środa, 20 września 2000

All of my memories keep you near


PROLOG

DAWNO DAWNO TEMU


Jego pochodzenie pozostaje nieznane. Wedle jednych pogłosek miał przyjść na świat w Avalonie, jako syn samej Morgan Le Fay. Wedle innych miał być synem króla Walberta z dynastii Merowingów. Są również tacy, którzy twierdzą, że nie narodził się w tym świecie, lecz przybył do niego wraz z Tuatha De Danann. Niezależnie jednak od pochodzenia, podobno niedługo po narodzinach został porwany przez wróżki lub mroczne elfy i wychowany w odległym Nibelheimie. 
Nie wiadomo ile prawdy kryje się w tych legendach. Sam Oberon twierdzi, że nie pamięta zbyt dobrze swojej przeszłości... lub po prostu pilnie strzeże swoich tajemnic, otaczając siebie i swoją historię aurą tajemnicy. Wiadomo jedynie, że niemal od początku był swego rodzaju odmieńcem. Posiadał magiczne moce pośród ludu nie władającego magią, a także pewne wyjątkowe zdolności odróżniające go od innych Nibelungów... 

ROZDZIAŁ 1

NIBELUNGI


Nibelheim był mglistą i nieprzyjazną krainą, lecz pełną pięknych, potężnych miast, ukrytych głęboko pod ziemią. Krajem władały ramię w ramię ludy mrocznych elfów i karłów. Jedni tworzyli cudowne podziemne metropolie, drudzy zamieszkiwali najgłębsze tunele, gdzie wykuwali największe cuda ówczesnego świata. O skarbach i dziełach mieszkańców Nibelheimu krążyły liczne legendy. Podobnie jak o ich chciwości i niezaspokojonych ambicjach. Mawiano, że mieszkańcy krainy spędzali całe dnie na wydobywaniu złota i klejnotów oraz tworzeniu wspaniałych skarbów, których bardzo zazdrośnie strzegli. Właśnie w tym dziwnym miejscu powstali Nibelungowie - ród potężnych władców podziemnej krainy. Było ich wielu, a przez mieszanie swej krwi wywodzili się z wielu rodów i ras Nibelheimu. Byli wielcy, a największym pośród nich był Król Nibelung Starszy. To on stworzył to królestwo, zgromadził najcudowniejsze skarby i poprowadził swój lud na drogę do potęgi i bajecznych bogactw. Dzięki niemu Nibelungowie znaleźli się niemal u szczytu swej sławy...
Młodziutki wówczas Oberon nie był rodowitym Nibelungiem, choć zapisał się w historii trwalej niż stary król. Podobno trafił do Nibelheimu, gdy wielka rada, widząc jak ich władca coraz bardziej starzeje się i słabnie, postanowiła w porę zatroszczyć się o godnego następcę tronu. Choć Nibelungowie tworzyli potężne magiczne artefakty, moc Nibelungów była inna. Żaden z nich nie władał magią w sposób jakiego pragnęli, żaden nie był w stanie przekroczyć pewnych granic, mogli jedynie istniejącą już magię zamykać w przedmiotach tworząc cudowne i zabójcze dzieła. Wielka rada zgodnie orzekła wówczas, że potrzebują prawdziwego czarownika, który da Nibelungom to, czego tak bardzo im brakowało, a czego nie mógł zapewnić im żaden, najpotężniejszy nawet, mieszkaniec Nibelheimu. Magiczną moc. I tak w cudownym podziemnym dworze pojawił się młody chłopiec zza dalekiego morza. Młodziutki Oberon otrzymał wówczas imię Alberich i stał się jednym z Nibelungów. Dorastał u boku przybranego brata - kowala Mime, znanego później w całej krainie jako najwspanialszego twórcę skarbów i artefaktów. Niewielu Nibelungów znało prawdę o pochodzeniu Oberona, nawet jego przybrana rodzina. Po śmierci nielicznych wtajemniczonych, owa tajemnica została pogrzebana raz na zawsze.
Z biegiem lat Oberon stał się potężnym Nibelungiem. Dorastając w świecie przesiąkniętym chciwością, ciągłym pragnieniem złota i władzy, szybko nauczył się reguł podziemnego królestwa. Jako czarownik miał dostęp do sekretnych i starych ksiąg z wiedzą, którą od lat gromadzili kolejni królowie Nibelungów w swym pragnieniu zdobycia magicznych mocy. Jednak pomimo starannego wychowania i edukacji, nigdy w pełni nie przyjął sposobu myślenia Nibelungów. Zawsze pragnąc czegoś więcej, czegoś odległego. Jego wielka moc, równie wielka ambicja i tajemnicza tęsknota, nie były dobrym połączeniem. Nic dziwnego, że Oberon sięgnął po władzę, choć nie chodziło mu jedynie o koronę Nibelungów i panowanie nad podziemną krainą. Pragnął czegoś więcej...

 

ROZDZIAŁ 2

ZŁOTO RENU


Stara legenda głosiła, że ten kto zdobędzie ukryte w wodach Renu złoto i wykuje z niego pierścień - zyska moc pozwalającą zapanować nad światem. Oczywiście, jak każda potężna magia, ta również miała mieć swoją straszliwą cenę. Młody i ambitny Oberon nie wahał się jej zapłacić. W zamian za wyrzeczenie się miłości - zdobył mistyczne złoto, z którego następnie jego przybrany brat - Mime - wykuł niezwykły pierścień. Największe dzieło Nibelungów. Oberon nadał mu nazwę Andwaranaut i obłożył straszliwą klątwą. Pierścień miał tylko jednego prawowitego pana, a każdego innego, kto kiedykolwiek ośmieliłby się posiąść cudowny przedmiot, czekać miało straszliwe szaleństwo, pasmo nieszczęść i okrutna śmierć. Oberon błyskawicznie stał się Królem Nibelungów, przyjmując wówczas nowe imię - Gust. Cały Nibelheim padł mu do stóp stając się jego własnością. Niegdyś wielcy i królewscy Nibelungowie z dnia na dzień zostali sługami nowego władcy, którzy dnie i noce wykuwali najwspanialsze skarby dla swego króla. Wśród skarbów i artefaktów, powstały cuda takie jak wspaniały hełm dający noszącemu możliwość stania się niewidzialnym lub przybrania dowolnej postaci, zaklęte miecze, a także magiczne artefakty o niewyobrażalnej dotąd mocy. Nikt już nie wydobywał złota, ani klejnotów. Zgromadzony Skarb Nibelungów nigdy się nie kończył, a im więcej złota ubywało ze skarbu, tym szybciej jego miejsce zastępowało nowe, zupełnie jakby każda moneta czy klejnot powielał się dziewięciokrotnie. Spełniło się wieloletnie marzenie Nibelungów, choć za cenę, jakiej nikt nie był w stanie sobie wyobrazić. Nibelheim sięgnął szczytu swojej potęgi, lecz był coraz silniej trawiony był przez przerażające, wewnętrzne zło, wyniszczające każdego prócz ich króla. Skarby królestwa stały się sławne i pożądane w tak wielu krainach, że nawet bogowie pragnęli przeklętego złota Nibelungów.
Będąc zaślepionym władzą i własną potęgą, łatwo popełnić błąd zawierzając potędze swoich skarbców i strażników. Pierścień, a wraz z nim nieskończony skarb, trafił w posiadanie  straszliwego smoka Fafnira, który zamordował własną rodzinę byle tylko zdobyć pierścień i złoto Nibelungów. Również sam kowal, który wykuł przeklęty pierścień - nie uchronił się przed jego zgubnym wpływem, pogrążając się w obsesji by zdobyć skarb dla siebie. Mime stał się więc wychowawcą wielkiego bohatera - Zygfryda, który w przyszłości miał wyrosnąć na Pogromcę Smoka, któremu uda się zgładzić Fafnira i odzyskać skarb. 
Oberon nie pozostawał bierny, nawet jeśli miał pewność, że klątwa zniszczy każdego kto choćby na chwilę sięgnie po jego własność. Sterując zakulisowo walkami o pierścień, postanowił stworzyć swego własnego bohatera. Uwiódł burgundzką księżniczkę, z którą spłodził syna, znanego jako Hagen z Tronege. Będący półkrwi człowiekiem, Hagen szybko wyrósł na potężnego wojownika i szarą eminencję dworu burgundzkich królów. Oberon uczynił życiową misją swego syna odzyskanie skarbu. Za wszelką cenę. W końcu, po latach pełnych walk, mordów i rodzinnych tragedii, Hagenowi udało się odzyskać przeklęty skarb. Ukrył wówczas złoto tam, gdzie było jego miejsce - w bezpiecznych odmętach Renu. Zdając sobie sprawę, że nawet mimo to nie uniknie klątwy swego ojca, Hagen z godnością przyjął swój los i czekającą go śmierć. Oberon nawet nie starał się ratować syna, który nie był już mu potrzebny. Śmierć Hagena definitywnie zakończyła nie tylko walki ludzi o pierścień, lecz także dynastię Nibelungów.

 

ROZDZIAŁ 3

KRÓL OLCH


Nibelungowie upadli. Królestwo popadło w ruinę, a pamięć o cudach Nibelheimu przetrwała jedynie w starych opowieściach. Cudowny skarb Oberona, wraz z jego przeklętym pierścieniem, spoczął bezpiecznie w wodach Renu, pod skałą cudownej nimfy Lorelei. Strzeżony pilnie przez swoją nową strażniczkę i pozostałe córki Renu, nie mógł wyrządzić już krzywdy nikomu. Sam właściciel skarbu nie śpieszył się z zabraniem swego skarbu z tej idealnej kryjówki. Czas był jego największym sprzymierzeńcem. Początkowo wielu ginęło w wodach Renu pragnąć zdobyć mityczne skarby. Z upływem lat, dekad, a wreszcie i wieków, śmiałków było coraz mniej, z czasem nawet najstarsi zapomnieli o wszystkim, a legendy o Złocie Nibelungów, stały się już tylko baśniami opowiadanymi ku przestrodze przed chciwością i zgubnym pragnieniem władzy. 
Sam Oberon również zmienił się na przestrzeni tych wieków. Bezpowrotnie porzucił tytuł Króla martwego królestwa Nibelungów. Nie było już Nibelheimu, ani jego mieszkańców. Został wówczas Auberonem - Królem Olch. Tym razem jednak nie walczył o władzę, ani nie zdobył jej siłą. Podobno królestwo elfów było w jakiś niesamowity sposób powiązane ze swym władcą. Tej więzi nie dało się narzucić siłą, ani zdobyć. Można ją jedynie poczuć. I tak się stało. Przekraczając granice odległego królestwa cała kraina związała się z nim w sposób, którego nie umiał nawet opisać. Stając się królem elfów, zamieszkujących mroczny, zaczarowany las, wreszcie odnalazł swoje miejsce - tak bliskie jakby było cząstką jego samego. Dawne ambicje przestały się liczyć, ustępując miejsca całkiem nowym celom i pragnieniom. Królestwo elfów niespodziewanie okazało się całym jego światem, czymś o czym od początku marzył, za czym tęsknił od wieków. Nie było już w nim śladu tyrana, który zniewolił Nibelungów. Tutaj był nierealnym, baśniowym władcą. Pod jego panowaniem leśne królestwo rozkwitło. Elfy, leśne duchy, żywe drzewa, zwierzęta - wszyscy żyli w idealnej harmonii, wokół swego równie idealnego władcy. Także jego moc wreszcie mogła w pełni się rozwinąć, czerpiąc siły z natury, zamiast z mroku. Zbudował prawdziwą potęgę, miejsce gdzie nawet czas płynął zupełnie inaczej. Wedle legend, każdy kto wkroczył do jego królestwa nie był w stanie sam z niego odejść. Mówiono, że nawet jeśli ktoś przez krótką chwilę zapatrzył się na orszak Króla Elfów, czas się dla niego zatrzymywał. Podobno w ciągu zaledwie kilku minut w królestwie elfów, w świecie ludzi mijały całe dekady. Krążyły nawet opowieści o ludziach, którzy znikali na sto lub kilkaset lat wracając z lasu w całkiem nowe czasy.
Ludzie mieszkający nieopodal mrocznego, zaczarowanego lasu, żyli w zgodzie z elfami, obawiając się potęgi Króla Olch. Podobno w pobliskich wioskach na świat przychodziły odmieńce, a wielu mieszkańców, zwłaszcza dzieci, ginęło bez śladu - porwanych do leśnego królestwa. Inni snuli przerażające opowieści o tym jak Król Elfów zabierał ludzkie dusze, które następnie stawały się leśnymi duchami i jego poddanymi. Niektórzy wierzyli, że los każdego, kto ujrzał oblicze Króla Olch był z góry przypieczętowany, a dusza takiego nieszczęśnika znajdowała się w łasce władcy elfów...

 

ROZDZIAŁ 4

SEN NOCY LETNIEJ


Oberon stworzył cudowne królestwo. Nie przełamał jednak starego przekleństwa jakim skaził swoją duszę, ceny jaką musiał zapłacić za swój pierścień i mistyczne złoto. Choć stworzył sobie rodzinę ze swoich poddanych, nie mógł kochać - nie potrafił, nawet jeśli bardzo tego pragnął. Aż pewnego dnia pojawiła się ona. Istota równie potężna jak on. Nazywała się Tytanią, Królową Mab, pochodziła zza morza i była piękniejsza od jakiejkolwiek kobiety na świecie. Była dumną i potężną córką ostatniej królowej Tuatha De Danann - Uny i wysokiego króla - Finvarra. Choć epoka jej ludu minęła, Tytania została władczynią wróżek, chochlików i leśnych duszków. Zaintrygowana Królem Elfów, pochodzącym z jej ojczystego kraju i zapomnianego już Ludu Bogini Danu, oraz jego królestwem, przybyła z gościną... i pozostała już na zawsze. Oddała mu swe serce i skruszyła lód jakim, skute było jego serce. To była prawdziwa, choć niespodziewana miłość. Ich zaślubiny wstrząsnęły baśniowymi krainami, łącząc swe wspaniałe, choć rozproszone, królestwa w jedno - cudowniejsze niż można było sobie wyobrazić. To był zupełnie nowy początek i odrodzenie dawnych legend. Nastał złoty wiek dla elfów, wróżek, leśnych duchów i wszystkich magicznych stworzeń...
Magia wróżek była tak inna od tej, dotąd mu znanej. Niemal każdy słyszał opowieści o zamieszaniu z urokami miłosnymi do jakiego niegdyś doprowadził. Mimo to poznawał z fascynacją świat swojej małżonki, uczył się jej magii, i bardzo szybko zyskał sobie miłość również jej poddanych. Po dziś dzień jest szczerze zakochany w swojej żonie, choć złośliwi twierdzą, że w ich małżeństwie więcej jest klątw i magicznych uroków niż jakichkolwiek uczuć. Choć królewska para tworzy związek wyjątkowo wybuchowy, pełen ciągłego starcia dwóch równie silnych osobowości - nie można nazwać go nieharmonijnym. W pewnym sensie Król i Królowa są jak ogień i woda - stanowią całkowite przeciwieństwa, jednak perfekcyjnie się dopełniają i wzajemnie harmonizują swoje charaktery. Mimo ich olbrzymiej miłości, to właśnie opowieści o ich kłótniach, wciąż pozostają żywe. Jak choćby ta, najchętniej przytaczana, w której w przypływie gniewu i zazdrości, Oberon ukarał swoją żonę zaklęciem miłosnym sprawiającym by pokochała osła. Większość sądzi, że tak właśnie wygląda ich związek. Jednak niezależnie od kłótni czy kłopotów - pozostają małżeństwem już kilka wieków, nadal darząc się bardzo silnymi uczuciami.
Przez wieki u boku ukochanej zmienił się niemal nie do poznania. Tym razem nie była to zmiana podobna do żadnej z wcześniejszej. Zmieniła go miłość. Złagodniał, zrozumiał wiele własnych błędów, zaczął całkowicie inaczej patrzeć na świat. Nie wyzbył się co prawda znajdującego się w nim mroku, ale ukrył go głęboko, tak że tylko nieliczni mogli dostrzec ciemną stronę jego natury. Dla całej reszty jawił się jako istota przepełniona dobrem i potęgą natury, a jego moc choć zbudowana na najmroczniejszych czarach, do dziś uchodzi za nieskazitelną, białą magię. Chociaż wielu ulega złudzeniu i urokowi jaki wokół siebie roztacza, nie trudno dostrzec w nim również coś dziwnie odległego i nieco niepokojącego. Jego charakter i zachowanie najprościej określić słowami "pan i władca", choć jest to bardziej jego poza niż rzeczywista osobowość. Niewielu jednak może poszczycić się tym, iż rzeczywiście zna Króla Elfów i wie co kryje się pod jego licznymi maskami.

 

ROZDZIAŁ 5

CÓRKA KRÓLA ELFÓW


Po paru wiekach małżeństwa na świat przyszła córka królewskiej pary. Otrzymała od ojca imię Lirazel i w krótkim czasie całkowicie zawładnęła sercem Króla Elfów. Oberon zdawał się nie dostrzegać świata poza swoją ukochaną jedynaczką, gotów zrobić dosłownie wszystko dla szczęścia swojej córki. Maleńka Lirazel była dla niego wszystkim. Przez długie lata praktycznie nie rozstawał się z córką, wychowując ją na wspaniałą następczynię tronu i zdolną czarodziejkę. W tym czasie Oberon był szczęśliwszy niż kiedykolwiek wcześniej, a cała kraina elfów dzieliła wraz z nim to szczęście. Spokojne rodzinne szczęście zakłócił dopiero śmiertelnik, imieniem Alweryk, z pobliskiego miasteczka Earl. Alweryk zakochał się w Lirazel, a ona - ku nieszczęściu swego ojca - odwzajemniła te uczucia. Gwałtowny sprzeciw Oberona na nic się nie zdał, podobnie jak próby zatrzymania córki siłą. Lirazel uciekła wraz ze swym ukochanym do krainy ludzi.
Po raz pierwszy od wieków, serce Króla Elfów zostało złamane. Cudowne królestwo zaczęło, wraz ze swoim władcą, pogrążać się w smutku. Tymczasem Lirazel poślubiła swego ukochanego, została matką synka, któremu nadała imię Orion - na część swych ukochanych gwiazd. Mijały lata, a życie wśród ludzi okazywało się trudniejsze niż sądziła. Coraz częściej z tęsknotą spoglądała w stronę pobliskiego lasu, coraz bardziej tęskniła za domem i za ojcem, który dotąd zawsze był przy niej. Pewnej nocy zniknęła bez pożegnania - wracając do swego domu i do tęskniącego za nią ojca. Ich ponowne spotkanie tchnęło nowe życie w królestwo elfów, w którym na nowo zapanował spokój i harmonia. Tymczasem lata w krainie ludzi mijały nieubłaganie. Zrozpaczony Alweryk wędrował po świecie w poszukiwaniu ukochanej, a młody Orion wyrósł na potężnego łowcę, dla którego las był drugim domem - budzącym w nim stopniowo jego magiczną naturę. Mijały kolejne lata, a Alweryk stał się starcem, który nadal niestrudzenie błądził w poszukiwaniu ukochanej. Orion coraz bardziej pogrążał się w magicznym świecie polując na jednorożce i przyjaźniąc się z trollami. Rozdarta między ludzką rodziną, a miłością do ojca Lirazel ubłagała Oberona by nie kazał jej wybierać i pozwolił być szczęśliwą, mając i jedno i drugie.
Wtedy właśnie Oberon rzucił najpotężniejszy ze swych czarów. Zaklęcie, które pochłonęło cały Earl zmieniając go w część królestwa elfów. Czar, który odwrócił bieg czasu - zwracając Alwerykowi utracone lata życia. Wielu nowych mieszkańców jego królestwa odzyskało młodość, a niektórzy nawet zdołali pokonać śmierć. Wtedy Oberon zrozumiał, że zdolny jest do naprawienia jednego z najbardziej ciążących mu błędów z przeszłości...

 

ROZDZIAŁ 6

CIENIE Z PRZESZŁOŚCI


Wiele wieków zajęło mu zrozumienie błędów z przeszłości, podobnie jak przyznanie się do nich. Jeszcze dłużej trwało pogodzenie się ze skutkami własnych decyzji. Z nieodwracalnością tego co kiedyś zrobił i na jakich fundamentach zbudował swój idealny świat. Kiedy wreszcie zmusił się by żyć jakoś z brzemieniem wysłania własnego syna na śmierć - zrozumiał, że dysponuje mocą by to naprawić. Zaklęcie jakie rzucił dla córki pokazało mu, że jeśli tylko chce - może przekraczać każdą granicę. Nawet tą najbardziej ostateczną jaką jest śmierć. Patrząc każdego dnia na swoją córkę, jej szczęście, jej rodzinę, czuł jak wiele stracił w czasach gdy nie potrafił kochać. Gdy zaprzepaścił możliwość bycia ojcem dla swego syna - Hagena. Sięgnął do całej swojej wiedzy, nawet tej zakazanej by zgłębić tajniki śmierci. I odniósł sukces. Po wielu stuleciach odzyskał Hagena, choć nie pozbył się ciężaru mrocznej przeszłości, która również powróciła. Zaczął odbudowywać swoją rodzinę wierząc, że pewnego dnia w końcu uda mu się wszystko naprawić. Uleczyć rany na duszy syna, które kiedyś sam mu zadał. Tym razem znów zdał się na kojące działanie czasu...
Kolejną niedokończoną sprawą był skarb i przeklęty pierścień, chroniony przez Lorelei. Na przestrzeni wieków wierna strażniczka stała się dla niego kimś więcej niż tylko oddaną służącą. Była jedną z najbardziej lojalnych i najdłużej towarzyszących mu poddanych. Doradcą, kimś ważnym. Tym bardziej wierzył, że zasługiwała wreszcie na inny los. Na zasłużoną pozycję w jego królestwie, a nie kolejne wieki samotności na skale. Pragnął uwolnić ją od pierścienia i zabrać znad Renu do swojego królestwa. Najpierw jednak musiał zdecydować o losie skarbu. Zwlekał z decyzją zbyt długo, odkrywając pewnego dnia iż Lorelei opuściła skałę i zniknęła. Choć dość długo walczył z gniewem za jej zdradę, ostatecznie zrobił to co było słuszne - uwolnił ją od więzi ze skarbem, nawet jeśli wiązało się to z odebraniem jej również większości podarowanych niegdyś mocy.

 

 ROZDZIAŁ 7

 FABLETOWN


Po wiekach w roli baśniowego, idealnego władcy - znów nadszedł mrok. Pojawienie się Adwersarza obudziło w Oberonie coś, co wieki temu zamknął w najbardziej niedostępnych zakamarkach swojej duszy. Pewnie kiedyś poświęciłby ostatnią kroplę krwi swoich poddanych w walce z Adwersarzem, tylko po to, by potem samemu dokończyć jego dzieło. Teraz jednak wiedział, że nie może pozwolić na to, by choć jeden elf, wróżka czy leśny duszek ucierpiał w tej straszliwej i bezsensownej wojnie, która nie dotyczyła ani jego, ani jego królestwa. Udzielał za to schronienia wielu uciekinierom z baśniowych krain, którzy szukali bezpiecznej przystani w jego leśnym królestwie. Choć siły Adwersarza nie odważyły się wkroczyć do jego magicznej krainy, przez wzgląd na inny upływ czasu, Oberon nie zamierzał czekać, ani narażać swoich poddanych. Uciekinierzy przynosili opowieści o bezpiecznym miejscu w świecie Doczesnym i o portalach powstających w różnych zakątkach baśniowych królestw. Postanowił sam również stworzyć taki portal w swoim królestwie, dla poddanych i wszystkich znajdujących się pod jego opieką.
Z baśniowego królestwa zabrał niewiele, ze wszystkich swoich bogactw wybierając jedynie pierścień - Andwaranaut. Znów będąc w posiadaniu nieskończonego skarbu nie musiał martwić się o biedę jaka dotykała wielu przybyszy z baśniowych krain. Zaczął wykorzystywać bogactwa na korzyść swoich poddanych i wszystkich, którzy potrzebowali jego pomocy. Zbudował sobie pozycję, stał się powszechnie uwielbiany za swoją dobroczynność i hojność, ale uwolnił również tkwiący w duszy mrok. Potęga pierścienia przypomniała mu czasy Nibelungów, przypomniała o niezaspokojonych ambicjach i pokusie władzy nad światem. Jak dotąd wciąż stara się zachowywać równowagę pomiędzy dobrem i złem. Jak dotąd z powodzeniem.

 

EPILOG

DZISIAJ


W pewnym sensie przywykł do nowej rzeczywistości, chociaż betonowy świat wciąż go drażni, a Docześni napełniają odrazą. To nie jest jego świat. Gdyby nie jego poddani, nigdy dobrowolnie nie przybyłby do tego miejsca, nigdy nie opuściłby pałacu, ani leśnego królestwa. Przywiodło go tu jedynie poczucie odpowiedzialności. Dobrze wywiązuje się ze swojej roli, dbając by nikomu z jego świata niczego nie brakowało. On sam nie jest jednak szczęśliwy. Jego stara dusza pragnie stabilności i powrotu do domu w leśnych ostępach. Ciężko mu się w jakikolwiek sposób dostosować do świata, którego nie rozumie i nawet nie chce zrozumieć.
Stworzył sobie swój własny azyl w Woodlands, gdzie jest właścicielem kilku ogromnych "magicznych przestrzeni" na czwartym piętrze. Podobno odtworzył w nich niemal wszystkie swoje ukochane miejsca ze swojego królestwa, w tym również cały pałac. Żyje nieco pod kloszem, w pewnym oderwaniu od rzeczywistości. Mimo starań, jego życie prywatne znacznie się skomplikowało. Kłótnie z małżonką są coraz częstsze i prowadzą do stopniowego oddalania się od siebie. Zaś ciągła walka z dawno uśpionym mrokiem w jego duszy, dodatkowo tylko wszystko utrudnia. Podobnie jak dawniej, teraz również niemal całym światem jest dla niego córka, która podobnie jak on - nie do końca potrafi odnaleźć się w świecie Doczesnym.

 

Przepraszam wszystkich bardzo za ten ogrom tekstu! Podziwiam każdego, kto dotrwał do końca. :) Ponieważ postać Króla Elfów stopniowo ewoluowała w naszej kulturze przez wieki - doczekała się masy różnych wersji i jeszcze większej ilości utworów. Moja historia Oberona oparta jest na kilku różnych źródłach - przemieszanych ze sobą i z moimi (oraz blogowymi) pomysłami. Główną inspiracją były "Nibelungi" (czytaj Władca Pierścieni ;)) - kilka różnych wersji, choć głównie te najstarsze, "Król Olch" (Goethego), moja ukochana "Córka Króla Elfów" (Dunsanego), "Snie Nocy Letniej" (Szekspira) no i cała masa legend głównie celtyckich z cudownym "Tuatha De Danann" na czele. Rozdział szósty to zasługa genialnych pomysłów Kundelka Baskervillów oraz Skipper, które na każdym kroku mnie zachwycają swoją weną i entuzjazmem. Kocham was dziewczyny! :) Z pewnością historia będzie jeszcze nie raz edytowana - pod wpływem blogowych wątków, więc jeśli ktoś dotrwał do tego miejsca - niech czuje się zaproszony do napisania wraz ze mną kolejnego rozdziału! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.