piątek, 23 października 2015

Wątek grupowy 1 - HALLOWEEN

  Kto nie lubi Halloween? Święto mundies tak przypadło baśniowcom do gustu, że co roku obchodzą je w swoim własnym stylu. Tu nie zobaczysz dzieci przebranych za lwa, po ulicach Fabletown będzie faktycznie biegał lew, który na tę jedną noc w roku zdecyduje się na zdjęcie glamour. To właśnie tego dnia wszystkie miejskie legendy stają się prawdą dla przyziemnych, bo ich bohaterowie opuszczają granice dzielnicy i idą się zabawić w tłum świętujących.
  Zjawy ożyją, upiory dadzą o sobie znać, a baśniowcy o ludzkim wyglądzie nie lubią zostawać w tyle, więc szykują kostium, który choć trochę dorówna innym. Cukierek albo psikus, jak myślisz czego w Fabletown jest więcej? 

ZASADY

Nie obowiązują. Jedyne co musicie, to dobrze się bawić, tak żeby Wasze postaci zapamiętały tę noc aż do kolejnego Halloween! Pamiętajcie jednak, że to Fabletown i najbardziej upiorna noc w roku, dlatego w wątkach nie powinny przeważać normalne/niestraszne motywy. Proponujemy: strach, niebezpieczeństwo, przerażenie, kłopoty, noc, dobrą zabawę, cukierki, oraz wiele, wiele innych. I oczywiście - jest to wątek grupowy, czyli bardziej niż długie odpisy liczą się te krótsze, bardziej skupione na akcji niż przemyśleniach wewnętrznych.

ZADANIA

A. Mistrz psikusów, czyli postać, która spłatała ich najwięcej.
B. Mistrz cukierków, czyli postać, która zebrała ich najwięcej.
C. Mistrz straszenia, czyli postać, która przeraziła najwięcej osób.
D. Mistrz krawiectwa, czyli postać, której strój był najlepszy.
E. Mistrz dekoracji, czyli postać, której dom/mieszkanie, najbardziej przeraziło okoliczne dzieciaki.

Jak wiecie, podczas trwania wątku, Wasza postać może zostać królem lub królową Halloween. Jak to zrobić? Przede wszystkim, wziąć udział w zabawie. Następnie pisać wątek z jak największą liczbą osób, oraz uzyskać przynajmniej jedno z wyżej wymienionych odznaczeń. Osoba, która uzyskała przynajmniej jedno odznaczenie, na podstawie ilości napisanych komentarzy, zostanie uznana zwycięzcą. Tak więc najpierw musicie postarać się o wypełnienie któregoś zadania, a potem dopiero myśleć o tym, żeby napisać jak najwięcej komentarzy do uzyskania oficjalnego tytułu. Oczywiście mamy nadzieję, że będziecie po prostu się dobrze bawić, więc spora liczba komentarzy nie będzie żadnym problemem!

START → 23 października 2015, 20:00

rzeczywista data, jak każdy zapewne wie, to noc z 31 października na 1 listopada
administracja życzy wszystkim autorom dobrej zabawy!

10 komentarzy:

  1. Lubiła Halloween, nie ze względu na dzieci czy cukierki czy nawet stroje. Owszem, to wszystko było ważne, ale dla niej najbardziej liczył się fakt, że tej nocy mogła być kim zechce. Kimś całkiem innym niż na co dzień. Dlatego co roku wkładała inną sukienkę, robiła nowy makijaż, kupowała perukę. Wszystko dla tej chwili, w której mogła przestać myśleć o wszystkim, co tworzyło ją, a zaczynała być kimś nowym.
    Zgasiła światło, niech dzieciaki nie przychodzą jak jej nie będzie w domu, i wyszła na ulicę. W różnych kierunkach podążali różnie ubrani ludzie, gdzieniegdzie biegały dzieci z koszykami w kształcie dyni. A ona wybrała na ten wieczór, korzystając z okazji że miała wolne, Trip Trap. Bo podobno co roku było tam najwięcej osób, a tego chciała, wtopić się w tłum i nie musieć myśleć o niczym innym. Maska na twarzy zapewniała komfort nawet wtedy, kiedy rozpoznała któregoś ze swoich klientów, ale on niekoniecznie potrafił dostrzec pod kostiumem ją.
    Szybkim krokiem kierowała się do baru, starając się na nikogo nie wpaść. W pewnym momencie jednak zderzenie było nieuniknione, bowiem gdy skręcała w kolejną ciemną uliczkę, znikąd pojawiła się na ciemno ubrana postać, z którą zderzenia nie mogła uniknąć. Wylądowała na tyłku na brukowanym chodniku i miała tylko nadzieję, że ten drugi skończył tak samo. Niestety, gdy podniosła wzrok, stał w miejscu jakby w ogóle nie odczuł zderzenia.

    Anja

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halloween nie było nudne, było powrotem do przeszłości, jakiego Jack potrzebował od tego paskudnego roku. Nie interesowały go zabawy mundies, ale wreszcie zaspokojenie swoich potrzeb, które zdawały być uśpione przez tyle lat. Czas na stanie pod oknem, wpatrywanie się w przerażone twarze. Śledzenie. Strach.
      Szedł ciemną uliczką, gdy pewna osoba, szła w jego kierunku.
      Powoli przekształcając się w zjawę ogromnego czarnego psa, szedł w kierunku kobiety, którą odepchnął na chodnik. Czuł, jak jego ślepia stają się czerwone, a pragnienie strachu, zmieszaną z nutką śmierci - zwiększa się. I nie przestaje być większe z każdą następną chwilą.
      Dzisiaj nic go nie obchodziło.

      Jack

      Usuń
  2. Halloween. W sumie nie miał nic przeciwko temu, ale też nie przeżywał jakoś bardzo tego dnia. Różnił się on od reszty tylko tym, że mógł się ubrać prawdziwie po piracku. Nigdy nie ubierał się w żaden wyjątkowy strój, który jakkolwiek by się wyróżniał. Zawsze bezręki pirat, tylko za każdym razem w inny kapitański płaszcz, inny kapelusz i takie tam bzdury.
    Tego konkretnego wieczoru zamierzał poznęcać się trochę nad dziećmi. W tę konkretną noc nikt nie miał mu tego za złe, a dzieciaki nawet się cieszyły, jeśli udało mu się je wystraszyć. Jones natomiast mentalnie wracał wtedy do czasów Nibylandii, gdy jeszcze nie walczył tak rozpaczliwie z depresją.
    Zakluczył drzwi mieszkania i schował je do kieszeni wielkiego czarnego płaszcza. Przy boku miał elegancką szabelkę ze złotą rękojeścią. Na głowie miał czerwony kapelusz z fioletowym piórem. Oczy pociągnął czarną kredką i udekorował się sztuczną krwią. Nie było to to samo, co prawdziwa, ciepła, czerwona breja, ale dawało pozory.
    Już miał ruszyć przed siebie, gdy ktoś zawołał go po imieniu. Jones rozejrzał się zdezorientowany dookoła, szukając spojrzeniem osoby, która go zawołała. Nie zobaczył nikogo. W oddali przeszłą radosna grupka dzieci, które pokazywały go sobie palcami.
    Tajemniczy głos znów go zawołał, a Hucka wbiło w miejsce. Czuł się skonsternowany.

    Huck

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd po przybyciu do Fabletown odkryła to dziwne święto przyziemnych brała w nim co roku udział ciesząc się jak dziecko, które wybiera się na Halloween po raz pierwszy. Szykowanie kostiumu, proszenie o cukierki i drobne psikusy, które lubiła płatać nawet jeśli została obdarowana słodyczami. Tak, zdecydowanie tkwiła w niej jeszcze mała dziewczynka, która pomimo dwudziestu lat na karku wciąż potrafiła przejąć nad tą dorosłą częścią Gretel władzę.
      Dzisiaj jak zwykle wybiegła prawie z domu, a jej podekscytowania nie mógł nawet przyćmić fakt, że być może jest to ostatnie Halloween spędzone w tej dzielnicy. Nie chciała dopuścić tej myśli do siebie, chociaż rozmawiała z bratem na ten temat naprawdę tak długo, że już jej wszystko związane z Vegas obrzydło. Przez te wszystkie lata zdążyła przyzwyczaić się, a nawet pokochać, Fabletown. I nie tylko życie tu miała zostawić...
      Przemierzała ciemne już uliczki, wymachując swoim nieodłącznym rekwizytem, czyli miotłą, i rozglądała się w poszukiwaniu kogoś znajomego. Po kilkunastu minutach spaceru dojrzała w świetle jednej z ulicznych latarni znajomą postać. Uśmiechnęła się, zawołała cicho, a gdy mężczyzna jej nie zauważył powtórzyła wołanie. Gdy i to nie pomogło, postanowiła wziąć go z zaskoczenia. Skoro najwyraźniej był ślepy...
      Cicho i powoli zbliżyła się do niego, a gdy była już za nim, a on wciąż się nie odwrócił, wspięła się na palce (co miała ułatwione dzięki butom na wysokim obcasie i platformie) i przysłoniła mu jedną ręką oczy. Zaśmiała się cicho, czując jak cały zdrętwiał.
      - Łatwo cię podejść, piracie - powiedziała, mocniej zaciskając na jego oczach dłoń, żeby na pewno nie podglądał. - A teraz zgadnij komu dałeś się tak zaskoczyć.

      Gretel

      Usuń
    2. Ręka, która pojawiła się zza jego placów i przykryła mu oczy nie zaskoczyła go aż tak bardzo. I całe szczęście, bo Jones zaskoczony, to Jones niebezpieczny. Może i dał się podejść, może i był ślepy nie widząc jej od razu, ale był też piratem. Piratem, który przez wieki uważać musiał na własną skórę i dbać o to, by nie stracić głowy. W dodatku w związku z Halloween nastawił się psychiczne na możliwe niebezpieczeństwa. Wszak niejedna maszkara wracała tej nocy do swej baśniowej postaci.
      Rozpoznał jej głos natychmiast, do tego jeszcze ten charakterystyczny zapach… Ta jedna drobne osóbka była jego światełkiem w tunelu szarej, bolesnej rzeczywistości. To dzięki niej wciąż jeszcze żył, dla niej. Nikt inny nie dał mu tyle nadziei i w tym ponurym świecie nie okazał tyle serca.
      - Łatwo mnie podejść? Nie w porę wypowiedziane słowa moja droga Gretel – odparł, odwracając się do niej przodem.
      Uśmiechnął się szeroko, widząc jej przebranie. Wiedźma, cóżby innego. Tyle w tym było absurdu, tyle ironii, że aż zdawało się to być najlepszym wyborem dla panienki Wood. Przy tym była wiedźmą bardzo charakterystyczną, która miała w sobie tyle cech znanej mu Gretel, że aż głowa mała.
      - Krótszej spódnicy już nie miałaś? – zażartował – Taki kawał ślicznych nóżek zdołałaś jeszcze pod nią ukryć – dodał, pochylając się ku niej i składając pocałunek na jej prawym policzku – To co? Zabalujemy dziś we dwójkę? Mógłbym ci pokazać jak wystroiłem statek z tej wyjątkowej okazji. Bo mówiłem ci już, ze go odzyskałem, prawda? – mówił, a oczy świeciły mu się jak małemu dziecku – Jolly Roger jak za dawnych lat. Aczkolwiek więcej na nim dyń, świeczek i sztucznych potworów.

      Huck

      Usuń
  3. Nienawidziła wiązania swoich długich butów. Po prostu zajmowało to zbyt wiele czasu. Zamiast chodzić z koszykiem po mieście tak jak inni, siedziała na swoim fotelu i przez godzinę męczyła się ze skórzanymi kozakami. Prychnęła, gdy okazało się, że trafiła w złą dziurkę. W końcu udało jej się skończyć bawienie się sznurówkami.
    Spojrzała na twarzyczkę, która spoglądała na nią w lustrze. Szmaragdowe tęczówki zastąpiły białe jak śnieg oczy bez źrenic, a czarne rzęsy zmieniły się w białe. Wyglądała jakby polano ją wodą, a następnie wsadzono do zamrażarki. Postanowiła założyć na siebie strój podobny do tego z poszukiwań swojego przyjaciela. Czarne rajstopy, granatowa spódnica za kolano i biała koszula w ludowe wzory. Uśmiechnęła się szeroko na myśl o wszystkich łakociach, które zbierze tej upiornej nocy. Szybko chwyciła za koszyk i wiśniowy płaszcz, wzięła klucze i zamknęła drzwi do swojej kawalerki i wyruszyła na poszukiwania cukierków.
    Zaczęła szybko zbiegać po schodach, aż w końcu dotarła na ulicę pełną ludzi, samochodów i potworów. Właśnie dlatego lubiła Halloween. Fabletown wtedy ożywało. Kilka razy została przez kogoś potrącona, a na jego „przepraszam” odpowiadała uśmiechem, co mogło nie zbyt współgrać z upiornym makijażem panny z lodówki.
    Wkrótce dotarła do przypadkowego bloku i wkroczyła do niego jak królowa. Zapukała do pierwszych drzwi.

    Gerda

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Halloween było wydarzeniem, którego z początku nie do końca rozumiała. Dzieciaki i, jak się przekonała, wielu dorosłych przebierało się w dość dziwaczne stroje, krążyło po mieście, straszyło, zbierało słodycze. Przygotowania rozpoczynały się nieraz kilkanaście dni wcześniej, co widziała na sklepowych witrynach i w mieszkaniach znajomych, którzy wolne wieczory poświęcali na szycie strojów i dekorowanie wnętrza.
      Jednak już po pierwszym spędzonym w mieście Halloween, poczuła tą atmosferę i dała się w nią całkowicie wciągnąć. A co więcej, jak część mieszkańców Fabletown o magicznych zdolnościach, wyczuła, że w tym właśnie dniu granica pomiędzy światem realnym a magicznym jest niezwykle cienka. Jej umiejętności były dużo silniejsze, niż zazwyczaj, co z chęcią wykorzystywała - nie tylko w szlachetnych celach. Również na tegoroczne Halloween, zaplanowała coś niezwykłego.
      Jej przebranie nie było szczególnie oryginalne, choć była z niego niezwykle dumna. Uszyła go w stu procentach samodzielnie, z czarnego aksamitu i koronki. Nawet zakupioną, wściekle czerwoną perukę przycięła do odpowiedniej długości - powyżej ramion. Przebrała się szybko, upięła włosy przykrywając je ową peruką. Dzieło wieńczył makijaż i szeroki, również kruczoczarny kapelusz.
      - Wiedźma jak się patrzy! - zaśmiała się sama do siebie, po czym westchnęła. Chociaż dziś mogła zapomnieć o tych wszystkich smutkach.
      Ktoś zapukał. Uznała, że dzieciaki rozpoczęły swój obchód w poszukiwaniu słodyczy. Poprawiła czarną sukienkę i szybkim krokiem ruszyła do drzwi. Ledwo chwyciła za klamkę i w ułamku sekundy poczuła, jak szpilka jednego z długich butów pęka. Runęła na drzwi, które otworzyły się hukiem, po czym wpadła na postać stojąca tuż za nimi.

      Lucy

      Usuń
    2. - Cukierek albo... - Zaczęłam mówić starą formułkę, gdy drzwi się uchylały.
      Przerwał mi jednak krzyk i nagły lot na podłogę razem ze mną. Leżała na mnie młoda dziewczyna, której kapelusz trafił idealnie do mojego koszyka.
      - Mam rozumieć, że to oznacza wybranie psikusa? - Mruknęłam, wstając.
      Wytrzepałam się, sama nie wiem z czego, ale to zrobiłam. Podniosłam koszyk razem z czarną czapką czarownicy. Podałam ją dziewczynie, zauważając przy tym, że w moich rajstopach powstała ogromna dziura.
      - Cholera - Szepnęłam, podziwiając dzieło upadku, a następnie szybko przeniosłam wzrok na dziewczynę przede mną.
      Uśmiechnęłam się do niej szeroko.
      - Mam nadzieję, że nie zrobiłaś sobie krzywdy. Gerda jestem.
      Podałam jej rękę.

      Gerda

      Usuń
    3. - Wybacz - jęknęła tylko, orientując się szybko, że wpadła wprost na przypadkową dziewczynę. Wstała z ziemi, po czym posłała jej przepraszające spojrzenie, które ponowiła widząc dziurę w jej rajstopach. Po chwili jednak spostrzegła również swój tragiczne złamany obcas, w nowiutkich i wcale nie tanich butach.
      - Chyba sama sprawiłam ci psikusa - zażartowała - Z resztą sobie również. Lucy, miło mi.
      Uścisnęły sobie dłonie.
      - Na przeprosiny mogę dorzucić ci do wiaderka pierwszą partię słodyczy - zaśmiała się.

      Lucy

      Usuń
  4. Zegar na wierzy kościelnej wybił północ. Na ulicach Fabletown trwała halloweenowa zabawa, więc nawet tu, w parku, słychać było głośną muzykę, krzyki, śmiechy i echa fajerwerków. Okolica była wyjątkowo jasna tej nocy.
    Lucy klapnęła na ławkę, trochę już zmęczona całym zamieszaniem i senna, jak nigdy. Od świtu pracowała w Bella Notte, a był to wyjątkowo pracowity dzień. Potem szybki powrót do domu, prysznic i błyskawiczne narzucenie na siebie przebrania czerwonowłosej wiedźmy, które uszyła dzień wcześniej. Znajomi czekali już pod drzwiami - to było pierwsze Halloween, w którym czynnie uczestniczyła. Przez poprzednie lata korzystała jedynie z dóbr, jakie niósł ten dziwny dzień, więc przesiadywała w kafejce, zajadając się ciastem z dyni i z zaciekawieniem przyglądając się wszystkiemu zza szyby.
    Dziś jednak było zupełnie inaczej. Najpierw wspólne zbieranie słodyczy, potem tańce i karaoke, następnie zabawa na ulicach z całym tłumem dziwolągów i przebierańców. Tuż przed północą, po cichu zwinęła się stamtąd i przyszła prostu tutaj, do spokojnego i nieco cichszego parku. Była to całkiem sama i dobrze, o to jej chodziło. Nie chciała jeszcze wracać do domu. Wyciągnęła nogi na ławce, po czym wyjęła z małego wiaderka w kształcie dyni kilka czekoladowych cukierków. Zjadła jeden po drugiem. Po środku placu, przy którym siedziała, znajdowała się duża fontanna z basenem. Pomyślała, że z jej pomocą mogłaby kogoś nieźle wystraszyć i tak zakończyć tej dziwaczny i męczący dzień. Wzruszyła tylko ramionami, wyjmując kolejne cukierki.
    Po chwili usłyszała kroki. Wytężyła słuch, a już po chwili po drugiej stronie fontanny pojawiła się ciemna postać wolno przechodząca uliczką. Lucy machnęła ręką, wykonując w powietrzu kilka ruchów. Po chwili woda w basenie zabulgotała i zaczęły wyłaniać się z niej przezroczyste języki, które ułożyły się w kształt postaci. Kolejne ruchu dłoni sprawiły, że wodna sylwetka wyszła ze zbiornika i zaczęła zbliżać się do przechodnia, rozpadając się na miliony kropli tuż pod jego stopami.

    Lucy

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.