poniedziałek, 1 stycznia 1990

I am a rock star, I got my rock moves

Sygurd Fafnesbane
Syn Sygurda i Hjördís. Bohater, którego historia została wspomniana na kamieniu z Ramsund. Pogromca smoka, obdarowany rumakiem przez samego Odyna. Odporny na obrażenia wojownik, którego jedynym słabym punktem jest łopatka. To do niej przykleił się liść w momencie, gdy spływała na niego krew Fanfira. Jedyne ludzkie miejsce na całym jego ciele (no, może jest jeszcze jedno). Dzięki spożytemu sercu smoka poznał mowę ptaków, a także otrzymał dar prorokowania. Dawniej zakochany w Brunhildzie, po drodze napatoczyła się jeszcze Gudrun, ojciec Aslaug, której już od długiego czasu nie widział.
A co najważniejsze — były instruktor jogi w Fabletown, który ostatecznie zmienił profesję i podjął się czegoś, co przynosi większe korzyści. Wynajmuje małe mieszkanie za psie pieniądze i bardzo żałuję, że nie ma sprzątaczki, bo sam ledwo ogarnia bałagan, który robi. Nieustannie gubi kluczyki, pieniądze, raz nawet zapodział gdzieś dowód osobisty i szukał go przez tydzień. Zapominalski, roztrzepany, momentami arogancki i zdecydowanie typ, który stara się unikać zobowiązań. Jest jak tornado, którego przejście skutkuje ogromnym syfem.
Aż ciężko uwierzyć, że kiedyś był bohaterem.

✦✦✦
niezliczona ilość wiosen na koncie ❖ dla znajomych po prostu Siggy instruktor jogi kelner w restauracji "Bella Note" ❖ zdarza mu się kłamać ❖ nienawidzi sprzątać ❖ pracuje z przymusu, bo ledwo mu starczało na wynajem ❖ prywatne lekcje jogi dla chętnych ❖ odrobinę narcyzowaty ❖ nie umie gotować, więc żywi się w fast foodach ❖ dba o fryzurę bardziej niż o cokolwiek innego ❖ gdyby teraz przyszło mu stanąć oko w oko ze smokiem, to uciekłby gdzie pieprz rośnie ❖ przyzwyczaił się już do życia w Fabletown

Cześć, znowu. XD Taki trochę eksperyment. Zapraszam do wątków.
Dziękuję kundelkowi za pomoc z wybraniem postaci, ogarnięcie karty, pomysł z jogą. <3
W tytule klasyk P!ink, czyli "So What", a na GIFach Brett Dalton.

9 komentarzy:

  1. [ Miło mi powitać kolejną twą postać :D
    Widzę, ze się rozkręcasz XD
    I dobrze :D
    Miłego pisania również i tym panem, życzę :)]

    Pan Peter

    OdpowiedzUsuń
  2. [Szalejesz chłopie, szalejesz xD
    Wiesz, ze mordka mi się cieszy widząc kolejną nową postać na blogu? A jeszcze jak wiem, że to twoja postać to normalnie radość sięga apogeum :D
    A tak poza tym to weny, weny i jeszcze raz weny chłopie :D A także czasu, żebyś miał co poogarniać ;)
    No i samych wspaniałych wątków Burtonie!]

    Lucek
    Will

    OdpowiedzUsuń
  3. [Siggy! <333 Boże jaki on Ci cudny wyszedł! No to sto procent genialnego oryginalnego nieogarnięcia. Ten zacny styl <3 No i brawa dla kundelka za pomysł z jogą, bo po prostu... Awww xD
    Zapraszam Cię koniecznie na obowiązkowy wątek! :) Już wiem, że wyjdzie nam coś boskiego.

    p.s. I musimy dodać Gudrun do poszukiwanych! I Brunhildę! I córeczkę. :)]

    - "kochający" Hagen

    OdpowiedzUsuń
  4. [ Jak uroczo XD <3 Kocham takich ludzi. Nieogarnięcie przyciąga mnie jak magnes :3 Także Siggy to dla mnie cudeńko.
    Trochę narcystyczny? XD Skąd ja to znam ;) Wgl ten styl życia XD Jakie to urocze i roztrzepane stworzenie. No po prostu awwww. ]

    Hakuś

    OdpowiedzUsuń
  5. [Siggy <3 Padłam xD
    Z tą jogą to był żart, ale cieszę się, że pomysł się spodobał xD Biedak, z herosa pokroju Herkulesa stoczył się do kelnera w restauracji. Ale taka już uroda Fabletown, że większość tak kończy :D Cudnie ci wyszedł <3
    To co, kombinujemy z Zygfrydem czy Jokerem?]

    piękna królewna Lucy

    OdpowiedzUsuń
  6. [Podoba mi się ten eksperyment! Lubię takich bohaterów, pogromców smoków, i w ogóle.:D Fanny pewnie znacznie mniej, niemniej zapraszam do wątku!]

    Fanny

    OdpowiedzUsuń
  7. [Siggy :D Lubię bardzo Nibelungi i muszę przyznać, że Twój Zygfyd idealnie mi pasuje do wizerunki Zygfryda jaki zawsze miałem w głowie - taki trochę nieogarnięty i niezbyt mądry bohater, ale za to jaki dzielny! ;) Bardzo fajna postać. Życzę dużo fajnych wątkó i jakby co zapraszam do siebie.]

    Mordred Deschain

    OdpowiedzUsuń
  8. Gudrun była spłukana. Wystarczy jej pieniędzy tylko na jeszcze jedną noc w tym zapchlonym motelu, a wciąż nie dostała tego, po co przyjechała. Chociaż właściwie wciąż nie wiedziała, co tutaj robi. Po prostu kiedy dowiedziała się, że jej brat ją oszukał, a Sygurd wciąż żyje i ma się dobrze, żyjąc w Świecie Doczesnych po opuszczeniu ich krain, spakowała kilka swoich rzeczy i wyjechała. Rozum oraz instynkt (a może serce?) kazały jej odnaleźć mężczyznę. Oczywiście po to, by dostać z nim rozwód, żeby Gudrun mogła w końcu się uwolnić od tej zakały ludzkości i zacząć nareszcie wieść szczęśliwy żywot. Do niczego innego go nie potrzebowała.
    Ich pierwsze spotkanie nie przebiegło jak wzorcowe pojednanie zaginionych kochanków, którzy wreszcie się odnaleźli po długim czasie bolesnej rozłąki. Nie było temu nawet bliskie. Możliwe, że w momencie, w którym go zobaczyła w Bella Notte, uderzyła go w twarz, rozorując paznokciami jego policzek. Możliwe, że dość szybko zaczęła krzyczeć na całą restaurację, wyzywając go od skończonych skurwysynów i grożąc, że jeśli szybko się przed nią nie wytłumaczy, urwie mu jaja i wepchnie je do jego gardła. Możliwe, że kiedy już się wydawało, że konflikt został zażegnany, wylała mu na spodnie wrzącą herbatę i wyszła, uprzednio przerzucając jasne, skrzące się w słońcu włosy przez ramię, czym wywołała westchnienia uwielbienia u męskiej części klienteli. Na tym właśnie polegał urok Gudrun Gjúkadóttir. Mogła się rzucać niczym oszalały zwierz w klatce, kąsając i warcząc, ale ostatecznie każdy mężczyzna padłby jej do stóp, wdzięczny za każdą chwilę, w której mógłby ją wielbić. Z biegiem lat przestała to uważać za atut, który mogłaby wykorzystać, a raczej za przekleństwo niosące ze sobą jej zgubę.
    A teraz znowu do niego przyszła, choć wcale nie skruszona i nie łaknąca powrotu jego gorącego uczucia (akurat). Zaciskała mocno palce na rączce niewielkiej walizki, w której trzymała cały swój żałosny dobytek i wpatrywała się w drzwi prowadzące do mieszkania Sygurda, zastanawiając się, czy naprawdę chce go z powrotem wciągać w swoje życie. Co prawda Gudrun nie przejmowała się niczym, co bezpośrednio jej nie dotyczyło, ale nawet ona wiedziała, że ponowne zamieszkanie z byłym ukochanym musiało się odbić na jej emocjach, chociaż usilnie wmawiała sobie, że ten etap swojego życia już zamknęła i ma go dawno za sobą. Nie była już tą samą dziewczyną, zakochaną w nim bez pamięci, gotową poświęcić dla niego wszystko, byle tylko choć raz obdarzył ją spojrzeniem pełnym miłości. Stała się bezlitosną kobietą pozbawioną wyrzutów sumienia i jej słabość do Sygurda nie miała prawa tego zmienić. Prawda?
    Nie miała innego wyjścia. Tylko fakt, że mężczyzna wciąż żył i miał się dobrze chronił Gudrun przed małżeństwem z największym prymitywem, brutalem i prostakiem, jaki chodził po tej ziemi. Może dzięki swojemu sprytowi udawałoby jej się przeciągać ślub w nieskończoność, jednak nie sądziła, by udało jej się umknąć przed małżeństwem z Atlim. Norny nie okazałyby jej litości, zwłaszcza Skuld okazała okrucieństwo przy tkaniu losu Gudrun i tylko Sygurd, choć był największym nieudacznikiem, z jakim miała do czynienia w ostatnich stuleciach, dawał jej iskierkę nadziei.
    W końcu zapukała do drzwi, tak mocno przegryzając dolną wargę, że poczuła na języku metaliczny posmak krwi. Zanim mężczyzna zdążył otworzyć drzwi na całą ich szerokość, Gudrun już prześlizgnęła się pod jego umięśnionym ramieniem, wchodząc do środka mieszkania. Postawiła walizkę na środku korytarza, zdejmując z ramion kurtkę i rzucając ją na oparcie fotela.
    – Wprowadzam się – poinformowała swojego byłego/obecnego męża z bezczelną nutką w głosie, prowokując go, by tylko spróbował ją wyrzucić. – Masz coś dobrego do jedzenia? Rany, umieram z głodu. Mógłbyś też tutaj posprzątać od czasu do czasu, strasznie dużo kurzu, a przecież wiesz, że mam uczulenie i zaraz zacznę kichać. Co z ciebie za mężczyzna, skoro nawet nie potrafisz zadbać o swoją kobietę, co?

    Najukochańsza żona

    OdpowiedzUsuń
  9. [Cudowny Zyguś! <3 Dlaczego musisz mieć same cudowne postacie? To na pewno celowe, żeby narobić i problem z kim chcę mieć wątek. :)
    Mam teraz dylemat czy porwać Zygusia na wątek z Duncanem, bo oni się znają i mają kanoniczne powiązanie... czy ze smokiem, bo zabójca smoka i smok - brzmi cudnie.
    Wbijaj do mnie Werterku! <3]

    D&D czyli Duncan&Dragon

    OdpowiedzUsuń

Szablon wykonany przez drama queen. Obsługiwane przez usługę Blogger.