czwartek, 30 marca 2017

i złodziej ma honor
choć głód cierpi rzadziej





Harley
Fletcher
35 • Doktor Lepkie Ręce • pierwszy z Trzech Cyrulików • chirurg urazowy w Szpitalu im. V. Frankensteina • czterokrotny laureat Grand Prix w Doprowadzaniu Prawie Byłej Żony na Skraj Wytrzymałości przy Pomocy Własnej Osobowości • przyciąga portfele, zegarki i drogie błyskotki, a za odpowiednią opłatą - czego tylko dusza zapragnie • prawdopodobnie wierzy w komunizm, ale wstydzi się przyznać

Fajnie, fajnie. Jasne, stary, świetnie się dzisiaj bawimy i czasem mam nawet wrażenie, że to też trochę twoja zasługa, ale nawet w taki miły wieczór jak ten, nawet w takim klubie, gdzie ochrona wypieprza cię tylnymi drzwiami jeszcze zanim zdążysz w ogóle pomyśleć o pierwszym rzygu, no, nawet przy drinkach z palemką, fontanną i głowicą nuklearną, podawanych przez płonące kelnerki, nie musisz mi opowiadać wszystkiego. Ja ci na przykład nie powiedziałem, że googluję flower crowns for dogs, żeby moja owczarkini niemiecka Juma była prawdziwą #tumblrgirl, bo to jest jej wielkie marzenie. Chyba. Że mnie strasznie drażni, jak zamawiam jedzenie na dowóz i sobie nie doczytam, że ta wołowina po syczuańsku jest v, więc tydzień temu na kolację jadłem tekturę i jeszcze do tego flaki płonęły mi przez dwa następne dni. Że jak żyliśmy razem w równoległej rzeczywistości… nie z tobą, z moją żoną. No, to wtedy moja żona wsadziła mnie do pierdla, a ja trochę mam jej to za złe i trochę z nią sypiam z miłości, bo małżeństwo akurat było z rozsądku, więc tak dla równowagi. Że w ogóle bardzo lubię równowagę, więc wpierdalam jak świnia, ale jestem dzikiem na siłce i w ten sposób rozumiem życie w harmonii. Że strasznie tracę przy bliższym poznaniu i potem trzeba zajebiście długo czekać, żebym znowu zaczął zyskiwać. Że mam ochotę przejść przez czarodziejskie wrota z powrotem na swoją stronę i pogrążyć się w nieskończonym chaosie wojny, kiedy tylko spojrzę na CNN i te wszystkie wyjebane w kosmos batalie o to, czyja halucynacja jest lepsza, ładniejsza i w ogóle bardziejsza. Że pięć lat temu wprowadziłem się do garsoniery w magicznej dzielnicy, która dla ciebie wygląda zupełnie inaczej, a poprzednie pięć spędziłem jako medyk w kompanii najemników, żeby w normalnych warunkach przywyknąć do tej całej popierdolonej rzeczywistości. Że na widok pornosów chce mi się rzygać i gdybym kiedykolwiek obejrzał więcej niż dwie minuty któregoś z nich, czekałbym na ślub w scenie po napisach. Że ze wszystkich stron świata ciągną do mnie wariaci i ludzie, którzy czują potrzebę opowiadania mi całego swojego życia, a ja tak strasznie nie cierpię ich słuchać. Że wczoraj zebrałem się, pojechałem pobiegać w Central Parku i zrozumiałem, dlaczego ze wszystkich kretyńskich pomysłów waszego świata zawsze najbardziej drażniły mnie biegozjeby. Że czasem bez reszty pochłania mnie dziwna strona Youtube’a i nie dociera do mnie, jakim cudem najpotężniejszą cywilizację zbudował gatunek, który niewyobrażalnych zdobyczy technologii używa do oglądania wyciskania pryszczy. Że mam zajebistą klaustrofobię, ale w windach zawsze gram twardziela i nucę sobie generyczną muzyczkę, która tam akurat leci. Czekaj… Gdzie uciekasz? No, cóż, trudno, twoja strata. Tak miło się rozmawiało, że byłem gotowy włożyć twój portfel z powrotem na właściwe miejsce.


F E R A J N A


Cześć! Richard Armitage (tutaj akurat w Berlin Station) i Jacek Kaczmarski (Dzielnica żebraków) sponsorują kartę. Lubię wymyślać, lubię zaczynać, nie lubię robić problemów. Czasem trzeba na mnie dłużej poczekać, ale za to można liczyć na okazałe odpisy. Polecam się!