poniedziałek, 1 maja 2000

Jeśli dostaniesz jakieś imię, przyjmij je, uczyń je swoim, a wtedy już nigdy cię nim nie zranią

Dawno, dawno temu...
Żyła sobie mała, śliczna dziewczynka o policzkach rumianych, włosach ciemnawych i karmelowych oczach. Drobniutka, radosna i znająca jedynie dobro, czułość, ciepło. Każdy zaś kto ją poznał, musiał ją pokochać. W drewnianej chatce w głębinach pięknego lasu mieszkała wraz z kochaną matulą; na drugim jego krańcu mieszkała uwielbiana babunia. Staruszka kochała bardzo swoją wnuczkę i pewnego dnia uszyła dla niej czerwoną pelerynkę z kapturkiem. Dziewczę nosiło je cały czas, stąd wszyscy nazywali ją Czerwonym Kapturkiem. Pewnego dnia doszła do nich wieść o gorszym samopoczuciu babci na co dziewczynka zlękła się przerażona. Mateczka jednak przygotowała koszyk wypełniony smakołykami; zaczynając od świeżego, gorącego pieczywa a kończąc na soczystych owocach i kozim mleku. Nim jednak wyprawiła dziewczynkę w drogę, przestrzegła ją by nie zbaczała ze ścieżki: Dziecko najdroższe, idź prosto do chatki babci. Nie zbaczaj z drogi i nie rozmawiaj z nikim! Czerwony Kapturek słodkim uśmiechem i grzecznym potakiwaniem uspokoił jednak zatroskaną mamusię; obiecując że pójdzie prosto do chorej babuni.
Obietnica ta jednak nie do końca została spełniona. Ciemnowłose dziewczę zapuściło się w głąb wysokich drzew, na łąkę pełną kolorowych kwiatków, chcąc zrobić babci bukiecik. Kiedy zbierała ostatnią stokrotkę; zza drzewa wyłoniła się postać dużego wilka, który groźnie zawarczał. Czerwony Kapturek pisnął przerażony, jednak zwierzę na momencie się uspokoiło i przemówiło ludzkim głosem. Dokąd się wybierasz? Tak zabrzmiały pierwsze słowa wilczura i jego charakterystyczny, oschły ton, jednak zwierzę wyszczerzył zęby prawie przyjaźnie. Do Babuni! Odparła naiwnie dziewczynka. Zły, duży wilk wydobył z niej informacje, gdzie znajduje się chatka babki i pożegnawszy się, zniknął susami za gąszczem zielonawych drzew i krzewów. 
Czerwony Kapturek zaś schował bukiecik kolorowych kwiatów do ładnie splecionego koszyka, tuż obok smakowitych wypieków. Niczego nie świadoma panienka udała się dziarskim krokiem przed siebie. Nim udało jej się dotrzeć do domku babci, zjawił się tam wilk, pukając donośnie. Kto tam? Zabrzmiało wołanie chorej babci, na co wilczur odparł wymodelowanie cienkim głosikiem: Czerwony Kapturek! Wpuść mnie, babuniu! Staruszka dała się oszukać, a kiedy wpuściła go do środka, on bez jakichkolwiek skrupułów ją pożarł. Wtem prawdziwy Czerwony Kapturek dotarł do chatki, gdzie zastał wilka przebranego za babcię. Oczywiście dziewczynka z początku nie zdawała sobie sprawy z podstępu i podchodząc do łóżka w którym zwierzę leżało zakryte niemalże całe, w babcinej koszuli nocnej i czapeczce; wpatrywała się zaskoczona w tak inną babcię.
- Babciu! Dlaczego ty masz takie wielkie uszy? 
- Żebym cię mogła lepiej słyszeć, kochanie. 
- A dlaczego masz takie ogromne oczy? 
- Żebym mogła lepiej widzieć, jaka jesteś śliczna. 
- A takie duże ręce? 
- Żebym cię mogła przytulić! 
- A takie groźne zęby? 
- Żebym cię mogła zjeść! 
Tak też groźny wilk rzucił się na dziewczynkę, którą połknął w całości! Obfity posiłek który spożył zmusił go do drzemki; gdy chrapał w najlepsze do drewnianej chatki rozległo się donośne pukanie i stanowczy, męski głos. Myśliwy zaniepokojony ciszą postanowił wejść do środka; zdziwienie i zachwyt namalowały się na jego twarzy gdy zauważył śpiącego wilka! W końcu dopadł tego zbója! Już chwytał broń chciał strzelać, kiedy do jego głowy zakradła się myśl: Może uda się uratować połkniętą babunię. Bohaterski leśniczy chwycił wielkie nożyce którymi rozciął brzuch wilczej bestii. Wtem wyskoczyła z niego babcia a zaraz za nią Czerwony Kapturek, obie przerażone; zaś myśliwy naładował brzuch wilka kamieniami a babcia go zszyła, wyrzucając zwierzę z chatki.
Bajka zakończyła się szczęśliwie, prawda? Bo nikt nie wspomina o konsekwencjach, które przyniosła przyszłość...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.