poniedziałek, 1 grudnia 2014

Whispering words of long lost lullabies

Miasto na rzece

Dawno, dawno temu, gdy krainą graniczącą z Królestwem Nibelungów rządziły siły natury, drzewa sięgały nieba, a woda była czysta i przejrzysta niczym kryształ, grupa wędrowców z północy postanowiła spocząć nad brzegiem Renu. Dolina wydała im się najcudowniejszym miejscem, jakie kiedykolwiek widzieli - pięknym i niebezpiecznym jednocześnie, pełnym tajemnic, które pragnęli odkryć.
Od wielu wieków krążyły o tym zakątku legendy, według których Duch Renu oraz jego trzy córki, nimfy Woglinda, Wellgunda oraz Flosshilda dopuszczali do wody tylko spragnionych o czystym sercu, a tych o duszy czarnej jak noc topili w rwących prądach i rozbijali o skały. Podróżnicy dobrze znali tą historię, jednak przekonani o dobroci własnych serc zanurzyli się w błękitnej wodzie. Duch przyjął ich, obiecując ochronę i dostatnie życie.
Wiele lat później, tuż nad taflą rzeki powstało nieduże miasteczko Rinnan. Wsparte na drewnianych belkach z magicznego drzewa, było całkowicie odporne na niebezpieczny, szybki nurt Renu, a mieszkańcy żyli w zgodzie z pradawnym Duchem, nie obawiając się najeźdźców. Miasteczko szybko zyskało sławę, stając się ostoją dla podróżników, słynąc z najlepszych ryb, uczciwego handlu i gościnnych gospód.
Pewnego dnia, nad Renem pojawił się Oberon, elfi król pragnący poznać sławną okolicę i Pradawnego Ducha, który mógłby zostać jego sojusznikiem i strażnikiem skarbu. Składając wizytę szybko przekonał się, jaką potęgą włada pan doliny, który przyjął elfa chłodno i z dystansem. Po długiej rozmowie uznał jednak, że sojusz z Oberonem może pomóc krainie, a nimfy bez problemu mogłyby ochronić drogocenności Nibelungów.
Elfi król przez kilka dni korzystał z gościnności władcy. Upajając się pięknem otoczenia, zapragnął spędzić noc z jedną z jego wodnych córek, Woglindą, po czym powrócił do swojej krainy. Brzemienna nimfa, w obawie przed gniewem Ojca i w strachu o los swojego dziecka skryła się w miasteczku udając ludzką kobietę. Uwiodła młodego rybaka, z którym zamieszkała i którego niebawem poślubiła.

Dziecko Renu

Niedługo potem, w drewnianym domostwie rybaka przyszła na świat złotowłosa dziewczynka. Otrzymała imię Lorelei, co oznaczało syrenę, a także coś kuszącego, atrakcyjnego. Wychowywana była pod czujnym okiem rodziców, nie mając pojęcia o swoich korzeniach i uważając się za zwykłego człowieka. Już od najmłodszych lat wyróżniała ją niezwykła uroda, piękne jasne włosy, anielski głos i błękitne oczy, które niejeden mieszkaniec miasteczka określał jako „błękitne niczym ocean”.
Kochała śpiew. Uczyła się coraz to nowych pieśni od mieszkańców i wędrowców, i nuciła je każdego wieczoru przy ognisku. Matka nauczyła ją gry na fletni i harfie, więc jej występy były niezwykle popularne wśród sąsiadów, którzy schodzili się, gdy tylko usłyszeli jej cudowny głos.
Było w niej coś niezwykłego, wręcz magicznego, co przyciągało wielu adoratorów. Ojciec dziewczyny był pełen nadziei, że wyda ją dobrze za mąż, jednak Lorelei nie chciała o tym słyszeć. Pomimo pogodnego usposobienia i pracowitości, nużyło ją życie w drewnianej chacie, a perspektywa małżeństwa kojarzyła jej się z utratą wolności. Coraz częściej buntowała się, uciekała z domu i dopiero w wodzie mogła poczuć się naprawdę wyzwolona. Mogłaby pływać całymi dniami, karmić wodne ptactwo, zbierać kwiaty nad brzegiem rzeki i zapomnieć o całym świecie.
Pewnego dnia, nad Ren przybył podróżnik imieniem Hagen. Lorelei godzinami wysłuchiwała jego historii, pełnych mistycznych stworów i magicznych zaklęć. Zakochali się w sobie, ku niezadowoleniu ojca dziewczyny. Spotykali się nocami na wysokiej skale, z której najlepiej widać okolicę, szumiące wody Renu i rozległe gwieździste niebo. Przyrzekając sobie wieczną miłość, postanowili razem ruszyć w podróż i osiedlić się z dala od rybackich chat. Następnej nocy, Lorelei przybyła na umówione spotkanie na skale, które miało rozpocząć ich wspólną podróż. Czekała wiele godzin, jednak Hagen nie przybył. Zrozpaczona, wraz ze wschodem słońca rzuciła się w zburzone wody rwącej rzeki.

Strażniczka

Duch Renu wpadł we wściekłość. Rozpoznając w Lorelei własną wnuczkę, szybko zorientował się, że Woglinda przez cały czas ukrywała przed nim dziecko, którego ojcem był elfi król. Postanowił uśpić dziewczynę i ukryć na dnie rzeki, by zdecydować jak powinien postąpić.
Wówczas, do krainy ponownie przybył Oberon. Oskarżony przez Pradawnego o zdradę i podstępne uwodzenie jego nimfy, bez zaskoczenia odebrał wiadomość o tym, iż posiada córkę, która dorastała w miasteczku, nieświadoma tego kim jest. Jednak ku przerażeniu odkrył, że chciała zabić się z powodu Hagena, który był jego rodzonym synem, a więc przyrodnim bratem dziewczyny. Król bez zastanowienia uznał, iż ma do niej takie same prawo jak Duch Renu, więc również chce mieć wpływ na jej dalszy los i wynagrodzić jej wszelkie nieszczęścia. Postanowił obdarować ją potężną wodną magią i długowiecznością oraz mianować strażniczką jego skarbu, dumną i pełnoprawną członkinią jego królestwa. Pradawny Duch natomiast pragnął, by pozostała pod jego opieką na wysokiej skale nad rzeką, gdzie pilnowałaby skarbu i zapomniała o swoim dawnym życiu, a Oberon miałby nigdy nie wyjawić, iż jest jej ojcem. Tak też się stało.
Powróciła z zadaniem ochrony wielkiego skarbu Nibelungów ukrytego w Loche – głębokiej jaskini wewnątrz skały górującej nad miasteczkiem.
Otrzymała potężne moce, pozwalające jej władać wodą i głębinami. Rozumiała mowę mórz, słyszała głosy topielców z samego dna. Potrafiła przeczuwać nadchodzące sztormy i walczyć z nimi, a samym dotykiem skłonić spokojną taflę do wzburzenia. Woda nie miała przed nią tajemnic, była jej drugim domem.
Tkwiła na wysokiej skale niczym królewna w murowanej wieży i nie pamiętała dawnego życia. Niszczyła każdego, kto ośmielił się podpłynąć zbyt blisko pragnąc zdobyć skarb. Uwodziła nieproszonych gości urodą i głosem sprawiając, że zbaczali z kursów i niczym zahipnotyzowani płynęli w kierunku skał, rozbijając swoje łódki i statki. Niejeden próbował ją schwytać lub choćby wdrapać się na skałę. Wszelkie próby kończyły się tak samo: Lorelei przywoływała wody Renu, które obmywały skałę, zrzucając z niej nieszczęśników.
Coraz częściej odwiedzała Leśną Krainę i piękny pałac Oberona, którego pokochała jak ojca. Towarzyszyła mu jako zaufany doradca podczas wszelkich narad i ważnych spotkań. Prędko zaprzyjaźniła się z królową Tytanią, oraz jego dziećmi, Lirazel i Hagenem, który z początku z jakiegoś powodu traktował ją z dystansem.
Często z zaciekawieniem spoglądała na miasteczko i jego mieszkańców, które darzyła szczególnym sentymentem. Duch Renu przestrzegał, by nie schodziła na dół i nie ukazywała się ludziom zbyt często, bo ma ważne zadanie do wykonywania. Lorelei jednak zakradała się tam czasem, zakryta pod płaszczem i głębokim kapturem. Siadała cichutko pod drzewem, wsłuchując się w rozmowy przy ogniskach, ucząc pieśni, które były jej dziwnie znajome.

Piraci i łabędzie

Niczym gwiazda na niebie, rozglądała się, obserwowała i oceniała wszystkich, czasem z góry, czasem przechadzając się uliczkami miasteczka. Ludzie rodzili się, dorastali, pracowali, zakochiwali się, rozstawali, umierali. Ich życie było tak krótkie i kruche, zmieniało się z zawrotnym tempie i czasem żałowała, że nie mogła w nim uczestniczyć. Przecież żaden z mieszkańców nie pragnął zdobyć skarbu Oberona, więc nie byli jej wrogami. Wciąż jednak nie odważyła się do nikogo odezwać, by nie ściągnąć na siebie uwagi - jak przyrzekła Duchowi Renu.
Tego lata, nad Ren przybyło wiele statków handlowych i okręty, których cel przybycia był dla Lorelei zupełną zagadką. Nimfa tym chętniej schodziła po kryjomu ze skały, po raz pierwszy widząc tyle kolorowych strojów, zwierzęta z różnych zakątków świata i ludzi o ciemnej skórze. Nawet gospoda, w której czasem ukradkiem przystawała pod ścianą, by posłuchać pięknych pieści córki właściciela, od wielu dni wypełniona była gośćmi. Właśnie tego jednego ciepłego wieczoru nad Renem, jeden człowiek i jedno przypadkowe spotkanie wywróciło jej poukładane życie do góry nogami.
Podobno miłość od pierwszego wejrzenia nie istnieje. Wystarczyło jednak, że wpadł na nią podczas zamieszania w gospodzie, przypadkiem zdjął jej kaptur i spojrzał głęboko w oczy. Nic więcej. A świat wokół niej zawirował, dała się porwać na całą noc i kolejny dzień, zapominając o wszystkim. Przedstawił się Hak Jones - pirat i kapitan Jolly Rogera, jednego z niedawno przybyłych okrętów. Trochę zbyt pewny siebie i bezpośredni jak nikt, kogo do tej pory znała. Nieco zwariowany, kochający rum i morskie przygody, o których mógłby opowiadać jej całymi godzinami. Zafascynował ją i wystraszył jednocześnie. Był przecież zwykłym śmiertelnikiem, jednym z wielu, z którymi miała nie mieć nic wspólnego. Mimo to całkowicie mu się poddała, obawiając jedynie, że gdy pozna jej tożsamość, cała ta bajka skończy się równie szybko, jak zaczęła. Nie chciała zdradzić mu swojego imienia, więc nazwał ją Łabądkiem – od ptaków, które pewnego wieczoru karmili wspólnie na plaży. W końcu wymyśliła imię „Lucy”, przedstawiając się jako córka zmarłego rybaka – taka wersja była dla niej najwygodniejsza.
Nimfa i pirat, dwie przypuszczalnie niepasujące do siebie postacie, z różnych bajek, różnych historii, różnych światów. Teoretycznie, bez żadnych szans na wspólne happily ever after. Jednak, gdy tylko zaproponował jej, by płynęła z nim do Anglii i spędzili razem resztę życia, nie wahała się ani chwili.
Musiała tylko odejść w tajemnicy przed Duchem Renu i Oberonem – w innym przypadku ich wspólne plany spełzłyby na niczym. O jej ucieczce dowiedział się tylko Hagen. Lorelei powiedziała mu o wszystkim prosząc, by pomógł utrzymać jej zniknięcie w sekrecie tak długo, jak tylko się da. Tak też się stało.

Pochowani pod wodą

Anglia zachwyciła Lucy. Poznała tu tak wielu ciekawych ludzi, piękne miejsca, wyśmienite jedzenie. Każdego ranka, przechadzając się po londyńskich traktach, oglądała kolorowe suknie w sklepowych witrynach i wąchała pachnące kwiaty na straganach. Czuła się jak piękny ptak wychowany w małej klatce, który dopiero poznaje uroki ogromnego świata. Zapragnęła pozostać tu na zawsze, u boku ukochanego Haka.
Pewnego dnia, nawiedziło ją niezwykłe uczucie. Wyczuła w pobliżu czyjąś obecność – morskiego stworzenia o wielkiej mocy, która przywoływała ją do siebie. Dziwna, mentalna więź nasilała się z każdym dniem, coraz bardziej i bardziej, i Lucy wiedziała już, że musi go odnaleźć. Wpadli na siebie przypadkiem, na jednej z londyńskich ulic. Wysoki mężczyzna, w długim płaszczu, z włosami zebranymi w kucyk.
Spędzili razem cały dzień, rozmawiając, śmiejąc się i spacerując po parku. Wiedziała, że jest potężnym Davy’m Jonesem. On natomiast od razu odkrył, że ma do czynienia z wodną nimfą. Oboje czuli, jakby znali się od wieków, a morska więź, która ich połączyła nie pozwalała im się rozstać.
Z Hakiem nie widziała się od kilku dni – szykował niespodziankę, która miała odmienić ich wspólne życie. Cały ten czas spędziła w towarzystwie Davy'ego, coraz bardziej nim zafascynowana, będąc pod wpływem magicznej więzi i uroku, jaki na nią rzucił. Aż posunęli się o krok za daleko – zdradziła Haka, całkowicie tracą nad wszystkim kontrolę.
Gdy wszystko wyszło na jaw, Lucy pogrążyła się w rozpaczy. Davy okazał się bratem Haka, a ten o jej zdradzie dowiedział się na pokładzie Jolly Rogera, którego wyszykował na wspólną podróż w nieznane. Mimo bólu, jaki mu zadała, poprosił, by płynęła z nim i na zawsze zapomnieli o całym zdarzeniu i o Davy’m Jonesie. Będąc wciąż pod wpływem nieszczęsnego uroku, odmówiła, a ukochany zniknął z zasięgu jej wzroku.
Pozostając ze starszym Jonesem, długo nie mogła wyzbyć się kłującego bólu w sercu. W końcu uwolniła się od diabelskiego czaru i prędko zrozumiała swój błąd. Zrozpaczona, zaczęła szukać ukochanego. Szukała go dniami i nocami, błagając wodne stworzenia o pomoc. Nie mogła wrócić nad Ren, nie po takiej ucieczce. Wówczas, gdy zdawało jej się, że jest już naprawdę blisko poczuła, że traci moce. Oberon najwyraźniej dowiedział się o jej zniknięciu i skazał strażniczkę na potępienie, zsyłając do innego świata, do Stanów Zjednoczonych, do miasta zwanego Nowym Jorkiem, do dzielnicy Fabletown.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.