poniedziałek, 1 stycznia 1990

why would you offer more

I can, and do, walk the street. No one bothers me or anything, because most people wouldn’t know who I am

PRYWATNY PSYCHOANALITYK    ZNERWICOWANY    NIEZDECYDOWANY
Myślami utknąłem pomiędzy stagnacją a natłokiem przybywającego gniewu. Żal, strach o swoje życie, że po raz kolejny mogę je stracić... Nie ma przecież Nieba dla robaków. Robaczku, głupi jesteś czy co?

Nie wie co kierowało nim po śmierci. Gdzie był. Gdzie była jego świadomość. Widniał tylko między wierszami. Istniał jako sumienie. Jako nic. Dzisiaj myślami wciąż jest w pokoju Dżepetta, wśród zapachu staroci i świeżego drewna. 
pacjenci - błąd złodzieja - pytania
                                                                                                                        
wizerunek: paul rudd | cytat na początku - wizerunek pana świerszczyka
pourywane gify i 'smaczki' w karcie. poszukiwana asystent lub asystentka!
NIE MAM NIC DO UKRYCIA!

53 komentarze:

  1. [Ciebie na blogu witać nie muszę, bo Ty już jesteś naszym stałym bywalcem. ;) Za to witam pana Świerszcza i życzę mu dużo ciekawych wątków i dobrej zabawy.
    Link do karty już podmieniłam. Jeśli chodzi o zawód to odezwij się w Administracji i daj znać czy chcesz dodać dla niego miejsce pracy (jakiś prywatny gabinet?) czy nie. :)
    No i tradycyjnie w razie chęci zapraszam na ewentualny wątek.

    - Davy Jones & Henry Baskerville

    OdpowiedzUsuń
  2. [Haha, twój Świerszczyk jest coraz ciekawszy! :D Gify na dole mnie powaliły! xD]

    OdpowiedzUsuń
  3. [Podoba mi się! Ekscentryczny pomyleniec, ze skłonnością do depresji i czarnym humorem. Piszę się na watek!!]

    Rebel Harper

    OdpowiedzUsuń
  4. [My to się chyba już znamy, prawda? :D W każdym razie: witaj ponownie! >D *rzuca śnieżką w Jima i ucieka* ]


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  5. [ Pfhahaaha! Czemu nie?! Ja na wątki zawsze jestem łasa! ^^ ]


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  6. [Hej hej! Na tym owszem, dziękuję bardzo za powitanie :D Cieszę się, że Tiana się podoba, nie byłam pewna, czy mi się udała a trochę się z nią wymęczyłam.
    Przychodzę tu, bo wydaje mi się, że z Jimem będzie tu coś łatwiej stworzyć, a poza tym bardzo przypadł mi do gustu, jest wspaniały :D (ale, żeby nie było nieporozumień - oboje, i Jim i Alice, są bardzo fascynujący i czekam z niecierpliwością na "odświeżoną" Alice (mniam, powtórzenia są super)). Co do samego wątku, jak najbardziej i bardzo chętnie. Wpadło Ci może coś do głowy, czy robimy burzę mózgów?]

    Tiana

    OdpowiedzUsuń
  7. [Oj tam, oj tam... Hagen wcale nie ma problemów. xD
    A tak poza tym to hejka i dziękuję za miłe powitanie. :)]

    - Hagen Alder

    OdpowiedzUsuń
  8. [ Ja też bardzo się cieszę, że Ciebie widzę! <3 I dziękuję za śliczne powitanie.
    Jim jest świetnie wykreowaną postacią, ale mnie to nie dziwi, bo każda Twoja postać taka właśnie jest. Nawet Twoje krótkie karty postaci mają w sobie to coś. W dodatku muszę pochwalić wizerunek, bo pasuje perfekcyjnie! :D Postanowiłam, że wpadnę właśnie tuta, chociaż na Alice również czekam. :)
    Masz może jakiś pomysł? :D ]

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  9. [Może Jacka zaintrygowało zachowanie Jima? Na przykład kiedy był zdenerwowany i chodził w tę i z powrotem? Mógł go obserwować przez jakiś czas, bo się po prostu nudził, a Jim później go przyuważył uznając za jakiegoś stalklera? xD Nie wiem. Może masz jakieś rozwinięcia tych pomysłów.]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  10. [Okej! Tu, czy da się z Tobą jakoś inaczej skontaktować? Bo przejrzałam obie karty i nie znalazłam takiego sposobu, a tak byłoby wygodniej i z reguły tak robię. No, chyba że wolisz faktycznie tu się zastanawiać :D]

    Tiana

    OdpowiedzUsuń
  11. [ O rany, aż się zarumieniłam! <3 Dziękuję ślicznie za komplementy, naprawdę miło mi o tym słyszeć. A na blogu z pewnością spędze tak dobry czas, jak i poprzednio! :)
    O, tak, to mogłoby być niezłe, biorąc pod uwagę to, że Jim z pewnością powie to na głos i tym samym nieźle Scarlet zaskoczy. :D Mam zacząć czy też Ty wolisz to zrobić? ]

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  12. Słyszał wiele plotek na ten temat od różnych dzieciaków. Że niby jakiś dziwny lekarz leczy ich, ich rodziców, braci, siostry, babcie, ciocie, wujka, dziadka, kogoś tam, kogoś tam, bla, bla, bla. "Dziwny człowiek". Podobno jak się zdenerwuje potrafi wypalić dużo papierosów. Fuj, to niezdrowe! Ugh...
    Wylądował zgrabnie na gałęzi i wpatrywał się w okno owego lekarza. Skoro jest dziwny to warto się temu przyjrzeć, nieprawdaż? Albo po prostu się nudził. Tak, to było najpewniejsze rozwiązanie problemu. Jego przyjaciółki były w pracy, koledzy też, także nie miał co robić. Dzieciaki w sumie o tej porze były w szkołach, a nie chodził na prywatne, domowe wizyty, bo jeszcze któreś mogło się bardziej rozchorować. Już dwójce małym skrzatom tak pogorszył stan zdrowia. Z zapalenia oskrzeli na zapalenie płuc. Dalej nie mógł sobie tego wybaczyć.
    O, ten mężczyzna chodzi w kółko. Pffft, ale głupek, pomyślał rozbawiony. Nagle przez jego głowę przeleciała ulotna myśl. A gdyby tak rzucić śnieżką w okno. Wybić z rytmu chodzenia...? I spłatać mu psikusa? Ten plan był aż nader kuszący, dlatego wprowadził go w życie upewniając się, że będzie w stanie wspiąć się na drzewo i na nim dobrze schować. Idealnie. Wytworzył śnieżną kulę w dłoni, a sekundę później rzucił prosto w okno mężczyzny, samemu jak najszybciej wdrapując się wyżej na drzewo ledwo tłumiąc śmiech.

    Jack
    [masło maślane jest maślane?]

    OdpowiedzUsuń
  13. [Cześć i czołem! Jak to miło, że ktoś mnie jeszcze pamięta :3]

    Esmeralda

    OdpowiedzUsuń
  14. [Hej, hej, hej! Cieszę się bardzo, że Rebel przypadła ci do gustu. Długo się naszukałam odpowiedniej twarzy. Na szczęście pośród internetowego morza zaznałam tę oto perełkę *.*
    Przejdźmy do biznesu. Co z naszym wątkiem? Masz jakiś pomysł?]
    Rebel

    OdpowiedzUsuń
  15. [Luzik arbuzik i no problemo! Poczekamy ;) ]

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  16. [<3
    Musiałam jakoś ją ożywić, w końcu trupa nie poprowadzę :D A jak (myślę że w ciekawy sposób) dowiecie się jak napiszę historię. Zrobię to, na pewno, ale po poniedziałkowym kolosie.
    Napiszmy wątek. Z Jimem najlepiej, bo przydałby się jej psychiatra. Może koleżanka ją do niego zaciągnęła, nie mówiąc gdzie idą? Byłoby ciekawie, zwłaszcza że Esmeralda nie ma zamiaru rozmawiać o tym co było, ale jakoś się z tym musi uporać, więc Jim trafi na wyjątkowo oporną pacjentkę.]

    Esmeralda

    OdpowiedzUsuń
  17. [Witam z małym opóźnieniem. Bardzo sympatyczna postać i świetne gify. :)
    Życzę ciekawych wątków i w razie chęci zapraszam do siebie.]

    Oberon

    OdpowiedzUsuń
  18. [Hm, kuszące. Tylko na czym dokładniej miałaby jej praca polegać?]
    Rebel

    OdpowiedzUsuń
  19. [No i super ;)
    Będę zła, ale... zaczniesz? Ja nie dam rady, praca w weekend + kucie na poniedziałkowego kolosa niestety temu nie sprzyjają :(]

    Esmeralda

    OdpowiedzUsuń
  20. [niech będzie. Będziemy w stałym kontakcie :) Zaczniesz?]
    Rebel

    OdpowiedzUsuń
  21. [Jestem cierpliwą istotką, poczekam ;)]

    Esmeralda

    OdpowiedzUsuń
  22. [ Tak, myślę, że Trip Trap będzie doskonałym miejscem na ich spotkanie. :D Zacznę, jak tylko znajdę troszkę wolnego czasu! ]

    Scarlet

    OdpowiedzUsuń
  23. [Ależ dziękuję. Cieszę się z tak ciepłego przyjęcia mojej karty. Musze przyznać, ze byłam nastawiona na jakieś uwagi, że coś nie dociągnięte, że źle napisane i w ogóle słabo i mało. xD Bo kiedyś usłyszałabym pewnie że moja karta jest za krótka.. (ah czasy wygórowanych, bezsensownych wymagań)]

    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  24. [ To jak obiecałam, wpadam :) Jakiś pomysł na naszą dwójkę? ^^ ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  25. [ Powiem, że może wyjść ciekawie :D Hak raczej łatwo się nie otworzy i nie będzie chciał dużo o sobie gadać. Pewnie nie raz powie, że już do Jima nie wraca, a jednak wróci XD Przyda mu się ktoś, kto go ogarnie od tej strony :3 ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  26. [ Ja myślę, że Hakuś sam nawet mógłby przyjść. Bo on jest świadomy swojej depresji XD No i jego to mogła i ukochana, i brat, i kumpel i ogólnie wszyscy mogli mu sugerować, by poszedł do specjalisty XD

    Chyba, że zrobimy im najpierw przypadkową rozmowę przy barze w Trip Trap, gdzie Jim poleci "znajomego" specjalistę, a Huck stwierdzi, że nie skorzysta. Potem oczywiście przylezie i się zdziwi, że to Jim XD ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  27. [I taki ten mój Lucek miał być :D
    Przynajmniej ja tak sobie go wyobraziłem. Boi przecież nie wszystko jest białe a nie wszystko jest czarne....tak więc Lucek nie musi być poważny, zły i wredny dla każdego :) Ale oczywiście jest tam nieco wredny...i nieco nierozgarnięty.
    Dziękuję za pochwalenie karty. Twoja też jest fajna :D Taka krótka :)
    Oczywiście że sie skuszę na taki wąteczek ;) Coś przeczuwam, że powinno być ciekawie :D Tylko jest pewien mały problem...nie mam pomysłu na wątek :/]

    Lucyfer

    OdpowiedzUsuń
  28. [ Może być i tak :) W sumie to oboje nienawidzą jakiegoś gówniarza XD Tak bardzo dorośli mężczyźni mający problemy z małymi chłopcami xDDDD

    To pytanie teraz kto zacznie. Zaszczycisz mnie, czy jednak muszę wysilić szare komórki? XD ]

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Przy mojej wersji Haka całkiem łatwo o tym zapomnieć XDDD
    Ciiii. Jakie tam nieodpowiednie XD Ja się już z tego śmiałam, że ludzie muszą Haka za pedofila brać. Ciągle tylko w kółko o jednym gówniarzu. Ale co tam. XDDD
    Dobrze, a więc inspiruje cię!
    Mam nadzieję, że długość nie jest najgorsza X)]

    Zamknął pianino i wetchnął ciężko. Miał już dość rzępolenia na dzisiaj. Koniec pracy, pora na trochę rumu, a może wyjątkowo napije się czegoś innego? Najpierw jednak trzeba było wstać z miejsca, co też Jones pośpiesznie uczynił. Otrzepał swoje siedzenie z wyimaginowanego kurzu i zaczął przeciskać się w stronę baru. O tej porze w Trip Trap nie było wielkiego tłumu, ale też nie można było narzekać na pustkę. W sumie to ludzi brakowało tylko z rana, ale to w końcu każdemu należała się chwila wytchnienia. Nawet biednemu budynkowi Trip Trap.
    Pomachał barmanowi, który za razem był jego kuzynem i zasiadł na jednym z wysokich stołków. Obok w ciszy popijał coś mężczyzna w podobnym do jego wieku. Huck tylko wzruszył na to ramionami i nachylił się nad ladą.
    - Nie, nie rum - rzucił, gdy barman wyjmował butelkę – Zrób mi jakiegoś popisowego drinka, Zoltan – dodał z szerokim uśmiechem – Mam ochotę zaszaleć. A przynajmniej spróbować czegoś nowego.
    - Zbliża się depresyjna burza – stwierdził tylko uwijający się za ladą barman i spełnił życzenie pirata.
    - Wypchaj się, Zoltan – bąknął Jones i zmarszczył brwi – Depresyjna burza, też mi coś.
    Jednak barman już go nie słuchał, bo podszedł do kolejnego klienta, który w odróżnieniu do pianisty, zamierzał zapłacić za swoje zamówienie. Huck wolał dostawać mniejszą wypłatę, a nie kłopotać się z wymienianiem pieniędzy na alkohol. I tak koniec końców wszystko trafiało na powrót do Trip Trap.
    Uniósł drinka do ust i skrzywił się, poczuwszy dziwny zapach. Jakoś tak wolał rum. Czasami ewentualnie wino… Wódka też nie była zła, ale ten drink pachniał… Źle. Mimo to spróbował, ale tylko bardziej się skrzywił. Spodziewał się czegoś innego, nie mniej zamierzał dopić swoje zamówienie.
    - Cholera. Ludzie to pijają? – rzucił niby do siedzącego obok towarzysza, niby do siebie – Rum smakuje tysiąc razy lepiej.

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  30. [Nic nie chcę mówić ale masz do czynienia z AUTOREM, ale spoko xD większość się myli ;)
    Inspirowałem się tak na dobrą sprawę wszystkim po trochu :D Ale chyba najbardziej tym, że Lucek się zbuntował po otrzymaniu wolnej woli i nie chciał się pokłonić człowiekowi :)
    Tak sobie siedzę i myślę. I chyba wymyśliłem. Może Lucek wybrałby się do twojego pana, po powiedzmy...pewną poradę :) Bo raczej jakieś zawody miłosne mu nie grożą :D
    Tak sobie wyobraziłem nawet jak Lucek siada w fotelu w gabinecie Jima i mówi w stu procentach poważnym głosem "Nie rozumiem ludzi/śmiertelników/doczesnych."(niepotrzebne do szczęścia skreślić).
    I tak w sumie może od słowa do słowa...może jakieś wyjście na wódeczkę w ramach poznania ludzi, or coś?
    *tak...sam nie wiem cóż żem napisał*]

    Lucyfer

    OdpowiedzUsuń
  31. [Powiedz mi Robaczku... ;D A jak zareagowałby ów świerszczyk gdyby to zauważył na ulicy damę, która rzadko kiedy wychodzi z domu/biura i patrzy się jak nawiedzona w padający śnieg? (takie tam ciche próby sugestii..)]

    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  32. [ Zdecydowanie x) Małe, wredne potwory ]

    Obrócił drinka w dłoni, obserwując falując ciecz i westchnął ciężko. Trochę go bawiło, że nawet w tak prozaicznej czynności jak picie alkoholu ludzie potrafią sobie utrudnić życie. Przecież akurat w tej czynności chodziło o przyjemność, a nie wmuszanie w siebie czegoś niesmacznego. Choć kto tam w sumie wie. Przecież niektórzy pili tylko po to, żeby się upić. Tych to już w ogóle Jones nie rozumiał.
    - Tylko, że najpierw muszą te kilka z niesmakiem wypić – stwierdził i posłał swojemu sąsiadowi sztuczny uśmiech – Huckelberry Jones – przedstawił się, wyciągając do mężczyzny jedyną dłoń, którą uwolnił spod jarzma drinka – Moim zdaniem powinno się upijać tym, co się lubi. Inaczej to wszystko jest bez sensu – oznajmił ze wzruszeniem ramion i wyciągnął manierkę z rumem zza pazuchy płaszcza – Dlatego ja zamierzam upić się z przyjemnością.
    Nawet nie wiedział, czy nieznajomy mężczyzna go słucha, ale czuł nieodpartą ochotę mówienia. W sumie to nieczęsto miał do tego okazję, a jeśli już z kimś rozmawiał, to zwykle kończyło się to kłótnią. Coś mu się tam w duchu poplątało i Huck nie potrafił tego naprawić. Dostojny kapitan manipulujący słowem odszedł w zapomnienie i Jones ogromnie nad tym ubolewał. Tylko, co miał zrobić? Mógł jednie zadręczać się myślami co by było gdyby. Bo przecież istniało tyle wspaniałych opcji, tyle szczęśliwych zakończeń, które zmarnował. Wystarczyło przecież tylko zapomnieć o tej jednej kobiecie. Czy to takie trudne?

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  33. [Świerszczyku <3 Cześć, hej!
    Znowu dziękuję za miłe słowa, cieszę się że moja postać ma tak pozytywny odbiór :D Chcesz jakiś przyjemny wąteczek? <3]

    Śnieżka

    OdpowiedzUsuń
  34. [Więc zapytam jeszcze z grzeczności. Kto zaczyna? Szczerze widzę tutaj początek od strony "tej z dziwnym zachowaniem" jako powód reakcji, chyba, ze masz inne zdanie na ten temat?]

    Elisabeth

    OdpowiedzUsuń
  35. [Nie mam nic przeciwko aby i Jim się wyżalił...Lucek byc może wysłucha...ale nie obiecuję że zapamięta :D
    To...w takim razie...mam pytanie, kto zaczyna?]

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  36. Lucyfer powoli miał dosyć…dosyć wszystkiego a w szczególności ludzi. Nie rozumiał zachowania tych istot…czasami łapał się na tym że nie chce tego rozumieć, ale poznanie ich zachowania jest wbrew pozorom czymś co jest mu potrzebne. Niby pojawiał się już kilkanaście razy na ziemi i mącił na tym padole wielokrotnie…ale nigdy nie zjawiał się na taki długi okres czasu i też nigdy nie „bawił się” w dziennikarza, tudzież prezentera wiadomości.
    Logicznym więc było, ze umówił się na wizytę do osoby, którą nazywają psychoterapeutą, czy psychologiem…psychoanalitykiem….jednego był pewny gość w swoim zawodzie miał przedrostek psycho-.
    Przyszedł wiec na godzinę czy tez dwie przed zamknięciem tego całego grajdołku i zapukał w drzwi. Kiedy otrzymał przyzwolenie uśmiechnął się lekko pod nosem i wszedł do środka. Cóż… nie było już żadnego odwrotu.
    - Dobry.- mruknął. Nie czekając na jakiekolwiek przyzwolenie zajął miejsce w fotelu.- Przychodzę do pana z pewną sprawą…sprawą, która być może urosła do miana problemu…ale nie jestem tego pewny.- spojrzał na tego człowieka. Przybrał nieco obojętny wyraz twarzy i podjął się kontynuacji swojego wywodu.- Nie rozumiem ludzi.
    W jego tonie głosu pobrzmiewała jedynie pełna powaga. Nic poza tym. Był pewny tego co powiedział przed chwilą. Nie zastanawiał się jak to mogło zabrzmieć…jak mógł odebrać to człowiek siedzący przed nim.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  37. W końcu spadł śnieg. Tak długo czekała na ten moment. Od ostatnich przymrozków niemal co chwilę lądowała przed oknem, czy to w domu, czy biurze. Po prostu, żeby nie przegapić tego momentu. Dla niej jak najbardziej wspaniałego. Na reszcie się doczekała. Obserwowała od dłuższego czasu jak biały puch osiada na ulicy, chodniku, wszystkim dookoła. Sterczała w oknie wyobrażając sobie jak zimne powietrze szczypie jej policzki. W rękach obracała szalik. Tak bardzo nie lubiła zmuszać się do wychodzenia z poza czterech ścian, a jednocześnie tak bardzo ciągnęło ją na dwór.
    Kiedy tylko zrobiło się ciemno, a na ulicach rozżarzyły się miejskie latarnie, zdecydowana i pewna swojej decyzji wskoczyła pośpiesznie w ciepły płaszcz. Dzierżony w rekach szalik zarzuciła na szyję dopiero na schodach, zbiegając ku wyjściu.
    Wybiegła na chodnik niemal w podskokach, jak rozbawione dziecko, które czasami budzi się w niemal każdej osobie, a przynajmniej tak zwykła myśleć. Zimny wiatr sprawił, ze już po kilku minutach jej blade policzki zaróżowiły się nieznacznie, razem z nosem. Dopiero uspokoiwszy się przystanęła na chodniku wbijając swój uszczęśliwiony wzrok w niebo z którego pomału opadały duże płatki śniegu. Dla niej była to najlepsza pora i jeden z najmagiczniejszych widoków jakie mogła obserwować na tym świecie i chociaż czasami była wstydliwa, nie potrafiła tego ukryć.

    Elisabeth [Przepraszam, ze dopiero teraz ale wczoraj miałam sporo na głowie i nie zdążyłam. Mam nadzieję, że taki początek może być.]

    OdpowiedzUsuń
  38. [Witaj i dziękuję za tyle wspaniałych komplementów. :)
    Za to ja dodam, że Robaczek przeuroczy, a ukryte gify już w ogóle. Jeśli prowadzisz terapie małżeńskie to chętnie wpadnę. ;)]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  39. [Cześć :) z tego co kojarzę nic konkretnego. Tylko, że będzie asystentką Jima, będzie go niańczyć.]
    Rebel

    OdpowiedzUsuń
  40. ["CO DO CHUJA" MNIE ZABIŁO. ALE TAK FEST. XDDDDDDDDDDDD Dalej nie mogę się pozbierać ze śmiechu.]

    NUDA. Ale nuda! Nie ma nic gorszego niż nudny dzień! No może ciepła cola. Obrzydlistwo. Niereformowalny Dziadek Mróz skakał z drzewa na drzewo, z latarni na drzewo, z latarni na latarnię i Bóg wie na co jeszcze. W pewnym momencie podsłuchał rozmowę. Ale taką dziwną. Słuchał, słuchał. Aż przestali. Ale jak to?
    Jack podleciał bliżej lądując zgrabnie na gałęzi, jednakże nie mógł zlokalizować owych osobników.
    Niech to sto śnieżynek..., pomyślał przygryzając wargę. Potem podniósł wzrok do góry. Niemalże w okno, centralnie przed nim i z zafascynowaniem wpatrywał się w kogoś poirytowanego. Chyba przydałaby mu się chwila przerwy, albo odpoczynek? Przywołał w dłoni śnieżkę, po czym bez zastanowienia rzucił nią w szybę. Roztrzaskała się, ale dodał do tego taki uroczy element mrozu... Otóż szron "rozrósł" się po oknie robiąc uśmiechniętą minkę. Aaa, no tak na rozweselenie dnia, umilenie, o!
    Słysząc krzyk mężczyzny z wulgaryzmem rozwarł szerzej swoje powieki i wpatrywał się w niego zapominając o jakimś lepszym ukryciu się. Był ukryty, fakt, ale można go było dostrzec. Ups...

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  41. Skrzywił się mimowolnie i wbił spojrzenie w blat stołu. Nie był do końca pewien, czy chce ciągnąć tę rozmowę. Był raczej w nastroju na popijanie w ciszy kolejnych szklanic rumu i krzywienie się do obsługującego gości Zoltana. Barman wiecznie obrzucał go krytycznym spojrzeniem, może właśnie dlatego Jones rozpoczął tę niezobowiązującą rozmowę z nieznajomym? Może potrzebował urozmaicenia? Niczego nie był pewien prócz tego, że Jim Collodi zaintrygował go w jakiś dziwny, niewyjaśniony sposób.
    Było w tym mężczyźnie coś, przez co człowiek od razu miał ochotę zwierzyć mu się z wszystkich swoich nieszczęść i niedoli. Huck na szczęście umiał trzymać język za zębami, a swoje bóle trzymał głęboko w sobie. Nikomu się z nich nie zwierzał, nigdy nie wyciągnął ich na światło dzienne, a byle nieznajomy nie miał tego zmienić. Nawet jeśli wydawał się do tego idealnym kandydatem.
    - Przecież można zapominać o tym z przyjemnością! – żachnął się – Balować całe noce w taki sposób, że rano będzie się tego żałować, ale w chwili grzeszenia będzie nam przyjemnie. Upijanie się niesmacznym alkoholem nie jest jednym z tych sposobów – stwierdził z pewnością siebie – Zresztą. Co ja będę panu, pani Collodi truł. Pewnie to żadna przyjemność słuchać zrzędzenia nieznajomego – dodał z wymuszonym uśmiechem.

    Huck

    OdpowiedzUsuń
  42. [To co powiesz na to, by Tytania wpadła do Jima z zamiarem by pogadać i zobaczyć co to za terapie. Bo może akurat warto by było namówić Oberona na wspólną sesję. Mogą się oboje na tej pierwszej wizycie rozgadać i tak dalej? A Robaczek stwierdzi, że w sumie to Tytanii też by się przydała terapia... :)]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  43. - "S-smarkaczu"? - powtórzył zdziwiony wskazując na siebie palcem. Rozejrzał się dookoła w poszukiwaniu kogoś innego, ale intuicja mówiła Jackowi, że to do niego jest to kierowane. Wychylił się zza gałęzi, by było widać go całego. - Ja wyglądam na osiemnaście lat! W dodatku mam ich więcej! - powiedział urażony. - A ty bucu powinieneś się trochę rozluźnić, życie nie jest takie złe! Poza tym upuściłeś fajka, podać ci go? - dodał z rozbawieniem wskazując palcem na papierosa leżącego na ziemi.


    Jack

    OdpowiedzUsuń
  44. [On chętnie przyjdzie na spotkanie do gabinetu z powodu cierpienia na wielką samotność i niemoc spowodowaną z tym, że nie może odnaleźć starszych kumpli.]

    OdpowiedzUsuń
  45. Lucyfer wywrócił oczami widząc poczynania człowieka siedzącego przed nim. Cicho wypuścił powietrze, które chyba za bardzo mu zalegało…ale nie przejmował się tym zbytnio. Pokiwał głową słysząc prośbę.
    Chyba wyraziłem się aż nazbyt jasno! Czego ty nędzny śmiertelniku nie rozumiesz w zdaniu: „Nie rozumiem ludzi”? No czego ja się pytam?- pomyślał Lucek, szczerze zdziwiony i nieco zdenerwowany. Przecież chyba jasno się wyraził!
    - Dobrze.- powiedział spokojnym tonem głosu.- Nie rozumiem ludzi. Ich zachowania, mentalności i zachwytu nad niektórymi rzeczami. Oraz…ogólnie oni są dziwni…nie rozumiem ich.- powiedział. Miał szczerą nadzieję, że teraz wyraził się aż nazbyt jasno. Jaśniej się już chyba nie dało!
    Przynajmniej w mniemaniu Lucyferka. Bo poza tym wszystkim to było całkiem dobrze…
    - Mam coś jeszcze uściślić?- zapytał czysto retorycznie Lucyfer.- Czy mam powiedzieć, czego konkretnie nie rozumiem? Jeśli tak, to powiem szczerze…wszystkiego nie rozumiem. Są jacyś dziwni…- westchnął cicho.

    Lucek

    OdpowiedzUsuń
  46. Huck uśmiechnął się do swojego rozmówcy i wzruszył ramionami.
    - Niestety nie wiem – przyznał szczerze – Mnie ludzie raczej nie ufają i nie wypłakują się na ramieniu. Najwyraźniej masz coś w sobie takiego, szanowny rozmówco, że zbłąkane duszyczki chcą ci wyznać wszystkie sekrety – dodał i uniósł w stronę towarzysza napełnioną rumem szklankę – Twoje zdrowie, kolego.
    Pociągnął jeszcze smętnie nosem i wbił spojrzenie w blat przed sobą. Miał już tego wszystkiego dość, a życie też wcale go nie oszczędzało. Najchętniej zasnąłby i już nigdy się nie obudził. Ale choć w tamtej chwili właśnie taki stosunek miał do życia, to musiał przyznać, ze miło mu się rozmawiało i chętnie pociągnął by tę konwersację dalej.
    - To pewnie wkurwia jak tak każdy ci się wyżala, co? – spytał jeszcze, nie patrząc na swojego towarzysza.

    OdpowiedzUsuń
  47. Kobieta przez cały ten czas nie zdawała sobie sprawy z tego, iż ktoś ją obserwuje. Zapomniała nawet, że istnieje taka możliwość. W całej swojej radości dawała się pochłonąć chwili, która była dla niej tak bardzo wyczekiwana z każdym rokiem. Z niczym dziecięcym uśmiechem wpatrywała się teraz w puch spadający z nieba, kiedy płatek osiadł jej na nosie wywołując kichnięcie. Odruchowo zasłoniła się dłonią i wtedy zauważyła jak ktoś, jakiś mężczyzna przyglądał się jej całemu przedstawieniu. Całemu.. Tego nie mogła być pewna, ale na pewno widział zbyt wiele. Zbyt wiele - to mogło być nawet to, że wyłoniła się na dwór i to z uśmiechem. Zmieszała się lekko, a uśmiech ukryła pod szalikiem niedbale rozwianym, przez jej akty radości.

    Elisabeth [Przepraszam, że dopiero teraz. Mam małe problemy z pracą i jeszcze święta się na to nałożyły.]

    OdpowiedzUsuń
  48. [Witam w Nowym Roku :D ♥
    Jeżeli nadal masz ochotę na wątek to zapraszam do siebie]
    Rebel

    OdpowiedzUsuń
  49. [O brzmi super! :D Już to widzę - to będzie piękne.
    No to co? Wątek wychodzi ode mnie, więc może ja zacznę. :)]

    Tytania

    OdpowiedzUsuń
  50. Frost zamrugał dwukrotnie zaskoczony odpowiedzią mężczyzny.
    - Nie robi się? Ale czego? Ja tylko rzuciłem śnieżką, człowieku, weź trochę wyluzuj, bo osiwiejesz, dokładnie jak ja, a nie jestem aż taki stary! - zawołał wyrzucając rękoma do góry. Trochę i jego zaczęła drażnić owa sytuacja. Ten koleś wyraźnie powinien wrzucić na luz, już ma zmarszczki. Po co oni wszyscy tak poważnie podchodzą do życia? Ugh. Jack zaczął się zastanawiać czemu zaczepił go, czemu rzucił w jego okno śnieżką i czemu z nim gada. Ale dobra, pociągnie rozmowę. Może coś się uda dla niego zrobić. O. Brzmi jak plan.

    Jack

    OdpowiedzUsuń
  51. [Jak to brzmi... xD
    Ale Mordred też chce do gabinetu. Psychoterapia mu się przyda, o ile rzecz jasna psychoterapeuta nie wymięknie na takim ciężkim przypadku. :D]

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  52. [Mała niespodzianka ^^ Zaskocz mnie robaczku!]

    Na swój sposób lubił wynalazki Doczesnych. Niektóre co prawda były dość dziwne i na pierwszy rzut oka wręcz głupie, ale koniec końców okazywały się dość praktyczne. Tym razem jednak Mordred podszedł z nieco większym dystansem do całej sprawy. Co innego obsługa samochodu, a co innego rozmawianie z kimś obcym na prywatne tematy. Początkowo uważał ten pomysł za idiotyczny, z czasem jednak przekonywał się, że Docześni niemal nałogowo korzystają z tak zwanych psychoterapii. Co drugi bogaty pojeb mógł poszczycić się prywatnymi terapeutami i tego typu bzdurami. Choć z pozoru idiotyczne, po głębszym zastanowieniu wydawało się mieć to sens, zwłaszcza gdy ostatnio ktoś z Doczesnych sam mu zasugerował, że tłamszenie i ignorowanie problemów nie jest rozwiązaniem. Postanowił więc zaryzykować i odwiedzić jednego z tych dziwnych... "lekarzy"? Najchętniej wybrałby się do gabinetu któregoś z doczesnych terapeutów, gdyby nie fakt, że chyba uznaliby go za wariata, gdyby tylko zaczął opowiadać o sobie, swojej przeszłości czy rodzinie. Na to nie mógł sobie pozwolić. Na szczęście w Fabletown był jeden gabinet z tego typu usługami. Doktor Collodi... Ani nazwisko, ani baśniowa tożsamość owego "doktora" nie mówiła Mordredowi absolutnie nic. Niby wiedział, że Collodi w rzeczywistości był gadającym świerszczem, ale i tak nie miał absolutnie pojęcia czego może się spodziewać. Jak na złość opinie o nim były tak skrajnie różne, że Mordred nawet nie starał się zastanawiać, które z nich były prawdziwe.
    Zapukał do drzwi gabinetu. Przez krótką chwilę miał chęć po prostu stąd iść i nie bawić się w ten cały cyrk. Ma rozmawiać o swoich uczuciach z jakimś robalem? Przecież to chore... Zaklął pod nosem, ale nie zdążył nic zrobić, bo drzwi się otworzyły i stanął w nich doktor Collodi.

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  53. [Hej~ Prowadzimy dalej nasz wątek... or not? ;)]

    Jack

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.