niedziela, 5 lutego 2017

Pain inside is rising, I am the fallen one

Nothing else,
but laughter is around me
Forevermore
Noone can heal me
Nothing can save me
I've gone beyond the truth
It's just another lie


Sir Mordred ● Właściciel sklepu z bronią ● ok. 30 lat ● Rycerz Okrągłego Stołu ● Druid ● Zdrajca ● Morderca ● Bohater ● Buntownik ● Bastard ● Zabójca Króla Artura

Czasem spogląda w przeszłość, zastanawiając się, "co by było gdyby", jak potoczyłoby się jego życie, gdyby mógł być dumnym synem Króla Artura i jego następcą, a nie niegodnym korony bękartem, lub też gdyby naprawdę był synem Lota i Morgause, gdyby mógł sam kierować swoim losem i gdyby wciąż nie musiał zmagać się z uczuciami zatruwającymi jego dusze. Czy byłby teraz inny? Czy żyłby gdzie indziej? Zawsze jednak odrzuca te myśli, złośliwością i śmiechem tłumi w sobie ból i tęsknotę za czymś nieosiągalnym i niemożliwym do spełnienia. Ukrywa nienawiść i pogardę do świata i samego siebie, tak samo jak zawsze ukrywał wszelkie uczucia czy słabości. Uchodzi za złośliwego cynika o ciętym języku, czasem nawet dość niepokojącego lub po prostu dziwnego, chociaż jest to jedynie skomplikowana gra pozorów - misternie zbudowany mur, za którym ukrywa swoje prawdziwe "ja". Robi wszystko, by zwrócić na siebie uwagę, manipuluje wszystkimi dookoła i zdaje się wciąż zabiegać o powszechne uznanie. Często zachowuje się dość sprzecznie lub destrukcyjnie, choć w rzeczywistości, głęboko pod wszystkimi jego maskami, kryje się jedynie zraniona i desperacko pragnąca uczuć dusza.


Wracam do was - po ponad półrocznej przerwie - z nową postacią. W karcie (i podstronach) niepodzielnie króluje Blind Guardian i "Mordred's Song", wizerunku użycza Tom Hiddleston, zaś imię i nazwisko jest małym ukłonem dla fanów twórczości pana Kinga. Podstrony będą uzupełniane wraz z wątkami i powiązaniami. NIE MAM NIC DO UKRYCIA!
Poprzednia, obecnie nieaktywna, postać - Victor Frankenstein. Gadulec - 56786033.  Poszukiwany Król Artur! :)

72 komentarze:

  1. [Cześć! Jak ja kocham ten wizerunek <33 Karta skromna i przejrzysta, a sama postać naprawdę interesująca :D Życzę udanej zabawy, wielu owocnych wątków oraz niekończących się pokładów weny :) Zostań z nami jak najdłużej!]

    Luba Romanowa/Chelsey Lorens

    OdpowiedzUsuń
  2. [Muszę przyznać, że urzekł mnie Twój pan. Chociaż nigdy nie przepadałam za legendą o królu Arturze, a moja znajomość jej ogranicza się jedynie do jakiejś kiepskiej bajki na jej podstawie, gdzie Morgana była tajemniczą wróżką, Twój pan, chociaż na początku niezbyt przeze mnie lubiany, podbił moje serduszko. Samym sobą, samym opisem.
    Nie wiem czy myślisz podobnie, ale mam wrażenie, że nasze postacie mogłyby się dogadać. Z tym, że byłaby to znajomość dość ciężka, zważając na chłód naszych postaci.
    Ale, przyznajmy się bez bicia, takie znajomości są przecież najlepsze.
    Miyuki niezbyt też interesuje pochodzenie czy pieniądze, sama jako wiedźma ma ich zapewne niemało. Postawiłabym tutaj na dość dziwną przyjaźń. Co myślisz? ;)
    Zapraszam do siebie, jeśli tylko będziesz miała ochotę i powodzenia. :)]

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  3. [no hej ;)
    Wpadam sie witać, by smutno nie było i zyczyc wielu ciekawych watkow ;) ]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  4. [Oczywiście, że są chęci, a ich chore charaktery właśnie mogłyby ich połączyć, albo właśnie prawie pozabijać :D Luba jest negatywna sama w sobie, więc jakiś ciętych relacji nie chciałabym za bardzo brać bo czy to przyjaciel, brat, kolega to ona i tak jest złośliwa, więc skakanie sobie wzajemnie do gardeł nie ma sensu, a przyznam szczerze, że nawet takie negatywne relacje wraz ze znajomościami od zera idą mi dość opornie :D
    Bardzo mi się podoba ostatnie zdanie z Twojej karty :D Luba się właśnie boi uczuć, może, by to jakoś wykorzystać w obie strony? Relacja niby szef, a na prywacie nawet jakoś by się dogadywali, a wzajemne dogryzanie sobie byłoby jak pieszczenie sobie ego XD
    Co do samych okoliczności wątku to może jakiś bal maskowy? Wspólne towarzystwo? Ostatecznie znudzenie otaczającymi ich ludźmi i coś mocniejszego w domu, u którejś ze stron :D
    A reasumując to widziałabym nimi coś iskrzącego, taka zgnieciona namiętność, która objawia się może tylko w spojrzeniu, delikatnych gestach, jakiś słowach...
    Kurde jak Paskuda namiesza to się człowiek ch... dowie XD]

    OdpowiedzUsuń
  5. [Powiem tylko tyle: TOM! <3 I legendy Arturiańskie, aaa, postać idealna! Cześć :3

    Tak, wiem, ten komentarz nic nie wniósł.]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  6. [Więc ja również się cieszę, że chociaż na tyle mi się ładnie udało opisać Yuki Onna. Chociaż wciąż mam pewien niedosyt i wrażenie, że mogłoby być lepiej. ;)
    Świetnie, więc jesteśmy dogadani! Mordred byłby takim wyjątkiem od reguły u Miyuki, bo po złamaniu obietnicy setki lat temu przez męża, przestała ufać wszystkim mężczyznom, jak leci (bo po co się ograniczać!)
    Pytanie tylko - jak by się poznali? Wolałabym pójść w coś mniej banalnego niż "wpadnięcie na siebie na ulicy", bo to zapewne przyjaźnią by się nie skończył. ;)]

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  7. [checi zawsze sa - gorzej z pomyslami nietety >.<

    I oczywiscie podgladalam ^_^ Nie moglam sie oprzec ]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  8. [W drodze powrotnej z balu mogłaby mu powierzyć swoje kluczyki od auta i całą drogę do jego lub jej mieszkania, mogłaby czuwać nad nim swoim czujnym okiem, podpowiadać, daliby radę :D A w mieszkaniu coś mocniejszego i ewentualne zwierzenia Mordreda.
    Wgl ostatnio zamarzyło mi się doprowadzić Lubę do płaczu. Ona nie roni łez bo leje na wszystko, nie przywiązuje się za bardzo, a osoby na których jej zależy są zaledwie w jej gronie ze dwie góra trzy w tym można uznać właśnie Twojego pana :D Ciężko jest wymyślić powód czegoś, co tak ogromnie, by ją dotknęło, ale z czasem może coś samo przyjdzie do głowy :D]

    Luba

    OdpowiedzUsuń
  9. [Wszystko wyszło i jest ślicznie, bez obaw ;)
    Wątek brzmi ciekawie, zwłaszcza że Twój pan prowadzi sklep z bronią, a takowa by się mojej pannicy przydała. Także może do niego zawitać. A że ma słabość do starszych mężczyzn, może zacząć wpadać częściej i go irytować :D]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  10. [Witam również. :) Oczywiście, że mam chęć na wątek z Mordredem! Ba, zakochałam się się w nim. Jest świetnie opisany, tak dokładnie i przemyślanie. Niesamowicie skomplikowany charakter i wspaniale przedstawiony. Uwielbiam takie skomplikowane i dopieszczone postacie, więc ach... <3 Na dodatek kocham legendy arturiańskie, a sam Mordred to jedna z moich ulubionych postaci, więc tym bardziej nie odmówię. Wpadam nawet z pomysłem! :)
    Nie wiem czy kojarzysz film "Merlin" z 1998 roku, z Samem Neilem i Mirandą Richardson w rolach głównych. Tam była taka historia, że Mab stworzyła Merlina, który miał jej pomóc w zachowaniu starego porządku świata. Merlin się zbuntował, a Mab zainteresowała się Mordredem (bo syn Artura, no i z potencjałem magicznym po Morganie). Szalenie mi się podobała ich filmowa relacja, gdzie Mab naprawdę kochała Mordreda jak syna, jak ochraniała go magią i tak dalej. No i rzecz jasna końcowa scena, kiedy Mordred umiera, a ona go tuli i prosi by nie odchodził. <3 Co Ty na to, byśmy poszli tym tropem? Mab mogłaby chcieć zrobić z Mordreda nie tylko następcę Artura, ale i Merlina. Znała go od dziecka, mogła mieć na niego znaczny wpływ i poniekąd ukierunkowała go trochę w stronę konfliktu z Merlinem, Panią Jeziora i tak dalej. Oczywiście coś mogłoby pokrzyżować plany Mab i doprowadzić do bitwy, w której Artur i Mordred śmiertelnie się ranili. I tutaj dalej. Tak jak Morgana zabrała umierającego Artura do Avalonu, tak Mab mogłaby zabrać umierającego Mordreda do swojego królestwa. Ze względu na brak upływu czasu, mogło jej się udać nawet poniekąd go uleczyć z ran. W sumie jakby Ci to pasowało to Mordred mógł zostać z Mab już do końca i razem z nią trafić do Fabletown. Nie wiem jeszcze jak bardzo mogę tu szaleć z pomysłami, bo widzę, że nie masz jeszcze nic ustalonego ani z Morganą ani z Oberonem i nie wiem czy mogę tutaj to wykorzystywać. A wychodziłoby na to, że Mordred byłyby w sumie nie tylko pupilkiem, ale i szwagrem Mab. xD Ale to w razie czego daj znać.
    Za to dałabym im taką relację opartą na miłości (niczym w "Merlinie"), Mab by szczerze i z całego serca kochała Mordreda - jak swoją rodzinę, może nawet trochę jak syna. Mogłoby być ciekawie jakby im tą zażyłość nadal pozostawić. Oczywiście bez żadnych romansów i tak dalej. Taka właśnie czysta platoniczna miłość. Jak myślisz? :)
    Awww, no kocham. <3 Marzył mi się taki wątek z Merlinem lub Mordredem i proszę...]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  11. [Ach, cudowna postać! <3 Kocham legendy arturiańskie, więc niesamowicie się cieszę widząc kolejną postać w tym klimacie. Nie mówiąc już o tym, że uwielbiam postać Mordreda. <3 Trzymam kciuki by w przyszłości pojawił się Król Artur. :)
    Karta mnie zachwyciła. Wspaniała historia i niesamowity klimat. Jeszcze ta muzyka - zakochałam się. Jest genialnie po prostu, jestem pod wielkim wrażeniem.
    Życzę całej masy wątków, no i obowiązkowo weny. :)
    Koniecznie zapraszam też na wątek do przyrodniego braciszka. Widzę, że już Cię moja żona dorwała, więc tak czy siak musimy mieć jakieś genialne powiązanie.]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  12. [Kochany wujaszku, cóż mogę dodać :D
    Cudownie porąbany gif pod zdjęciem i aż mnie tak tknęło, kto mu pozwolił mieć własny sklep z bronią?! xD
    Wszystko czytałam na bieżąco, wiesz z resztą :D
    Wpadaj do mnie ;) Może uda nam się na coś fajnego wpaść :)]

    córka twojego brata

    OdpowiedzUsuń
  13. [no mnie olsnilo w watku z papciem po miesiacu i to przypadkiem. Poza tym wychodzi na to ze nasza dwojka jest prawie rodzinka. Hmm wujek? *mysli*. Nie wiem jak okreslic, skoro Oberek jest mym przysposobionym papciem. Znaczy Elizy.
    Hmm .. mozemy im dac przypadkowe spotkanie. Gdzie sie zwykle kreci albo mozna spotkac? Jakos srednio go widze z ratowaniem kogos w opalach, no ale kto go tam wie.

    Ekhmmmm *rumieniec* No tego.... zajebiscie ^__^ Ej ale to nie ja - Eliza sie wyrywa.
    - yhmm, akurat - autorka.
    - to jej wina - postac wskazuje na autorke.
    - ciiii, nie sluchaj jej.]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  14. [Skoro, że tak powiem całe podłoże mamy już uzgodnione w miarę solidnie, to może zacznijmy od banału? Mordred wpadnie do sklepu w momencie niemiłej scenki między Lubą, a agresywnym klientem? :) Po całym zajściu mogłaby wcześniej zamknąć sklep, a on mógłby odprowadzić ją do domu, którego ona niedaleko mieszka, po drodze zaprosiłby ją właśnie na bal :)]

    Luba

    OdpowiedzUsuń
  15. [Synu <3 Niech Morgause trzyma łapy z daleka, Mordred jest nasz!
    Cieszę się, że wczoraj po kilku godzinach tortur piekielnych otrzymałam nagrodę w postaci Twojej karty — lubię takie niespodzianki :) Jeśli chodzi o samego Mordreda, to zastanawiałam się jedynie nad okolicznościami jego poczęcia i miejscem, w którym się wychowywał, gdyż Morgana go oddała; reszty nie układałam, żeby nie wchodzić ewentualnemu autorowi w drogę, chociaż nie spodziewałam się, że ktoś go przejmie. Ale na szczęście się pomyliłam! W każdym razie wszystko się zgadza i daję znać już teraz, żebyś nie musiał się mną przejmować przy ustalaniu akcji wątków i powiązań z innymi autorami. Powinnam wrócić z urlopu trochę wcześniej, chyba nawet po tym weekendzie, jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, więc już się szykuj! Dodam jeszcze, że kreacja postaci niesamowicie mi się podoba i nie mogę się doczekać wątku :)]

    Morgan Myers

    OdpowiedzUsuń
  16. [heh ;) czasem tak jest. Wujku... Rany.. za chwile cale Fable bedzie rodzinne i mozna by bylo wybierac i przebierac w "krewnych" A ja tak lubie Mordreda ^_^ - i ja tez! dodała Eliza.
    Buzka tu pasuje idealnie. Dobra - bo zachwytow nie bedzie dosyc i nie skoncze do rana.
    Czy ja wiem czy czarny? Poprostu ma zawiklana przeszlosc i charakter uksztaltowany przez osoby trzecie. Jego wybor sciezki zycia byl posrednia jego decyzja.

    No ale dobrze - to moze wpadna na siebie podczas przeprowadzki Elizy do nowego domu? W tym czasie miala wypadek samochodowy i dopiero co wyszla ze szpitala z reka w gipsie. Pozostaje tylko kwestia tego czy dopiero poznaja relacje rodzinne czy taka mila niespodzianka po latach - wiem, ze to denne ale glupio tak odpuscic watka Mordusiu - nie moglam sie oprzec ;p

    Slusznie... relacja Elizy+autorka bywa skomplikowana ;>]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  17. [Zaczne nam wątek i postram się uwinąć z tym szybciutko, jednak zaczęcia idą mi opornie, więc może być cinko z jakością :3 A Sherry bardzo dziękuje za miłe słowa ^^]

    Luba/Sherry/Chelsey

    OdpowiedzUsuń
  18. [ Spóźniłem się "trochę", ale i tak witam serdecznie, no i ponownie na blogu. :) Często zastanawiałem się, gdzie przepadł Frankenstein. Życzę mnóstwo weny, ciekawych wątków, interesujących powiązań. W razie chęci zapraszam do siebie. ]

    Terrence Burton

    OdpowiedzUsuń
  19. [Dodatkowo padł mi router, problem z wymianą, net na tele się kończy, także może to moje zaczęcie troche potrwać ;c]

    Luba

    OdpowiedzUsuń
  20. [wiesz, ze u mnie podobnie? Juz sie pogubilam w relacjach, no ale jak drzewko juz bedzie to bedzie latwiej ;)
    No a to nie prawda? Sam to przyznaj.


    To sie ciesze. Ewentualnie mogli by sie jeszcze spotkac w lesnym krolestwie z jakies tam okazji. Zyła tam tylko 15 lat wg czasu ludzkiego i jesliby tu mowic juz o relacjach to tylko w Oberkiem, gdy ja przygarnal do siebie z podobnego powodu co twoj... tylko ze z druga polowka jak widze ;) Podczas pobytu to i tak przebywała w ustronnych miejscach unikajac mieszkancow patrzacych na nia krzywym okiem. Pomyslalam wiec tu sobie, ze jakiegos razu mogla na niego wpasc lub tez nieudolnie nawet sledzic go )bo on fajny i bylaby nawet sklonna do luznej rozmowy, ale ze to wstydliwe dziecko to pozostala tylko obserwacja). Czy ja wiem czy wiecej? *mysli* pewnie by sie nasluchala tego i owego, ale raczej wiesci ogolnie znane.. Nie nalezy do wscibskich, co nie oznacza ze charakterku jej nie brak. Cos ze zlosliwosci fae jednak ma.
    Ah dziekowac. P;olecam sie na przyszlosc ;p
    *smiech* ]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  21. [ma być - Skip je robi, ale ma zawieche, wiec jeszcze potrwa nim bedzie ^^
    No biedny troche ten nasz chlopaczyna i jednoczesnie sympatyczny. Bardziej do mnie przemawia on niz duet Ginerwra-Lancelot. Oboje byli siebie warci ^_^

    No bo sie nie czula. Przez 11 lat dawano jej odczuc, ze jest znajda. Wprawdzie udawal przed kazdym, nawet soba, iz jej to nie obchodzi, no ale troche zrozumienia jednak brakowalo *chlipie w chusteczke* W pewien sposob to bylo przyciaganie ale kto by sie tam przejmowal podlotkiem.
    No jego osoba juz jest centrum zainteresowania. Chcesz zaczac od malej retrospekcji zanim wrocimy do wspolczesnosci??]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  22. [Dziękuję, ale teraz jak mi tyle nowych powiązań doszło to muszę w końcu zaktualizować historię. :)
    Właśnie miałam Ci pisać, że skoro mnie Morganka przygarnęła to tym bardziej takiego cudownego Mordreda. Ale widzę, że sama już się wypowiedziała. Czyli w takim razie oficjalnie mogę do Ciebie mówić braciszku. ;)
    Dawaj pomysły, bo jestem ciekawa!
    Hmmmm... To po kolei. Ciężko w sumie powiedzieć, bo to zależy w jakim kierunku idziemy im z relacją. Jeśli chcemy z nich zrobić takich prawdziwych, zżytych ze sobą braci to można założyć, że kiedy się spotkali - stopniowo się ze sobą zaprzyjaźnili. I w sumie wtedy cała ewentualna zazdrość nie byłaby tak wyraźna, bo Oberon ufałby Mordredowi, a dla Mordreda Oberon byłby również bliskim przyjacielem, więc z jednej strony straciłby nieco uwagi Mab, ale zyskałby przyjaciela. Jakbyśmy szli tym tropem to kiedy panowie dowiedzieliby się o swoim pokrewieństwie to cała relacja mogłaby im się rozwinąć w stronę nieco zaborczych więzi rodzinnych. Oberon wylewny nie jest i raczej byłby zdystansowany, ale jakby wziąć pod uwagę, że miał kiedyś przybranego brata, a teraz dowiedziałby się, że jego dobry przyjaciel jest również jego bratem to mógłby wyjątkowo się zrobić bardziej otwarty. Nie wiem co Mordred na to?
    Z kolei jakbyśmy szli raczej w burzliwą relację, by raczej nie było między nimi więzi i obaj nie byliby zachwyceni swoim pokrewieństwem, to wtedy sprawa wyglądałaby trochę inaczej. Na pewno Oberon byłby bardzo zazdrosny o Mab i jakąkolwiek jej relację z Mordredem, więc starałby się ich rozdzielić, a nawet chętnie by się Mordreda pozbył. Myślę, że wtedy też, gdyby się dowiedział, że są przyrodnimi braćmi to byłby z tego powodu niezadowolony i pewnie jawnie by to Mordredowi pokazywał na każdym kroku (na zasadzie udowadniania swojej wyższości i ogólnej niechęci). Ewentualnie traktowałby go bardzo neutralnie, choć pewnie i wtedy okazywałby niechęć w stosunku do relacji Mordreda z Mab.
    Czyli do wyboru do koloru. :)
    Jeśli chodzi o Morganę i okoliczności jak to wyszło na jaw. Możesz sobie prześledzić nasze ustalenia, ale mniej więcej w planach mamy to, by Oberon dowiedział się o wszystkim w czasie wizyty Morgany w jego królestwie. Nie wiem czy Mordred wówczas byłby chętny na spotkanie z Morganą, więc w razie czego rewelację mógł poznać od Oberona lub Mab.
    Daj znać co o tym wszystkim myślisz, co Ci lepiej pasuje, no i jakie masz pomysły. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  23. Luba pracowała bardziej z obowiązku, nie z przyjemności. Nie była szczęśliwa żyjąc w obecnym świecie, jednak jeśli chciała przetrwać, to niestety musiała się dostosować, a łatwe zadanie to nie było, co mogło potwierdzić wielu Doczesnych, jak nie większość. Romanowa, chwytała się dosłownie wszystkiego, aż wylądowała za ladą, sklepu, gdzie ilość broni była naprawdę zatrważająca. Co prawda znała się na rzeczy, ale nigdy nie sądziła, że wyląduje w takim miejscu. Nie była zbyt rozmowna w stosunku do klientów. W końcu przyszli tu coś kupić lub obejrzeć, a nie ucinać sobie nudne pogawędki ze sprzedawczynią. Luba nigdy się nie cackała, nawet w pracy. Dawała ludziom do zrozumienia, że zupełnie jej ich osoby nie obchodzą, a wesołe i uprzejme dzień dobry, mogą sobie wsadzić. Grunt, by zostawili satysfakcjonujący utarg i może jakiś napiwek. Dzisiejszego dnia była wyjątkowo znudzona i niewyspana. Na szczęście nie było zbyt wielu klientów, a jeśli już to szybko wychodzili, chcąc jedynie o coś zapytać lub obejrzeć, jednak w przerwie, aby napić się ukochanej kawy, jej spokój został zniszczony. Wyszła z zaplecza, by sprawdzić co jest grane. Wyszła zza lady, by podejść do delikwenta, od którego alkohol było czuć już na tyłach sklepu. Mężczyzna nie miał zamiaru tak szybko wychodzić i próbował wymusić na Romanowej sprzedanie mu broni, jednak nikt o zdrowych zmysłach nie sprzedałby broni, komuś kto ledwo trzyma się na nogach, a na dodatek nie posiadał wymaganego pozwolenia na wejście w posiadanie broni palnej. Miała w dupie to czy zrobiłby sobie krzywdę czy też nie, ona chciała uniknąć tylko problemów. Słowe nakazanie opuszczenie sklepu nie dało oczekiwanego rezultatu. Gdy została w niedelikatny sposób przyparta do szklanej gabloty, zrozumiała, że ma kłopoty. Musiała jakoś dać radę, więc mając trochę ograniczone ruchy, niezdarnie, ale skutecznie potraktowała kolanem brzuch mężczyzny, a następnie jego nos za pomocą pięści. Musiała przyznać, że rękę miała dość ciętą.



    Szału nie ma bo z tele, ale się starałam :3

    OdpowiedzUsuń
  24. [Będzie miał jej dość :D
    Chcesz zacząć czy ja mam to zrobić? Pewnie jutro bym coś naskrobała, bo na weekend idę do roboty, więc wtedy na pewno nic nie dostaniesz.]

    Gretel

    OdpowiedzUsuń
  25. [Widzę, że Morgana zaakceptowała synka, więc już wszystko jasne! :D W takim razie, już ostatecznie oficjalnie - witaj w rodzinie xD
    Nie wiem jakim cudem wszystko zgram w czasie, ale coś wymyślić trzeba ;) Z Victorem z Charlotte poszło łatwo, teraz musimy coś równie ciekawego wykombinować dla nich :D
    Może zacznijmy od czasów sprzed Fabletown. Pewnie jesteście dopiero w trakcie omawiania powiązania z Oberonem, ale właściwie od tego zależy też relacja Mordreda i Lucy - czy mogli spotkać się w przeszłości? Czy w jakiś sposób żyli z Oberonem w zgodzie czy wręcz przeciwnie? ;)
    Jeśli Lucy i Mordred nie spotkali się wcześniej i nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu, możemy wykombinować im ciekawe spotkanie w Fabletown. Tylko tu też właściwie dużo zależy od Oberona xD Jeśli Loki (haha!) dowie się, że Lucy jest jego córką, może w jakiś sposób chcieć dzięki niej do niego dotrzeć. Mamy wiele możliwości ;)
    Daj znać, gdy już coś ustalicie z Annabel]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  26. [Głupio mi to mówić, ale - nie mam właśnie żadnych pomysłów. :c Ale Twoje brzmią naprawdę w porządku!
    Myślę, że można wykorzystać z ranami od Excalibura, ale to bym przesunęła odrobinę w czasie - gdy już trochę się poznają i zaprzyjaźnią.
    A tak, Mordred czasem mógłby się faktycznie kręcić po trzynastym piętrze z chęcią zdobycia jakichś magicznych składników. Nie sądzę, aby Miyuki przymknęła oko na ten fakt, ale na pewno wywiązałaby się rozmowa. ;)
    Co myślisz?
    Swoją drogą Lisa z Wampira macha do Ciebie i pyta, kiedy będzie odpis, bo lubi tamtejszą relację. :D]

    Miyuki Fuyuhime

    OdpowiedzUsuń
  27. [ Z opóźnieniem, ale się przywitam i pozachwycam kartą. Wizerunek pasuje idealnie, zresztą jak i cała reszta. Aż brak słów, po prostu perfecto.
    Ja ostatnio słabo żyje, jeśli chodzi o blogowe życie. I moja kreatywność też się gdzieś chwilowo zawieruszyła. Nie mniej w razie pomysłu i chęci zapraszam do siebie, coś się jakoś naskrobie.
    Tymczasem witam, weny i zapału życzę <3 ]

    Huckelberry Jones

    OdpowiedzUsuń
  28. [Myślę, że nie ma co przeginać. Rzućmy coś prostego, potem się sprawy najwyżej bardziej skomplikuje. :D
    To jak, zaczynamy?
    Ja tam cały czas zaglądam i czekam na odpisy, ale jakoś się doczekać ich nie mogę. :c]

    Miyuki

    OdpowiedzUsuń
  29. [To super! Nawet nie wiesz jaką mi frajdę sprawiłeś <3
    Moim zdaniem jest idealnie. W ogóle cieszę się, że nie zrobiłeś z niego ani złego czarnego charakteru, ale też pokrzywdzonego biedactwa. Tylko znalazłeś świetny balans. No kocham i już! <3
    Jej! No to idealnie po prostu! :)
    Wiesz myślę, że możemy też im odrobinę skomplikować by Mab na początku nie była przywiązana do Mordreda i widziała w nim środek do swojego celu. Ale potem jednak by się przywiązała i to bardziej niż by tego chciała. Nawet poniekąd przez swoje uczucia do Mordreda mogła przestać być obiektywna. :)
    O tak! Mogła mu parę razy pokazać swój świat i przez to mu trochę skomplikować życie. Ok, cieszę się, że pomysł Ci się podoba. W takim razie tak zróbmy! Jak dla mnie idealnie. :)
    Z relacji już się niesamowicie cieszę. Tak, takie bratnie dusze na przykład. <3
    Oczywiście, że Oberon będzie zazdrosny! Skoro był zazdrosny nawet o to jak Tytania chciała sobie adoptować dziecko, to tym bardziej będzie zazdrosny o jej relację z Mordredem. Pytanie tylko czy będzie bardziej zazdrosny o Tytanię czy o Mordreda... xD
    Jest jak najbardziej ogarnięte, więc się nie przejmuj.
    No to chyba powiązanie jako tako mamy. Chyba że jeszcze jakieś szczegóły domawiamy?
    Zostaje teraz kwestia co i jak robimy w wątku. Osadzamy akcję współcześnie w Fabletown czy raczej robimy retrospekcję z przeszłości i np. historię jak Mab zabrała Mordreda do swojego królestwa? A może jedno i drugie - historia obecnie, ale przeplatana różnymi wspomnieniami?]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  30. [Pewnie ;)
    Mordusiu ;> *przybija lapke* witaj w klubie ;) I ja jego zdanie - facet ma jaja xD

    Hmmm moze nie tyle co traktowanie. W jej odczuciu bardziej niz reszty.
    Wszystko mozliwe. Ja tam wole zbytnio nie planowac bo wychodzi mi co innego niz cos zaplanowanego. No ale dobra. Pytanie za 100 pkt: kto zaczyna? <.< ]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  31. [Witam i przepraszam, że tak późno! Postać wyszła świetnie, więc życzę udanych wątków i świetnej zabawy, a w razie chęci zapraszam do siebie :)]

    Amara Celeste

    OdpowiedzUsuń
  32. [Witam serdecznie i ponownie! Postać jak zwykle genialna i niebanalna. Kocham legendy arturiańskie i zawsze byłam team Mordred, więc miło bardzo zobaczyć tu taką postać. Na dodatek tak pięknie opisaną. Jeśli masz chęć to zapraszam do pana rycerza lub pana smoka na wątek. :)]

    D&D czyli Duncan & Drake

    OdpowiedzUsuń
  33. [Wygląda na to, że wplątaliśmy się razem w zabawę walentynkową! :D Pisz na maila, tam obgadamy całą resztę ;)
    nightear8@gmail.com
    I, tak, czekam, na odpis na Wampirze. Nadal! :D]

    Miyuki

    OdpowiedzUsuń
  34. [Mieszaj, z wielką przyjemnością dostosuję historię specjalnie dla Mordreda. Uwielbiam świetne powiązania! Zresztą widać, że sporo w mojej obecnej historii jest tworzone pod powiązania.
    Dodajcie go z Morganą do wolnych. Fajnie by było zobaczyć go na blogu. :) Ja to ojca Oberona jakoś nie widzę w Fabletown. W ogóle wzięłyśmy z Morganą mu na ojca Króla Herlę, czyli władcę Dzikiego Gonu. W jego historii był taki motyw, że Herla stworzył Dziki Gon, bo nie mógł wrócić do świata materialnego. I straciłby jak dla mnie ten specyficzny urok jakby nagle go przenieść do Fabletown i żyć de facto w świecie do którego miał nigdy nie wrócić. Za to jakby się Artur pojawił - byłoby genialnie! Naprawdę dodajcie go do Poszukiwanych! :)
    Ja też. Brakuje mi dla Oberona jakiegoś męskiego towarzystwa, bo wszystkie bliskie osoby w jego życiu to kobiety (żona, córki). A o przyjaciela mu ciężko, bo ma obsesję na punkcie żony, córek i każdego przez to instynktownie nie lubi. Brat byłby w tej sytuacji idealny. :)
    Pomysł mi się bardzo, ale to bardzo podoba, choć nie jestem pewna czy Oberon by się tak po prostu zaprzyjaźnił z człowiekiem. No chyba że od początku by się wplotło motyw magiczny i wówczas traktowałby go trochę jak czarownika. Aczkolwiek myślę, że można by było zrobić, że właśnie na początku Oberon był bardzo niechętny Mordredowi i nawet nie chciał go bliżej poznać, bo człowiek, bo jest zbyt blisko z Mab, więc od samego początku niechęć. I dopiero wtedy bym dała zmianę frontu, kiedy dowiedziałby się, że to jego przyrodni brat. Mógłby dzięki temu zmienić nastawienie i nawet jeśli byłby zdystansowany to chciałby go chociaż poznać. I tu można drobnymi kroczkami ich zaprzyjaźnić.
    Co do charakteru Oberona i tego jakby zareagował... ciężko powiedzieć. W czasach Nibelungów miał przybranego brata, który stworzył mu pierścień i parę magicznych skarbów przez co źle skończył. Po takich doświadczeniach Oberon równie dobrze mógłby czuć wyrzuty sumienia i przenieść to Mordreda dla którego chciałby być dobrym bratem. Albo w drugą stronę - z tych samych pobudek stworzyłby jeszcze większy dystans. Oberon nie jest też za bardzo otwarty i uczuciowy, ale myślę, że chciałby mieć brata. Czyli tutaj jak wolisz. Chociaż tak jak piszesz - złość Oberona na Avalon, na przeszłość i na to co stało się z jego ojcem, pewnie by przeważyła. I tutaj najbardziej do jego charakteru właśnie pasuje mi, by w tej złości nagle znalazł w Mordredzie bratnią duszę. Czyli myślę, że najlepiej byłoby najpierw dać niechęć, potem Oberon dowie się prawdy, wścieknie się jak sobie uświadomi jak Avalon i cała reszta namieszali w jego życiu... a tu niespodziewanie Mordred, którego wcześniej nie lubił okaże się mentalnym wsparciem. Może nawet trochę Oberona w tej złości podkręcić, by jak mówisz - coś zadziałał. Później jak emocje by opadły, mogliby właśnie powoli, małymi kroczkami się poznawać, zaprzyjaźniać, Oberon by zaczął go uczyć magii i różnych rzeczy (zakazana wiedza - jestem za!), pewnie też nie raz by się kłócili. Ogółem jak mówisz - dać im taką pozytywną, ale trudną relację. Dla mnie genialne!
    Możemy na razie w ogóle to pominąć. Jak sobie z Morganą ustalicie historię to wtedy najwyżej się jakoś wplecie motyw co i jak. A teraz byśmy się skupili w wątku na ich obecnej relacji. :)
    Czyli powiązanie i relację już mamy! To teraz daj znać od czego zaczynamy wątek i co robimy? Ja bym im w Fabletown zrobił coś takiego, że skoro trafili tu wszyscy razem to Oberon mógł od początku faworyzować Mordreda. Może właśnie stąd miałby tyle pieniędzy i stać by go było na takie zachcianki jak sklep z bronią itp.? Przy czym Oberon trochę sobie kiepsko radzi w Fabletown, więc ich relacja mogłaby się zacząć psuć, bo coraz mniej by z sobą rozmawiali itp. W ogóle dałbym coś dramatycznego - jakąś kłótnię lub coś w tym stylu, żeby potem mieli okazję do jakiejś poważnej rozmowy. No sama nie wiem, daj znać co myślisz, bo ja ostatnio jakoś średnio mam wenę.]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  35. [Serduszek nigdy za wiele, zwłaszcza dla niego <3
    Nie wiem jak innym, ale mnie się spodobał najbardziej za wspaniałą i przemyślaną kreację. :)
    I teraz mam problem, bo obie opcje mi się szalenie podobają i perfekcyjnie mi do historii pasują, więc ja się chyba sama nie zdecydują na którąś z nich. Musisz mi pomóc i wybrać, która Tobie lepiej pasuje.
    To może jak za bardzo nie komplikujemy, to zróbmy im konsekwentnie - od początku do końca - dobrą relację i tak dalej? Niech Mab go nie traktuje jak pionka tylko od pierwszej chwili to jest "jej cudowny Mordred" i już. Hahaha, Mab ma jakąś podświadomą ciągotę do synów Morgany - obu kocha. xD
    Trochę podejrzałam co się tam z Annabel naprodukowałyście i tym bardziej skoro wy idziecie w "to skomplikowane", to lepiej jak my zrobimy im prostą i szczerą relację od początku do końca. Będzie słodziutko! <3
    Jak z przeplataniem z przeszłości to można zacząć nawet dość banalnie. Mab odwiedzi Mordreda, bo dawno się nie widzieli i się trochę o niego martwi, a w części z przeszłości można dać jakąś historię, którą potem się pociągnie w teraźniejszości. W ogóle pytanie za sto punktów od którego zależą dalsze pomysły - wolisz by przeszłość była osadzona w czasie wydarzeń związanych z historią Mordreda i Camelotu, czy lecimy już z tym co się działo po tym jak Mab zabrała go do siebie i takie jego początki w nowej, nieznanej krainie? Bo mnie się wydaje, że ciekawiej by było z tym drugim...]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  36. Luba naprawdę się wkurzyła i miała ochotę sprać tego pijaczynę, który nawet nie był w stanie ustać prosto, co ułatwiało Romanowej zadawanie celnych ciosów, choć i z trzeźwym osobnikiem płci męskiej radziła sobie w podobnych sytuacjach bardzo dobrze. Zbierała się do kolejnego ciosu, aby pokazać palantowi, że z nią najnormalniej w świecie się nie zadziera, gdyż kończy się w dość nieciekawy sposób, gdy drzwi od sklepu otworzyły się gwałtownie, a w ich progu stanął właściciel lokalu we własnej osobie, ratując biedaczynę z opresji.
    Luba odetchnęła ciężko i rozmasowała kosteczki na nieco obolałej pięści, jednak na jej twarzy szybko można było dostrzec pełen dumy oraz zadowolenia uśmiech. Od razu poczuła się tak jakoś lepiej, a wszelakie napięcie i irytujące myśli wyparowały z jej ciała.
    — Wkurzył mnie, więc pokazałam mu, że nie jest to miejsce dla takich jak on — odpowiedziała spokojnie, by następnie wrócić za ladę i upić łyk zimnej herbaty, której nie lubiła, ale w tym momencie nie miała nic lepszego.
    — Z chęcią bym mu poprawiła — wyznała zasiadając wygodnie na blacie. Spojrzała na zegarek z nadzieją, że do zmiany zostało niewiele czasu. Miała ochotę na whiskey z lodem, a w pracy na coś takiego pozwolić sobie nie mogła, dlatego też cierpliwie musiała poczekać na powrót do domu. Przetarła dłońmi wolną od makijażu twarz i powędrowała wzrokiem na właściciela. Rzadko tutaj przychodził, jednak w niczym jej to nie przeszkadzało. Parę minut temu sam był świadkiem, iż Luba całkiem świetnie sobie radzi nie tylko za ladą, ale i również w obronie.
    — Jakiś konkretny powód przywiał Cię do sklepu czy czysta ciekawość? — zapytała, a kąciki jej ust lekko drgnęły ku górze. Nagle zmarszczyła czoło w zamyśleniu i nie czekając na odpowiedź, zeskoczyła ze swojego miejsca znikając na zapleczu, z którego wróciła ubrana w czarny płaszcz. Upewniła się, że wszystko jest na swoim miejscu i wtedy uznała, że mogą się zbierać.
    — Nic tu po nas, mały dziś ruch — stwierdziła wzruszając ramionami, nawet nie racząc się zapytać czy może wyjść wcześniej do domu. Sama sobie na to pozwoliła, zwłaszcza, że jej się należało. Zgasiła światło i poczekała aż mężczyzna wyjdzie tuż za nią, by mogła zamknąć sklep.
    — Czy mi się wydaje czy ktoś tutaj jest w dobrym humorze? Nie zawsze mogę zobaczyć na Twojej twarzy uśmiech.

    Luba Romanowa

    OdpowiedzUsuń
  37. [Clint to już klasyka, tak samo jak John :3 Sama nie wiem który lepszy. Dziękuję za miłe słowa, wątku nie proponuję tutaj bo wciąż nie przepisałam tego, który już dla ciebie mam. Jestem takim leniem ostatnio -.-]

    Billy

    OdpowiedzUsuń
  38. [Cicho, już Cię kocham, więc mieszaj do woli. ;)
    Widzisz jak się na Ciebie panie rzuciły. :D
    Też tak myślę, że bardziej by nam do charakterów pasowało jakby to zrobić w tą stronę. I tak, wiem co masz na myśli i również mi to idealnie pasuje. Oberon prawie na pewno trzymałby dystans i to nawet niezależnie od tego czy wcześniej by Mordreda lubił czy nie. Po prostu nie byłby z nim w żaden sposób związany. W przypadku Oberona w ogóle bardziej liczyłaby się ciekawość, chęć poznania własnej przeszłości i tak dalej niż nagłe integrowanie się z nieznaną wcześniej rodziną. Myślę, że jakby był neutralnie nastawiony i wykazywał zwykłe zainteresowanie to byłoby to bardzo dużo z jego strony. No i idealnie mi tu pasuje opcja by Mordred różnymi sposobami próbował trochę te lody przełamać. Dla mnie super! :)
    Odwrócenie sytuacji też mi się podoba, chociaż nie wiem w którym miejscu historii. Najlepiej by pasowało chyba do tego etapu, gdy się zaczął bardziej przejmować rodziną. Chociaż tutaj też problem mógłby taki, że Oberon przywykł, że rozwiązuje większość problemów albo konfrontacją albo przeczekaniem. Jakby mu zależało na relacjach z bratem to raczej by tego zbyt wprost ani nie powiedział, ani nie okazywał. Czyli poniekąd mogłoby nam to trochę utrudnić. Z drugiej strony byłby kolejny pretekst by Mordred w końcu nieco się poddał w tych próbach dogadania się. Jak myślisz?
    Można. Opcja, że od jakiegoś czasu coś nie gra i przy okazji jakiejś głupoty Mordred wybuchnie jakoś bardziej do mnie przemawia. Oberon mógłby na przykład być z czegoś niezadowolony, a Mordred miałby dość pouczania czy czepiania się o jakieś drobiazgi. Tak! Dramat brzmi super :D W ogóle, zajebisty pomysł! Już to nawet widzę jak Mordred może mu wypomnieć jakiej magii używał dla swoich dzieci, albo wręcz wjechać mu na ambicje - w stylu "chyba nie jesteś słabszy od Pani Jeziora". O! mocy pierścienia zdecydowanie! Mam w ogóle taką wizję, że odkąd Oberon jest w Fabletown i znów ma pierścień przy sobie, to trochę moc pierścienia go popycha na dawną mroczną drogę. Niby Oberon stara się z tym walczyć i celowo nie używa pierścienia, ale właśnie - chodziłoby o ratowanie brata i by się trochę złamał, bo tylko ten jeden raz. No i tutaj idealnie można dać jako komplikacje albo żeby Oberon znowu się skłonił ku tej swojej mrocznej stronie albo by moc pierścienia miała jakiś dziwny wpływ na Mordreda. Może znów zaczęłaby działać klątwa i Oberon chciałby raz na zawsze ją przełamać, by znów coś nie wymknęło się spod kontroli?
    Awww, no już kocham ten nasz wątek. :D]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  39. [Dziękuję za ciepłe słowo! Szczerze mówiąc bałam się trochę, że Marzanna się nie nada, w końcu była boginią, ale wygrzebałam w pamięci i w Internetach baśń, gdzie nie ocieka zajebistością aż tak bardzo ;) Marzenka moja nad wyraz cierpliwa, acz równie stanowcza, a znajomość z kimś, kto sprzedaje broń była, powiedziałabym, niezbędna, gdy pracowała jeszcze w Pudding n'Pie. Czuję zatem pewną bazę do wątku. Jeśli chcesz wprowadzić trochę więcej baśni do Fabletown to być może uda się Marzenkę trochę ocieplić, a Mordreda ukochać, gdy będą musieli tego nieszczęsnego Kupałę odnaleźć (który niestety chwilowo nie żyje, ups.) żeby z Marzanny zdjąć czar. Chyba, że wolisz poprzestać na dwu-trzyletniej, stałej, acz nieinwazyjnej znajomości? Mordred mógł pomóc Mary odnaleźć się w tym brutalnym świecie, gdy trafiła do Fabletown.]

    Thorne

    OdpowiedzUsuń
  40. [Jim. Cię. Chcę. Do swojego gabinetu. ( ͡° ͜ʖ ͡°)]

    jim&alice

    OdpowiedzUsuń
  41. [Dobry wieczór. Dziękuję bardzo za miłe słowa pod kartą. I oczywiście bardzo chcę wątek. <3 Mordred raczej nie ma żadnego sierściucha, którym mogłaby się zaopiekować Millie? :C]

    Millie.

    OdpowiedzUsuń
  42. [ Wybacz, że tyle to trwało, ale jakoś opuszcza mnie wena i chęci x)
    Też chętnie ich bym dogadała. Ciekawie tu może wyjść ze względu na relację z Oberonem, który z Hakusiem się niezbyt lubi XD Musi się więc mój pirat ze wszystkich stron obstawić osobami, co go „obronią” przed „strasznym” teściem :D ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  43. [Na początek przepraszam za dziką interpunkcje i ewentualne literówki - z telefonu piszę. Nagły napad weny mam! xD
    Jak Ci mieszanie nie straszne to w ogóle co powiesz na to by jeszcze od innej strony namieszać. Tak się zastanawiałam który z nich jest starszy i dochodzę do wniosku że dla Oberona to w sumie bez różnicy - i tak dla niego czas to pojęcie bardzo względne. Za to słuchaj - a jakby zmienić trochę chronologię i Oberon wiedziałby już o swoim pochodzeniu - a więc i o Mordredzie - jeszcze zanim ten trafił do jego krainy? Łatwiej by mu przyszła akceptacja relacji Mordreda z Mab itd. Wtedy ominęlibyśmy początkową niechęć ale dystans by i tak między nimi był. Można by było łatwiej wykreować relację skomplikowaną, ale jednak bez wrogości - żeby nie przedobrzyć. Tak by mogło być ciekawiej bo można by było trochę wpleść Oberona w tło niektórych z wydarzeń z legend arturiańskich. Co Ty na to?
    Taka wersja początku jak najbardziej mi odpowiada. I jasne mogę zacząć - może się dzięki temu w końcu zmotywuję do uporania się z zaległościami w odpisach. :)
    Jak widać po moim nagłym pomyśle - sto razy jeszcze zmienimy koncepcje. Ale to się będzie ustalać już w trakcie. I tak będzie bosko. <3]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  44. [O, to super. <3 Tak, to mógłby być dobry start, ale co później? Bo nie chciałabym, żeby wątek nam umarł. :(]

    Millie S.

    OdpowiedzUsuń
  45. [Haha, ja potrzebuję chyba porządnego kopa w cztery litery i wiadra weny, bo wypadałoby się ogarnąć xD
    Podglądałam, co wymyślacie z Annabel, ale ciężko mi się w tym wszystkim ogarnąć, więc dzięki ci wielkie, że to streściłeś :D Ok, w takim razie możemy spróbować pokombinować z samą przeszłością.
    Myślę, że można zostać przy tej wersji, w której Lorelei i Mordred nie przepadaliby za sobą. On jej dogryzał z całej tej zazdrości o brata, ona się irytowała i tak dalej :D Jak napisałeś, Mordreda denerwowałoby to, że taka byle jaka nimfa chroni najważniejszy skarb w całym królestwie, a do tego Oberon poświęca jej podejrzanie zbyt wiele uwagi. Haha, mógł nawet podejrzewać, że łączy ich coś nieeleganckiego. I wydaje mi się, że o tym, iż Lucy jest jego córką, mógłby się dowiedzieć dopiero w Fabletown, nawet od samej Crale – ale to też zależy od naszego pomysłu na wątek :D

    I tu też widzę to podobieństwo historii Lorelei i Mordreda. Skoro oboje zostali poczęci w jakimś celu i oboje postanowili zerwać się ze smyczy, mają wiele wspólnego i pod tym względem rozumieliby swoje decyzje. Lucy ma też Oberonowi wiele za złe, bo dopiero Fabletown wszystko wyszło na jaw. Przede wszystkim o to, że tak długo ukrywał informacje o tym, że jest jego córką. Wszyscy wokół o tym wiedzieli oprócz niej, bo dodatkowo wymazano jej pamięć i nie miała pojęcia, co się z nią działo zanim stała się strażniczką. Czuła się też wykorzystywana jako karta przetargowa i część umowy zawartej pomiędzy Oberonem a Duchem Renu, przez co część życia spędziła samotnie na skale, zamiast siedzieć sobie wygodnie w pałacu jako księżniczka. Lucy jest raczej takim wolnym duchem, więc tkwienie na skale powoli stawało się dla niej prawdziwą katorgą i swoją uwagę zaczęła poświęcać zwyczajnym ludziom, aż zwiała z Jonesem ;)
    Wydaje mi się, że gdyby tak któregoś dnia ona i Mordred wpadli na siebie w Fabletown, pogodzili i porozmawiali szczerze o wszystkim, wyszłoby, że mają naprawdę wiele wspólnego i dobrze się rozumieją ;) I tu właśnie mógłby niejako uznać, że Lucy ma więcej racji niż Oberon.

    Jeśli Mordred najbardziej liczyłby się ze zdaniem Tytanii, możemy skupić się na ewentualnej relacji Huck/Lucy/Mordred – jeśli oczywiście uda się coś fajnego wymyślić :D Zerknęłam, że padła propozycja, by jakoś wykorzystać relację Haka i Tytanii, i może dlatego Mordred tym bardziej stanąłby po ich stronie? Tytania bardzo pomogła Lucy i Hakowi. Mamy nawet ustalone, że po tym jak nimfa i pirat się rozstali, Mab tak wykombinowała, by znaleźli się w Fabletown w tym samym czasie i mogli na siebie (niby to przypadkiem) wpaść ;) Poza tym, gdyby doszło do tego, że Lucy musiałaby wybierać pomiędzy rodziną a Hakiem, wybrałaby pirata, a więc Mordred mógł chcieć z czystej ciekawości poznać kapitana, który aż tak namieszał i podzielił rodzinkę Oberona :D I tu pokombinować z przyjaźnią, ale to już zależy co tam sobie z Zuzajs wymyślicie :D

    Wybacz, jeśli wyszło dość chaotycznie, ale na tym etapie mam tyle różnych wątków w głowie, że ciężko to prościej opisać :D]


    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  46. [Chelsey z chęcią coś napisze :D Może podłoże relacji wykorzystamy takie jak było u Luby? Bo było dość ciekawe :D Bliska relacja, ja nie oceniam ciebie, ty nie oceniasz mnie, z chęcią Cię wysłucham i pomogę. Mordred może się przed nią otworzyć, bo Chelsey jest tak niezwykle ciepłą osóbką, że gwarantuje iż Mordred będzie czuł się przy niej swobodnie i lekko. :3 Może by ją otoczył troszke opieką a swój sposób? Starszy brat? No nwm, Chelsey nikogo takiego nie ma, ma na głowie nachalnego adoratora, który nie daje jej żyć. I można wykorzystać motyw z jazdą samochodem :D Lorens mogłaby mu dać poprowadzić :D
    Mogę myśleć dalej jeśli chcesz :D]

    Lorens

    OdpowiedzUsuń
  47. [Cześć!
    Oczywiście, chętnie z Tobą coś stworzę. Chcesz aby nasze postacie się już znały? c: Może zrobimy burze mózgów? :D]

    Aurora

    OdpowiedzUsuń
  48. [Cześć! Chętnie skorzystam z zaproszenia do wątku, bo już przy poprzedniej wersji Burtona czaiłem się na napisanie czegoś z Tobą, ale niestety musiałem go usunąć i nie wyszło.
    Proponuję burzę mózgów, chyba że masz już jakiś konkretny pomysł, bądź też zarys. :)]

    Gareth Burton

    OdpowiedzUsuń
  49. [U mnie też lekkie osunięcie, ale bardzo dziękuje za powitanie! :) Małymi kroczkami staram sobie powadzić tutaj na blogu, ale z pomocą innych autorów (chyba) sobie radzę. Nie wiem, czy szukasz czegoś konkretnego, ale proponuję jakieś powiązanie. Książę jest łatwy do manipulowania więc pójdzie na każdą historię]

    ~Charming~

    OdpowiedzUsuń
  50. [ Wybacz zwłokę. Mam czas zastoju i na długo jakoś tak zniknęłam z Fable. Przepraszam za to z całego serca. Po prostu jakoś nie mogłam się zabrać do pisania Hakiem, ani do myślenia o jego wątkach. Utknęłam w martwym punkcie i tyle, ale już jestem. Przynajmniej się staram być.
    No to rzeczywiście możemy pójść jakoś w stronę Tytanii i przez relację z nią jakoś zetknąć naszych panów. Choć szczerze powiem, że nie mam żadnego pomysłu. Bo są oni równocześnie bardzo podobni i bardzo różni. I jakoś ciężko mi wyobrazić sobie ich dwóch w jakiejkolwiek sytuacji x) Może ty masz jakikolwiek pomysł? Cokolwiek? XD ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  51. [Bardzo się cieszę, że notka się podobała. :)
    Możemy pójść w te grzeszki. Przy spotkaniu (jeśli Mordred odwiedza kasyno, to jak najbardziej mogliby tak na siebie wpaść, zupełnie przypadkowo) w Burtonie odezwałby się głodny Ammit. Mógłby nawet spróbować go zjeść. :D]

    Gareth

    OdpowiedzUsuń
  52. [Mam nadzieję, że Chelsey nie zamęczy go swoim optymizmem :D Tak, myślę, że najlepiej, by się już znali. Wątek zacząłby się od konkretów, bo mam wrażenie, że gdy postacie się dopiero poznają to wątek się tak ślimaczy XD Hmm...może zaczniemy od małej alkoholizacji? No nie wiem, Chelsey ma słabą głowę, dlatego też Mordred miałby czyste pole do ubawu i naprawdę świetnej zabawy :D Jakby co to śmiało mogę jeszcze myśleć, nie ma problemu :D Możemy polecieć w coś hm...bardziej poważnego? Jakiś czas temu Chelsey miała mieć wątek, w którym no jest zgorszona. Mężczyźni, używki, dosłownie przeciwieństwo wcześniejszej Lorens. Tęsknota za Bestią już ją niszczy no i niestety byłby tego powolne efekty. A może Ty masz jakiś wymarzone fantazje dotyczące Twojej postaci i Chelsey mogłaby Ci pomóc w ich spełnieniu? Wal śmiało :D]

    Chelsey Lorens

    OdpowiedzUsuń
  53. [Bardzo chętnie poszłabym w tamtym kierunku i cieszę się, że to proponujesz. Ogólnie rzecz biorąc trafiła tam za różne oszustwa, kradzieże na dość dużą skalę, czyszczenie kont byłych kochanków. Chcesz by Mordred był w to jakoś zamieszany, ale uniknąłby kary?]

    Aurora

    OdpowiedzUsuń
  54. [Ja też jej nie znałam - tak naprawdę, poznałam ją w tamtym roku na studiach (bo właśnie to robią na zajęciach studenci reklamy i public relations - czytają bajki, kolorują i robią wycinanki. sic.) i bardzo mi się spodobała, chociaż głównie przez to ostatnie wyznanie narzeczonej i "taki miałam sen, najdroższy". <3
    Tak czy siak, wątki ze mną już masz, wiesz, jak to wygląda, jak chcesz sobie jeszcze dorobić z panią szeryf - zapraszam, głowę mam zawsze otwartą. Ale to już też wiesz. :D]

    Felice Fletcher

    OdpowiedzUsuń
  55. [ To dziękuję za zrozumienie :3 Ja strasznie w kratkę tę wenę mam i to cały mój problem x)A teraz jeszcze komputer mi się popsuł i choć wena wraca, to z moją bytnością na blogu nie najlepiej. Ale mniejsza o to.
    Wracając do wątku. Rozumiem, że Mordred do rodzinki zdystansowany i racze nie zainteresowany ich relacjami, to można rzeczywiście coś w inną stronę pokombinować. Choć zawsze można wpleść też fakt, że choć niby to znajomi Oberona, Tytani, czy Lucy twojego pana nie interesowali, to jednak taki Hakuś przewiał się przez rozmowy z nimi wszystkimi, choć z bardzo różnych perspektyw. I wcale nie chcę tu wciskać zainteresowania ze strony Mordreda, ale przy późniejszym ich spotkaniu te informacje z drugiej ręki mogą fajnie wpłynąć na postrzeganie mojego pirata przez twojego pana XD
    Mówisz, że ani kumpel, ani wróg... Coś pomiędzy... Hymm... Też w sumie w Mordredzie ani jednego, ani drugiego dla mojego Jonesa nie widzę (choć też szukam mu i kumpla i wroga XD ), więc coś pomiędzy będzie tu najlepsze.
    Tak sobie myślę, że skoro nie przez rodzinę, to może pomyślimy jakby tu ich przeszłości powiązać? Nie bezpośrednio, bo to nie możliwe w ich przypadku, ale przez osobę trzecią lub nawet nie osobę, a miejsce lub przedmiot. Oboje są rdzennymi Anglikami, więc tutaj można by coś pokombinować... Typu, że po tylu wiekach Hak znalazł jakiś cenny przedmiot należący dawniej do Mordreda i to w związku z tym "skarbem" wpadliby na siebie teraz w Fabletown. Klątwy i przeznaczenie zawsze są fajne XD
    No nie wiem. Próbuję wymyślić coś takiego, żeby w sumie przymusić ich do spędzenia trochę czasu razem, bo przy takiej w sumie obojętnej relacji, to żadnemu z nich nie będzie zależało na wspólnych spotkaniach. Dlatego najlepiej sprawdziłaby się tutaj jakaś wspólna sprawa. Można więc pójść też bardziej w stronę jakiegoś wspólnego wroga, który pojawiłby się nagle na horyzoncie.
    Kurcze ciężka sprawa. Może coś ta moja paplanina ci podsunęła? Bo jakoś nie mogę wykombinować nic konkretnego. ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  56. [Odpisuję w końcu! Proszę się do mnie nie zrażać, zwykle idzie mi szybciej. Dziękuję za miłe słowa, również uwielbiam tę historię - stąd na blogu pojawiła się moja wizja Laudine. I wątek z Mordredem muszę mieć koniecznie, bo Fanny unika wszelkich postaci z legend arturiańskich jak ognia. :D]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  57. [Jakiś dłuższy czas Laudine żoną Yvaina była, szczegółów nie znamy, ale dla własnych potrzeb możemy założyć, że dobrych kilku jego znajomych rycerzy poznała - w końcu Yvain wraz ze ślubem zyskał całkiem nieźle ziemie, na pewno miał dokąd kolegów zapraszać. :D
    Możemy im nawet zaserwować małe deja vu. Może dawniej, jeszcze w ich świecie, ranny Mordred również został oddany w opiekę Laudine - bo było najbliżej. Zajęła się nim, mogli się nawet zaprzyjaźnić, ale potem Mordred, jak to rycerz, ruszył dalej, a Laudine została w swoim smutnym zamku.
    I teraz znów spotkaliby się w takiej samej sytuacji - gdyby któreś z nich było przesądne lub uduchowione, mogłoby to uznać za jakiś znak. :D Może właśnie jakiś sentyment nie pozwoli Fanny oddalić się od Mordreda.]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  58. [No dobra, po kolei xD
    Powiązanie z przeszłości chyba już mamy, więc tą kwestie bym na razie zostawiła. Może jeszcze nam jakiś pomysł wpadnie do głowy. Tu ewentualnie można pokombinować z samym skarbem, który Lucy pilnowała, a Mordred mógł chcieć zabrać coś ze skarbca. Ale nie mam tu żadnych pomysłów :) Ogólna relacja jest - nie znosili się i tyle xD <3

    I teraz ta kwestia z wpływem skarbu, a dokładnie pierścienia na Mordreda. Z Annabel wymyśliłyśmy kiedyś, że ma również duży wpływ na Lucy, która zbyt wiele czasu spędziła w towarzystwie drogocenności i jest trochę jak Gollum xD Na pewno wyczuwałaby obecność każdego "fragmentu" skarbu Nibelungów i w dość dziwny sposób by na niego reagowała - mamy to nawet w wątku z Hakiem, gdzie Lucy wyczuła obecność małego naszyjnika, który pirat zabrał kiedyś znad Renu i zrobiła z tego powodu trochę przesadną awanturę. Myślałyśmy jeszcze o tym, że w pobliżu skarbu do Lucy wracały takie mordercze żądze, jak na skale. Może Mordred miałby podobny podświadomy stosunek do skarbu, właśnie z powodu tego uleczenia? Mógłby w jakiś sposób tracić nad sobą kontrolę w jego obecności, nawet w znikomy stopniu? Albo tylko wyczuwać obecność. To również łączyłoby go z Lucy i z tego powodu możemy ich potem w coś wplątać ;)

    I tu jeszcze ten pomysł z Excaliburem. Niech się pojawi w Fabletown! :D Ostatecznie trafił do Avalonu, prawda? Chyba, że o czymś zapomniałam xD Powiedzmy, że oprzemy się na jednej z legend, według której miałby się pojawić, gdy będzie potrzebny i przyjdzie odpowiedni czas. Może właśnie przyszła taka pora? Tu jeszcze wpadła mi taka myśl, by w mieczu tkwił np. kamień ze skarbu Nibelungów, choć nie wiem, czy to nie jest zbyt wielkie przekombinowanie :D Ale jakbyśmy połączyli to z magicznym wpływem skarbu na Lucy i Mordreda, byłaby piękna katastrofa xD

    A sam wątek możemy zacząć na nudnym obiedzie w apartamentowcu Oberona - tu natchnąłeś mnie pomysłem z komentarza u Hucka :D To mogła być pierwsza aż tak duża impreza, jaką wyprawił. Może z okazji tego, że odnalazł w Fabletown całą swoją rodzinę i przyjaciół,/sojuszników, więc pojawiłaby się naprawdę spora grupa osób ;) Oberon mógł nawet powiedzieć Lucy, żeby ta przyszła bez Haka - miał zły dzień i stwierdzi, że to przyjęcie tylko dla rodziny. Ta by się wściekła, ale ostatecznie przyszła i siedziała gdzieś z boku. Mordred również przyszedłby niechętnie. Oboje czuliby się poirytowani i zmęczeni takim tłumem, każdy by ich obściskiwał na powitanie, więc oboje znaleźli sobie jakieś miejsce w kącie sali. I usiedliby obok siebie. Hah, może się z początku nie rozpoznali? :D Ona w jakimś doczesnym stroju (żeby zrobić ojcu na złość), on też w czymś wytwornym. Z początku może nawet na siebie nie spojrzeli i dopiero po chwili "zaraz, ja cię chyba znam" :D Jak sądzisz? Zaczęliby rozmawiać, wyszłoby na jaw, że są rodziną, o czym nie mieliby pojęcia. I możemy dodać jakąś akcję, może własnie ze zgubnym wpływem skarbu na nich. Coś się zaczęło dziać na sali, Lucy lub Mordredowi odbiłoby i mamy cudne zamieszane :D

    btw. Oberon nie znosi Haka właściwie z dwóch powodów (o ile nic się w ustaleniach Zuzajs i Annabel nie zmieniło) - z powodu Lucy (i tu tak całokształtem, bo przez niego zwiała znad Renu, podobno ma na nią zły wpływ itp ;)) i z powodu jego relacji z Tytanią (Oberon obawiał się, że mieli romans, gdy spotkali się w Nibylandii, a poza tym królowa go bardzo lubi).

    Haha, wiesz co, wątek grupowy by nam się tu przydał, bo coś myślę, że w trójkę stworzylibyśmy z tego wszystkiego dzieło życia xD Bo kurcze, cudny pomysł z tą wyprawą Mordreda i Haka <3

    Trochę twórczego chaosu dla ciebie, częstuj się xD]


    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  59. [Jestem jak najbardziej za tym wszystkim!
    Wtedy, mógł to być czas, kiedy Laudine nie do końca była przekonana do swojego nowego męża lub wtedy, gdy wyjechał i nie wrócił, mimo że wyznaczyła mu ostateczny termin powrotu. ;> W każdym razie, niechętna była mężowi i reszcie jego zgrai (czyt. rycerzom), tak samo jak teraz. Wtedy Mordred przekonał ją do siebie, więc teraz, mimo że bardzo chciałaby się od niego oddalić, to będzie tkwiła przy jego łóżku i otaczała opieką, wykraczającą nawet nieco poza obowiązki pielęgniarki.
    A jeśli byśmy chciały jeszcze troszkę więcej dramatu, pieprzu czy jakkolwiek to nazwiesz - można w to wpleść zazdrość Yvaina. Yvain, nauczony przykładem trójkąta Artura, Ginwery i Lancelota, ubzdurał sobie coś, kiedy wrócił do zamku któregoś dnia i dostrzegł, że Laudine i Mordred całkiem nieźle się dogadują. Obojętnie czy coś tam było, czy nie - mogłoby to położyć się cieniem na relacje Yvaina i Mordreda. Może nawet w Fabletown Yvainowi, który trochę się w tym świecie stoczył, zdarza się obwiniać Mordreda o odejście Laudine/Fanny. :D
    Nie wiem, czy się nie zagalopowałam.]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  60. [Taka opcja podoba mi się najbardziej! Od czego zaczynamy, pierwszego dnia w szpitalu?]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  61. [Na wątek, to ja zawsze. Jakieś pomysły albo chęci na cokolwiek, ja godzę się na wszystko. I dziękuję za powitanie.]

    Anthony Miller

    OdpowiedzUsuń
  62. Przez ostatni tydzień wszyscy oglądali się za nią i potrząsali z niedowierzaniem głowami – jak można być tak chamskim, zdystansowanym człowiekiem? Jak można sarkazmem władać nawet wobec osób, które, chociaż i przynajmniej pozornie, podchodzą z sercem wyciągniętym na dłoni?
    Gdyby tylko mogli wiedzieć, jak wiele rzeczy się w tym momencie działo w jej umyśle. Była to istna wojna między pragnieniem a rozumiem. Racjonalizm podpowiadał jej, aby nawet o tym nie myślała. Po co ma zawracać sobie głowę kolejnym kretynem? Mało miała doświadczeń? Najpierw ten nieznajomy w Yuza-machi, który zostawił ją samą i ciężarną, nie zaopiekował się, gdy tego najbardziej potrzebowała. Gdyby był przy niej wtedy, nigdy nie musiałaby wyjść z domu podczas śnieżycy. Nigdy nie zamarzłaby na śmierć, umierając powoli, boleśnie. Ze świadomością, że nigdy nie urodzi dziecka, przez pół roku nosiła pod sercem. Że zabierze jego życie wraz ze swoim.
    Czy inaczej było z Minokichim? Obiecał, że nigdy nikomu nie opowie o spotkaniu ze Śnieżną Damą, z lodowym, bezlitosnym demonem. Dla niego była skłonna przestać być przepełnionym żalem potworem odbierającym bez mrugnięcia okiem ludziom życie. I dzieci. I on ją zawiódł. I on ją zdradził. I z nim nie była w stanie zbudować trwałego, silnego związku – skoro przestała mu ufać.
    A Kaj? Mały, jasnowłosy, bystry chłopiec, który przywiązał swoje saneczki do jej wielkich, śnieżnych sań zaprzężonych w reny. Chciała dać mu mądrość i bezpieczeństwo. Chciała, aby nie cierpiał tak jak ona – aby nigdy nie zawiódł się przez bolesną miłość.
    I to ta rzekoma miłość go jej zabrała. Mimo że dawała mu wszystko, czego tylko zapragnął. Mimo że dbała o niego jak o własne dziecko. Zostawił ją, zostawił jej lodowe królestwo – i uciekł. Tak po prostu.
    Dlaczego teraz miałoby być inaczej? Bo co? Bo stanął w Twojej obronie, bo nie bał się sięgnąć po miecz, aby chronić Twoje dobre imię? Och, daj spokój Miyuki. To przecież nic nie znaczy.
    Chciałaby wierzyć, że nic nie znaczy również to irytujące uczucie w głębi jej serca. Chciałaby wierzyć, że naprawdę jest jej wszystko jedno. Że nie zrobiło to na niej żadnego wrażenia. Że lodowe, roztrzaskane i posklejane serce nie zaczęło znów topnieć…
    Westchnęła głęboko, gdy znów nacisnęła na klamkę, a ta niemal natychmiast pokryła się lodem. Na śmierć zapomniała o założeniu naszyjnika, gdy miała wyjść z pracy. Gdyby tylko nie to chore roztargnienie… Zapięła na szyi srebrną biżuterię, która zamykała w sobie całą magię Miyuki, gdy w jej oczy rzuciło się… coś. Niniejszym – pusta strona w jednej z ksiąg. Czy tak powinno być?
    Wzięła ją w dłonie i przewróciła kilka kartek. Była o królu Ryszardzie, ale to nie on zniknął z kart legendy. To był ktoś… ktoś inny. Nie znała tej legendy. Ale wiedziała, kto wiedzieć to może.
    Anglia. Mój świat, co?
    *
    Załomotała w drzwi, ale nie czekała, aż ktokolwiek jej otworzy. Po prostu pchnęła je i weszła do środka, nie czekając na uprzejme zaproszenie jej do środka. Widząc jego twarz, jej lodowe serce drgnęło, a ona przez moment zapomniała, po co tutaj tu w ogóle przyszła.
    Przez moment.
    Gdy zdawało się, że zamierza się uśmiechnąć, wykrzywiła wargi w pogardliwym wyrazie twarzy. Podeszła bliżej niego i wręczyła mu księgę z pustą stroną.
    — Tak się kończy twoje „tylko interesuje się magią”.
    Chciała zabrzmieć ostrzej. Nie wiedziała, dlaczego wyszło jej to tak spokojnie i pobłażliwie.
    — Twój genialny portal sprawił, że jakaś legenda w ogóle nie miała miejsca. Nie wiem, nie interesuje mnie, jak, ale masz to teraz odkręcić. Nie mam zamiaru odpowiadać za zakłócenie i pogwałcenie praw Fabletown przez ciebie.

    OdpowiedzUsuń
  63. [Przepraszam, że odpisuję dopiero teraz, ale dopadł mnie taki leń, że szkoda gadać. Ale ogarniam się powoli i przybywam po wątek, bo jak to tak odmówić Sir Mordredowi. ;>
    Percy i Mordred to skrajne przeciwieństwa i chyba nie przychodzi mi do głowy nic innego niż wątek, w którym Percy irytuje Mordreda swoim wszechobecnym optymizmem i hiper przyjaznym nastawieniem. ;P Jeśli chcesz to możemy też pomyśleć nad powiązaniem. Co prawda ja wolę historię, w której Percy jest synem Pellinore'a, ale jeśli chcesz to możemy się oprzeć na innej historii, w której rodzicami Percy'ego byli Gawain i ta jego cudowna wiedźma. Wtedy, o ile dobrze mi się wydaje, Percy i Mordred byliby kuzynami, więc byłby dodatkowy motyw by się Mordredowi naprzykrzać. :)
    Może Ty masz jakieś ciekawe pomysły?]

    Percy

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Ok, definitywnie Mordred został wciągnięty w nasz wątek z Laudine (wykorzystaliśmy sobie wasz pomysł na zazdrosnego Yvaina), więc zamiast kombinować z Percym - zapraszam Cię do Owena. Na pewno wyjdzie nam coś fajnego. :)]

      Owen

      Usuń
  64. [O rany, byłam pewna, że Ci odpisałam, ale coś nie pykło, albo w mojej głowie, albo z internetem, i widzę, że nie dotarła moja odpowiedź. Pisałam z prośbą, czy mogłabym Ciebie prosić o zaczęcie, ale z powodu tej zwłoki chyba wezmę to na siebie!]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  65. [Tej historii chyba nie da się nie uwielbiać. I naprawdę nie wiem jakim cudem Yvain jest raczej mało popularny.
    No właśnie wasz pomysł mi się bardzo spodobał (uroczo zazdrosny Yvain <3). Może dzięki temu Owen mi się bardziej zmotywuje do bycia dobrym mężem. xD W sumie mogliby się dość ostro pokłócić - Owen by się wściekał na Mordreda za jego podejrzanie bliską zażyłość z Fanny, Mordred by się wkurzył, że nie jest hipokrytą... no i w sumie z tego co widzę to on ma już swoją damę w Fabletown, prawda? ;) No i jak wolisz? Robimy im sukcesywnie raczej niechętną relację czy jednak dążymy docelowo do pozytywnej i trochę się pokłócą, potem dogadają i może nawet zaprzyjaźnią.
    Co do powiązania z przeszłości to sporo można pokombinować. Najbardziej nas chyba łączy Morgana. Yvain był niby jej synem (pasierbem), no i był też młodszym bratem Accolona (przez co czasem miał problemy). No i to Morgana go uzdrowiła, kiedy oszalał i siedział w lesie. Czyli można to jakoś ładnie wykorzystać - może nawet Mordreda trochę by bolał fakt, że jego Morgana zostawiła, a Yvainem się interesowała. Dalej mamy całe powiązanie z Gawainem, więc co za tym idzie i z resztą rodzinki z Lothian, czyli i z Mordredem. Też z tego co kojarzę Yvain podobnie jak Mordred nie szukał Graala, ale chyba na sam koniec walczył po stronie Artura, a nie Mordreda. Tutaj byśmy mogli to ładnie uzasadnić naszym wątkowym pomysłem, że zmienił stronę ze złości na Mordreda i zazdrości o Laudine. To by mogło być dość ciekawe. Jak myślisz?]

    Owen

    OdpowiedzUsuń
  66. Wywróciła oczami, gdy usłyszała o pokrzyżowaniu planów, ale nie odezwała się. Nie miała ochoty po raz kolejny wałkować jednej sprawy. Poza tym – gdyby nie wtargnęła tego dnia do tego pomieszczenia, nigdy by nie zaczęli ze sobą rozmawiać. Nigdy nie poznałaby jego drugiej strony. Nigdy nie spojrzałaby na niego jak na… jak na…
    Westchnęła w myślach. Ależ ona była niepoprawna. Najpierw nieznajomy, szarmancki podróżnik, który porzucił ją z dzieckiem w drodze. Potem Minokichi, który złamał dane jej słowo. A na końcu Kaj, który ją porzucił, mimo że dawała mu wszystko, czego tylko zapragnął i chroniła przed zranieniem.
    Naprawdę, niepotrzebna była jej kolejna kula u nogi. Ta, czwarta już, pociągnęłaby ją na samo dno.
    Skorzystała więc z zaproszenia i weszła dalej, gdy w tym czasie Mordred przeglądał księgę, którą mu przyniosła. Nie rozglądała się przesadnie po pokoju, nie chcąc wyjść na jakąś ciekawską czy wścibską – dlatego pierwsze i jedyne swoje kroki skierowała wyłącznie w stronę okna.
    Widoki Miyuki wychodziły na drugą część głównej ulicy Fabletown. Uwielbiała podziwiać ją – szczególnie nocą, gdy na zewnątrz panował mrok, a z okien innych mieszkań biły zapalone światła. Było w tym coś uroczego, coś… magicznego.
    Odwróciła się gwałtownie, gdy wspomniał o tym, że wybierze się raz jeszcze do tamtego świata, żeby wszystko naprawić. Żeby SAMEMU wszystko naprawić. O, proszę. Znalazła się Zosia Samosia. Rycerz w lśniącej zbroi, który za bardzo przejął się swoją rolą.
    — Chyba sobie żartujesz – prychnęła i skrzyżowała ramiona pod biustem. – Nie ma mowy, abyś samodzielnie udał się do innego świata. Znasz doskonale ograniczenia prawne.
    Więc zdawałoby się, że sprawa jest beznadziejna, a oni naprawdę nabroili. No więc… nie tak też do końca.
    — Tak, masz rację. Pójdziesz tam. Razem ze mną. Za piętnaście minut chcę cię widzieć w swoim apartamencie. I przebierz się w te ciuszki, w których paradowaliśmy tydzień temu – dodała jedynie nim szybkim krokiem ruszyła w stronę drzwi. I po prostu wyszła.
    *
    Mieszkanie Miyuki było mieszanką stylu azjatyckiego z europejskim. Bo pomijając fakt, że sypialnia wyglądała ekstremalnie zwyczajnie – ot, łóżko, szafa, kilka półek, lampka – to salon mówił całkiem inną historię.
    Zapewne gdyby nie panele podłogowe, wyłożyłaby matę tatami. Ściany wymalowane na lekko poszarzałą biel zdobione były przez różne znaki, których znaczenia niewielu potrafiło odgadnąć. Były to pojedyncze japońskie słowa, po prostu. Na jednej ze ścian również mocno wyróżniał się motyw odlatujących żurawi.
    W rogu, nieopodal okna, znajdował się niski stolik, a zamiast krzeseł przy nim rzucone były kolorowe poduszki. W salonie nie było żyrandola – w rogach poustawiane były stojące lampy osłonięte różnobarwnym papierem.
    Wzrok przykuwał też dość nietypowy instrument przypominający niby trochę gitarę, niby trochę lutnię.
    A w samym środku tego zamieszania stała ona – w tej samej błękitnej sukni co tamtego feralnego wieczoru. Gdy dostrzegła Mordreda ubranego tak, jak wtedy, na moment jej trzeźwe myślenie zostało przyćmione przez sentymenty. Jej lodowe serce zakołatało jakby mocniej, jakby szybciej. Nim Miyuki mrugnęła kilka razy oczami.
    — Świetnie, że jesteś. Mam ze sobą wszystkie potrzebne składniki. Mam też prawo do otworzenia własnego portalu… pod warunkiem, że naprawdę odnotują moją obecność w miejscu, do którego mam prawo podróżować. Dlatego będziemy musieli się tam udać, gdy skończymy sprawy z królem Ryszardem. Gotowy?

    あなたの, 美雪

    OdpowiedzUsuń
  67. [Przepraszam, że odpisuję z takim opóźnieniem. Dziękuję za miłe powitanie. Cieszę się, że nie tylko ja tu uwielbiam Kurgana :D Nawet mnie korciło by nazwać go Victor "Kurgan" Hadley, ale wtedy już całkiem by mi wyszedł wizerunek bardzo czarnego charakteru, a Cian to taki sympatyczny gość. :D
    Z chęcią wpadnę na wątek jeśli oferta jest nadal aktualna.]

    Cian

    OdpowiedzUsuń
  68. [ To znowu ja, wreszcie XD Straszne mam tempo, oj straszne. Ale wracając.
    Pomysł z drętwym obiadem czy kolacją jako pierwszym spotkaniem jest rzeczywiście dobry. Te zniekształcone postrzeganie siebie nawzajem mogłoby tu fajnie wyjść. Bo wtedy korzystamy z rodzinki, ale tylko minimalnie XD Jeśli chodzi o to dlaczego Oberon Haka nie lubi, to powodów jest kilka - raz, że człowiek, dwa, że jest z Lucy, co Oberonowi nie odpowiada, bo jak to tak jego ukochana córeczka, trzy, że Hak wziął kiedyś wisiorek należący do przeklętego skarbu Oberona, a ze względu na sentymentalizm nie chciał go oddać, cztery, że Hak jest taki słaby i ludziki, że dał się złamać pasmu nieszczęść. I to by byłby główne powody :)
    Twoja wizja ich relacji też mi jak najbardziej podoba. Nic konkretnego, żadnej wielkiej bliskości, czy nienawiści i raczej pozytywnie. Teść i zięć w lepszym wydaniu niż z Oberonem xD A ewentualne skakanie do gardeł i godzenie się przy flaszce też się Hakusiowi przyda.
    Szukanie rozwiązań na własną rękę, by nie polegać na Oberonie jest genialne. I w ich przypadku idealnie pasuje, bo przecież kto by chciał polegać na Królu Olch, co to wcale miły w obejściu nie jest. Zaś co do ewentualnego posiadania pamiątki rodzinnej... Z konkretnym ustalaniem od której strony mogą być przypadkiem pokrewni to bym nie chciała ryzykować, bo coś mi ostatnio Skipper pisała, a wszak to ona ma Hakusiowego braciszka w posiadaniu i muszę z nią konsultować przodków, że ma na to jakiś pomysł. Także jeśli już mój pirat miałby być w posiadaniu jakieś rodzinnej pamiątki, to stawiałabym na jego naturę złodzieja. Bo skoro to samo miejsce, a inne czasy, to mógł jednemu z potomków przybranych braci Mordreda coś zwędzić. Wtedy mamy nasze przeznaczenie, ale już nie taki wielki zbieg okoliczności. Co ty na to?
    Kurcze, tyle opcji, że ciężko się zdecydować na jakiś konkret xD Musimy chyba pomyśleć nad połączeniem kilku z nich.
    W każdym razie. Przeniesienie akcji do jakiejś baśniowej krainy w związku ze skarbem mogłoby nam ładnie urozmaicić ten wątek. Co do przekonywania Haka do pomocy w takim wypadku, to myślę, że nie byłby to wielki problem. To w końcu pirat i jeśli przy okazji sam miałby okazję na zdobycie czegokolwiek cennego, to pewnie zgodziłby się na samą myśl o przygodzie i ucieczce od Fabletown. Choć długowieczność to też zawsze dobra karta przetargowa. W tym wypadku jednak nie wiem, jak Hak by zareagował, bo on jak na człowieka to i tak długo już żyje i trochę upierdliwe mu się to wydaje XD Nie mniej śmierci i starości się boi, więc na pewno taka propozycja dałaby mu do myślenia.
    Zbrodnia do zatuszowania, to też jakaś myśl. Ale myślę, że byłaby lepsza na późniejszą akcje, gdy się panowie już trochę poznają. Bo jakoś nie widzę, żeby Hak z chęcią przyjął pomoc od praktycznie obcego faceta, w dodatku brata Oberona. Nawet uwzględniając jego dobre relacje z Lucy. Chyba, że wtedy zrobić właśnie taką pomoc na siłę. To rzeczywiście Jones czułby później, że ma u Mordreda dług, którego wcale zaciągać nie chciał. :)
    Także nic więcej kombinować nie musisz ;) Te pomysły są bomba. Trzeba by tylko pomyśleć nad ewentualnym połączeniem ich lub zdecydować się na któryś konkretny xD Mi osobiście podobają się wszystkie. ]

    Huckelberry

    OdpowiedzUsuń
  69. [Przepraszam, że nie odpisuję. Nie uciekam z bloga, nadal chcę się opiekować Morganą, ale mam strasznie mało czasu ;c Muszę się ogarnąć.
    Myślałam trochę nad okolicznościami poczęcia Mordreda, ale o tym potem (generalnie rzecz ujmując, to mam nadzieję, że wszystko pamiętam i nic mi z głowy nie wyleciało). Mógłbyś najpierw wprowadzić mnie w nowe życie Mordreda w Fabletown? Co się wydarzyło w wątkach itd.? Żebym nie szła w przeciwną stronę z wymyślaniem naszego wątku :)]

    Morgan Myers

    OdpowiedzUsuń
  70. [Foxiu, wbijaj na arturiański wątek. <3]

    - Nimue

    OdpowiedzUsuń
  71. [Dzień dobry! Widzę Mordreda, więc jako nowa Morgańcia się odzywam. <3 Zapraszam na wątek przy okazji. ;)]

    Asherah Connor & Morgana Le Fay

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.