiedzieli że mogą mu zaufać. Garnitur czynił cuda, dodawał charyzmy i stanowczości. Dlatego nie zamierzał z niego rezygnować. Zwłaszcza w tak doborowym towarzystwie.
    Przedstawił się kobiecie, którą zauważył po wejściu do środka. Posłusznie zaczekał, rozglądając się po wnętrzu klubu. Musiał przyznać, że właścicielka miała dobry gust. Wystrój zachęcał do odwiedzin, a to już połowa sukcesu. Przyjemne otoczenie, dobry alkohol, i piękne dziewczyny. Czego potencjalny klient mógł pragnąć więcej? Z uśmiechem poszedł za ciemnowłosą, która po niego wróciła, a jeszcze szerszym uśmiechem obdarzył samą Margot.
    - Droga pani Werner,wygląda pani olśniewająco – mówiąc to skłonił lekko głowę, złapał ją za dłoń i lekko musnąć ją wargami. Stara szkoła, ale i w tych czasach kobiety to uwielbiały. A on potrafił być czarujący. – Poproszę whisky, z odrobiną lodu, niemieszaną.
    Dyskretnie zerknął na pracownice. Na pierwszy rzut oka niczego im nie brakowało, ale czy taka była prawda, miał dopiero stwierdzić. Musiał przyjrzeć się im lepiej, dokładniej, bliżej. Nic nie poradził na to, że mimowolnie się uśmiechnął. Kto nie lubił towarzystwa pięknych kobiet? Nawet gdyby chciał, nie potrafiłby odmówić sobie tej roboty. I nawet nie chodziło o zarobki, był pewny, że się jakoś z Margot dogadają. A jak na razie…
    - Byłbym bardziej niż zadowolony, gdyby zechciała pani zwracać się do mnie po imieniu. Pan Diggs to był mój ojciec, straszny, po prostu straszny człowiek. Nudny. Stary. A ja chyba taki nie jestem, dzięki Bogu. Dlatego… - uniósł do ust szklaneczkę z whisky, którą podała mu najprawdopodobniej asystentka kobiety. – Proponuję się napić, i zejść z tego oficjalnego tonu. W końcu czeka nas, mam nadzieję, miła współpraca. Margot – popatrzył na nią uważnie, nie opuszczając szklanki. – Twoje zdrowie.

    [Nie mam czego wybaczać, zaczęcie jest śliczne :) Mam nadzieję, że czujesz się już lepiej. Osobiście przepraszam za zwłokę, ale w moim trybie pracy odpisywanie na bieżąco jest utrudnione. Postaram się jednak poprawić. I jeszcze dodam, że z długością moich odpisów jest różnie, zależy od czasu i weny. Ten tutaj nie jest najwyższych lotów, ale nie chciałam żebyś dłużej czekała. Daj jednak znać, czy mam pisać dłuższe, czy czasami wybaczysz mi coś krótszego :)]

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  29. [To dopiero miła niespodzianka. Aż mnie korci spytać do czego się mój pan Kościej przysłużył. ;)
    Chęci znajdę, czas mam nadzieję również. I też mam dylemat między tymi dwiema paniami, chociaż wydaje mi się, że z Margot by mi się Kostia chyba lepiej dogadał. Chociaż zdaję się na Ciebie i to kogo Ty byś mi do wątku najchętniej zaproponowała. Ewentualnie możemy podrzucić parę pomysłów do obu pań i zobaczymy co nam wypadnie najciekawiej. ;)]

    Kostia

    OdpowiedzUsuń
  30. Odkąd pamiętał, jego jedynym marzeniem było zostanie kimś wielkim. I teraz, gdy udało mu się to osiągnąć, za wszelką cenę pragnął utrzymać się na szczycie. Dobry wizerunek, gdy miało się odpowiedni zasób gotówki, był łatwy do osiągnięcia. Drogi garnitur, zegarek, eleganckie buty. To wszystko sprawiało, że ludzie nabierali respektu, szacunku. Kiedyś, gdy występował na scenie w cyrku i łaty na fraku były czymś na porządku dziennym, nie czuł się tak komfortowo jak teraz. No i nie zarabiał tak dużo. Także coś musiało być na rzeczy.
    Uniósł brwi, ale nie skomentował na głos wybranego przez nią napoju. Chociaż zadziwiła go, na pierwszy rzut oka nie wyglądała na abstynentkę. Owszem, było jeszcze stosunkowo wcześnie, ale byli w klubie, mogli pozwolić sobie na trochę szaleństwa. Ale zamiast tego, skinął tylko głową, i szybko opróżnił swoją szklankę. Odstawił ją na pobliski blat. Wolne ręce w jego zawodzie były najważniejsze, nie chciał zajmować ich niepotrzebnymi rzeczami.
    - Oh, nasza współpraca na pewno będzie owocna, w to nie wątpię… - ruszył za nią w kierunku sceny, skupiając całą swoją uwagę na dziewczynach. – Nie rozumiem tylko dlaczego wątpisz w swoje pracownice? Czyżby czegoś im brakowało? – mówiąc to uśmiechnął się do pierwszej dziewczyny, przed którą się zatrzymał. – Nie, tej tutaj nie brakuje niczego. Ponowię więc swoje pytanie – odwrócił się do Margot, wymijając blondynkę żeby obejść ją dookoła. – Czego im brakuje? Twoim zdaniem. Bo czy faktycznie masz rację zaraz się dowiemy. Mimo to wolałbym wiedzieć jak to wygląda z twojej perspektywy.
    Nie do końca wiedział czego od niego oczekiwano. Krzywy nos, dobra, ta sprawa była prosta. Chwila skupienia i po robocie. Glamour? Oczywiście, ten czar wymagał dłuższego czasu przygotowywania, ale niczym nie różnił się od tych, które serwowały wiedźmy z trzynastego piętra. Był doskonały. Jeśli chodziło o glamour, miał jedną radę – nie zatrudniać istot, które go potrzebują. Nie w tym biznesie. Ale oczywiście i to było do zrobienia. Musiał jednak się zastanowić… Na dłużej zatrzymał się przy kolejnej tancerce, poświęcając jej więcej uwagi. Była za koścista, to fakt. Ale może niektórych to przyciągało? On wolał gdy kobieta miała czym oddychać i na czym usiąść, różne jednak były fetysze. Kiedyś na specjalne życzenie klienta przemienił jego żonę w gwiazdę filmową na jedną noc. Nie wnikał, nie pytał, miał tylko nadzieję że dobrze się bawili.
    - Musisz odpowiedzieć mi na jedno pytanie, Margot – zażądał, uśmiechając się do tancerki. – Chcesz mieć legion pięknych i identycznych dziewczyn? Czy po prostu mam im naprawić drobne braki, a resztę zostawić w stanie oryginalnym? Na pewno znajdziesz chętnych na długonogie blondynki, ale tamtej rudej – wskazał dziewczynę ruchem głowy – zostawiłbym jej te włosy i piegi. Jest urocza. Oryginalna. Oryginalność czy armia klonów, oto jest pytanie…
    Mrucząc do siebie pod nosem powoli obchodził cała scenę, przy niektórych dziewczynach zatrzymując się na dłużej, inne tylko obrzucając jednym spojrzeniem. Znalazł kilka brzydkich znamion do ukrycia, jeden paskudny tatuaż który na pewno nie powinien szpecić młodego ciała. Nie gdy jego właścicielka chciała rozbierać się publicznie. Poprawiłby też kilka tyłków i biustów, ale tu już powinien zapytać o zdanie ich właścicielki… Nie mógł przecież ot tak strzelić palcami i po prostu tego zrobić. Zresztą, to wymagało większych czarów, może jakiegoś uroku maskującego. Wolał też nie zmieniać dziewczyn na stałe, w jego oczach każda, chociaż może nie doskonała, była piękna. Intrygująca. Musiał pomyśleć trochę i opracować jakiś nieinwazyjny urok, który będą mogły bezproblemowo zdjąć po pracy. Coś mniejszego od glamour, bo tak wielki czar nie był potrzebny… Koniecznie musiał zajrzeć do pewnej księgi jak tylko wróci do swojego apartamentu.

    Oscar Wielki i Potężny

    OdpowiedzUsuń
  31. [Hej, przejmuję postać Dorotki i z wszystkich możliwych zajęć ognistowłosa tancereczka spodobała mi się najbardziej, a autorka Oscar'a tylko zapewniła mnie, że to dobry wybór, zdradzając relację, która łączy Wasze postacie. Odzywam się więc, żeby dogadać szczegóły i warunki ewentualnej współpracy ;) Odezwij się proszę na maila: elisaabethh@gmail.com lub gadu: 40568973]

    OdpowiedzUsuń
  32. [Ćśś, prawie zdradziłaś sekret! Dobrze, że Doris taka niedomyślna jest, bo bez dramatu by się nie obyło.
    Jasne, zacznijmy czymś miłym, o ile w przypadku psychoDoris się da. Ewentualnie mogę spróbować namówić ją, żeby zachowywała się, byle jak ale się zachowywała i coś uda nam się skleić. Może zaczniemy od początku w takim razie? :)]

    Dorothy

    OdpowiedzUsuń
  33. [Och, coś czuję że Dor będzie często miała kłopoty -.-' No cóż, poradzimy sobie, jakoś.
    No, tak sobie myślę, że mogłoby być ciekawie. Czy nie?]

    Doris

    OdpowiedzUsuń
  34. To był… wyjątkowo nudny dzień. Zresztą, na nieszczęście, większość jego dni tak wyglądała. Rutyna, szare miasto i wiecznie ci sami, nieciekawi ludzie. Och jakże on tego nienawidził, jakże miał tego dość. Nie raz już nawet próbował ucieczki, na rożne sposoby. Tylko, ze nic nie pomagało. Marne rozrywki dwudziestego pierwszego wieku nie potrafiły na dobre oderwać myśli Jonesa od beznadziei jego życia. Jedynie śmierć wydawała się wybawieniem. Ta jedna, jedyna rzecz, po którą nie odważyłby się sięgnąć. Choć próbował i to niejednokrotnie. Problem tkwił w tym, że Huckelberry za bardzo kochał życie. Ponad wszystko i wszystkich. Przeklęty tchórz. Wszystkie bajki, w których występował, bezlitośnie mu to wytykały.
    Tkwił więc w tym paradoksie. Pomiędzy życiem, a śmiercią, niecierpiąc obu. Do czasu. Coś się przecież zmieniło ostatnim czasem, a on sam jakby… się rozchmurzył. Jak inaczej można było wytłumaczyć fakt, że zaczął nucić pod nosem podczas gry na swoim ukochanym pianinie w Trip Trap? Skąd ten szeroki uśmiech i błysk w błękitnych oczach? Zauważyli to wszyscy jego współpracownicy, a nawet stali klienci. Odwzajemniali uśmiech, unosili pytająco brwi, a on wtedy tylko wzruszał ramionami i wracał do swojego małego świata. Przecież życie było takie wspaniałe. Monotonia, powtarzalność, rutyna. Bezpieczeństwo. Nie dla niego, on o to nie dbał, w sercu wciąż nosił wspomnienia przygód, podczas których ryzykował życiem. Jednak bezpieczeństwo dla niej… U jego boku. To było wspaniałe i dla tego mógł wiele poświęcić. Wytrzymywał nawet te wszelkie małe niedogodności. Nieziemsko go wkurzało to, jak ona podporządkowała się temu światu, jak wnosiła go na Jolly Rogera, ale nic nie mówił. Miał ją dla siebie. Jego Lucy. Wniosła do ego życia radosną piosenkę. Tak jak już kiedyś to zrobiła. Może była dla nich szansa na… szczęście?
    Trip Trap opustoszało. Nadchodziła godzina zamknięcia, a on został sam. Wreszcie sam. Bez uszu, które mogłyby go podsłuchać. I dał się ponieść. Miał tylko sprawdzić, czy wszystko jest na miejscu, czy jest posprzątane i pozamykane, a tymczasem pozwolił sobie na o wiele więcej. Zaczęło się od piosenki. Huck kochał śpiewać, choć nikomu, nigdy się do tego nie przyznał. Tylko jego wierny bosman znał ten mały sekret kapitana. Reszta świata wiedziała tylko o pianinie. Tymczasem Jones miał przecież niezgorszy głos. I niezgorsze ruchy. Których nikt, nigdy nie miał obejrzeć. Taka małą tajemnica Trip Trapu.
    Pląsając po stole, na którym znalazł się w sumie jakoś z rozpędu, dając popalić swoim strunom głosowym, Huck nie zauważył, że ma publikę. To też dale zgrywał powagę, poświęcał się kolejnym zwrotkom piosenki i każdemu ruchowi, a przecież gdyby tylko wiedział, że jest obserwowany, to spróbowałby obrócić to w żart. Zawsze tak robił, uważał to za jedyne wyjście. Przecież krwiożerczy pirat, który mordował kobiety i dzieci nie mógłby tak z lekkim sercem śpiewać i tańczyć. Ludzie by tego nie przyjęli. Lepie było wierzyć, że on się tylko nabija. Prawda?
    Wtedy też ją zobaczył. Stała stała w drzwiach ze skrzyżowanymi ramionami i patrzyła. Huck zamarł w pół kroku, z ustami rozdziawionymi, jakby miał wyśpiewać kolejne słowo. Całą ta sytuacja zbiła go z tropu. To też tylko patrzył na kobietę z góry, ze stołu, ze swojej pozycji. Tak bardzo irracjonalnej pozycji. Mężczyzna z hakiem zamiast dłoni właśnie zrobił z siebie durnia.
    Brawo Jones, brawo. Ty stary idioto.

    [ Ciiii, było wyśmienicie <3 To moje jest przeciętne przy Twoim XD No i wybacz, że tyle to trwało, ale komputer mi padł i musiał pójść do naprawy :/ ]

    pan artysta

    OdpowiedzUsuń
  35. [Oj, kusisz kusisz. :D Może z Duncana zrobię trochę takiego Julka? ;)
    A tak na serio, z wątkami się ślimaczę, jeszcze mi odwaliło i reaktywowałam trzecią postać, więc nie wiem jak to będzie. Jak Ci ślimaczenie nie przeszkadza to możemy pisać na dwa wątki. Ale jak wolisz częściej odpisy to lepiej zostańmy przy jednym wąteczku. Chociaż Helena taka cudowna i mam tyle pomysłów! <3]

    D&D&Walter

    OdpowiedzUsuń
  36. Od pierwszego dnia wiedziała, że nie będzie łatwo. Okazało się, że te piękne, niezwykle uzdolnione i uśmiechnięte dziewczyny nie przepadają za konkurencją. Może zazdrościły jej naturalnie rudych włosów, może wiedziały, że porusza się z większą gracją niż one razem wzięte, a może zwyczajnie obawiały się o czas, który do tej pory spędzały na scenie. Pewne jednak było to, że tuż po wyjściu Margot rozpętało się piekło.
    Wszystko zaczęło się od zaginięcia ulubionej krwistoczerwonej szminki. Nie podejrzewała nikogo, z góry założyła że zwyczajnie ją zgubiła, choć nigdy do tej pory jej się to nie zdarzyło. Jednak kiedy zobaczyła ten sam odcień na ustach koleżanki, doskonale wiedziała, pomijając fakt że jej nie pasował, że to nie był przypadek. Naprawdę starała się być miła. Grzecznie poprosiła o zwrot swojej własności, a kiedy spotkała się z odmową odeszła z gracją tylko po to, by następnego dnia pojawić się z kolejną sztuką, niezrażona tym co zaszło i uznała to za jedną z rzeczy, której jej zazdroszczą.
    Reszta dziewczyn wydawała się całkiem w porządku. Nie można powiedzieć, że się zaprzyjaźniły, a wina za to leżała po obu stronach, jednak potrafiły się dogadać, a z czasem nawet zaczęły udawać się razem na drinka i powoli się do siebie zbliżać. Problem leżał w przeklętej blondynce, która od dnia pierwszego postanowiła pozbyć się Doris za wszelką cenę.
    I choć szukanie stroju na ostatnią chwilę, bo ten wcześniej wybrany okazał się pocięty potrafiło zmęczyć, Doris wkręciła się w tą zabawę i nie odpuszczała kroku. Od zawsze była wredna, jednak dopiero teraz przekonała się jaką radość daje jej zemsta. I pewnie bawiłaby się w to dalej, uznając to za specyficzny rodzaj rozrywki, gdyby blond żmija nie przegięła.
    Każda z nich każdym kolejnym występem walczyła o solówki. Każda z nich wiedziała jak to jest ważne i choć działo się różnie, te kilka minut było świętością. Do czasu, kiedy w samym środku pokazu Doris na scenie pojawiła się Ona.
    Nie poświęciła nawet chwili na zastanowienie czy aby jej instynkt podpowiada jej odpowiednie rzeczy. Bez wahania rzuciła się w jej stronę i nie bawiąc się w dziewczęce popychanie i piski, uderzyła z prostej, czerpiąc dziką satysfakcję z widoku zataczającej się blondynki. Zaraz też złapała ją za włosy z zamiarem roztrzaskania jej nosa o kolano.
    -Ty pieprzona.. –udało jej się wycharczeć zza zaciśniętych zębów zanim poczuła szarpnięcie, które odrzuciło ją na drugą stronę sceny. Mimo wszystko uśmiechnęła się na widok blond kłaków w ściśniętej pięści i widoku zalewającej się krwią przeciwniczki.

    [Mam nadzieję, że jest znośnie :>]
    Doris

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.