piątek, 1 stycznia 2010

więzi — Na złych ludziach można polegać: ci przynajmniej się nie zmieniają

wspaniała babcia —— LILIANE AGATHÈ FAUCHEUX—— 14 II 1940, Paryż, Francja ——— Oficjalnie siedemdziesięciosiedmioletnia właścicielka księgarni w Fabletown „Dr du Savoir”, a przy tym kochana starsza pani, która uwielnia lody śmietankowe i zawsze ma dobre słowo dla każdego oraz babcia od strony matki Belli. Zawsze elegancka – niezależnie, jak bardzo źle się czuje, dba o to, aby odpowiednio się prezentować – i uśmiechnięta, pomimo wszelkich przeciwności losu, artretyzmu i sklerozy. Kobieta, bez której wnuczka nie dałaby sobie rady. W rzeczywistości jednak to ta sama czarodziejka, która pewnej nocy przeklęła pana na zamku Château de Josselin, zmieniając go w Bestię – ta sama, która ostatecznie pomogła go uratować, a magicznej róży wróciła wszystkie płatki. Po przybyciu do Fabletown utknęła niestety w swojej starczej postaci. ——— Dziękuję, że jesteś i że zawsze mogę na ciebie na liczyć…

szalony ojciec —— HUGO MAURICÈ CHEVALIER —— 26 VI 1962, Rochefort en Terre, Francja ——— Oficjalnie pięćdziesięciopięcioletni były wytwórca zabawek, który z przyczyn niezależnych – na co wpływ mogła mieć nagła przeprowadzka z Europy do Stanów i niemożność odnalezienia się w amerykańskiej rzeczywistości – jak głoszą akta Fable Mental Asylum, w którym przebywa od 2015 roku, zapadł na schizofrenię paranoidalną, pozostając cieniem dawnego, wspaniałego mężczyzny – świetnego artysty i cudownego ojca. Dobrze, że chociaż nie widział kompletnego rozpadu małżeństwa córki – pozostawił po sobie jednak pustkę i jedną, wygrywająca smutną melodię pozytywkę. W rzeczywistości prawdziwy geniusz w swoim fachu, który po przeżyciach z bajki – śmierci żony, spotkaniu z księciem zaklętym w futrzane monstrum oraz ucieczce przed Adwersarzem – zwyczajnie stracił zmysły. Niezmiennie jednak tata, o jakim wiele córek marzy – dobry, kochany, acz nieco nadopiekuńczy momentami – oraz mąż, który nigdy nie pogodził się z utratą swej pięknej Roseline Léi (ur. 8 VIII, zm. w wieku 25 lat), którą zabrała paryska dżuma, dosłownie wyrzucająca go siłą ze stolicy Francji, co również miało wpływ na jego umysł i serce. ——— Och, dlaczego coraz mniej mnie poznajesz, tatusiu?

natrętny adorator —— FELIX GASTONE DE FOIX-GRAILLY —— 17 III 1985, Rochefort en Terre, Francja ——— Oficjalnie trzydziestodwuletni pracownik FablesTV, programu lifestyle’owego, w którym ocenia ubiory gwiazd i szczerzy się do kamery – bo to wychodzi mu doprawdy znakomicie. Niewątpliwie przystojny, wysoki brunet o błękitnych oczach i uśmiechu, który faktycznie może powalić na kolana – szkoda tylko, że w całej bajce, to on był prawdziwym potworem; szkoda też, że teraz Belle nie może być już ani trochę pewna, kto obecnie odgrywa swoją rolę. Dobrze, że chociaż jedna rzecz jest stała – nadal jest tym samym upierdliwym narcyzem, który wierzy, że kiedyś pójdą na randkę. W rzeczywistości były żołnierz, były myśliwy i cudem wyratowany dziwnymi, ciemnymi mocami – o których nikt nie ma pojęcia – od śmierci, podczas szturmu na Château de Josselin. ——— Na wszystkie świętości, daj mi żyć, do cholery…

były mąż —— LUCAS MAËL NEUVIC —— 21 I 1980, Château de Josselin, Rochefort en Terre, Francja ——— Oficjalnie trzydziestosiedmioletni właściciel kasyna w Fabletown „Gwiazda Zaranna”, największy pijak w okolicy, pociągający mężczyzna z naręczem kochanek, który papierosy pali tak, jak House połyka vicodin i zwykły potwór ze skłonnościami do skurwysyństwa – przede wszystkim jednak: były mąż. To nie tak jednak, że Belle nie dawała mu szans, ba!, ofiarowała mu ich aż nadto, cały czas naiwnie wierząc w to idiotyczne przesłanie, że piękno kryje się wewnątrz, a w głębi serca książę – notabene, o drugim imieniu, posiadającym właśnie takie znaczenie – zaklęty w Bestię na pewno w końcu przejmie kontrolę nad sczerniałym sercem. Przecież i ona była w szoku, gdy przeszli przez portal do neonowego Nowego Jorku, niepogodzeni jeszcze z utratą dziecka i patrzeniem, jak ich zamek się rozpada – oszołomienie zaś tylko wzrastało, gdy się okazało, że Gaston jednak żyje, że jej ojciec popada w szaleństwo. Nie był jedynym, który się zagubił…  W końcu jednak miała dość – dość upokorzeń, bycia tą drugą, sprzątaczką, praczką i kucharką, ale nie żoną; dość bycia szarpną i wyzywaną od najgorszych, gdy w pijackim amoku i furii ciskał się po mieszkaniu; dość miała także poczucia, że się nie liczy: że kiedy ona sobie nie dawała sobie rady, to nie miało znaczenia. Bolało zaś tym bardziej, bo kiedyś taki nie był, a ona nie mogąc już dłużej tego znieść – wystąpiła rozwód. Co gorsza, Luke zamiast walczyć o nią, pozwolił ciemności bardziej się pochłonąć i swoim zachowaniem – jakkolwiek zaborczym – sprawił, że nie wahała się sekundy, gdy podpisywała dokumenty przywracające jej panieńskie nazwisko. ——— Przykro mi, ale już nie umiem w ciebie ani trochę wierzyć…


Po raz kolejny Faulkner w tytule, na zdjęciach cudowny random Robert de Faro Niro, Luke kryptogej Evans oraz Chris Kapitan Ameryka Evans. Pod fotografiami muzyczka – zapraszam do przesłuchania (tak, wszędzie Sia, tak jakoś wyszło). Mam nadzieję, że ktoś PRZEJMIE GASTONA, bo byłoby fajnie. ♥ Szukam też jakiś znajomych i sąsiadów, obu płci, co by mieć tych, co wytykają ją palcami i tych, co wspierają. Chodźcie, robaczki. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonała Night Tear. Źródło: WallPaper. Obsługiwane przez usługę Blogger.