poniedziałek, 7 grudnia 2015

Morning, keep the streets empty for me

—— There are wolves in the night. The soldiers would say that, when I was a girl. My uncles and brothers, in war. My friends. Raising me on the battlefield, because there was nowhere else to go.





















Charlotte Baskerville
Black Shuck —— psycholog w szpitalu im. Victora Frankensteina —— po godzinach łowca głów —— 31 października 1845 —— prawa ręka Victora Frankensteina —— arystokratka —— apartament w Woodlands —— manipulacja przeznaczeniem —— ciążąca klątwa rodu Baskerville ——
Świat się zmienił - powtarzasz to sobie codziennie, wstając o świcie, spoglądając na ludzi w drodze do pracy, witając współpracowników, siadając za biurkiem własnego gabinetu. Samochody, komputery, telewizja, supermarkety, loty w kosmos. Zbyt wiele chaosu jak na jeden mały świat.
Jesteś piekielnie zdolnym psychologiem, prawą ręką i nieodłączną towarzyszką doktora Victora Frankensteina. Posiadasz dar manipulacji, wpływania na umysły. Interesujesz się hipnozą i wszelkimi odchyleniami od psychicznej normy. Lubisz wiedzieć więcej niż inni sądzą, że wiesz. Wpływasz na przeznaczenie ludzi - możesz zesłać chorobę i śmierć, zdrowie i ukojenie. Jesteś niezdrowo podekscytowana każdym nowym przypadkiem.
Szpital jest dla ciebie czymś więcej, niż miejscem pracy. Jest prawdziwym domem, odkąd opuściłaś Baskerville Hall, potem zamek doktora Frankensteina. Jest całym twoim światem, biblioteką pełną książek i umysłów otwartych na twoje eksperymenty. Piwnica stała się waszym nowym laboratorium, całkowicie tajnym, zdolnym pomieścić kolejnego potwora.
Miałaś szczęśliwe dzieciństwo, choć naznaczone wydarzeniami, które nieźle narozrabiały w twojej psychice, wywołując podświadome lęki, potem agresję i brak hamulców moralnych. Dzięki miksturom doktora Frankensteina jakoś się trzymasz, udajesz zwykłego szarego obywatela, pomocną panią psycholog, miłą sąsiadkę kupującą każdego ranka bułki w piekarni na rogu. Pozornie panujesz nad przemianą, choć specyfiki wywołują niekontrolowane ataki raz na miesiąc, może na trzy. W bezsenne noce stajesz się prawdziwą łowczynią, wykorzystującą swoje umiejętności do pomocy tutejszej policji w łapaniu tych najtrudniejszych przypadków.

Przeznaczenie to ciekawa sprawa. To coś jak własna klątwa ciążąca na każdym, bez wyjątku.
—— There are wolves, they would say. And there are stories about wolves and girls. Girls in red. All alone in the woods. About to get eaten up. Wolves and girls. Both have sharp teeth. Tell me what big eyes I have.

Takie tam...
Black Shuck to jedna z moich ulubionych legend – bardzo brytyjska, bardzo mroczna i wciąż żywa. Pies inspirował wielu twórców, między innymi Arthura Conan Doyle’a :D A i u mnie nie zabrakło nawiązań do jego "Psa Baskerville'ów" ;) Przesadziłam z opisami – przyznaję bez bicia – jednak może akurat wpadnie nam jakieś ciekawe powiązanie z przeszłości ;) Na zdjęciu Jessica De Gouw. Cytaty pochodzą z komiksu Black Widow: The Name of the Rose (Marjorie Liu & Daniel Acuna).
Pierwsza postać - Lucy Crale. GG: 8022070
Z powodu ograniczonego wolnego czasu, odpisy ode mnie będą prawdopodobnie tylko w weekendy.

46 komentarzy:

  1. Wątku sobie chyba nie odpuścimy. :D

    Jack Jones

    OdpowiedzUsuń
  2. [Charlotte jest po prostu cudowna. :) I chyba nic bardziej konstruktywnego nie napiszę. Jestem zachwycony Twoimi pomysłami i stylem pisania, więc po prostu witam się oficjalnie i nie mogę już doczekać naszego wątku. :)]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  3. [Cześć! Pies Baskerville'ów w wykonaniu Kundla Baskerville'ów, no postać idealnie dobrana. :D Z opisami wcale nie przesadziłaś, bo przyjemnie się je czyta, a w przypadku postaci, która nie jest aż tak dobrze wszystkim znana, bardzo pomaga to ją poznać. Muszę też przyznać, że świetnie dobrałaś wizerunek, ale mam jedną uwagę-pytanie-spostrzeżenie: pierwszy obrazek w karcie (I can think of none) wyświetla mi się z przesunięciem względem innych. Powodzenia z drugą postacią i jeśli masz ochotę na napisanie czegoś z miejscowym detektywem, to zapraszam! :)]

    Eric Hunt

    OdpowiedzUsuń
  4. [Zapomniałam, jaka Kate jest piękna, a tak ją lubiłam (mimo kiepskiej gry aktorskiej) w Van Helsingu. Cześć! Cieszę się, że jednak przyszłaś z drugą (wspaniałą i dopracowaną) postacią, ale w sumie dobrze, że zaczęłyśmy już ustalać wątek z Lucy, bo z Charlotte, to byłby problem nie z tej ziemi. : D Wielkie plus za Fever Ray i ciekawą historię oraz wyrazy ubolewania, że jestem bez pomysłów na nawet najmniejsze powiązanie z jakąkolwiek moją postacią. :c No chyba, że pani Baskerville kojarzy Lyttę ze szpitala, gdzie spędziła dużo czasu po wypadku... W każdym razie – powodzenia życzę, dużo weny i ciekawych wąciszy! ;]

    L. NAPIER & J. EVEREC

    OdpowiedzUsuń
  5. [Zasłużyłaś i już. :)
    Ty też mnie zainspirowałaś, bo nie dość, że sobie przerobiłem kartę to jeszcze zamiast zająć się wątkami - to piszę dodatkowe zakładki z historią. :D
    Chyba trochę zbyt dziwne by było. No i w sumie Victor teoretycznie chyba umarł lub umarłby, gdyby coś go nie przeniosło do Fabletown, więc może to zostawmy jak jest. :)
    Pomysł na początek mi się bardzo podoba, więc możemy tak właśnie zrobić. I w razie czego na bieżąco ustalać co dalej.
    Właśnie bardzo mi się ten motyw z niekontrolowanymi odlotami podoba. Można to też wykorzystać, że wspólnie też pracują nad udoskonalaniem mikstur (co czasem daje odwrotny skutek). Taka symbioza - oboje troszkę niezrównoważeni, ale się idealnie uzupełniają.
    No to co? Zaczynamy tak jak pisałaś czy coś jeszcze ustalamy? I kto zaczyna? :)]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  6. [Widać, że mamy na siebie dobry wpływ. :D
    Zgadzam się w stu procentach.
    Ja też się doczekać nie mogę. ;) W takim razie postaram się w miarę szybko zacząć i albo wieczorem, albo najpóźniej jutro przed południem już powinien być.]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  7. [Bardzo się ciszę, że wróciłaś do tej postaci, bo stworzyłaś ją jako jeszcze lepszą! No nie powiem, pięknie wykreowałaś Charlie. :D
    Wątek? A, koniecznie. Nasze pieseczki są od siebie zdecydowanie inne. Myślę, że mogą mieć do siebie uraz z przyszłości. Kłótnia o terytorium? Wzajemne pretensje o swoje postępki?
    Wpadłem jeszcze na takie coś, że mogą być jak Wilk Północny i Południa (jak to było w przypadku rodziców Bigby'ego.]

    Jack Jones

    OdpowiedzUsuń
  8. [Kompletnie nie umiem zaczynać, więc mam nadzieję, że Cię początkiem nie zrażę. xD I tak resztę się razem rozkręci. :)]

    Victor kończył właśnie kolejną kawę. Znów nie zauważył, kiedy dodatkowa godzina nad książką, zmieniła się w zarwaną noc. Wciąż towarzyszyło mu wrażenie, że poznał zaledwie maleńki i niewiele znaczący procent obecnej wiedzy. W ciągu ostatnich dwóch stuleci, nauka rozwinęła się bardziej niż w czasie całej wcześniejszej historii. Nadal było tak wiele do nadrobienia, podczas gdy doba wydawała się zdecydowanie zbyt krótka. Pomimo lekkiego znużenia, od dalszej lektury oderwała go dopiero Charlotte. Niemal od razu uśmiechnął się na jej widok. Po tych wszystkich latach współpracy, wspólnych sukcesów i porażek, no i co najważniejsze – przyjaźni, nie wyobrażał już sobie życia bez niej. Była jedyną bliską mu osobą, prawdziwą bratnią duszą, przy której zawsze mógł być sobą. Victor czasami miał wrażenie, że rozumieli się bez słów niemal w każdej sprawie. Odkąd trafili do Fabletown, cały czas trzymali się razem, wszystko układało się wręcz identycznie jak kiedyś – wspólne naukowe fascynacje, pogoń za wiedzą, potajemne eksperymenty i usilnie budowanie iluzji normalnego życia. Gdyby nie nierozwiązane sprawy z przeszłości, mógłby być najzupełniej zadowolony z obecnej sytuacji, może nawet szczęśliwy.
    W zamyśleniu, Victor nastawił kolejną kawę, przy okazji robiąc też jedną dla Charlotte. Podświadomie starał się ignorować natarczywy dźwięk telewizora i porannych wiadomości. Pomimo całej fascynacji postępem w nauce i technice, współczesny świat wydawał mu się trochę zbyt hałaśliwy i momentami przytłaczający. Czasem miewał tego dość i wolał posiedzieć gdzieś w ciszy, najlepiej nad książką. Przez chwilę nawet próbował wrócić do przerwanej lektury, jednak nie mógł za bardzo skupić się na tym co czyta. Tym bardziej kiedy w telewizji pojawiła się informacja o morderstwie. Chociaż w tym mieście wciąż ktoś, w jakiś sposób ginął, za każdym razem Victor nie mógł wyzbyć się niepokoju, że może za całą sprawą kryje się coś więcej. W końcu, skoro oni znaleźli się w tym miejscu, to czemu i On nie mógł tu być...

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  9. [Nic nie szkodzi w takim razie. :] Chodziło mi o to, że byli swoimi odpowiednikami, wykonywając robotę na innych terenach. Jak Jack trzymał się różnorakich krajów, to Charlie funkcjonowała tylko w Anglii i tam tylko "żerowała". Nie wiem czy dobrze to wytłumaczyłem, ale mam nadzieję, że zrozumiesz... ;)
    Tak, najwyżej mógł wpaść do Anglii i spotkać tam Twoją Charlie. Dowiedzieliby się o swoim istnieniu. Ewentualnie w Fabletown, co uczyniło się do ich wrogich "spojrzeń".
    Jack tuszuje swoją "złą" stronę.]

    Jack Jones

    OdpowiedzUsuń
  10. [Dzięki :) A ja Cię jeszcze raz przepraszam za takie opóźnienie.]

    – Musiałem znowu stracić poczucie czasu. – odpowiedział z uśmiechem. Jej dobry humor jak zwykle okazał się wyjątkowo zaraźliwy. Podobnie jak jej entuzjazm. Victor czasem miał wrażenie, że jego pasja do nauki nie wypaliła się całkowicie tylko dzięki Charlotte. Sam w tej chwili miał ochotę podzielić się z nią wszystkim co udało mu się wyczytać podczas całonocnej lektury. Oczywiście gdyby nie te przeklęte wiadomości. Pośpiesznie rozejrzał się za pilotem. To tylko kolejne zwykłe morderstwo. W tym mieście wciąż ktoś kogoś zabijał. A przynajmniej to starał się sobie wmówić, by nie denerwować się za każdym razem kiedy oglądał wiadomości.
    – Nawet tak nie mów. – powiedział starając się ukryć niepokój – Nienawidzę kiedy masz jakiekolwiek przeczucia.
    W końcu znalazł pilota i zrobił głośniej. Przeczucia Charlotte, jej szósty zmysł, nigdy nie zawodziły i to denerwowało go tylko bardziej. Przez te pięć lat Victor zaczynał wierzyć, że może jakimś cudem nie będzie musiał wracać do przeszłości. Podświadomie nadal chciał uciec jak najdalej od swoich błędów. Nie chodziło już nawet o to, że bał się konsekwencji czy odpowiedzialności. Teraz o wiele bardziej obawiał się tego, że po prostu nie będzie miał sił by zmierzyć się z kłopotami i najzwyczajniej w świecie się załamie.
    Wpatrywał się w telewizor na chwilę zapominając o całym świecie. Mężczyzna będący świadkiem zbrodni opowiadał wszystko chaotycznie i bez ładu. Kiedy jednak zaczął opisywać dziwny wygląd mordercy, Victor poczuł jak zaczyna mu się kręcić w głowie. Wszystko idealnie się zgadzało. Wysoki wzrost, niesamowita siła jaką dysponował tajemniczy napastnik i dziwny, niepokojący wygląd. Świadek mimo przerażenia z niesamowitą dokładnością opisał trupią bladość mordercy i nieludzkie, jakby martwe oczy. To był ON. To musiał być On... Na myśl, że mógł znów zacząć swoją chorą grę, Victor poczuł narastającą panikę. Jeśli to znów się dzieje? Jeśli to miała być wiadomość mająca na celu zwrócenie na siebie uwagi? Co teraz powinien zrobić? Jeśli go zignoruje, będą kolejne morderstwa, coraz więcej. Ale jeśli znów da się w to wszystko wciągnąć to co dalej? Znowu będą jak szaleni ścigać siebie nawzajem? Istniał też cień szansy, że może był to tylko wypadek. Albo okazja by wreszcie zakończyć to błędne koło. Sam już nie wiedział co o tym myśleć. W jednej chwili miły i dobrze zapowiadający się dzień, zmienił się w koszmar.
    Spojrzał na Charlotte.
    – To on. To musi być on. – powiedział w końcu, tym razem nie starając się już nawet ukrywać swojego zdenerwowania, zwłaszcza że i tak nie panował nawet nad drżeniem głosu – Nie mam pojęcia co powinienem teraz zrobić... Ja... On... To wszystko... To wszystko to jeden wielki koszmar, nie wiem nawet co powinienem o tym myśleć. – przyznał. Z jednej strony miał nadzieję, że Charlotte jakoś mu pomoże, doradzi co robić. Czuł też, że w końcu powinien porozmawiać z nią o tym co wydarzyło się po tym jak bez słowa wyjechał i zostawił ją bez słowa wyjaśnień. Nie miał pojęcia ile wiedziała, dotąd unikał tego tematu jak ognia i ucinał wszelkie rozmowy twierdząc, że nie czuje się na siłach by o tym rozmawiać. Nadal nie czuł się na siłach by do tego wracać, ale teraz nie miał zbyt wielkiego wyboru.
    – Kiedyś już zrobił coś podobnego. Zabijał by zwrócić na siebie moją uwagę... Teraz to wygląda jakby znów to robił. Brakuje tylko by znów zaczął zostawiać mi wiadomości.

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  11. [Cześć! Dziękuję za wszystkie miłe słowa. Ruthven to mój ulubiony wampir. :) Przyznaję, że najpierw chciałam stworzyć Sinobrodego, ale jak zobaczyłam na blogu postacie z klasyki horrorów, to mnie zainspirowaliście.
    Zapraszasz to wpadam. Charlotte widzę też manipulatorka, więc relacja by mogła z tego wyjść ciekawa. Sądzę, że przez swoje zdolności Charlotte by była odporna na wpływy Ruthvena, co jego mogłoby wręcz zafascynować. Pewnie w drugą stronę też by było podobnie - on mógłby być dla niej ciekawym przypadkiem. ;) No i Charlotte nie jest jednak tak do końca człowiekiem, więc Ruthven mógłby nawet mieć do niej pewną dozę szacunku. Z drugiej strony on jest przyzwyczajony do relacji wybitnie pasożytniczych, a ona raczej na głowę sobie nie da wejść, więc ich jakakolwiek relacja byłaby w ich wypadku dość wybuchowa. :D
    Tylko przydałby się równie ciekawy i wybuchowy wątek. Masz jakieś pomysły?]

    William

    OdpowiedzUsuń
  12. [Oj tam, w końcu odpisuję Ci rok później... xD
    Jestem za, mogą się wybrać dowiedzieć więcej, można by też było poszukać tego świadka z telewizji i tak dalej. Z wariowaniem Victora też jestem za. A myślałaś już co dalej rozwiniemy ich śledztwo? Okaże się, że coś jest na rzeczy i za morderstwem stoi potwór, czy ktoś inny?
    Woodlands mi pasuje. :)
    Tak dokładnie o to mi chodziło. O morderstwach wiedziała od początku od tego pierwszego przypadkowego, potem rodzina i przyjaciele Victora, aż do śmierci jego narzeczonej. A to co było po wyjeździe z kraju i aż do Koła Podbiegunowego to już Victor przemilczał. Chyba że chcesz namieszać i dać wątek, że Charlotte nie wiedziała również o tym, że na początku panowie prawie się dogadali (chodzi mi o sytuacje gdy Potwór zaproponował Victorowi stworzenie mu towarzyszki, a Victor się zgodził, dogadał z Potworem, a potem nagle zmienił zdanie i pogorszył sytuacje). Ale to już jak wolisz, w wątku miałem na myśli tylko to co się działo w trakcie podróży na koło podbiegunowe.]

    Zmusił się by jakoś się opanować. Ostatnie czego teraz potrzebował, to tego by znów dać się ponieść emocjom i stracić kontrolę nad własnymi nerwami. Znając życie znów narobiłby tylko głupot i więcej szkód. Zdecydowanie potrzebował spokojnego i trzeźwego spojrzenia na tą sytuację. Charlotte miała rację, nie było stuprocentowej pewności... Nawet jeśli wiedział, że mówiła to tylko po to by dodać mu otuchy i tak starał się przekonać samego siebie, że nie musi zakładać od razu najgorszego. Odetchnął głębiej, starając się skupić na tym co teraz było najważniejsze. Musiał jej wszystko jasno i spokojnie opowiedzieć. W tej sytuacji unikanie tematu było już nie tylko głupie, ale i niebezpieczne. Jeśli za morderstwem naprawdę stał On, to Charlotte musiała wszystko wiedzieć.
    – Wiedział, że będę go ścigał po tym co zrobił. Wiesz po tym jak zabił mi brata, mojego przyjaciela i żonę... – czuł, że słowa ledwo przechodzą mu przez gardło, nienawidził o tym mówić, ani do tego wracać – Obiecałem sobie wtedy, że go dopadnę i zniszczę, za wszelką możliwą cenę. W tamtej chwili chciałem już nawet nie skończyć tą całą sytuację, co po prostu się na nim zemścić. On to wiedział. Nie mam pojęcia co myślał, nie wiem nawet czy on w ogóle... czy w ogóle rozumiał co zrobił. Nadal go nie rozumiem, Charlotte. Rozumiem wściekłość, rozumiem chęć zemsty, ale nie rozumiem jak on mógł zarzucać mi że go nienawidzę, skoro zrobił mi coś takiego. – Victor przerwał na chwilę. Zdenerwowanie i przerażenie powoli przerodziło się w irytację. Dopiero teraz zwrócił uwagę, że przez cały czas zaciskał dłonie na książce. Odłożył ją gdzieś na bok. Szybko odwrócił wzrok unikając spojrzenia Charlotte. Wolał w tej chwili nie patrzeć jej w oczy, w obawie, że zacznie czuć się jakby był jednym z jej ciekawych przypadków
    – Nieważne. – mruknął – W każdym razie postarał się, żebym dobrze wiedział gdzie mam go szukać. Zaczął zabijać przypadkowych, niewinnych ludzi, którzy niczym mu nie zawinili. Robił to tylko po to by zwrócić na siebie uwagę. Nie wiem czy był na tyle inteligentny, by próbować w ten sposób doprowadzić mnie do jeszcze większego załamania nerwowego... Po prostu to było jak jakaś obrzydliwa chora gra. Czasem zostawiał mi również wiadomości, czy to list, czy kazał komuś by coś mi przekazał. Wiesz dobrze, że wcześniej działał po kryjomu, nie zostawiał wyraźnych śladów. A wtedy robił wszystko zupełnie jawnie, tak bym nie mógł tego zignorować. I teraz to wygląda identycznie! Rozumiesz Charlotte? Identycznie! I jeśli to naprawdę on, to będą kolejne morderstwa, tak długo, póki nie doczeka się ode mnie jakiejś reakcji... – Victor czuł, że resztki sił, jakimi zmuszał się do zachowania spokoju, powoli mu się kończą. Zrezygnowany oparł głowę na dłoniach patrząc się gdzieś przed siebie. – Chcąc nie chcąc, chyba i tak muszę coś z tym zrobić. Nie naprawię niczego, póki go wreszcie nie zniszczę... – dodał, tym razem jakby sam do siebie.

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  13. [W ogóle to nie pochwaliłem metamorfozy karty, więc teraz chwalę. :)
    Jestem w stu procentach za, możemy tak zrobić. W razie czego zawsze też można coś zaimprowizować. Myślę, że ciekawiej jeśli faktycznie widział jakiegoś potwora. Ale ponieważ wszystko działo się niedaleko Fabletown, niewykluczone, że widział nie tego potwora. Wtedy w razie czego będziemy mieć alternatywę (jeśli się autor chętny na potwora znajdzie ;)), z której można by było jakąś zagadkową sprawę im dać do wspólnego rozwiązania.
    Właśnie też mi się wydaje, że lepiej by nie powiedział jej tylko o tym wyjeździe. Bo inaczej za dużo komplikacji by było. Zwłaszcza, że Victor chciał zabić Potwora, więc z dodatkowymi sekretami nawet nie ma co kombinować. Tak sobie myślę, że Victor mógł nie chcieć angażować Charlotte, w obawie, by Potwór i na niej nie zaczął się mścić. Potwór miał dziennik z notatkami Victora, mógł tam znaleźć też informacje o Charlotte, więc Victor tym bardziej chciał ją odsunąć. Co myślisz o takiej motywacji? I w ogóle jak to widzisz? Daj znać, żebym wiedział w kierunku jakiej reakcji Victora iść w odpisie.
    Charlotte jako prywatny piesek obronny :D Coś pięknego. :)]

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  14. [Nowa karta - katharsis xD Nie będę się rozwodzić nad Kate, bo nie o to chodzi, nie? ;D Charlotte bardziej mi odpowiada od Lucy i mam nadzieję, że się dogadamy. Skoro ona jest a)łowcą i b)psychologiem może być ciekawie. Może dostać zlecenie na mojego uciekiniera i dopadnie go w jego sklepie, gdzie Jefferson użyje nieco swoich sztuczek, żeby się jej wymknąć. Basker może nawet go schwytać koniec końców, ale zaczną rozmawiać i zaciekawi ją jako kliniczny przypadek dziwaka. Nie wiem jak się na to zapatrujesz, ale to tak walę pierwszy lepszy pomysł.]

    Jefferson

    OdpowiedzUsuń
  15. [No to super. W razie czego trochę się zaimprowizuje. :)]

    Victor przez chwilę milczał. Nie chciał by myślała, że jej nie ufa. W końcu Charlotte była dla niego wszystkim, jedyną prawdziwą przyjaciółką i jedyną bliską osobą, wręcz rodziną.
    – To nie tak. Ufam ci całkowicie Charlotte... – wstał i podszedł do niej. Ostrożnie położył dłoń na jej ramieniu. Wiedział, że była na niego wściekła. – Wiem, że to było głupie. Większość moich decyzji była głupia. Pewnie gdybym miał ten rozum co teraz, nie doszłoby do wielu tragedii. – przyznał się wprost. W końcu miała rację, całe jego życie składało się z prawie samych głupich decyzji.
    – Nie powiedziałem ci nic, bo nie chciałem stracić i ciebie. Miał mój dziennik, miał wiele moich notatek z badaniami. Jeśli tylko by chciał, mógłby znaleźć sposób by ciebie również zabić. Straciłem wszystkich, nie mógłbym stracić również ciebie Charlotte. Poza tym... On nie zrobiłby mi krzywdy. Wiele razy miał okazję by mnie zabić, gdyby chciał to zrobić, już dawno bym nie żył. Wydaje mi się, że chciał bym cierpiał tak samo jak on. Dlatego odebrał mi rodzinę i przyjaciół. Chciał żebym był tylko ja i on. Czasem miałem nawet wrażenie, że jeśli bym zginął to wszystko by się skończyło. Zupełnie jakbym to ja i chęć zemsty na mnie, trzymał go przy życiu. Wiem, że powinienem był ci powiedzieć, ale wtedy na pewno byś się wtrąciła, a ja nie chciałem cię mieszać. Mam już za dużo krwi na rękach. – starał się wyjaśnić wszystko spokojnie, tak by choć po części go zrozumiała. Nawet jeśli ta decyzja była głupia i tak wydawała mu się najrozsądniejszą ze wszystkich, bo jako jedna z nielicznych, nie była tak egoistyczna jak inne.
    Kiedy w końcu odwróciła się w jego stronę poczuł ulgę. Niestety jej słowa na nowo obudziły w nim niepokój. Nawet jeśli doskonale zdawał sobie sprawę z jej możliwości, z tego że czasem sama tropiła bardziej niebezpieczne stworzenia, to i tak nie mógł się na to zgodzić.
    – Po tym wszystkim co ci powiedziałem naprawdę uważasz, że puszczę cię tam samą? – w mgnieniu oka, cała jego dotychczasowa, przepraszająca, postawa zmieniła się o sto osiemdziesiąt stopni, na nowo budząc w Victorze całą wcześniejszą determinację do działania.
    – Nie mówię już nawet o bezpieczeństwie... Po prostu nie pozwolę ci żebyś ryzykowała dla mnie. Jestem wdzięczny, że chcesz mi pomóc, ale to ja jestem za to odpowiedzialny i ja muszę to zakończyć! – powiedział zdecydowanie – Chcesz tam pójść, to pójdziemy razem. Obiecuję, że nie będę cię już od niczego odsuwał, ale ty też mi tego nie rób.

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  16. [Ja też nie mogę się oderwać od tych pięknych oczu. Charlie ma takiego przystojnego braciszka. :D
    Wpadam! To co? Zaczynamy od początku jak Henry trafia do szpitala nic nie pamiętając? ;)]

    - Braciszek <3

    OdpowiedzUsuń
  17. [Hej :) Cieszę się bardzo i z wielką chęcią wpadnę na wątek. Skoro Charlotte pomaga policji, to nasze postacie stoją trochę po przeciwnych stronach barykady. Masz jakieś pomysły? Bo mi w tej chwili do głowy przychodzi coś takiego - możemy wykorzystać zmiennokształtność Roya, przez co Charlotte tropiłaby np. jakiegoś dziwnego potwora, który w rzeczywistości nie istnieje. Za to trafiłaby na Roya i mogłaby się nim zainteresować zawodowo.]

    Roy

    OdpowiedzUsuń
  18. [Historia się zaczyna od Henrego, więc ja się zajmę początkiem. ;) Może jeszcze dzisiaj coś uda mi się naskrobać, a jak nie to postaram się jutro.]

    Braciszek

    OdpowiedzUsuń
  19. [Z tą pracą na legalu to tak nie do końca xD Bo Jeff uciekł i zamieszkał po prostu w jakiejs kamienicy, którą urządził dzięki pieniądzom Haka. Ale Charlotte mogła też przyjść tam, żeby sprawdzić o co chodzi. Bo Kapelusznik to taki trochę przestępca jak nielegalnie sklep założył xD
    A co do tego czym by się naraził - spokojnie. Razem z Jeffersonem mamy wiele pomysłów, które rozwiniemy niebawem. Wiesz, uczelnia... -_-]

    Kapelusznik

    OdpowiedzUsuń
  20. [Cześć! :)
    Wiem coś o tym. Myślałem, że tej karty nie zrobię, bo ciągle coś. Ale Poego kocham, więc postaci sobie odpuścić nie mogłem. :)
    Dziękuję, zwłaszcza że nie miałem pomysłu co napisać. Za to zgadzam się co do gifa. :D
    Obie postacie masz wspaniałe, ale jakoś bardziej przemawia do mnie Charlotte. Moglibyśmy dać im powiązanie z przeszłości, powiedzmy mieszkali niezbyt daleko od siebie, a ich ich rodziny znały się od pokoleń. W dzieciństwie mogli się często widywać, Charlotte mogła bywać u Usherów i na odwrót. Akurat byliby takimi wieloletnimi przyjaciółmi. Ich rodzice mogli nawet chcieć ich ze sobą w przyszłości zeswatać, ale kontakt się urwał. Mogli nawet spotkać się po latach, jeszcze w tamtym świecie. Jeśli tak to Charlotte mogła odwiedzać Usherów, bo martwiła się o zdrowie Madeleine i problemy Rodericka. Taką samą relację moglibyśmy pociągnąć w Fabletown - Roderickowi na pewno bardzo przydałby się psycholog, nie mówiąc już, że zapewne jest częstym gościem w szpitalu - i ze względu na siostrę i na swoją urojoną, śmiertelną chorobę. Jak uważasz?]

    Roderick

    OdpowiedzUsuń
  21. [Jej, dziękuję za miłe powitanie. Podwójnie zresztą. XD
    I muszę przyznać, że Charlotte strasznie mi się podoba. Nie znalazłam żadnych informacji o jej relacjach z Potworem poza tym, że pomagała w jego tworzeniu i próbowała odwieść od zemsty na Victorze, więc trzeba coś ustalić. ;>]

    Adam

    OdpowiedzUsuń
  22. [Oj tak, podoba mi się to. Adaś mógłby być jej za to wdzięczny, ale mimo wszystko w pewnym sensie miałby jej za złe, że próbowała wybić mu z głowy zemstę, bo w jego mniemaniu Victorowi bardzo się należało. Pewnie nawet w przeszłości zdarzyło mu się powiedzieć jej parę przykrych rzeczy z tego powodu. Teraz jest już trochę spokojniejszy, więc zapewne męczyłyby go z tego powodu wyrzuty sumienia, i o ile od tatusia na razie niewiele chce, to z Charlotte z chęcią odnowiłby i naprawił kontakty. c;
    Jej, uszczęśliwiam ludzi, to takie miłe uczucie. XD]

    Adaś

    OdpowiedzUsuń
  23. [No i pięknie. :D
    Hm, zastanawiam się w jakich okolicznościach Adaś mógłby wdać się w bójkę w barze. Bo on niby taki teraz kryptopacyfistyczny, ale z drugiej strony rzeczywiście mogłyby mu nerwy puścić gdyby jakiś wyjątkowo nachalny klient z którejś z bajek siedziałby przed nim uparcie przez pół godziny i go denerwował nazywaniem potworem. Każdy by się wkurzył. XD
    Więc opcja z bójką mi pasuje jak najbardziej. Romans między nimi mógłby być w sumie ciekawym pomysłem, ale szczerze mówiąc jakoś mi to chyba średnio leży. Ich relację widziałabym bardziej jako taką w stu procentach przyjacielską i nawet dość prostą.]

    Adaś

    OdpowiedzUsuń
  24. [Nieee, bójka podoba mi się bardziej, nawet jeśli nie jest do końca w stylu pacyfisty Adama. Uwielbiam rozróby, nie przepuszczę. >3]

    Adaś

    OdpowiedzUsuń
  25. [Ach, znam to uczucie, mnie samą wczoraj zmogła choroba. Pędź się kurować, biedaku, my z Potworkiem zaczekamy. ;D]

    Adaś

    OdpowiedzUsuń
  26. [Dwoje łowców głów na jednej dzielnicy? To przynosi kłopoty. Może jakaś wojna o klienta? :)]

    Mary

    OdpowiedzUsuń
  27. [To co? W sumie można już powoli wysłać ich na miejsce. No i trzeba dogadać w jakim kierunku lecimy, bo Potworek raczej jest grzeczny i jeśli już to mógł być widziany na miejscu, ale krzywdy większej nikomu nie zrobił - wczoraj to z Adasiem ustaliliśmy. Za to Skipper pozwala jakby co zwalić winę na wilkołaki. Więc jak robimy? :)]

    Uśmiechnął się nieznacznie słysząc jej słowa. Nawet jeśli wiedział, że nie będzie długo się na niego złościć, i tak czuł ulgę. Zbyt wiele razy przez swoją głupotę, wystawiał na próbę cierpliwość przyjaciółki.
    – Dziękuję ci Charlotte. I jeszcze raz przepraszam... – powiedział. Po raz kolejny czuł, że była dla niego zbyt dobra, zbyt wyrozumiała. Popełnił tyle głupich błędów, tyle razy zawodził jej zaufanie, a ona i tak w jakiś niezrozumiały sposób wciąż mu wybaczała i znajdowała w sobie cierpliwość. W takich chwilach jak ta, zawsze chciał w końcu zrobić coś ze swoim życiem, jakoś się zmienić, by zasługiwać na tak wspaniałą przyjaciółkę jak ona.
    – Wątpię byśmy tam cokolwiek znaleźli. – powiedział przyglądając się rozłożonemu przez Charlotte planowi miasta. – Najlepiej, gdyby udało nam się dotrzeć do któregoś z świadków. Może ktoś jeszcze widział całe zajście?
    Victor przez chwilę zamyślił się, zaznaczając na planie wspomniane przez Charlotte punkty. Wszystkie zamykały się w jednej okolicy, zupełnie jakby tajemniczy sprawca mieszkał gdzieś niedaleko, albo często tam bywał.
    – Tak się zastanawiam... Mógłbym spróbować zdobyć raporty z sekcji zwłok poprzednich ofiar. Może nawet udałoby mi się obejrzeć ostatnią ofiarę. Wiesz, On zawsze działał w specyficzny sposób. Jeśli to on za tym stoi, na pewno to poznam. Spróbowałbym załatwić co się da, a wieczorem moglibyśmy pojechać rozejrzeć się na miejscu zbrodni. Do tego czasu powinniśmy mieć już z głowy policję. – zaproponował.
    Już sama myśl o działaniu, dodała Victorowi nowych sił. Chociaż obawiał się, że znów będzie musiał przechodzić przez ten koszmar, i tak wolał to niż bezczynne siedzenie. Zwłaszcza, że teraz nie był sam, miał Charlotte po swojej stronie. Razem na pewno wszystko ułoży się zupełnie inaczej.
    Victor pośpiesznie poszedł jeszcze do swojego pokoju, po rewolwer, który nabył niemal od razu po przybyciu do Fabletown i z którym niemal nie rozstawał się przez pierwsze miesiące. Tak na wszelki wypadek...

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  28. [Z tego co mi się kojarzy to Madeleine chorowała wiele lat, ale dopiero potem jej stan się gwałtownie pogorszył, więc można wpleść cały motyw choroby już wcześniej - nawet w dzieciństwie. Za to Roderick mógł na początku tego tak nie odczuwać, więc przez lata wszystko z pozoru wydawało się w porządku.
    A co do momentu ze śmiercią. Nie wiem jak to działa z tym przeniesieniem się do Fabletown, więc tak naprawdę obie opcje mi pasują. Chociaż druga wydaje mi się taka trochę bardziej efektowna, bo można by postawić Charlotte w miejscu narratora z opowiadania. I ponowne spotkanie w Fabletown mogłoby wtedy wyjść ciekawiej.
    Tylko jakby na siebie trafili w Fabletown? W szpitalu? W biurze nieruchomości? A może jakoś przypadkiem?]

    Roderick

    OdpowiedzUsuń
  29. [ Dziękuję. :D Nie spodziewałam się, że podglądanie mojej karty może być takim komplementem, serio!
    Masz może jakiś pomysł na wątek naszych pań? ;) ]

    Cara

    OdpowiedzUsuń
  30. [ Świetne gify. :D
    Pomysł na ich powiązanie wydaje się być bardzo dobry. Z tymi łowami także może wyjść ciekawy wątek, bo Cara stara się podreperować swoją siłę. :D W ogóle, byłyby dobrymi przyjaciółkami — o ile tak można nazwać ich relację.
    Czyli jak, robimy polowanko? Na co/kogo? :D I kto zaczyna? :3 ]

    CARA

    OdpowiedzUsuń
  31. [Aha ok, bo nie wiedziałem jak to było zorganizowane w fabule...
    Mnie powiązanie i pomysł na początek pasuje idealnie, więc możemy w sumie zaczynać. Jeśli nie masz jakiejś konkretnej wizji początku, to ja mogę z chęcią zacząć. :)]

    Roderick

    OdpowiedzUsuń
  32. [Chętnie, aczkolwiek... Może zostańmy na razie przy jednym? :D Znając moje lenistwo i Twój brak czasu. Ale dziękuję ślicznie za powitanie <3]

    Zła syrena&Zła kobieta

    OdpowiedzUsuń
  33. [Cześć! :)
    Ja też uwielbiam takie klimaty. I powiem Ci, że nawet się wahałam między Beowulfem, a którymś z nordyckich wilczków, więc tym chętniej wpadam do Charlie. ;)
    Jakieś pomysły lub propozycje? Wspólna sprawa?]

    Kainan

    OdpowiedzUsuń
  34. [Czemu? A może dlatego że jestem tu już 3 raz? xD Anyway tak tęskniłam! I jak zobaczyłam, że ktoś chce mi go przejąć to popadłam w szał i musiałam wrócić! Ja też się przyzwyczaiłam. W końcu 1szy blog i 1sza postać, soooł... Zresztą on jest taki super <3 Nie wiem czy pamiętasz, ale coś tam ustalałyśmy kieeedyś, że Char miałaby być kimś w stylu kuratora Jeffersona, jednak chyba nam sie to nie przyjęło lub uciekłam. W każdym razie spokojnie. Nie obrażam się za brak czasu ;*]

    Jefferson

    OdpowiedzUsuń
  35. [No i ode mnie odpis. Jak widać też mam niezły zapłon z odpisywaniem. Ale tak jak Ty – jakoś braknie mi czasu, a jak już czas mam to wtedy brak mi weny. Ale jest odpis! :)
    Myślę, że lepiej bez rozwiązania. Twój pomysł mi się bardzo podoba z małą psychozą Victora i jego potajemnym kombinowaniem. Szkoda, że nam Potworek zwiał, bo był wspaniały.
    Drugi pomysł również bardzo mi się podoba i jestem jak najbardziej za. Można zrobić tak, że sekcja zwłok da dość dziwne wyniki, które Victor sobie rzecz jasna zinterpretuje po swojemu (niekoniecznie dobrze). Możemy też im trochę sprawę skomplikować, np. przypadkiem przez swoje prywatne śledztwo dokopią się do jakiejś innej, ważnej sprawy, którą powiedzmy Victor zignoruje w swoim zaślepieniu, za to Charlotte zwróci uwagę, bo może kiedyś pracowała nad czymś podobnym? No nie wiem, jakby co na gg możemy jeszcze plany sobie szczegółowo omówić. :)]

    Victor zmusił się do uśmiechu. Nadal wolał trzymać Charlotte z dala od tego wszystkiego, chociaż zdawał sobie sprawę, że nie miałoby to sensu. Mimo wszystko czuł, że nikt więcej nie powinien już cierpieć, ani tym bardziej narażać się, z powodu jego własnych błędów i nieprzemyślanych decyzji. Mimo wszystko doceniał jej wsparcie i chęć pomocy. Nawet jeśli nie wierzył w jej zapewnienia i to, ani tym bardziej w szczęśliwe zakończenie. Przez te wszystkie lata w Fabletown, Victor uświadomił sobie, że wbrew temu co wcześniej uważał, w swojej historii wcale nie był jednym z bohaterów, tylko złoczyńcom. Na początku liczył, że tak jak inni złoczyńcy, odnajdzie w Fabletown spokojne i dostatnie życie. Teraz jednak miał wrażenie, że i tak nie ucieknie od swojego przeznaczenia i prędzej czy później jego historia skończy się tak jak powinna – karą za całe zło jakie wyrządził.
    – Mam taką nadzieję Charlotte. Jak dotąd to On miał zawsze nade mną przewagę. – powiedział w końcu, starając się by nie zabrzmiało to zbyt pesymistycznie. Nie chciał by Charlotte myślała, że w nią wątpi, więc dodał szybko – Ufam ci i wiem, że razem mamy większe możliwości, ale chyba zbyt długo się z tym wszystkim zmagałem by wierzyć, że mam szansę na szczęśliwe zakończenie tego koszmaru. – przyznał szczerze.
    Większość drogi milczał, zastanawiając się nad tym czego się dowiedzą i co może ich czekać. Mimowolnie umysł podsuwał mu perspektywy porażki i kolejnych koszmarów. Na dodatek udział Charlotte w tej sprawie, pogłębiał jego strach i obawę, że Stwór zechce zwrócić się przeciwko niej. Chociaż wcześniej nie szukał na niej zemsty, teraz może zmienić zdanie, gdy zobaczy ją zaangażowaną w całą sprawę.
    Gdy w końcu dotarli na miejsce, Victor czuł się jakby nerwy miał już całkowicie w strzępkach. Nie był już nawet pewien czy to wszystko dzieje się tylko w jego głowie, czy może naprawdę czuł w tym miejscu jakiś dziwny niepokój. A może jedno i drugie?
    Rozejrzał się dokładnie dookoła starając się zwrócić uwagę na jakikolwiek trop, który mógłby świadczyć o obecności Potwora w tym miejscu.
    Przez chwilę w milczeniu przyglądał się, wyraźnemu jeszcze, policyjnemu obrysowi ciała.
    – Jeśli to był On na pewno zostawiłby mi jakąś wskazówkę. Wątpię by zrobił to na ciele, chciałby mieć pewność, że to zobaczę... – powiedział po chwili, starając się zmusić do racjonalnego myślenia.
    Po raz kolejny przyjrzał się najbliższej okolicy, szukając jakiegokolwiek szczegółu.
    – Wcześniej zostawiał mi wiadomości, listy. Teraz raczej by tego nie zrobił, bo wiedziałby że coś takiego trafiłoby w ręce policji. Ale na pewno zostawiłby jakiś ślad. Sam nie wiem... – powiedział w końcu – Może dostrzegasz tu coś więcej niż ja? – spytał z nadzieją, czując że ogarnia go rosnąca frustracja. Zupełnie jakby znowu błądził po omacku...

    Victor

    OdpowiedzUsuń
  36. [Dziękuję za powitanie. I taka ma być, pieprznięta w tym złym i dobrym sensie. :P
    Moją inspiracją na wizerunek był zdecydowanie ten filmik ---> https://www.youtube.com/watch?v=3tYYHMFagvw]

    Alice

    OdpowiedzUsuń
  37. [Przepraszam, że dopiero teraz odpisuję.
    Dziękuję za powitanie. Cieszę się, że blog funkcjonuje już tak długo, że mogłem w ogóle wrócić po roku czasu do was. Mam nadzieję, że kolejny rok tu spędzę z wami. :)
    Jeśli nadal masz chęć na wątek na rozruszanie to zapraszam, mnie również by się taki przydał. ;)]

    Joe Black

    OdpowiedzUsuń
  38. A ja przepraszam, że dopiero teraz się odzywam. Najpierw mnie dość długo nie było, a potem myślałam, że blog padł. Ale jestem i szalenie się cieszę z reaktywacji. Bardzo podobają mi się zmiany. W każdym razie bardzo dziękuję za miłe powitanie i obiecuję być aktywna. :)

    Arman

    OdpowiedzUsuń
  39. [Wybaczam, bo jak widać odpisuję z równie dużym opóźnieniem. Jeśli nadal masz chęć na wątek i nie przeszkadza Ci mój spóźniony zapłon, to ja bardzo chętnie. :)
    Co do pomysłu. Myślę, że można i tak i tak. Mogli spotkać się w przeszłości. Charlotte pewnie nie raz stykała się wówczas ze śmiercią, więc mogła i ze Śmiercią. ;) A potem ponownie w Fabletown, właśnie przy okazji małego pokrzyżowania planów. Nie mówiąc już o tym, że Śmierć pewnie często bywa w szpitalu, gdzie Charlotte pracuje...]

    Joe Black

    OdpowiedzUsuń
  40. [Dziękuję! :D
    O tak. Kocham Keanu, a w tej stylistyce kocham go jeszcze bardziej. :D W sumie to jego wizerunek zaważył o wyborze postaci, bo idealnie mi pasował. A historia niby siedziała mi w głowie, ale karta powstała bardzo spontanicznie. Dłużej myślałam nad Rawaną, ale koniec końców cieszę się, że wzięłam Shivę. <3
    Widać czasem są takie postacie, które są dla nas wręcz stworzone. ;)
    Jasne, w sumie dobrze, bo będzie więcej możliwości. ;)
    Ok. Sklecę jakieś miejsce pracy, bo w sumie mam pewien pomysł. Przy okazji dodam też wolne postacie do przejęcia. Postaram się w miarę szybko się z tym uwinąć.
    Jeszcze raz dziękuję za powitanie i pomoc. :)]

    Shiva

    OdpowiedzUsuń
  41. [Przeproszę może na samym początku, że odpisuję dopiero teraz, i że w ogóle dopiero teraz się uaktywniam, ale miałam drobne problemy z internetem. :/
    Ale jeśli masz czas, to na wątek z Charlotte jestem jak najbardziej chętna. :D]

    Bigby

    OdpowiedzUsuń
  42. [Ja również witam ponownie! :)
    Też się zaniedbałam. Myślałam, że po maturach wrócę normalnie, ale jakoś byłam wypompowana kompletnie, no i blog trochę podupadał. Ale fajnie, że odżył, bo ja przy okazji też odżyłam. :)
    Tak. Sprawdziłam pod starą kartą i podrzuciłaś pomysł by się już od jakiegoś czasu znali, czasem współpracowali, czasem sobie przeszkadzali i ogółem relacja spod znaku "kto się czubi ten się lubi", co akurat mi się podoba i można nadal to wykorzystać. :) Mogłybyśmy wtedy wątek zrobić wokół jakiejś dobrej współpracy przy jakiejś sprawie, albo Charlotte by mu się w sprawę wtrąciła i trochę namieszała.]

    Kainan

    OdpowiedzUsuń
  43. [Pamiętam Twoją kapitan Amelię! :D
    Nie, potem tu byłam z panem Adwersarzem czyli Boogeymanem, o uroczej buźce Edwarda Nortona. :)
    Kocham tą postać i po prostu musiałam go zrobić na blogu. Dlatego tym bardziej się cieszę, że się podoba i dobrze się wpasował. :)
    Dziękuję bardzo!

    Tak, o to mi chodziło. Bo generalnie dałam mu dla formalności imię w nawiązaniu do jednej z teorii o nim, ale Saint Germain się praktycznie zawsze przedstawiał inaczej, więc nie chciałam by był bałagan, że inaczej w wątkach się postać nazywa, a inaczej w linkach. :)]

    Saint Germain

    OdpowiedzUsuń
  44. [no hej, też sie ciesze, ze w koncu "po latach" tu jestem. Pewnie byłabym już tu z Wami wczesniej tylko nie moglam sie zdecydowac o.O zaduzy wybor nie pomaga wcale ^_^
    No ja osobiscie malo biore postaci z kanonu. Nigdy nie wiem, czy dobrze wypadna >.< A jak juz to z przesada opisuje. Pomysły u mnie wypadaja różnie acz chyba jakis by wpadł.
    Ah ten czas. Gdy juz jest to i tak czasu brak a jak nie ma to by sie chcialo go miec xD
    Oby, jak nie pozycze jakas zabawke od Haka xD
    Dziekowac ;) lubie Baskervillow]

    Eliza

    OdpowiedzUsuń
  45. [Trochę nam to zajęło, ale jesteśmy :D Mogłoby wyjść coś naprawdę ciekawego z ich relacji. Pies z kotem? Idealnie :') Czy aby nie była ta historia wspomniana w Sherlocku? - gnom próbuje zabłysnąć intelektem, ale pewnie na marne. Co do wątku, to może pokusimy się na przeszłość? My również tylko w weekendy, więc zanim akcja nam się rozwinie, to pewnie trochę potrwa, ale warto :D]

    kotek niecnotek

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.