czwartek, 24 listopada 2016

Sure, I will practice it in front of a mirror

Bazil Valesky
bazyliszek szarolicy  strażnik magicznych artefaktów  973 lata

𝔚iele jest opowieści o złych czarownikach, którzy z nienawiści i zazdrości przemieniają dobrych ludzi w maszkarony, rzucając na nich klątwy, do których zdjęcia potrzeba pocałunków, szytych własnoręcznie koszul i dozgonnej miłości, najlepiej tej od pierwszego wejrzenia. Są one wypełnione po brzegi przystojnymi książętami, odważnymi rycerzami i damami w potrzebie, a kończą się zawsze tryumfem dobra nad złem i powrotem ofiar zaklęć do pierwotnej postaci. I Bazil naprawdę nie ma nic przeciwko temu, wręcz przeciwnie: nawet, przynajmniej w teorii, stojąc po tej drugiej stronie barykady, uważa, że takie zakończenia są zwyczajnie lepsze. Bo co to za frajda, gdy złośliwy starzec odnosi zwycięstwo i na następne kilka lat pogrąża krainę w rozpaczy, i nawet brakuje już łasych na błyskotki oraz chwałę szaleńców wpychających się bez zastanowienia wprost do paszczy? W dodatku trzeba jeszcze wyjść z ukrycia i zadbać, by znów zaczęli się pojawiać, najlepiej wciąż z orężem w ręku. No bo przecież coś trzeba jeść.
Na szczęście trzy i pół tony pokrytych czarnoszarym pierzem mięśni nie musi się zwykle szczególnie martwić o to, że zostanie kimś więcej niż nieznacznym antagonistą. Szczególnie jeśli ma w zwyczaju gnieździć się w lochach leżącego na mokradłach zrujnowanego zamku, sypiać na stercie stosunkowo świeżych kości i rozszarpywać całkiem przyzwoite materiały na wybrańców, a swoje przytulne gniazdko opuszcza tylko w ostateczności, czyli najczęściej za potrzebą. Bazil był o tym przekonany. I grubo się mylił.
Po pięciuset czterdziestu siedmiu latach spędzonych w swojej własnej skorupie, Valesky odkrył nagle, że jednak nie jest taki martwy, jak początkowo myślał. Zimny kamień zaczął powoli mięknąć, stopniowo ustępując pod naciskiem zdrętwiałych, nienawykłych do ruchu palców, które, wiedzione bardziej instynktem, niż rozkazem samego umysłu, niespiesznie torowały ciału drogę ku ciemnej, wilgotnej i zatęchłej wolności. Czekało go tam kolejne zaskakujące odkrycie: Bazil uświadomił sobie mianowicie, że właściwie to nie jest już tak do końca Bazilem. Przynajmniej nie zewnętrznie.
Podobna do wszystkich innych klątwa poskutkowała tym, czym wszystkie jej siostry, a jednak przy bliższych oględzinach różniła się od nich diametralnie: nie zabierała starego życia, które przecież już i tak dawno zgasło w lustrzanym odbiciu - dawała za to zupełnie nowe. Dlatego mimo wszystko Bazil nie ma nikomu za złe, że został uznany za nieszczęśnika w ciele potwora i pozbawiony sporej części swojego jestestwa. Poza tym każdy czar da się przecież jakoś cofnąć, więc odzyskanie dawnej postaci nie jest niemożliwe. Może wystarczy tylko znaleźć księżniczkę i uszyć jej dwanaście koszul?

547 lat spędzonych na byciu gustownym grafitowym posągiem ❦ kiepski wzrok ❦ bardzo wyczulone węch i słuch ❦ twardy, charakterystyczny akcent ❦ wciąż pełnokrwisty gad, tylko w mniej efektownym sreberku ❦ awersja do luster wszelkiej maści ❦ kolekcjoner ładnie błyszczących rzeczy ❦ bazgrze jak kura pazurem ❦ przenośnia? a co to takiego? ❦ wciąż może zamienić spojrzeniem w kamień, jeśli się postara, a ofiara chociaż trochę współpracuje ❦ Powiązania ❦ NIE MAM NIC DO UKRYCIA
________________________________________________________________________________
Denerwuje mnie ta karta. Nie jest taka, jak chciałam, więc pewno będę potem ją poprawiać.
A na razie witam się ciepło i zapraszam na wątki, szczególnie mile widziane osoby zainteresowane otrzymaniem zestawu wyjątkowo brzydkich koszul. :D
Twarzy Bazilowi użyczył Ben Barnes, dziób ma natomiast od krewniaka z "Operacji Bazyliszek" studia Allegro. Cytat to twórczość własna.

60 komentarzy:

  1. [ Przeuroczy Bazyliszek z przeuroczą buźką Bena :3 On się wydaje tak słodko ciapowaty pod względem życia w tym "nowym" świecie XD Ja to go widzę przed komputerem jak się zastanawia jakim cudem słowa i obrazki utknęły w tej magicznej skrzyneczce. Ale cii. To przez uroczość Bena i ten cudny opis w karcie. Ta końcówka w karcie o dwunastu koszulach dla księżniczki <3
    Życzę miłej zabawy i wspaniałych wątków ^^
    Jak coś to można i do mnie wpaść z pomysłem ( bo tych chwilowo u mnie brakuje xD ) ]

    Huckelberry Jones

    OdpowiedzUsuń
  2. [Witam w takim razie oficjalnie i rzecz jasna życzę dużo dobrej zabawy, masy wątków i jak najdłuższego pobytu z nami. :)
    Kartę sobie niecnie podglądałam i szalenie się zachwycałam Bazilem. Uwielbiam takie gadzinki, na dodatek mam wielki sentyment do polskich stworków z Bazyliszkiem na czele. :)
    Karta jest naprawdę fantastyczna. Czytało się świetnie, a humor mnie całkowicie kupił. Zwłaszcza koszule dla księżniczki, gustowny posąg i ofiara, która choć trochę współpracuje. A zresztą, wszystko mi się podoba, a Bazyliszek jest po prostu przeuroczy. :)
    No, a na koniec tych komplementów zapraszam do siebie na jakiś wątek. :)]

    - Administracja & Hagen Alder

    OdpowiedzUsuń
  3. [Witam pana, a raczej odpowiadam na powitanie, za które bardzo dziękuję. Moimi postaciami jest Samanta i Odys, który też jest strażnikiem artefaktu, więc zapraszam do obu postaci na watki.
    Mogą np. wraz z Odyseuszem mieć wyprawy po jakieś skarby czy inne stare rupiecie :D, a z Samantą jakiś szalony wątek.
    Na razie musiałem się udać na mały pół urlop, ale nad pomysłem możemy już myśleć. :d]

    Odys-/Samanta

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [A i gdzie moje maniery... Zgubione gdzieś w pośpiechu.
      Świetny pomysł na postać, szczerze sam bym nie wpadł na stworzenie bazyliszka, a na pewno nie w tak uroczej postaci. Bazyl wyszedł świetnie, aż bije od niego to ze sporo stracił będąc "chwilę" za-kamieniowany? Zamrożony? Zamieniony w posąg :D]

      Usuń
  4. [ Witam na blogu :)
    No muszę przyznać, ze pomysł, wręcz, piekielnie mi się podoba :D
    Zapraszam do wątku, jeśli oczywiście chcesz :D ]

    Faust

    OdpowiedzUsuń
  5. [Jestem niereformowalnym podglądaczem. ;)
    Konkretnych chyba nie mam, ale możemy zrobić burzę mózgów.
    Cóż w czasach baśnowych Hagen był teoretycznie zacnym rycerzem w lśniącej zbroi, tylko takim trochę specyficznym, bo nie miał zapędów do krzywdzenia gadów. xD Teoretycznie panowie mogli się wówczas spotkać i raczej żaden z nich by nie ucierpiał. Potem mogłoby być trochę trudniej, bo Hagen nie żył, a Bazil robił za stylowy posąg, więc kolejna okazja mogłaby być dopiero w Fabletown. Co w sumie mogłoby wypaść bardzo ciekawie i zabawnie, bo obaj są nieogarnięci w kwestii nowoczesnego świata, technologii i tak dalej. :)
    Jak uważasz - kombinujemy coś z przeszłością czy ze znajomością z Fabletown?]

    - Hagen

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hahaha tak! Brzmi pięknie. Dokładnie - na początek telefon, bo jakby próbowali ogarnąć samochód to by się pewnie skończyło jakąś katastrofą. xD
    Hmmm... Myślę, że najlepiej przyjazne. Hagen w sumie nawet jak się bardzo starał być człowiekiem to mu to bardzo nie wychodziło, bo miał odchyły w stronę tych bardziej magicznych rzeczy. Mógł nawet pomóc Bazyliszkowi. Powiedzmy jako rycerz razem z innymi rycerzami brał udział w wyprawie by zabić wredną poczwarę, która nęka okolicę... No ale jak tu ubić takiego pięknego i niezwykłego gada? Wtedy akurat mielibyśmy pretekst by już na start mieli dość pozytywne podejście do siebie nawzajem.]

    - Hagen

    OdpowiedzUsuń
  7. [ Mam taką myśl. Faust często dostaje rozmaite zadania od Mefisto i innych diablisk. W końcu pakt wiązał się też z pewnymi przysługami po obu stronach. Więc może coś w tę stronę? Faust jeszcze będąc "młody" pragnął bardzo zbawić świat i odnaleźć sposoby na uzdrowienie ludzkości i wciąż bawi się ze swoimi recepturami, przepisując je z rękopisów do komputera ]

    Faust

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Usunęło mi gdzieś piękny komentarz dla ciebie :")Więc będzie trochę mniej pięknie XD
    - Ciepłe słowa się należą, bo Bazil cudny i cudnie nieporadny w byciu człowiekiem <3 Jego konfrontacja z komputerem podbija moje serduszko, bo uwielbiam ten słodziaszny nieogar <3
    - Cieszę się, że ty zato uwielbiasz Hakusia ( a on cieszy się z tego jeszcze bardziej XD). On z Lucy są po prostu stworzona dla siebie zajefajną parą, no ale mają... hym... burzliwą relację, co by było ciekawiej XD
    - Co do tykającego gada to trochę metaforycznie robi za niego cudownie nieobecny brat Haczka, nie mniej awersja do krewnych krokodyli jak najbardziej jest na miejscu. Mój pirat ma niewytłumaczalny lęk z dzieciństwa. To też przy Bazil będzie pewnie czuł... Cóż, pewien niezrozumiały dla niego dyskomfort XD
    - Zaś co do samego wątku... Pierwsze, co mi przyszło do głowy, to że oboje lubią błyskotki, których Hak ma pełną piwnicę... Kto wie czy nie przyciągnęłoby to podświadomie bazyliszka pod jego drzwi? Możemy też pokombinować coś z relacją z przeszłości, mój pirat to praktycznie wszędzie był z tym swoim magicznym stateczkiem XD Kurcze... Chciałabym zarzucić czymś błyskotliwym i ciekawym, ale mózg mi chyba siadł.
    Skoro Bazil strażnikiem artefaktów to zdradź mi czy mieszka w Woodlans czy jednak nie? Bo w sumie można z naszych panów zrobić sąsiadów z kamienicy. Bazil mógłby wciąż nawiedzać Haka i prosić o pomoc i w ten sposób mogliby się nawet zaprzyjaźnić. Dajmy na to pewnego razu Hak stwierdziłby, że Bazila dawno nie było, zapukałby do jego drzwi, a tam cisza. Tylko trzeba by wykombinować, co wtedy dalej i w jaką ciekawą katastrofę ich wpakować.
    Moze przypadkiem podsunęłam ci jakieś pomysły albo natchnęłam? XD Bo sama chwilowo więcej nie wykrzesam. ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  9. [No dokładnie. Jeszcze jakby się ofiary w postaci przechodniów trafiły to już w ogóle. Więc też jestem za telefonem! :D
    To może nawet dałby się pogłaskać? Bo taki bazyliszek to naprawdę musi być cudny w tych czarnych piórach i w ogóle... No i cudnie jest. ;)
    Co do początku. Najchętniej uśmiechnęłabym się o to do Ciebie, bo mam trochę zaległości, które muszę nadrobić. No chyba że bardzo by Ci zależało żebym zaczęła, to wtedy pewnie dopiero po weekendzie mogłabym coś skrobnąć.]

    - Hagen

    OdpowiedzUsuń
  10. [ Na przykład... Może miałby za zadanie odnaleźc coś co dawniej do niego należało? Może Bazil nie pamiętałby dokładnie co się z tym czymś stało? To tylko taki luźny pomysł :) ]

    OdpowiedzUsuń
  11. [ To niech się nie pozbywa XD Z nieogarem mu do twarzy <3
    Jaj - Hakuś ma fangerla XD To dobrze, bo ostatnio sami faceci się do niego zalecają, a z przyszłą żonusią na razie w separacji, bo kłótnia XD
    Nieee, to na pewno nie dlatego ten dyskomfort XD
    To się cieszę, że pomysł z kamienicą przypadł do gustu xD Budzenie Haka w środku nocy z takich powodów zawsze dobre <3 Już widzę jego zaspane oczęta, co wpatrują się w Bazila z niezrozumieniem i rozdziawione usta. Bo jak to? Robiąc herbatę coś spalić? I to o tej porze? XD ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  12. [To będziemy maltertować nowe. :D
    No proszę, kto by pomyślał, że to taka miła bestyjka się okaże. ;)
    Cudnie, dzięki wielkie! Nie śpiesz się, bo i tak będę w weekend ogarniać bloga. :)]

    - Hagen

    OdpowiedzUsuń
  13. [Witam! Dziękuję :D I oczywiście na wątek jest chęć, zawsze <3 Tym bardziej z Bazyliszkiem, ciekawe co nam tutaj wyjdzie... Może Mary nawet dostanie od niego koszule? :3]

    Margaery Blanchard

    OdpowiedzUsuń
  14. [ Zapewne wtedy coś wymyślimy :)
    Ale może być i podejrzewam że będzie ciekawie :D
    Masz ochotę zacząć? ]

    OdpowiedzUsuń
  15. [ Zagrożenie dla otoczenia XD Trochę zagrożenia się przyda <3
    Zazdrość powinna dobrze na nią zadziałać. Powinna, bo z Lucy to nigdy nie wiadomo XD <3
    Tak, tak. To pogoda...
    O tak! Piżama w zielone groszki :3 I rozczochrany to na bank XD Jeszcze rozmyta kredka pod okiem XD Bo przecie ten pan to "po piracku" się maluje XD <3
    Oj zdąży się ogarnąć i wszystko Bazilowi wytłumaczy. Tylko bez pośpiechu i często ziewając XD <3
    Potem mógłby Bazil rzeczywiście "przypadkowo" dobierać się do piwnicy. "Panie sąsiedzie coś mnie stamtąd woła" XD
    Zapowiada się ciekawie :3 ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  16. [No ba, że nie może być gorszy od Jacka wróbla! XDDD
    Ciiii, Hak aż tak źle nie zareaguje. On z tego skarbu użytku nie robi XD Więc na początku się trochę naburmuszy, zrobi podejrzliwy, a potem powie żeby se gad spał na złocie, jeśli lubi XD Byle nie zrobiły się widoczne ubytki XD

    Dobziu, a tak wracając już do rzeczy. To zaczynamy właśnie od jakiejś niezapowiedzianej wizyty w nocy? XD Potem można powymyślać dalszy rozwój wypadków w trakcie, bo się pewnie nowe pomysły pojawią :3 Ja to już widzę, że my popłyniemy z tym wszystkim XD Skarby, sąsiedzkie porady i tym podobne. O jakby Bazil tak wpadł na książkę z legendami o bazyliszku :3 "Paie sąsiedzie co to ma znaczyć? " "Bazil, jest środek dnia, a to zwykłą książka. Czemu mnie pytasz?" XD <3 ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  17. [Księżniczka i wice burmistrzówna. To nie byle co, prawda? Prawda :D
    A co do wątku... Może niekoniecznie pozytywy początek? Mogliby mieć jakieś spięcie właśnie w pracy, bo Mary chciałaby nim dyrygować, jak zresztą każdym <--- w tym miejscu chciałabym coś dopisać, ale nie wiem co.. :( Uzupełnisz za mnie!
    Tak czy inaczej chciałabym relacje typu "Kto się czubi, ten się lubi" :> Co myślisz?]

    Margaery

    OdpowiedzUsuń
  18. [ No ba że fejbiulous XD <3
    Czy ja wiem czy hojny? Po prostu skojarzy, ze taki typ jak Bazil to raczej gromadzi albo cieszy się z bliskości złotka XD <3
    Też nie mogę się doczekać ^^
    Co do zaczęcia. Byłabyś tak łaskawa? Nie przepadam za zaczynaniem, taki jakiś opór mam XD Ale jak to były problem, to zacznę ;) ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  19. [Bazyliszek jest słodki. :)
    Rozczulił mnie szalenie swoim problemem i poszukiwaniami księżniczki, której będzie szył koszule. Będę trzymać kciuki by mu się udało taką znaleźć. Coś pięknego po prostu. <3
    Jeśli masz chęć to wpadnij koniecznie na wątek. :)

    p.s. Hak, ja tu mam monopol na bycie fejbiulous ;*]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  20. [A Mary nie pozwoli sobie w kaszę dmuchać, więc to będzie w miarę wyrównana walka :>
    Zaczniesz nam? Wieeeem, że masz ochotę :D]

    Margaery

    OdpowiedzUsuń
  21. [I prawidłowo, niech się dzieje :D
    Aleeeeee jak to, przecież ja dałam pomysł! Handel wymienny już nie istnieje? :( XD
    Oczywiście żartuje i jeśli rzeczywiście nie chcesz to jutro podeślę Ci początek :)]

    Margaery

    OdpowiedzUsuń
  22. [Witaj na blogu! :D
    Z tego wszystkiego zapomniałam wczoraj powitać nowych autorów ;) Więc cześć! już oficjalnie xD
    Karta świetnie napisana, i ten uroczy wzrok Bena <3
    Tylko tam nie rozrabiajcie z Hakusiem!]

    Administracja
    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  23. [ <33 No ba! Bazyliszek stróżujący :3 Jeden jedyny w swoim rodzaju i to Haczek będzie go miał za "antywłamywacza" XD <3
    Ach dziękuję za to poświęcenie <3 Haczek czuje się doceniony i mile połechtany tym szczerym gestem dobrej woli ^^
    Czekam niecierpliwie na to, co tam uknułaś na spacerze z piesełem :3 ]

    Haczek

    OdpowiedzUsuń
  24. [Naprawdę, Bazil jest tak słodki, że z chęcią bym go adoptowała. <3
    Ha, bardzo słusznie. No to co? Kombinujemy!
    Oberon lubi różne, nie będące ludźmi, kreaturki. Może w takim razie próbowałby pomóc Bazilowi z jego problemem i odzyskaniem dawnego, wspaniałego i bazyliszkowego ciała? O ile rzecz jasna Bazil nie jest uprzedzony do czarnoksiężników. xD]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  25. Praca w Apartamentowcu Woodlands była jej wymarzonym zajęciem. Bo czy mogłaby wyobrazić sobie cokolwiek lepszego? Jedynie papierkowa robota ją czasami irytowała, ale zazwyczaj zrzucała wszystko na swoją asystentkę bądź asystentkę Burmistrza, a sama tylko robiła końcowy rozrachunek, sprawdzając czy aby wszystko się zgadza. Co do burmistrza Cole... Uśmiech sam cisnął się na jej usta, gdy o nim pomyślała. Zdecydowanie nie nadawał się do sprawowania władzy, Mary była w tym o niebo lepsza i to ona defacto wszystkim zarządzała. Podobała jej się władza jaką dzierżyła w dłoni i za żadne skarby świata by się jej nie wyrzekła. Ta praca wpadła w jej gust idealnie i trochę pasowała do rządzenia królestwem. Śnieżka bardzo się odmieniła, kiedy skończyła w Fabletown. Jedna rzecz nabrała jednak na znacznej intensywności. Pragnienie władzy i chęć rządzenia innymi jednostkami, tym razem z niekoniecznie dobrych pobudek. Niegdyś Królewna chciała jak najlepiej dla mieszkańców swojego królestwa, a dziś? Była bezwzględna i zazwyczaj nie pozwalała sobie na empatię czy brak profesjonalizmu. Sprawy zawodowe przedkładała na wiele innych kwestii, a gdy ktoś okazał jej sprzeciw... Marny był jego los. Przecież Margaery nie mogła zniszczyć sobie tak dobrej reputacji kobiety sukcesu...
    Była jednak jedna osoba, która nie uginała się pod jej dyktaturą. Bazil Valesky. Brwi Margaery mimowolnie marszczyły się ze złością na sam dźwięk jego imienia. Dzisiejszego dnia, jednak nie miała zamiaru o nim słyszeć. Ten dzień miał być idealny, a Mary chciała się zrelaksować w pełnym znaczeniu tego słowa.
    Nie było jednak tak łatwo... Kiedy dostała listę magicznych artefaktów jej oczy zmrużyły się z widocznym niezadowoleniem. Kto ją układał? Przecież owe przedmioty miały zostać ułożone w kolejności chronologicznej! Ze złością sięgnęła po słuchawkę telefonu, łącząc się ze swoją asystentką.
    - Połącz mnie z podziemiami. Natychmiast.
    Powiedziała do słuchawki głosem nieznoszącym sprzeciwu. Stukając paznokciami w blat, czekała aż ją połączył. Chwile później usłyszała w słuchawce głos Odysa.
    - Witaj, Odys. Mam błędy na liście dotyczącej magicznych artefaktów. Sporządzałeś ją Ty, czy... Bazil?
    Zapytała spokojnym głosem, a kiedy usłyszała odpowiedź, która potwierdzała jej wątpliwości co do owej kwestii poprosiła, aby Bazil przyjechał na jej piętro, w tej chwili. Do jej ślicznej głowy nawet nie dochodziła myśl, że mogła się mylić, albo taka, że strażnik mógł mieć inne zdanie od niej, czy też inny sposób myślenia.
    Odłożyła z głośnym dźwiękiem słuchawkę i stukawszy w blat, czekała na pojawienie się mężczyzny.

    [Mam nadzieje, że jakoś ujdzie <3]

    zezłoszczona Pani Vice-Burmistrz

    OdpowiedzUsuń
  26. [A co ja Hakusia nie znam xD Nie wiem, co mu do głowy przyjdzie, więc muszę mieć na was oko :D A twój Bazyliszek to prawie w wieku Lucy jest, więc wpadaj do mnie na wąciszek :D Może coś wykombinujemy :D]

    Lucy

    OdpowiedzUsuń
  27. [Część! Dzięki za przywitanie :D
    I cóż...raczej nie jest to obyczajówka ;) Kryminały, thrillery i sensacyjne...w tym bardziej siedzi :D
    Mnie osobiście moja karta sie nie podoba xD
    Ale twoja to naprawdę arcydzieło :D Poza tym...Bazyliszek, który był że tak powiem moją ulubioną legendą za małego dzieciaka :)
    Nie mam zielonego pojęcia jak "stoisz" z wątkami, ale naprawdę miałbym wielką ochotę na popisanie z Bazylem xD]

    Lucyfer

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Hakuś uwielbia zmieniać fotki XD To jest jak nałóg :3
    Nie mam czego wybaczać, bo jest genialnie <3 Oj ten Bazil, słodki, nieogarniający Bazil <3 ]

    Był zmarznięty, zmęczony i obolały. Do tego chyba brało go przeziębienie. To też cały wieczór spędził w ciepłej piżamce pod kocem i z chusteczkami pod ręką. Usadowił się wygodnie na kanapie i włączył telewizor. Nie za bardzo przemawiał do niego ten rodzaj rozrywki, któremu Docześni oddali się całkowicie. Z tego, co słyszał, to potrafili całe dnie spędzić na wpatrywaniu się w te magiczne pudełka, których podstaw działania wciąż do końca nie rozumiał. Zresztą rozumieć nie musiał. Telewizor działał i to się liczyło. Działanie bardziej przydatnych sprzętów już w dostatecznym stopniu ogarniał, choć zajęło mu to trochę czasu. Wciąż wolał marynarską prostotę, ale i w domu z udogodnieniami potrafił sobie poradzić.
    Ogółem to nie miał na co narzekać. Jego mieszanko w kamienicy było przytulne i urządzone iście po piracku. Gdy tylko zaglądało się do środka, to jasne stawało się, czym parał się właściciel tych czterech ścian. Kolekcja małych stateczków, zegar w kształcie steru, marynistyczne wzory na ścianach i inne tego typu duperele. Do tego dochodził jeszcze zdobywany latami skarb, który teraz leżał sobie w jego piwnicy. W sumie to Huck dzięki temu bogactwu równie dobrze mógłby mieszkać w Woodlans, ale jakoś nie uśmiechało mu się mieszkać w towarzystwie zapyziałych bogaczy i filantropów. To nie było towarzystwo dla niego, a w kamienicy miał nie najgorszych sąsiadów. No… Patrzyli co prawda z ukosa, ale to już była kwestia tego, że w bajkach Doczesnych robił za czarny charakter, a w animacji Disneya za totalnego idiotę. To taż jak ludzie mieliby go szanować i lubić? Zresztą zdążył już do tego przywyknąć i przestał się przejmować.
    W telewizji nie leciało nic wartego uwagi, wiec włączył program muzyczny. Wyciszył dźwięk do minimum i ustawił czasowe wyłącznie. Gdy się już ogarnęło pilot, to telewizor potrafił być doprawdy zmyślnym urządzeniem. Zwłaszcza, że stwarzał możliwość zasypiania przy muzyce. O ile spało się na kanapie. Tym razem Huck nie miał już siły i ochoty, by przerzucać się na łóżko, a do tego leciały miłe dla ucha, świąteczne przeboje. Wszystkim w Fabletown wyjątkowo wcześnie odbiło na tym punkcie. W świecie baśni przygotowania do gwiazdki zaczynały się dopiero, gdy spadł śnieg lub zostały ostatnie tygodnie. Jonesowi w sumie ta przedświąteczna gorączka nie przeszkadzała, przynajmniej miasto było ładnie przystrojone…

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tą myślą zapadł w sen pełen śnieżnego puchu i szczypiącego w nos mrozu. Było to bardzo przyjemne i kojące doświadczenie po tak wycieńczającym dniu. Jednak niedługo przyszło mu się nim rozkoszować.
      Bum. Bum.
      Przewrócił się na drugi bok, przy okazji odkrywając sobie stopy. Koc zawinął się dookoła niego, krępując mu ruchy. Nadal jednak błądziły na granicy snu, z którego nie chciał się budzić. Było mu tak dobrze i ciepło i miło…
      BUM. BUM.
      Jęknął cicho i zmarszczył brwi, ale wciąż nie otworzył oczu. Senne marzenia rozwiały się za mglistą zasłoną i została tylko ciemność, przez którą docierał do niego tępy ból mięśni. A przecież było mu tak dobrze…
      BUM! BUM!
      Zerwał się do pozycji siedzącej, szeroko otwierając oczy. Dopiero teraz dotarło do niego, że to pukanie do drzwi wyrwało go ze snu. Niechętnie opuścił stopy odziane w czerwone skarpety na podłogę i owinąwszy się kocem wstał. Poczłapał do drzwi, które uchylił delikatnie. Musiał wyglądać jak siedem nieszczęść. Zaspany, rozczochrany, najpewniej z worami pod oczami i jeszcze ta nieszczęsna piżama.
      Na korytarzu stał Bazil Valesky, sąsiad z naprzeciwka. Terkotał coś pośpiesznie o mikrofalówce. W głowie Jonesa pojawiło się kilka pejoratywnych określeń, przed użyciem których z trudem się powstrzymał. Wpatrywał się tylko w Bazila zamglonym wzrokiem, praktycznie zwieszając się na drzwiach, które otworzył.
      - Czy orientujesz się która jest godzina? – wydukał – I proszę powtórz swoje pytanie, bo chyba nie rozumiem…. Coś się pali? – spytał, marszcząc intensywnie brwi i rozchylając usta.
      Musiał przy tym wszystkim wyglądać doprawdy komicznie.

      zaspany Hakuś

      Usuń
  29. [ Mam jednak ja zacząć, czy czekać dalej?XD ]

    OdpowiedzUsuń
  30. Jej długie, pomalowane na intensywną czerwień paznokcie stukały rytmicznie w blat biurka, zaś miodowe tęczówki wpatrywały się w ekran komputera. Zakładała, że trochę sobie poczeka na szanownego Pana Valesky'ego, więc jakież było zdziwienie Margaery gdy kilka minut później przekroczył próg jej biura. Fakt, że nawet nie zapukał nie wzbudził jednak w ciemnowłosej zaskoczenia. Powoli uniosła swoje spojrzenie i zatrzymała je na jego przystojnej twarzy. Uśmiechnęła się pozornie uprzejmie, słysząc jego beztroski ton i pomiędzy szczupłe palce chwyciła plik dokumentów.
    - Chodzi o to. Poznajesz, prawda? Naturalnie, że tak... W końcu dziś mi to wysłałeś. Wielka szkoda, że zapomniałeś o zachowaniu chronologii. Popraw to.
    Jej głos był chłodny niczym stal, a jednocześnie miał przyjemną dla ucha, melodyjną barwę. Przerzuciła papiery przez biurko, przez co niektóre kartki się rozsypały, znajdując swoje miejsce na podłodze. Ups. Śnieżka jedynie się uśmiechnęła z widoczną satysfakcją, posyłając mu pełne wyższości spojrzenie.
    - Chcę to mieć... Za godzinę. I wszystko ma być absolutnie perfekcyjne. Zrozumiałeś?
    Jej brew uniosła się nieco ku górze, kiedy Bazil piorunował ją wzrokiem. Och, czyżby próbował zamienić ją w kamień? Nie miała zamiaru współpracować, więc to nie działało. Nie na nią. Założyła seksownym ruchem nogę na nogę, cały czas się w niego wpatrując, a na jej pełnych wargach malował się jeszcze szerszy uśmiech.


    Margaery

    OdpowiedzUsuń
  31. [Witam z opóźnieniem... i zachwytem nad taką cudowną gadziną! :)
    Genialny pomysł, genialna postać i równie genialnie napisana karta. Piękne po prostu.
    Jeśli tylko masz chęć to zapraszam do siebie. :)]

    Zoltan

    OdpowiedzUsuń
  32. [Ja również witam z opóźnieniem i juz zachwycam się Bazilem. Toż to istne cudo, już go uwielbiam i nie mogę się przestać zachwycać kartą. Musi być z niego dość ciekawy pan, nawet jak na Fabletown. Akurat nowych koszul Wendy nie potrzebuje, ale coś błyszczącego może mieć, co nagle zniknęłoby i magicznie pojawiło w rękach Bazila. No chyba że nie uważa kradzieży za kolekcjonowanie, to zawsze mogę pomyśleć o czymś innym. :)]

    Wendy

    OdpowiedzUsuń
  33. [Jakbyś mogła zacząć, to będę bardzo wdzięczna. I cieszę się, że pomysł się spodobał. :)]

    Wendy

    OdpowiedzUsuń
  34. [Z wielkim opóźnieniem, ale i tak witam bardzo serdecznie. Kupiłaś mnie całkowicie swoim Bazyliszkiem. Jest absolutnie genialny! :)
    Życzę dużo dobrej zabawy (i księżniczki!), a w razie chęci zapraszam również do siebie.]

    Kainan

    OdpowiedzUsuń
  35. [To z przyjemnością Bazila adoptuję. Jest zbyt fejbiulous <3
    Obstawiam, że to przez te geny ropuchy ta antypatia. ;)
    Magiczne draństwo z bazyliszka. Haha, brzmi pięknie! xD To w sumie może wyjść nam dość wesoła historia biorąc pod uwagę nieufność Bazila. Teraz jeszcze pytanie jakby ich tu poznać? Oberon mieszka w Woodlands, a Bazil tu pracuje. Aczkolwiek Oberon swoje magiczne artefakty woli nosić przy sobie, a skarb trzymać u siebie, więc z usług Bazila by nie korzystał. Ale pewnie by się interesował innymi magicznymi artefaktami i tak dalej, więc w podziemiach pewnie dość często by bywał. Może jakoś by się zgadali. Może akurat by przy okazji jednej z rozmów wyszedł temat klątw? Jak myślisz? :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  36. To był spokojny poranek. Faust stoczył się z łóżka i poczłapał do łazienki. Przydrożny motelik w którym się zatrzymał nie grzeszył ani czystością ani porządkiem. Nie tego teraza potrzebował. Długi prysznic, z naprzemian, chłodną i ciepłą wodą, pobuził go do zycia. Kopnął jedną z butelek, którą porzucił na podłodze i rozejrzał się.
    Potrzebował na prawdę dużej ilości alkoholu by się upić. Miał bardzo mocną głową, co po latach, bardzo mu przeszkadzało.Nie mógł odpłynąć, poczuć się spokojny, niczym nie przejmować. Po prawie dwunastu godzinach spędzonych w samochodzie, potrzebował przerwy. Dlatego właśnie wybrał ten motel. Nikogo nie obchodziło to jak dużo i czego wypije klient, byleby tylko zapłacił.
    Po godzinie znów był w trasie. Mapa wskazywała, że dobrą drogę wybrał. Bardzo chciał być już w mieście.


    Fabletown wyglądało tak jak je sobie wyobrażał, a raczej jak je odtwarzał w wyobraźni. Był już tu wcześniej, ale nie fizycznie. Wiele razy śnił o tym miejscu. W jego stanie najdziwniejsze było to, że nie miał snów. Nie śnił odkąd podpisał pakt. Jeśli już pojawiły się jakieś senne marzenia, to zesłane od kogoś specjalnie dla niego. Tym razem sprawa nie była tak oczywista. Śniło mu się miasto, a w nim jeden mężczyzna, którego teraz musiał znaleźć. Zwłąszcza że w torbie miał kilka na prawdę fascynujących przedmiotów, które powinien komuś pokazać.
    Zameldował się w hotelu. Siedział na łóżku dobrą godzinę nim znalazł w sobie tyle sił by wstać i zacząć robić "coś". Przepakował stare dokumenty do oddzielnej torby. Wrzucił do niej też trochę artefaktów, przekazanych mu prze "tych tamtych" i ruszył na poszukiwania.
    Odnalazł właściwy adres. Poprawił torbę przewieszoną przez ramię i zapukał. Było już dość późno, więc liczył na to że będzie w domu. O tego mogło wiele zależeć.
    W końcu... jeśli go nie będzie, Faust będzie zmuszony znów zbierać w sobie siły i ochotę, by wstać. A to może trwać nawet kilka dni.

    OdpowiedzUsuń
  37. [Cześć kuzynie!
    Dziękuję za te cudne komplementy, od równie uroczego Bazyliszka. Aw, jest mi szalenie miło! :D
    Wątku z takim genialnym kuzynem to ja nie odpuszczę. Koniecznie trzeba ich jakoś zintegrować - obaj siedzą w podziemiach, obaj nie ogarniają bycia człowiekiem i są na tyle starzy, że pewnie chętnie by powspominali stare dobre czasy. :D]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  38. [A ja będę mieć wreszcie odpowiednio fejbiulos synka! <3
    Bardzo fajna myśl. Albo nawet można zacząć od tego, że Oberon zdobył jakiś magiczny przedmiot będący częścią skarbu Bazyliszka, postanowi mu go pokazać i jakoś tak się zgadają. I dalej już będzie można pokombinować coś z klątwami. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  39. [ Spokojnie, ja też ostatnio już nie nadążam z odpisywaniem x)
    Wszystkie trzy opcje mi się podobają XD <3 ]

    Po pierwszej. Po pierwszej… Cholera po pierwszej w nocy!!! Huck patrzył na swojego sąsiada zaspanymi oczyma i nie potrafił pojąć umysłem celu jego wizyty o tej porze. Przecież normalni ludzie o tej porze śpią. A może nawet nie tyle śpią, bo i Jonesowi zdarzało się nie spać do późna, ale przynajmniej nie nawiedzał innych. Rachunek prawdopodobieństwa wskazywał wszak na to, że większość kamienicy śpi. Już miał nawet o tym napomknąć, ale Valesky złapał go gwałtownie za ramie i zaczął ciągnąć do swojego mieszkania. Na nic zdały się protesty i zapieranie się nogami. Jego czerwone skarpety ślizgały się po posadzce ułatwiając Bazilowi jego zadanie zamiast wspierać swojego właściciela. Huck mógł tylko przekląć w duchu całą tę sytuację i poddać się sąsiadowi. Nie miał siły walczyć.
    To też chwilę stał owinięty w swój koc w wypełnionej czarnym dymem kuchni. Trochę też oprzytomniał na ten widok i… zapach, a raczej smród. Porzucił koc i zdecydowanym krokiem zbliżył się do mikrofalówki. W pierwszym odruchu wyłączył ją i otworzył. To drugie było jednak błędem, bo w twarz buchnęło mu gorącem i smrodem spalenizny. W odpowiedzi w stanie był tylko zakasłać i odwrócić się do zdębiałego Bazila. No cudownie, trafił mu się sąsiad imbecyl. Jones nie mógł się nie zastanawiać czemu ten błazen jest tak nieogarnięty. Czyżby dopiero niedawno przybył ze świata baśni? Byłoby to jedyne racjonale wytłumaczenia.
    Z niewyjaśnionych powodów po plecach przeszły go ciarki, a w głowie zaszumiało od tykania zegara, choć w pobliżu żadnego nie było. Zakasłał jeszcze raz i dłonią rozgonił dym sprzed swojej twarzy. Spiorunował swojego towarzysza nienawistnym spojrzeniem zmęczonych oczu i zbliżył się do małego okna kuchennego. Otworzył je na szeroko i zadrżał z zimna. Na zewnątrz prószył biały śnieg. No ale przynajmniej czarny dym miał teraz gdzie uciekać, co też czym prędzej uczynił, oczyszczając pomieszczenie.
    - Coś ty tam włożył? – spytał pirat i podniósł swój koc i zaczął nim okładać płomienie, które pojawiły się tu i ówdzie – Jak można podpalić kuchnie mikrofalówką? Cholera – po tym stwierdzeniu przysiadł na kuchennym krześle i przetarł twarz jedyną ręką.
    Jego koc nadawał się do wyrzucenia, a o śnie mógł tylko pomarzyć. Trzeba było ogarnąć trochę tego zagubionego w świecie dzieciaka i wytłumaczyć mu, jak się używa mikrofalówki, żeby sytuacja się nie powtórzyła. Tak to przynajmniej wyglądało w umyśle Hucka, w rzeczywistości sprowadzało się to jednak do wypowiedzenia podniesionym głosem reprymend. Tego właśnie nauczyło Jonesa życia pirackiego kapitana. Zwykle nie musiał przejmować się takimi duperelami jak sąsiad w potrzebie.
    - Musisz poczekać, aż się wywietrzy – oznajmił wreszcie – Trochę się tu wychłodzi, ale dym musi ulecieć. Czemu nawet nie wyłączyłeś tego gówna? – spytał jeszcze, wskazując na mikrofalówkę, która byłą teraz w opłakanym stanie – Nie wiem, czy to w ogóle jest jeszcze do ocalenia – dodał.

    Hakuś jako domowy bohater XD

    OdpowiedzUsuń
  40. [I wspólne problemy z ludźmi i tym jak wszystko komplikują. ;) Już to widzę jak siedzą razem u Drake'a zamiast na kanapie to na stercie skarbów, oglądają błyskotki i narzekają. xD
    A to jest całkiem fajna myśl. Drake jest żywo zainteresowany wszelkimi gadzinami i z wielką chęcią, by się natychmiast zjawił zobaczyć co z Bazila za stwór. Można też w drugą stronę. Bazil dostając pracę mógł się nasłuchać, by na przykład nie kręcić się po tamtej części podziemi, bo tam siedzi smok. Rzecz jasna bardziej by go pewnie takie ostrzeżenia zachęciły do kręcenia się, bo smoki to przecież prawie jak kuzyni. :)
    Albo jeszcze lepiej. Obaj są bardzo wiekowi, więc mieli całą masę do spotkań jeszcze w świecie baśni. Może gnieździli się w podobnej okolicy, albo nawet kiedyś przez pewien czas dzielili ze sobą teren w czasie kiedy rycerze byli wyjątkowo dokuczliwi. W sumie moglibyśmy z nich nawet zrobić przyjaciół z baśniowego świata, bo coś czuję, że Bazil raczej nie miał towarzystwa, skoro wszystkich zamieniał w kamień. Smok byłby chyba na coś takiego odporny (chociaż skoro Bazyliszek nawet siebie samego zamienił w kamień to kto wie xD).
    Albo może znajomość z przeszłości, ale w Fabletown? Chociaż to chyba zależy jak długo Bazil tu mieszka...
    Ewentualnie można to wszystko trochę ze sobą przemieszać by było ciekawiej. Jak uważasz? :)]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  41. [Dziękuję! :) Ja uwielbiam takie urocze potworki jak twój bazyliszek, który też jest niesamowicie uroczy! W ogóle zazdroszczę genialnie napisanej karty. :)
    U mnie też, więc akurat będzie wątek na spokojnie. Bo z wielką przyjemnością korzystam z zaproszenia. Wolisz coś z powiązaniem z przeszłości czy coś od podstaw w Fabletown? W sumie to można nawet z nich zrobić współlokatorów - byłaby mieszanka wybuchowa. ;)]

    Percy

    OdpowiedzUsuń
  42. [W takim razie na dniach postaram się podesłać jakiś początek. :)]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  43. [Również witam ciepło! :)
    Awww, dziękuję Ci bardzo. Tak strasznie się cieszę, że się podoba. Nie spodziewałam się aż tak ciepłego odbioru, bo nie byłam pewna czy uda mi się oddać urok selkie. Ale skoro się podoba, to jestem przeszczęśliwa! :)
    To polecam Ci piękną bajeczkę o selkie, z której mam piosenkę.
    Mam chęć, bo Bazil mnie zachwycił urokiem osobistym! <3 Możesz mi nawet uszyć zestaw koszul. :)]

    Saoirse MacCodrum

    OdpowiedzUsuń
  44. [No patrz, a ja bym to samo mogła powiedzieć o Bazilu! :D
    Wiesz bez foczej skóry to tak trochę smutno. Bazyliszkowe koszule nadadzą się idealnie, bo na pewno będą bardzo piękne. :)]

    Saoirse MacCodrum

    OdpowiedzUsuń
  45. [Dziękuję za powitanie. :D
    Naprawdę się starałam and kartą, jaki i postacią Seta. Jakbyś była chętna na wątek, to serdecznie zapraszam do Seta lub Jima. ;)]

    jim&set

    OdpowiedzUsuń
  46. [Witam i cieszę się że jednorożka podpadła do gustu <3 Myślę, że z Bazylem mogliby spotkać się w Fabletown po raz pierwszy. Amara mogłaby wracać z pracy w wielką ulewę (którą dzień wcześniej przepowiedziała, o ironio) bez parasola. Co prawda księżniczką nie jest, ale kawałek tkaniny by się przydał przed deszczem. Może urokliwy Bazyliszek by ją poratował, a ona odwdzięczyła się gorącą czekoladą lub innym napojem? :) Ben i Bazyliszek. Czy może być lepsza mieszanka? ]

    Amara Celeste

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. [Nam odpisy też trochę zajmują, więc pod tym względem nie ma co się martwić :D]

      Usuń
  47. [Oj, jak się cieszę się, że się podoba. Ja jestem zachwycona twoim pomysłem. I może z byciem miłą u Raven jest różnie, ale koszule chętnie przyjmie wiec pytam nieśmiało czy byłaby ochota a może nawet pomysł na jakieś powiązanie?]

    Raven

    OdpowiedzUsuń
  48. [Raven byłaby w stanie nasłać go an pole bitwy, jeśli np obie strony wyjątkowo jej podpadły, czy miała jakiś inny powód. Możliwe, że Bazil miał do niej jakieś pretensje. Może nie podobało mu się, że go wykorzystała i jakoś się odegrał. I teraz Raven nie tyle ma mu to za złe, co nawet jest w lekkim podziwie, że się odważył, a on widzi w niej wroga (może nie tyle nadal ma pretensje, ale cały czas czeka na jej zemstę). Co sądzisz?]

    Raven

    OdpowiedzUsuń
  49. [Dziękuję ślicznie za powitanie! :D Również mi się wydaje, że taka wersja księcia w tych czasach jest lepsza. Przynajmniej dla mnie by była, hah. :D
    Również życzę dobrej zabawy i ciekawych wątków! ^^
    No i och, Ben *___* ]

    Ryan W.

    OdpowiedzUsuń
  50. [Jeśli udałoby mu się odwrócić losy prowadzonej przez nią bitwy to an pewno zyskałoby uznanie. Bo wyznawców jako takich Morrigan nie miała, raczej było to bóstwo, do którego modlono się 'okazyjnie' ;p
    A na takie hasło Morrigna sama wyszłaby z kuchni, żeby zobaczyć, kto odważył się wzgradzić jej daniem, bo nie spodziewała się, żeby był ktoś aż tak odważny ;p I potem byłaby w stanie poinfromowała, że nie zniżałaby się do plucia, od razu dodałaby trucizny ;p
    Czyli zaczynamy od tej wizyty w restauracji?]

    Raven

    OdpowiedzUsuń
  51. [Oj będzie bardzo piękne. :)
    Jestem za. Można sobie wpleść jakąś fajną retrospekcję z gadzinami, będzie ciekawiej. Ok, no to wszystko już chyba mamy ładnie ustalone. Wątek wychodzi od mojej postaci, więc postaram się niebawem coś nam zacząć.
    Hahaha, mnie to HoMM III nieuleczalnie spaczyło czarnymi smokami i ich odpornością na magie i wszelkie cuda, więc jakoś tak odruchowo też kreuję smoka na odpornego. :) Ale fakt, zawsze jakiś motyw można wymyślić w wątku.]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  52. [Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję, ale strasznie zakręcony jestem po świąteczno-noworocznych urlopach i zaniedbałem bloga.
    Myślę, że od wilka w ludzkiej skórze lepszy jest tylko jakiś gad w ludzkiej skórze. ;)
    A tak poza tym jak reflektujesz na wątek i nie zraża Cię mój autorski nieogar to zapraszam.]

    Zoltan

    OdpowiedzUsuń
  53. [Nie dość, że bratnia gadzia dusza, to jeszcze bratnia hirołsowa dusza. Kocham Cię <3
    Ja też! Jak nas zganiali z komputera to się bawiliśmy na podwórku w Hirołsy. :D
    Tak i strategia - Malekith z talentem magicznym, magią ognia, inteligencją + armią samych czarnych smoków i nawalanie w każdego Armagedonem. Kocham to po prostu! <3
    No właśnie, a w HoMM III bazyliszek zmienia w kamień nawet Archanioła, a smoka nie, więc to coś znaczy! :)
    Hahaha, pomysł cudny i pewnie trzeba to jakoś wykorzystać.
    Ok, to ja się postaram sprężyć z początkiem! :D]

    Drake

    OdpowiedzUsuń
  54. [Boże właśnie sobie uświadomiłam, że czekasz już miesiąc na mój początek! Przepraszam Cię szalenie - jak do weekendu nie dostaniesz początku to mnie zabij. xD
    O tak! <3 Ja pamiętam jak ja się jarałam jak wyszedł ten dodatek. Ten zachwyt - Wrota żywiołów takie piękne, dodatkowe smoki takie cudowne, nowe misje takie trudne! <3
    A grałaś w Hirołsy Kroniki? Cudowne są, zwłaszcza część Szarża Smoków! <3
    Hahaha, no wiesz ja nawet smoczka nazwałam Arantir po Hirołsach V i moim ukochanym Awatarze Śmierci Arantira. ;)]

    Smok

    OdpowiedzUsuń
  55. [Kh, cześć. :D Latam po kartach, szukam ciekawego wątku, przywiało mnie bo uroczego Bazyliszka, tak więc nieśmiało zaproszę do siebie, jeśli masz chęć na stworzenie czegoś wspólnie. :D]

    Gareth Burton

    OdpowiedzUsuń
  56. [Przepraszam, że odpisuję dopiero po kilku miesiącach, ale dopadł mnie taki leń, że szkoda gadać. Na szczęście postanowiłem się ogarnąć i wrócić na Fable. Kombinowaliśmy szalenie fajny i zabawny wątek - z Percym i Bazilem w roli współlokatorów - więc jeśli nadal masz chęć to serdecznie zapraszam. :)]

    Percy

    OdpowiedzUsuń
  57. [A ja znów nawaliłam. Trzeba mnie jednak było zabić, użyć nekromancji i zmusić wtedy do pisania... ;p
    Hahaha, dokładnie tak! Ja tak samo. Chociaż jakoś niedawno trochę rozpracowałam Wrota, chociaż tylko na najłatwiejszym poziomie.
    To odezwij się do mnie na gg lub mailu - mogę się podzielić moją kopią Kronik, bo obecnie nie da się kupić nowych, a używane nie zawsze chcą dobrze działać. :) (To będzie taki prezencik na przeprosiny za to jak wątkowo nawaliłam).
    Oj tak! Kochałam jego Avatara Śmierci i w ogóle jego uroczą relację z Ornellą <3 Tak! Zehir! <3 Kocham go i też chyba najbardziej. "O pierwszy Zehirze!" xDD
    Ja chyba z postaci ze wszystkich Hirołsów najbardziej lubię Tarnuma Nieśmiertelnego. No i jeszcze do Gelu z trójki mam słabość. <3
    Ok, nie gadam - są święta mam trochę wolnego, więc jeśli nadal masz chęć na wątek ze mną to się postaram ogarnąć. :)]

    Smok

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.